piątek, 31 marca 2023

najście

Zajrzałem do sieciówek Świata Książki oraz Empiku, tak tylko okiem rzucić na kompaktowe nowości.
Moja porównywarka nie pozostawia złudzeń. Różnica jedna, w Świecie Książki trzeba w przeddzień zamówić, bo na półkach księgarń z płytami cieniutko. Ale działają sprawnie, w dziewięćdziesięciu procentach przypadków wysyłają na czas, najczęściej w przedziale 24h do 48h. No chyba, że trafimy na gorszy okres, kiedy handel nie idzie, a niezapłacone faktury wstrzymają dostawy na kilka dni. Na mojej skórze doświadczyłem tego tylko dwukrotnie, więc da się przeżyć.
Oto, co z mego najścia wynika:
Hans Zimmer "Live" (2 CD) - w Świecie Książki 101,00 zł, w salonie Empiku 119,99 zł
Depeche Mode "Memento Mori" (wersja standard) - w Świecie Książki 79,99 zł, w salonie Empiku 89,99 zł
U2 "Songs Of Surrender" (wersja 2 CD) - w Świecie Książki 70,50 zł, w salonie Empiku 89,99 zł
U2 "Songs Of Surrender" (wersja 4 CD) - w Świecie Książki 152,00 zł, w salonie Empiku 199,00 zł
Pink Floyd "Live At Wembley 1974" - w Świecie Książki 51,99 zł, w salonie Empiku 69,99 zł
Lana Del Rey "Did You Know..." - w Świecie Książki 59,00 zł, w salonie Empiku 79,99 zł
Niebawem o winylach, tutaj dysproporcje idą na zbielenie oka. Nawet ceny w niemieckich Saturnach wydają się okazjami.
Dziękuję za uwagę. To be continued ...

a.m.

poetka punka

Na 'Canal+ Dokument' obejrzałem świetny materiał "Patti Smith. Poetka punka". Uwaga, jego kolejna emisja za dwa tygodnie, gdyby czasem ktoś przegapił.
Patti Smith to uosobienie wolności, a niesiona przez nią sztuka orężem i odtrutką. O sobie mówi, że jest normalną ekscentryczką, a ja takich ludzi lubię jakoś bardziej. Inna sprawa, że przede wszystkim lubię jej głos, mądrość, wrażliwość oraz 'ten' uśmiech.
Proszę Państwa, inflacja szaleje, co powoduje, że obecnie najlepiej jest się karmić sztuką. Sztuką przez duże "Sz", a do takiej należy cały katalog dokonań Patti. Bo prawdziwa sztuka chadza niezależnymi ścieżkami, nie ulegając modom chwilówkom. I tutaj nasuwa mi się kadr z jednego z epizodów "Świata Według Kiepskich", kiedy to na parkowej ławce, na piwku oraz pogaduchach, przesiadują Badura z Ferdkiem. Panowie obserwują, jak co rusz ktoś im przebiega przed oczami. A to grupka fitnessów, potem jakiś murzyn i Azjata, cały czas ktoś w pojedynkę lub stadem miga im przed nosem, aż wreszcie, któryś z głównych bohaterów tej scenki, nie pamiętam czy Badura, czy Ferdek, zapytują przebiegającego dresika: dokąd ten tak pędzi? I tu pada odpowiedź, w której przelotniś informuje, iż biegnie zgodnie z postępującym kierunkiem mody. Badura na to: "Panie Ferdku, ja proponuję wbrew dzisiejszym trendom pójść w przeciwnym kierunku". I tak właśnie należy podchodzić do dziedziny muzyki, jaką uprawia Patti, pomimo iż był czas, kiedy to ona była jedną z kreatorek biegu historii.

Moja przygoda z tą niemal demoniczną Amerykanką rozpoczęła się w 1979 roku, kiedy w Wawrzynku natrafiłem na gorący wówczas album "Wave". Jego okładka mocno mnie zafrapowała; potargana czarnowłosa dama, z przykuwającym uwagę obłędem w oczach, przyodziana w biel, jednocześnie trzymająca w obu dłoniach dwa białe ptaszyska. Zdaje się gołębie, zapewne nawet z misją pokojową, acz w zamian wydawać by się mogły stosowniejsze czarne kruki. Okładka rewelacja, a pod nią równie intrygujące piosenki. Pokochałem album od pierwszej z nim fizyczności - i tak trzyma do dziś. Dopiero tyciu później liznąłem najbardziej osławionego "Horses", a z czasem wszystkich pozostałych. I tylko żal, że w dwa tysiące siódmym nie dotarłem na koncert Artystki w moim Poznaniu. Nie mogę sobie darować. Na jedyne, choć mierne wytłumaczenie, niech pójdzie, iż późnym rankiem, właśnie tego samego dnia, zlądowaliśmy z Sebą Kończakiem z chorzowskiego Genesis. Wróciłem z niego totalnie skonany. To był jednak cały dzień pełen emocji, przygód i załamania pogody. Fakt, że jeden z tych życiowo najważniejszych, niedających się zapomnieć.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


czwartek, 30 marca 2023

nie żyje Keith Reid

Odszedł Keith Reid - tekściarz Procol Harum, szósty członek zespołu. Niezwykle istotna postać, ktoś, kto nie tylko pisał słowa do piosenek ekipy Gary'ego Brookera, ale również był jej częścią. Reid bywał niemal doklejony do grupy, gdy ta wyruszała w koncertowe trasy, często gdzieś z ubocza przyglądając się swym kolegom w pracy na scenie.
U Procol Harum Reid jest wszędzie, za wyjątkiem ostatniego albumu "Novum". Wycofał się z grupy z uwagi na problemy zdrowotne, a rak, który go zniszczył, tylko tego dowodem.
Cudem nadał nam go muzyczny los. Reid był Żydem, którego Ojciec ocalał z Holokaustu i niewiele brakowało, byśmy jego cudownej osoby nie dostąpili. W twórczych latach, właśnie tego powodem, w pisanych przez niego tekstach często nie brakowało mroku, co zresztą on sam niegdyś potwierdził dodając, iż jego słowa piosenek stanowiły za pokłosie rodzinnej historii.
Keith, Twoje życie to kawał dobrej roboty!

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

tropiciel bootlegów

Znalazłem w sieci fascynujący i o niezłej jakości piętnastominutowy film z 1972 roku. Kamerzysta wchodzi do niewielkiego sklepu z płytami/kasetami w Los Angeles, gdzie akurat w analogach zanurzony Neil Young. Szybko wyjaśnia się cel jego wizyty, otóż maestro tropi powiązane ze sobą oraz kolegami z grupy CSN pirackie płyty i od razu reaguje. Spokojnie, bez chamstwa, ale stanowczo. Niezły instruktaż wobec wszystkich złodziei muzyki, szczególnie typu dzisiejsze Spotify czy Tidal. Te zalegalizowane platformy od lat rżną artystów na kasie i robią to w rytmie prawa, a co gorsza, także za ich przyzwoleniem. Nie pojmuję. Taka forma pośrednictwa mocno ich rujnuje, rujnuje samą sztukę, a większość z nich upatruje w tym gałązki promocji. Rozgościło się chamstwo w najlepsze.
Owa scenka powinna zostać przeniesiona do współczesności i oczywiście odpowiednio tą współczesnością podrasowana. Wyobraźmy sobie Neila Younga w biurach Spotify z kałachem w dłoniach, jak demoluje tych wszystkich 'zarobionych' cwaniaków. Zbójnictwu należy zaciskać pętlę na szyi - oprócz Janosika.

Mimo wszystko trochę zrobiło mi się żal tego nieźle zakłopotanego sprzedawcy. W sumie kulturalny chłop, do końca trzymający klasę, któremu zapewne jeden z dostawców wsunął na półkę jeden czy drugi nielegalny 'skarb' i obiecał godziwą prowizję. To trochę takie antidotum na pławiące się w luksusach sieciówki. Jakiś smaczek na półce, jakiego tamci nie mieli.
Neil Young to jednak nieugięty twardziel, jasno konsekwentny, znamy go przecież. Z wielu jego piosenek też to jak najdobitniej wynika.
Jakże rajcowny amatorski film, z cudownej dla rocka epoki. Ciekawi mnie, czy ten sprzedawca jeszcze żyje i czy ewentualnie pamięta całe to niedające się zapomnieć zdarzenie. Było nie było, nieźle mu przed kamerą metaforycznie dokopał nie żaden chłystek, a sam Neil Young. Pomyślmy, że już wtedy miał na sumieniu genialną płytę "Harvest".
Polecam jeszcze zwrócić uwagę na muzykę w tym sklepie. Kilka od razu rozpoznawalnych kawałków oraz cały czas będące wtedy w modzie "Green-Eyed Lady" grupy Sugarloaf. Kapitalne coś. Czuję się winny tego przypomnienia.
Podobne dreszcze do tych, jakie towarzyszyły mi podczas oglądania Eltona Johna w Tower Records. Atmosfera inna, choć okres podobny, bodaj połowa lat siedemdziesiątych. Ciarki.

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


środa, 29 marca 2023

dziękuję, nie tańczę

Nie wiem, jak to możliwe, że tak średnio podobała mi się w dwa tysiące dwudziestym płyta Pride Of Lions "Lion Heart". Teraz słucham i jest zupełnie inaczej. Albo więc czas zadziałał na jej korzyść, albo wtedy coś mi dolegało. Odbiór muzyki nie tylko zależy od edukacji, wiedzy i pasji, najczęściej chyba od dobrej kondycji, przychylnej pogody i dobrych ludzi wokół. W przeciwnym razie, jak mawiał klasyk: dupa zbita.
No więc, słucham ostatnich jak dotąd Pride Of Lions i już myślę o nadchodzącym nowym albumie "Dream Higher", którego premierę wyznaczono na szesnasty dzień czerwca, miłościwie roku nam panującego. Lecz póki co, głośno o strop biją wciąż jeszcze najnowsze piosenki: "We Play For Free", "Good Thing Gone" czy "Heart Of The Warrior". Cóż za (niedoszłe) hity!

Ex-Survivor'owy Jim Peterik wziął sobie za ambicję tą właśnie grupą przywrócić życie melodyjnemu rockowi lat osiemdziesiątych, a że wynalazł silnopłucnego Toby'ego Hitchcocka, tym bardziej poszło jak z płatka. Chciałbym ich kiedyś posłuchać na żywo. A wzmaga się we mnie silniej, skoro nigdy nie dostąpiłem Survivor.
Oj, ten katar. Ciurkiem z nosa, chusteczek nie starcza, pralka chodzi na okrągło, bo ja jestem z tych, co papierowych jednorazówek nie używają. Dla mnie chustka ma być płachtą (wiem, komasującą te obrzydliwe bakterie), a nie jakieś tam piździbączki.
Facebook podpowiedział o wczorajszej 'pięćdziesiątce' "Houses Of The Holy" Led Zeppelin. Za żadne skarby bym nie pamiętał. Tyle tych rocznic i innych świętowań, głowa taaaka. Choć znam takich, co wszystko pamiętają. Że też ich nadmiar wiedzy nie uwiera. Ja lubię od czasu do czasu łepetynę przewietrzyć, mózg zresetować, wrócić do ustawień, kiedy świat był młodszy i bardziej uśmiechnięty.
Ze czterdzieści lat temu wszyscy ględzili, że 'Cepy' skończyli się po czwartej płycie i nie wiem czemu, przez krótko nawet w to wierzyłem, pomimo iż w sercu wciąż lubiłem, co późniejsze. Mało tego, jako jeden z nielicznych stałem obrońcą "In Through The Out Door", którego to albumu tytuł wielu giełdziarzy tłumaczyło: "wejść drzwiami wyjściowymi". I tak mi do dzisiaj zostało. Inna sprawa, iż jestem z pokolenia, które na "the wall" Floydów, nie mówiło "mur", tylko "ściana". I często tego typu translate'owych chochlików potem używam na antenie, a co bardziej mądralińscy strofują i przywołują do porządku. Z przyzwyczajenia 'Led Zeppelin' czasem wymawiam 'cepelin', zamiast po prostu 'zepelin', ponieważ stare rockmany w użytku miewały wiele językowych wpadek, które obowiązywały regułą. Stąd 'Ceppy', rzadziej 'Zeppy'. Andy, miej się na baczności i przestaw na obecne realia.
Dochodzą też niepokojące wieści -- ex-singer Maidenów, Blaze Bayley w szpitalu. Miał zawał, tym samym najbliższe plany w łeb, a co gorsza, poodwoływane koncerty. Ale ponoć nie jest już źle. Jest opieka, kontrola pacjenta... Zdrowiej Blaze. Up the Irons! Ja też mam skierowanie do szpitala, czekam tylko na sygnał, kiedy mam je uruchomić. Do tego czasu jeszcze parę badań. Damy radę. Obiecuję, mleko będę pił dokładnie tak, jak Duńczyk w 'Vabanku ripoście'.
Na koniec jeszcze info koncertowe: Bryan Adams ponownie w Polsce. To znaczy, jeszcze nie, dopiero dotrze, a konkretnie 18 grudnia br. do gliwickiej Areny. Będzie show, zapewniam. Przed nieco ponad dekadą byłem na jego występie i było fantastycznie. Ostatni album "So Happy It Hurts" znakomity. Ale chyba tylko mnie się podoba. Pamiętam, gdy prezentowałem go u mnie na radio station, odzywali się głównie sami narzekacze. Nie pojmuję krytyki, toż to wyborny, arcymelodyjny, soczysty rock/pop rock/rock'n'roll. Chce się go śpiewać i tańczyć, pomimo iż tańczyć nie umiem, nie lubię, zarobiony jestem. 

P.S. Tak swoją drogą, ciekawe, czy współczesne winylowe reedycje "In Through The Out Door", też posiadają koloropodatne wkładki. Pamiętacie, przy pocieraniu wodą wszystkie przedmioty z rozrysowanego zabałaganionego knajpianego stolika nabierały kolorów. Mało tego, mam nawet taką reedycję, ale jeszcze się nie odważyłem. Warto wiedzieć, każdy stary, jeszcze niepodkolorowany egzemplarz z pierwszego nakładu, wart jest dzisiaj krocie.

a.m.

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


wtorek, 28 marca 2023

jad wio

Znowu napadało śniegu. Tego cholernego śniegu. Nie daje się zima przepędzić. Podobno wróciła tylko na chwilę, ale to i tak za długo. Nie dotopiliśmy Marzanny, więc szwenda się bez celu i wyzłośliwia Wiośnie. Powróciła też czapa, rękawice i najcieplejszy boa dwumetrowy szal. Mam taki. Dostałem przed laty od Teściowej. Z początku nie bardzo mnie zachwycił, lecz z upływem czasu ...

Jeżdżący po nocach na drugiej taryfie stary punkol Taksówkarz, Obywatel Zielarz, na tydzień wypożyczył mi do posłuchania nowofalowo/goth/postpunkowych, uroczo anachronicznych, a przynależnie żabojadzich Jad Wio (fonetycznie zdają się, jako: "żad wijo"). Ktoś kojarzy? Ponoć w 1988 roku ekipa wystąpiła na warszawskiej Marchewce. Festiwalu, na którego scenie gościli m.in. Clan Of Xymox, New Model Army i te nasze Armio-Kulty też. Przyznam, coś mnie ominęło, zupełnie nie kojarzę, nie pamiętam. Ani z prasy, ani też płytowych giełd.
Całkiem ciekawe granie, pomimo iż dalekie od mojej krainy marzeń i snów. A że lubię poznawać, dlaczego by nie. Maciek tak mi ostatnio o nich naopowiadał, jak gdyby byli potęgą, którą wstydliwie przegapiłem jedynie ja. Celem eksploracji tematu sięgnąłem więc po papierowe księgi, a w nich o grupie ni słowem. Po chwili wszedłem do sieci, spodziewając się informacyjnego zalewu, a tu znowu lipa. Najszybciej łapska powyciągały bolidy strumieniowe, wszystkie te opylające widmo płyty. Z uśmiechu Empiku, zaraz jako od pierwszych, wyłonił się wybłyszczony słonecznymi promieniami złoty kieł chytrości. W ich ofercie trzy empetrójkowe albumy, po cztery i pół dychy każdy. Mają tupet skur****. Ciekawe, ile z tego dla Jad Wio.
Słucham więc sobie nieco ponad półgodzinnego Jad Wio "Fleur De Metal" i jest nostalgicznie. Tytuł zmyła, nie ma tu żadnego metalu, gdyby komuś uśmiech zmiotło na myśl o kolejnym dyskretnym szczęku blach. Na niemal całości rozgościł się klimatyczny, spowolniony, leniwy rock (wyjątkiem rozgniewane "S.O.S. Mesdemoiselles" oraz zadziorne "Le Beatnik De L'Espace"), czasem wzbogacany orkiestracjami z syntezatorów, fletem bądź innymi hipnotycznymi przyprawami. No i ciekawy, psychodeliczny wokalista, kompletnie oderwany od codziennego znoju. Po trzech/czterech numerach załapałem, iż budzi we mnie skojarzenia z Amandą Lear.
Kręci się więc ta muza z japońskiego kompaktu, nadrabiam stracony czas i myślę sobie: fajnie, że ten świat wciąż nie ma końca.
Obywatelu Zielarz, odkrywco, chapeau bas.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

urodzinowo

Dziś urodzinowo. Z lekkim poślizgiem wszystkiego najlepszego! dla panów: urodzonego 27 marca 1950 roku Tony'ego Banksa (solo i Genesis), z racji jego 73-rodzin, a także dla przybyłego na świat 26 marca 1948 roku Stevena Tylera (Aerosmith), bo to już 75 lat.
Niech się tylko dobrze dzieje! Let the roll it!

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

poniedziałek, 27 marca 2023

pilgrim

Zupełnie w nosie mam, że się jednemu z drugim nie podobają najnowsi U2. Że nic nowego, że odgrzewane kotlety... i tym podobne pierdy, których od kilku dni wysłuchuję tu i ówdzie. A jeszcze gorzej, gdy przychodzi mi wcielać się w zespołowego adwokata, za co nie dostaję nawet złamanego funta. Moi Drodzy, jeśli komuś nie leży "Songs Of Surrender", no cóż... naprawdę nie wiem, jak mam pomóc. Jest tyle innego otaczającego nas piękna, polecam uchwycić się innej poręczy i tam szukać drogi do Edenu.

Konkludując, podobają mi się U2, nic nie poradzę, nie przepraszam, jeśli to kogoś wkurza, sprzyjam też nowym Depeszom, a jeszcze zasłuchuję się (na razie z przekazanej mi kopii) nowiuśkim Peterem Gee, albumem "Pilgrim", i chwilami wpadam w uniesienie. W moim odczuciu najlepsza płyta, jaką na solowym gruncie popełnił basista Pendragon. Niekiedy to granie przypomina styl ekipy Nicka Barretta, choć w dużej mierze jest to rzecz odrębna. Inna tu gitara, różni wokaliści, plus reszta na to dzieło składowych, zrzucających się na ujmującą atmosferę. W życiu nie pomyślałbym, iż Peter Gee, tu, teraz, z czymś takim, tym bardziej, że ostatnimi czasy trochę pod ciekawymi okładkami przynudzał. Jak to nigdy nie wolno zwątpić. Lubię tak po nosie obrywać. Cały czas więc uczę się pokory oraz szacunku wobec każdej postawionej nuty. Kupię ten kompakt, tylko jeszcze nie wiem, kiedy, ale kupię, gdy tylko do niego dotrę. Szykuje się nam kolejne warte zachodu coś pod nawiedzoneFM.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 26 marca 2023 / Radio "98,6 FM Poznań"








"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 26 marca 2023
(
z niedzieli na poniedziałek, start godz. 22.00, gram do 2-giej)
 
98,6 FM Poznań oraz w sieci
realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski

 

 
HEART LINE "Back In The Game" (2021)
- On Fire
- Once In A Lifetime

SIRENIA "Riddles, Ruins & Revelations" (2021) -- 26 maja ukaże się nowy album, pt. "1977". Na pierwszy rzut pójdzie cover Tanity Tikaram "Twist In My Sobriety".
- Voyage Voyage - {Desireless cover}

DREAMTIDE "Drama Dust Dream" (2022)
- All Of Us

RESTLESS SPIRITS "Second To None" (2022)
- Hey You - {śpiew Chez Kane}

STORMWARNING "Stormwarning" (2023) -- nowość
- Eye Of The Storm
- Horizon Chase

FOCUS "Focus X" (2012) -- pokłosie sobotniego koncertu w poznańskim Zamku. Kilka słów w jego temacie plus dwa numery z kupionego przed spektaklem japońskiego kompaktu.
- Crossroads
- Talk Of The Clown

FOCUS "Hamburger Concerto" (1974) -- ... i jeszcze jeden kawałek tortu, tym razem z klasycznego czwartego longplaya Holendrów.
- La Cathédrale De Strasbourg

RPWL "Crime Scene" (2023) -- przypominam o nadchodzącym koncercie grupy w Suchym Lesie, co wydarzy się w sobotę 15 kwietnia br.
- A Cold Spring Day In '22

DEPECHE MODE "Memento Mori" (2023) -- nowość
- Wagging Tongue
- Ghost Again
- Don't Say You Love Me
- People Are Good

LIFESIGNS "Altitude" (2021) -- progrockowy podarek od Piotra "nie tylko maszyny są naszą pasją".
- Gregarious
- Arkhangelsk
- Last One Home

U2 "Songs Of Surrender" (2023) -- nowość
- Stories For Boys
- Beautiful Day
- Walk On (Ukraine)
- Until The End Of The World

V/A "Highlights 2022" - ABO Sampler 02/2023 (2023) -- ciąg dalszy progrockowych prezentów od Piotra "nie tylko maszyny są naszą pasją".
VENUS PRINCIPLE - Barricades - {utwór z albumu "Stand In Your Light" /2022/}

V/A "The Art Of Sysyphus 121" (2022) -- ciąg dalszy progrockowych prezentów od Piotra "nie tylko maszyny są naszą pasją".
NAUTILUS - Waiting Room - {utwór z albumu "A Floating City" /2022/}

V/A "Music From Time And Space 80" (2022) -- ciąg dalszy progrockowych prezentów od Piotra "nie tylko maszyny są naszą pasją".
SHADOW UNIVERSE - Don't Look At It And You'll See It - {utwór z albumu "Subtle Realms, Subtle Worlds" /2022/}

PINK FLOYD "The Final Cut" (1983) -- 40-lecie albumu
- Get Your Filthy Hands Off My Desert
- The Fletcher Memorial Home
- Southampton Dock
- The Final Cut

IRON MAIDEN "Piece Of Mind" (1983)
- To Tame A Land

RHAPSODY "Legendary Tales" (1997)
- Virgin Skies
- Land Of Immortals
- Echoes Of Tragedy

DIO "Dream Evil" (1987)
- All The Fools Sailed Away

KHYMERA "Hold Your Ground" (2023)
- Could Have Been Us


Andrzej Masłowski 
"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze" 





niedziela, 26 marca 2023

Focus, CK Zamek, Poznań, sobota 25 III 2023

Z Krzyśkiem Ranusem wbiliśmy wczoraj do Zamku na celebrowanie zatrzymanej pandemią 'pięćdziesiątki' legendarnych Focus. Duża frajda na żywo posłuchać od zawsze lubianej muzyki, w dodatku dostarczonej przez dwie/czwarte oryginalnego teamu: szefujący organista, flecista i zabawnie wokalizujący (tak, bo on częściej wokalizuje, niż śpiewa) Thijs Van Leer oraz perkusista Pierre Van Der Linden. To trzon formacji, uzupełniony jednak dwoma, wcale nie gorszymi: gitarzystą Menno Gootjesem oraz basistą Udo Pannekeetem. Trudne te nazwiska, język można sobie połamać, a przecież gra obu tych panów to też żadne kółko graniaste. Pierwszy z nich skrywa zapędy na heavy, lubi pograć z 'subtelnością' lokomotywy, choć potrafi też struny pogłaskać, i na jazzowo, i klasycyzująco, podobnie jak dystyngowany basista, który nawet w ostrzejszych momentach pływał żabką, nigdy nie rwąc w delfina.
Wyśmienity koncert. No, co ja mam Państwu napisać? Przecież wiadomym było już przed jego otwarciem, że tak właśnie będzie.
Thijs z dużą swobodą operuje nienagannym 'dawnym' głosem, biegle włada klawiaturą oraz poprzecznym fletem. Tu czuje się młodość i miłość wobec uprawianej sztuki, gorzej z jego fizyczną kondycją, gdzie wyraźnie dolega mu spora masa ciała plus jakieś sprawy kostno-mięśniowe, być może nawet zwyrodnieniowe. Również jestem w sobie, więc wiem w czym rzecz. Dużo zdrowia Thijs!
Focus nigdy nie byli serio progresywni, w ich kompozycjach jest sporo dystansu i zabawy. W muzyce Thijsa Van Leera i jego kolegów nie brakuje klaunowania, co przede wszystkim tyczy sztandarowego "Hocus Pocus", z przemiennym śpiewo-jodłowaniem, a w zapętlony główny motyw nadal można wstawić wszystko, i to wszystko grupa oferuje. Kawał przedniej zabawy. Tego numeru powinno się wykładać na lekcjach muzyki, i najlepiej od najwcześniejszego etapu, dopóki młodziakom rap nie zryje psychy. No więc, poza spodziewanym, a podanym niemal na finiszu "Hocus Pocus", także parę numerologicznych wizytówek, blisko tuzin razy ochrzczonego "Focus", a konkretnie akty: 1, 3 i 7. Do tego m.in. "Sylvia", fragment suity "Eruption", "Le Tengo", "Harem Scarem" czy zawsze w uszach mile widziane "La Cathédrale De Strasbourg".
Mocno ponad dwie godziny, z antraktem w środku, poza tym zakupy na stoisku firmowym. Po raz drugi kupiłem album "Focus X", a powody dwa: raz, że 'japończyk', i to za zaledwie siedem dych!, a dwa, są na nim dwa numery dodatkowe, w tym koncertowe "Hocus Pocus". Sami więc Państwo Szanowni rozumiecie, Nawiedzone Studio wobec takich sytuacji nie mogło przejść obojętnie.
W dechę koncert, piękny wieczór, no i jeszcze załapałem się na powrót do chałupy dzienną 'jedenastką'.
Dzisiaj po dwudziestej drugiej na moim FM sporo świetnego grania. Jeśli nie zaśpicie, będę zaszczycony. Do usłyszenia ...

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


sobota, 25 marca 2023

ghost again

Depeche Mode nagrali przecudowny album. Niczym wir wciągnął mnie pod swą powierzchnię, a ja wcale nie szukam powrotu.
Owiane złotymi nutami "Ghost Again", smakuje niczym pierwsza miłość, choć dotyka przemijania. Wiecie, jak to jest, pewnego dnia wszystko zniknie. Gdzieś we mgle i nigdy już tego nie dojrzymy. Wszyscy staniemy się duchami, utracimy materię, fizyczność, tym samym wejdziemy do romantycznej martwej strefy. Wspaniały kawałek, serce mi zakołatało, musiałem raz za razem posłuchać, tak z dziesięć razy z rzędu. Rzecz nie do oderwania. Mam nadzieję, że skoro to singiel, grają go zatem po kilka razy dziennie wszystkie radio rozgłośnie, nawet te, którym uczuciowo nie sprzyjam.

"Ghost Again" kontempluje o śmierci z najpiękniejszą melodią w ramach od tego zespołu oczekiwanych, jednocześnie wprowadza odbiorcę w zamyślenie, uwrażliwia, a i na swój sposób uwiosennia. Spoglądam przez okno, ależ się zazieleniło. Takiej piosenki długo nie będzie. Obecnie tego rodzaju melodie stanowią za deficyt. Tym bardziej więc wpadam w jej ramiona. Brawo Martin Gore, brawo Richard Butler, obaj do raportu pochwalnego wystąp!
Podoba mi się cały ten wielonastrojowy album. Cały, caluśki. Podoba mi się na różne sposoby, fascynuje i wcale nie przygnębia. Nie zamachnę się jednak dzisiaj w jego opisie piórem, albowiem do jego scharakteryzowania musiałbym użyć zbyt wielu przymiotników, a po co, skoro wszyscy jesteśmy inteligentni, wrażliwi i jestem całkowicie przekonany, że niczego Szanowni Państwo nie przegapicie.
Gotycko-elektrorockowi Depeche Mode, już dawno wyrośli z melodii podskakiwanek, ze szkolnych mundurków oraz wracania do domu przed dwudziestą pierwszą. To poważni faceci, którzy najnowszym "Memento Mori" ("pamiętaj o śmierci") kłaniają się zmarłemu w ub. roku Andy'emu Fletcherowi. Zespołowemu koledze, ważnemu ogniwu, postaci sercem przyssanej do tabliczki "depeche mode".
Rozłóżmy digipak, spójrzmy na pod ciarki zamieszczone tam zdjęcie - Dave i Martin siedzą oparci o stolik, na którego blacie, w samym jego jądrze czaszka, a obok białą czcionką wyłania się: "Andrew John Fletcher 1961-2022". By tuż poniżej: "in our HEARTS and MINDS" - podpisani małymi literami: dave & martin. Skromność uszlachetnia.
Gdzieś wgłębi pojawia się, budzący skojarzenia z Kraftwerk okresu "Trans-Europe Express", numer "People Are Good", powiedzcie więc wszystkim ludziom-robotom, by koniecznie, choć nie tylko z owego powodu, tej płyty posłuchali.
Jutro po dwudziestej drugiej płytę omówimy. W eter zapodam kilka niezwykłych momentów, więc szkoda mi w ich intencji teraz się rozpisywać.
Do usłyszenia ...

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

 

środa, 22 marca 2023

92-urodziny Williama Shatnera

92-urodziny obchodzi dzisiaj William Shatner. Entuzjaści 'Columbo' zapewne pamiętają aktora z występu w dwóch odcinkach losów niezrównanego porucznika: "Filmowe morderstwo" /"Fade In To Murder"/ (1976) oraz "Motyl w odcieniach szarości" /"Butterfly Shades of Grey"/ (1993). Wiadomo, że po drodze były tam jeszcze jakieś StarTreki, ale to tam ...
Wszystkiego najlepszego!
 
a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

wtorek, 21 marca 2023

wiosna

Wiosno, najpiękniejsza Królowo, nie mogłem się Ciebie doczekać, lecz oto jesteś. Wejdź proszę, rozsiądź się wygodnie, rozgość, stuknij się ze mną szklaneczką pepsi, pozostań na długo, na jak najdłużej, i jeszcze trochę, i jeszcze jeden, i jeszcze raz... "... a wiosna przyszła pieszo, już kwiaty z nią się spieszą, już trawy przed nią rosną i szumią: Witaj Wiosno!".

a.m.

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

poniedziałek, 20 marca 2023

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 19 marca 2023 / Radio "98,6 FM Poznań"








"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 19 marca 2023
(
z niedzieli na poniedziałek, start godz. 22.00, gram do 2-giej)
 
98,6 FM Poznań oraz w sieci
realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski

 

 
CREYE "III Weightless" (2023)
- Dangerous

KHYMERA "Hold Your Ground" (2023)
- Don't Wait For Love

MICHAEL THOMPSON BAND "Love & Beyond" (2019) -- 12 maja br. nowy album "The Love Goes On"
- Opening
- Love & Beyond
- Save Yourself

MADONNA "Something To Remember" (1995) -- kompilacja + nowe utwory.
- You'll See - {na gitarze Michael Thompson}

YES "The Quest" (2021) -- 19 maja nowy album "Mirror To The Sky"
- Mystery Tour

HEART LINE "Back In The Game" (2021) -- momentami zachwycający, przyjemnie staroświecki debiut AOR'owych Francuzów
- One Night In Paradise
- Hold On
- I'm In Heaven

RPWL "Crime Scene" (2023) -- najnowszy album -- 15 kwietnia br. koncert grupy w Suchym Lesie.
- Victim Of Desire
- Red Rose
- Life In A Cage

EIVØR "Slør" (2017)
- My World

CAMEL "A Live Record" (1978) -- stwierdzona u Andy'ego Latimera, a wymagająca pilnej operacji ostra rwa kulszowa, przyczyną odwołania najbliższych koncertów Camel, w tym występu poznańskiego wyznaczonego na 14 maja br.
- A Song Within A Song - {z występu w londyńskim Hammersmith Odeon, październik 1977}
- Never Let Go - {z występu w londyńskim Hammersmith Odeon, październik 1977}

RENATA LEWANDOWSKA "Dotyk" (2022) -- na winylu w 2020 r. / na CD w 2022.
nagrania z lat 1974-78

- Lato Tego Roku - {w chórkach Alibabki} {1976}
- Olbrzymi Twój Cień - {w chórkach Alibabki + recytacja Andrzej Łapicki} {1974}

GRAŻYNA ŁOBASZEWSKA / ERGO BAND "Grażyna Łobaszewska / Ergo Band" (1978)
- Gdybyś
- Długi Dzień - {utwór dodatkowy / live 1976, previously unreleased}

GARY WRIGHT "Who I Am" (1988) -- wśród ekipy Wrighta, m.in: Alan Pasqua, Jim Keltner, Terry Bozzio czy Michael Thompson.
- Who I Am
- Voices

ANIMAL LOGIC "Animal Logic" (1989) -- dwualbumowy tercet: Stewart Copeland, Stanley Clarke oraz Deborah Holland
- There's A Spy (In The House Of Love) - {na gitarze Steve Howe}
- Someday We'll Understand - {na gitarze Michael Thompson}

OST "Streets Of Fire" (1984)
MARILYN MARTIN - Sorcerer - {kompozycja Stevie Nicks}
FIRE INC. - Tonight Is What It Means To Be Young - {kompozycja Jim Steinman}
DAN HARTMAN - I Can Dream About You

JACKSON BROWNE "For Everyman" (1973) -- David Lindley in memoriam.
- These Days

JACKSON BROWNE "Running On Empty" (1977) -- David Lindley in memoriam.
- The Load-Out
- Stay - {Maurice Williams cover}

MICHAEL BOLTON "The One Thing" (1993)
- Completely - {Michael Thompson gitara / David Foster instrumenty klawiszowe oraz orkiestracje}

RICK WAKEMAN & THE ENGLISH ROCK ENSEMBLE "A Gallery Of The Imagination" (2022)
- Just A Memory


Andrzej Masłowski 
"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"