czwartek, 2 czerwca 2011

Polska - zaścianek prawdziwego świata muzyki.

 Poniższy tekst zrozumiały będzie tylko dla słuchaczy "Nawiedzonego Studia". Nie słuchasz audycji - podaruj go sobie.

Zainspirowany rozmową z pewnym młodym człowiekiem o muzyce glam-metalowej, sleaze'owej, no i w ogóle r'n'rollowej, wzięło mnie ostro na te klimaty. Z półek i szaf powyciągałem dziesiątki ulubionych płyt, i zaczęło się słuchanie. Takie wspominkowe, ale i twórcze, bowiem co pewien czas biorę do ręki długopis i zapisuję do radiowego zeszytu tytuł płyty, numer nagrania i czas jego trwania. Nie wykluczone, że ulżę sobie w niedzielę, a raczej zrobię sobie wielką przyjemność i zagram to czy tamto. Najlepsze jest to, że prowadząc r'n'rollową audycję, gdy rozmawiam z niektórymi słuchaczami i pytam czego by chcieli posłuchać?, przeważnie padają propozycje na smutną nutę, albo na oczywiste klasyki. Myślę sobie nieraz, kurcze!, dlaczego tak mało z nas lubi konkretne granie, z melodią, tempem, soczystymi gitarami i r'n'rollową wirówką? Kiedy słucham niektórych bezbłędnych płyt nie pojmuję - jak może to nie ruszyć? !!!  Kiedyś myślałem, że może wpływ na ten stan rzeczy ma położenie geograficzne, lokujące nas niebezpiecznie blisko Skandynawii, czytaj Krainy Depresji i największej liczby samobójstw. Ale nie. Przecież tacy Szwedzi czują r'n'rolla jako mało kto w Europie. Przecież tam roi się od melodyjnie czadzących zespołów. To co my Polacy takiego w sobie mamy, że tak mało lubimy dobrego grania. Nic tylko w kółko Macieju smuty, albo jak już to tylko sprawdzone 10 zespołów na krzyż, typu Deep Purple, Led Zeppelin czy Black Sabbath. Tak jakby na tym świat się zatrzymał. A przecież jest tyle kapitalnych zespołów. Wyciągam właśnie płyty z półek, z szaf i oczom nie wierzę ile tego mam. Korci mnie, zagraj ludziom to, zagraj tamto. Po chwili coś mi podpowiada, daj spokój. Nikt nie napisze ci żadnego sms-a, maila, nikogo to nie ruszy. Musiałbyś mieszkać w Stanach lub na Wyspach, ....Tam zagrałbym Great White, Survivor, Journey, Boston, Styx, itp... to miałbym szacun pewny. Tutaj usłyszę: "eee, było już późno i musiałem pójść spać, a poza tym to było takie nie dla mnie". Kiedy zagram po raz enty "czwórkę" Zeppów, "jedynkę" Doorsów, "dwójkę" Sabbatów, "Czwórkę" Purpli, itd...- to będzie to! Choć każdy ma to w domu, a przynajmniej powinien. Przepraszam, ale takie mam obserwacje. Staram się to zmieniać od 17 lat. Nie udaje mi się. Brak satysfakcji.  Brak chęci tworzenia. Brak sensu. Czasem myślę sobie - rżnij to! Ale jest jednak kilku ludzi, dla których jeszcze mi się chce co niedzielę pojechać do radia i wydać kupę kasy na taryfę, której nikt mi nie zwróci.  Dzisiaj miałem ochotę pomarudzić, a także wreszcie napisać co mi przeszkadza od zawsze. Bo słucham tej muzyki i wiem, że jest kapitalna, słuchają jej miliony na świecie, a u nas jest niszowa. Najgorsze jest to, że wielu ludzi przez ten fatalny polski stan rzeczy, naprawdę myśli i wierzy, że te moje kapele to jakaś druga lub trzecia liga. A tak naprawdę to większość z tych ludzi ma czwarto-ligowe pojęcie o znaczeniu tej muzyki w świecie. Ktoś powie konkrety?!!! Konkretami są prawie wszystkie nieznane tobie zespoły w rubryce "audycje" na stronie nawiedzonestudio.boo.pl

17 komentarzy:

  1. Pomimo tego, żę często mamy okazję porozmawiać chyba jeszcze niezdarzyło mi sę bym namawiał do zagrania czegoś konkretnego (wyjątek to grupa jadis w coverze Floydów ale to też była tylko sugestia).Powód główny to ten, że jestem egoistą i nie czuję potrzeby pełnienia misji. Po co mam samemu później słuchać to co doskonale znam ? Mnie rajcuje najbardziej to co poznaję i w ogóle nie tęsknię do klasyków bardzo znanych. Celowo podkreślam bardzo znanych bo dla niektórych pewne klasyki te bardziej niszowe zresztą podobnie i dla mnie nie wszystkie są znane.Co do spostrzeżeń Nawiedzonego odnosnie chęci słuchania przez wielu "oklepanych" kawałków to wysnuję tu teorię, żę ci sami co tego chcą tego nawet nie posłuchają. Po co słuchać coś o pierwszej w ncy gdy mozna sobie to zrobić samemu o godzinie dziewiętnastej i do tego z płyty (również zakładam jak Nawiedzony, że jak ktoś coś lubi i poleca do słuchania wszystkim to posiada na półce płytkę z tym materiałem.Ci ludzie gdyby dostali to czego chcą w efekcie sami by przestali słuchać bo ich by to nuziło i pomijam tu tabuny innych którzy byli by poczęstowani oczywistymi oczywistościami.Sila audycji tkwi w niespodziankach i odkrywaniu nowego - niesłyszanego.
    Co zaś się tyczy grup metalowych pokroju hair czy glam (nie znoszę tych określeń bo sę kłucą z ogólnie przyjętymi podzialami - co ma wygląd do rodzaju muzyki ? )to chyba nigdy nie było w naszym kraju klimatu do tego typu rzeczy.Zawsze siępowtarzało, że to takie pod publikę granie a na podium od razu stawiano Purpli, Sabbatów no i może Iron Maiden. Nigdy nie lansowano umiejętności technicznych gitarzystów ani mozliwości wokalnych osób z grup o których w tekście mowa. Pamiętam polską próbę zagrania takiej muzyki w wykonaniu Piotra Zandera w projekcie Zanderhouse.Kapitalna płyta i ....i nikt jej dzisiaj prawie nie zna. Bo u nas jak metal to od razu musi być wyziew i power full music.A w rocku nie tylko liczy się energia ale też radość grania i słuchania.Co do faktu, że większość (chyba) woli muzykę klimaciarską w audycji to zapewne, żę godzina nadawania sprzyja takim dźwiękom. Na szczęście audycje według mnie są doskonale poukładane i zazwyczj zachowana jest równowaga.Cieszę się na audycję z soft metalem... tym bardziej że jestem pewien tego, że nie pojawią się w niej kawałki z płyt typu składanka hitów metalowych lat 80tych.. zbyt banalne to by było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałbym się z Panem nie zgodzić Panie Andrzeju, ale nie mogę. Oczywiście moje obserwacje gustów muzycznych naszych rodaków są dużo uboższe, bo szczerze powiedziawszy w moim otoczeniu znajduję trzy, ewentualnie cztery osoby zainteresowane muzyką, ale conajmniej dwie z nich pasują do opisanej przez Pana grupy. Uwielbiają smuty i to nie tylko w muzyce, ale i filmie oraz literaturze. Jak ognia boją się ładnej, wesołej melodii, refrenów, które można nucić pod nosem i szczęśliwych zakończeń. Co więcej gdyby ktoś puścił plotkę, że słuchają Scorpions, albo Chrisa de Burgha musieliby chyba popełnić samobójstwo, bo z takim wstydem żyć się nie da. Nie ważne jak smęci nowe King Crimson, nie istotne co nagrywa Tool i tak zawsze jest to super, a czego by nie zrobił np.: Bon Jovi za każdym razem skwitują to pogardliwym uśmieszkiem. Jeden mój kolega nieco odbiega od tego schematu, bowiem uwielbia wszystko co nagrało A-ha, ale i tak o powodzeniu płyty w jego oczach decyduje jej depresyjność. Czasami mnie to już nudzi. Opowiadam takim delikwentom jaki to świetny album nagrało Scorpions, czy Brandon Flowers, a oni patrzą na mnie z politowaniem, skrzyżowanym z obrzydzeniem. Za mało ambitna muzyka. Nie wiem, czy tu chodzi o jakieś kompleksy, chęć imponowania w towarzystwie, czy zwykłe ograniczenie umysłowe, ale jest to denerwujące. No nic, włączę chyba sobie The Killers i poczytam jakąś mało ambitną powieść Kinga - widać już do końca życia będę brodził w tandecie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja napiszę coś od siebie. To prawda, że są ludzie, którzy mogliby słuchać na okrągło dziesięciu płyt z kręgów Led Zeppelin, Deep Purple, The Doors itp. Jednakże jak zauważam są to ludzie, którzy wiekowo mieszczą się w przedziale 40-55. To są wykonawcy, których poznali w czasach swojej młodości i na nich zakończyli swoją muzyczną edukację. Nie szukają innej muzyki, bo widać ta im wystarcza. Takich osób nie zainteresuje powiedzmy zespół grający podobnie bądź nawiązujący do klimatów wyżej wymienionych artystów, bo przecież lepszy od nich nie będzie, więc po co tracić czas na słuchanie tej muzyki. Smutne, ale prawdziwe.

    Jeśli chodzi o młodych, to oni mają z kolei swoją muzykę. Ich naprawdę nie interesuje Great White, Survivor, Journey, Boston czy Styx, bo to nie ich muzyka. Wychowani są na rzeczach zupełnie innych, kształtowani przez muzykę lat dziewięćdziesiątych, gdzie jak pamiętamy rządził pop, rap i techno. Nie żądajmy więc od nich zrozumienia dla muzyki lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, bo to przecież nie ich bajka. Ja sam zaliczam się do osób, które świadome słuchanie muzyki zaczynały w latach dziewięćdziesiątych i nie uwierzylibyście czego wówczas słuchałem. Pierwszą moją miłością muzyczną był wprawdzie zespół Queen, ale będąc w podstawówce przemawiały do mnie boysbandy i girlsbandy :) Dziś wstyd się do tego przyznawać, ale co tam. Dopiero muzyka metalowa i radiowa Trójka sprowadziły mnie na właściwe tory. Niemniej nie o mnie miało być.

    Wracając do młodzieży i ich muzyki. Tak jak w latach osiemdziesiątych za kształtowanie gustów odpowiadali prezenterzy radiowi, tak dziś młodzi ludzi szukają na własną rękę. Mają przecież Internet, który niebywale ułatwia im poszukiwania. Wystarczy wstukać nazwę zespołu by móc zapoznać się z ich muzyką czy to na YouTube czy MySpace bądź w setkach innych miejsc. Młodzi ludzie są ciekawi nowej muzyki i otwarci na nią. Widzę, że szukają, sprawdzają i siedzą czasem w tak awangardowych rzeczach, że aż strach. W ich muzycznym świecie istnieją szufladki z takimi gatunkami, o których większość z nas nigdy nie słyszała. Jeśli ja, dobijający trzydziestki, więc teoretycznie zaliczający się jeszcze do młodzieży, nie odnajduję się we współczesnej muzyce młodych ludzi, to co dopiero mają powiedzieć oni, jeśli ktoś próbuje wrzucić ich do świata sprzed trzech, bądź czterech dekad. Do zrozumienia tamtej muzyki potrzebna jest gruntowna edukacja muzyczna, historyczna i społeczna, której oni zwyczajnie nie posiedli. I trudno mieć tu do nich pretensje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt mi nie wmówi że coś jest lepsze od Purpli-może to być muzyka którą polubie i będę podniecony ale oni to w sercu są-a jak czytam teraz rocka i widzę 5 gwiazdek na nowa płyte to sobie mówie-czym sie podniecacie-gównem w 80 %-a jak juz słysze te zachwyty nad Pendragonem-Jadis-IQ-Marillion to myśle że 10 lat wczesniej by przepadli z kretesem-przy calym szacunku do ich fanów-bo kazdy lubi co lubi-ale ja nie bede sciemnial tylko pisze to co mysle-dla mnie neo progresywny rock to w wiekszości powielane tematy i jęki wokalistów którzy nie umieja śpiewac-a plyty maja po 80 minut i rzygac sie chce od nadmiaru gówna-wiem ze jade po bandzie-ale taki jestem-pisze prawde-to co myslei czuje-wiem ze wiekszosc sie nie zgodzi ale mam to w dupie-i tyle

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście cenię sobie każde Wasze zdanie, twoje Arzachelu także, ale sugerowanie, że g.... są zespoły Pendragon, Jadis, IQ czy Marillion, jest wielce niesprawiedliwe. A może lepiej napisać, że po prostu ich nie lubisz, bo powstały po cudownych latach 70-tych? :-) I tyle!
    Staję do obrony z napiętą klatą i nie pozwolę napisać zbyt wielu szyderstw pod adresem w/w grup, które lubię, szanuję, a w zasadzie to kocham. Bo pisząc z taką pełnią pasji nienawiści o tych grupach kaleczysz nie tylko mnie, ale i wielu Nawiedzonych. Przepraszam Cię Arzachelu, ale nie lubię wstrzymywać i muszę zaprotestować przeciwko pustosłowiu i pomyjom wylanym na te WSPANIAŁE GRUPY, których nie udało się tobie ogarnąć i polubić. Ostatnio zbyt często, niemal przy każdej okazji podkreślasz swą wielką niechęć do Pendragon. Raz to już napisałeś. Stop. Wystarczy. Nie za każdym razem. Proszę. I tak na mnie nie wpłyniesz. Zagram w radio zawsze Pendragon kiedy tylko przyjdzie mi ochota!!! A może i z pewnych powodów częściej? !!!
    Pozdrawiam serdecznie i łączę się w żalu, że nie słyszysz tych pięknych i romantycznych nut.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno jest znaleźć złoty środek. Nie mam nic przeciwko „monolitom” w audycjach radiowych. Co więcej sądzę, że powinny one gościć na łamach Nawiedzonego. Chyba, że założymy, iż audycji słuchają tylko starzy wyjadacze, co wszystko mają na swoich płytach. A zapytam się gdzie młody człowiek ma usłyszeć tą klasykę? Gdzie Wy Nawiedzeni usłyszeliście te „kanony” rocka? Czy czasem nie było to radio?
    Moim zdaniem siłą Nawiedzonego Studia jest jego różnorodność, i ta otwartość pana Andrzeja na nowe zespoły ( coś co zatracił MiniMax ), dzięki temu mogę uzupełnić swoją edukację muzyczną, jeszcze raz z pokorą stwierdzić, że „nic nie wiem”.
    I jeszcze apel, o wzajemny szacunek. Jeżeli mi się coś nie podoba, nie znaczy przecież, że jest to beznadziejne. Znaczy to tylko tyle, że mi się to nie podoba. A nie jestem pępkiem świata.
    Tak więc do następnej niedzieli, do następnego Nawiedzonego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też uważam, że wieszanie psów na neoprogresywnych wykonawcach na łamach Forum i Blogu Nawiedzonego jest mocno nie na miejscu. Zwłaszcza jeśli robi się to kilka razy w miesiącu, przy każdej nadarzającej się okazji. Wszyscy już to słyszeliśmy i wystarczy. Każdy słuchacz ma prawo do swojego zdania, ale ma też obowiązek szanowania innych słuchaczy. Wypisywanie epitetów pod adresem Pendragona, IQ, Jadis, Marillion itd. kiedy jedynym argumentem na poparcie tej krytyki są słowa, że "ja tak czuję" naraża piszącego jedynie na śmieszność. Wiadomo, że wszyscy mamy swoje sympatie i antypatie. Ja na przykład nie lubię jazzu, nie przepadam za Porcupine Tree, Dream Theater itd. ale wiem, że każdy z tych wymienionych wykonawców jest mistrzem w tym co robi, a i w jazzie znalazłbym pewnie kilka utworów, które przypadłyby mi do gustu (np.: Chuck Mangione i "The Children of Sanchez"). Apeluję o równie rozwlekłe pisanie o tym co się lubi i tylko delikatne sygnalizowanie za czym się nie przepada. Poza tym, człowiek całe życie się rozwija (przynajmniej byłoby to wskazane) i kto wie, czy to czego nie lubimy dziś, nie dotrze do nas za lat 20. Ja nie znosiłem Marillion do 25 roku życia, a potem zaskoczyłem o co chodzi w tej muzyce, stając się jej wielkim fanem. Choć osobiście uważam, że wielbiciele starego rocka są jak betonowy blok, od którego odbija się wszystko co nosi datę wyższą od 1980. I ich strata!

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze jedno. Nie wiem, jak mam rozumieć zdanie "...a jak czytam "Teraz Rocka" i widzę 5 gwiazdek na nowa płyte to sobie mówie - czym sie podniecacie?". Czy to oznacza, że każda współcześnie powstająca płyta powinna mieć automatycznie odejmowaną jedną gwiazdkę za datę produkcji i drugą za nie bycie Deep Purple? Po co w ogóle słuchać współczesnej muzyki? Nie lepiej zamurowąć się w jakiejś wysokiej wieży z kartonem starych winyli, zostawiając tylko małe okienko do opluwania przechodniów?

    OdpowiedzUsuń
  9. Pendragon:
    - “The Jewel” 57:15
    - “Kowtow” 51:52
    - “The World” 58:59
    - “The Window Of Life” 54:06
    - “The Masquerade Overture” 56:52
    - “Not Of This World” 67:13
    - “Believe” 51:31
    - “Pure” 53:10
    - “Passion” 54:45
    Jakby nie patrzeć, średnio każda płyta Pendragona ma mniej niż godzinę. Nie wiem skąd te 80 min. Nawet “Not Of This World” ma niemal kwadrans mniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Arzahel ale pojechał.. zwłaszcza argumenty dobrał starannie: ... (powielanie schematów, jęki wokalistów). Kiedyś musialo do tego dojść by nawiązała się mała polemika między nim a mną.
    Po pierwsze : Purple też powielały schematy. Po drugie znaczna część płyt tej grupy poziomem jest bardzo nierówna a obecnie ci wspaniali wokaliści grup lat 70tych to przeważnie głosowa żenada. Dlaczego rock początków lat 70 tych upadł z wiekim hukiem ? Dlatego, że na tej fali powstało tysiące zespołów z których 99,9% nagrywała szmirę której nikt nie chciał słuchać bo pęd do progresii przysłonił im muzykę.Pewnie że wśród tego ułamka procenta i tak jest sporo płyt wybitnych ale ten zalew szajsu spowodował ucieczkę ludzi do grania prostrzego i czytelniejszego. Dlaczego ja stawiam rock zwany neoprogresywnym wyżej od tego którego niektórzy zwą mylnie tworząc osobną kategorię prog ? Z tego powodu,żę nowi progresorzy wyciągnęli lekcję od starszych kolegów i zachowali proporcje w muzyce skupiając się na niej a nie na brzmieniach eksperymentach itp. Większość obecnych grajków prezentuje wyższy poziom umiejętności muzycznych i technicznych (tylko nie wyjeżdżać mi z wyjątkami typu Blackmore, Fripp, Page etc) i przede wszystkim dbają o melodię. Poza tym brzmienie nowego roka ma tą przewagę, żę nagrane jest na doskonałym sprzęcie i posiada dobrą dynamikę. Większość płyt z początków lat 70tych brzmi jakby nagrywali to w puszce od piwa a nie w studiu.I zapewniam Ciebie Arzhaelu że gdyby grupy które tak krytykujesz grałty wtedy gdy Ci Twoi faworyci to byli by kto wie czy nie od nich więksi.Może ostatni mój argument będzie najmniej przekonujący ale skoro Twoi idole nie szczędzą pochwał do dla tych nowych grup czyli robią to ludzie którzy wiedzą co mówią to dlaczego im nie zaufasz ? Myslę nawet, że byłbyś wstanie Lordowi z Purpli powiedzieć jak ma komponować i grać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Zacytuję mojego znajomego pod którymi słowami sie podpisuje-a zapytalem go o stusunek do neo progresywnego rocka a latami 70-trochę słucham, nie jest to najgorsze...i na dobrym poziomie, bez dwóch zdań...ALE
    > >
    > > ale osobiście wolę BRZMIENIE lat 70-tych, zwłaszcza pierwszej połowy. nie ma czego porównywać. wolę badać korzenie rockowej roślinki niż rozsady i szczepki...
    > >
    > > wolę jak coś jest nawet niezbyt doskonałe technicznie, ale z wyobraźnią, pomysłem, od serca
    > > i klimat
    > >
    > > wolę muzykę graną niż robioną, dlatego Tear Gas ma dla mnie większy czad niż Metallica, a Mountain niż Slayer....

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ty pewnie nawet nie wiesz co to za grupa Tear Gas...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jesteśmy naukowcami piszącymi encyklopedie o muzyce, a grupą pasjonatów, którzy na ile im pozwala czas i pieniądze szukają czegoś dla siebie. Nikt nie ma obowiązku znać grupy Tear Gas, nie jest to wyznacznikiem czegokolwiek, no może niektórzy dzięki temu czują się lepsi... Ja bynajmniej nie czuję się gorszy. Wielka Gra nam się tu zrobiła - ja wiem co to Tear Gas, ty nie wiesz kto to Israel Kamakawiwoʻole, kto lepszy, kto ma więcej płyt, kto dłużej słucha Nawiedzonego Studia... A co to ma za znaczenie? Czasami kiedy czytam komentarze różnych artykułów na Onecie, ludzie często piszą, że gdyby na świecie nie było religii, nie byłoby też wojen. Bzdura! Pobiliby się ze sobą filateliści z modelarzami, fani Pink Floyd z wielbicielami Boba Marleya. Ludzie głupi są i w tym sedno sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten sam. Israel „Iz” Kamakawiwoʻole - wykonawca minimalistycznej, a moim zdaniem najlepszej wersji piosenki " Somewhere Over The Rainbow". Polecam wszystkim na zakończenie tego wypełnionego burzliwą dyskusją dnia. (No i oczywiście wykonawca wielu innych pięknych piosenek).

    OdpowiedzUsuń
  15. Spoko.Ja spadam z Nawiedzonego-także dobrej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oto komentarz do tego wpisu, nadesłany przez naszego Słuchacza Kubę Sikorskiego. Wklejam go za zgodą autora:

    "witam Andrzeju
    od dłuższego czasu noszę się z chęcią napisania tego maila ale w końcu zebrałem się
    zainspirowany art. na blogu "Polska - zaścianek prawdziwego świata muzyki."
    Zacznę jednak od tego ze wczorajsza audycja była w 100% dla mnie czyli dużo polskiej
    muzyki, dużo hard'n'heavy, itd. Podobają mi się też opowieści z życia radiowca, jak
    np wczorajsza o Grzegorzu Kupczyku. Fajnie się tego słucha bo zawsze chciałem
    pracować w mediach, gdzieś np w radio ale jakoś nie udało mi się tego zrealizować.
    Nie oznacza to że gdy "leci" np.: prog-rock to nie słucham, chociaż to akurat nie
    jest mi najbliższa muzyka. Bo słucham 99% audycji na żywo, z wyjątkiem wyjazdów
    wakacyjnych gdzie nie mam dostępu do internetu, bo jak jest net to też słucham :)
    Jeśli chodzi o mnie to ja właśnie lubię posłuchać czegoś innego niż B. Sabbath i
    inne Purple bo to znają nawet ci (chyba) co nie słuchają rocka. A ja właśnie lubię
    słuchać kapel których wogóle nie znam albo utworów których nie znam, a zdaję sobie
    sprawę że znam bardzo niewielki % fajnej muzyki jaka jest na świecie, mimo że
    codziennie od chyba 20. lat słucham rocka. Dlatego kiedy słyszę mniej znany w Polsce
    zespół którego nigdy wcześniej nie słyszałem to właśnie podkręcam Volume w górę bo
    to
    coś nowego dla mnie :) tak było np.: rok temu we wrześniu z polską grupą Fatum -
    wstyd ale pierwszy raz ich wtedy usłyszałem. Ale dzięki NS jestem już mądrzejszy o
    kolejny świetny zespół - i to polski :) dla mnie słuchanie polega nie tylko na
    przyjemności ale też na rozwoju muzycznym i taka audycja jak NS jest w 100% dla
    mnie.
    Napisałem to żebyś wiedział ze gdzieś tam ktoś na pewno słucha i jest zafascynowany
    puszczaną muzyką i że cały czas nadal warto...
    Przy okazji chciałem napisać że mam nadzieję, że Andrzej - realizator zostanie z
    Tobą na dłużej i będzie siedział "za szybą" do końca świata i 1 dzień dłużej :) bo
    trochę mnie zmartwiły swego czasu problemy z jego poprzednikiem.

    pozdrawiam rockowo wszystkich którzy poświęcają swój czas i wkładają wysiłek w
    tworzenie audycji i strony nawiedzonej
    Kuba Sikorski"

    OdpowiedzUsuń