wtorek, 29 sierpnia 2023

FM okładki

Słowa należy dotrzymać, a zdaje się w niedzielę dałem przyrzeczenie o okładkach pierwszych dwóch FM. Okładkach i labelach, rzecz jasna.
Śmierć Chrisa Overlanda, gitarzysty najwcześniejszego etapu Anglików z FM, skutkuje nawałnicą słuchania "Indiscreet" i "Tough It Out". Wciąż mi z tą muzyką wspaniale, pomimo iż poprzez jej doskonałą znajomość, brak elementów zaskoczenia. Tutaj nie da się już niczego zapomnieć, ani nowego stworzyć. Mogę odstawić na rok, dwa lub dłużej, a tuż po rozkręceniu jakiegokolwiek kawałka wiem, gdzie jestem, co mnie zaraz czeka, a co właśnie za plecami. Tak to jest z bliskim sercu graniem.
Po okładki patrz niżej ...

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

- angielski 1st press z 1986 roku - debiut album "Indiscreet"


- okładka LP do powyższego labela + edycja 2 CD firmy Rock Candy Records. Także Made In the UK. Komplet nagrań, jakiego nie dostarczy nam skonkretyzowane na 9 utworów LP. Płyta kompaktowa z dumą trzyma w klapie aż 18 bonusów!


- rewers LP okładki albumowego debiutu

- angielskie pierwsze tłoczenie drugiego albumu FM "Tough It Out" z 1989 roku.
Tu mamy label, okładka poniżej.



- i oto awers winylu oraz reedycyjny kompakt wytwórni Rock Candy z tego samego 2012 roku, co wznowiony z bonusami kompaktowy debiut. Tym razem tylko jedno CD i trochę mniej dodatków, ale i tak jest ich kusząca piątka.


- no i jeszcze winylowy tył




poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Mike Batt

Po wczorajszej nocnej na mym FM emisji "Schizophonii" żałuję, iż do dzisiaj na CD nie dorobiłem się dwóch innych, także świetnych płyt Mike'a Batta: "Tarot Suite" oraz soundtracku do "Caravans". Szczególnie ten drugi tytuł nosi radiowe znamiona, pomimo iż wiadomo, muzyka filmowa wymaga dłuższej w słowie i popartych nutami oprawy. Nie da rady na skróty, by jedynie zapodać motyw przewodni i ewentualnie jeszcze jakiś inny komunikatywny temat. A fakt, iż w "Caravans" motyw przewodni przewija się przez cały album i trzeba go wyłapywać spomiędzy głównie instrumentalnych wierszy. Podkreśliłem "głównie", ponieważ gdzieniegdzie wyborne wokalizy dostarcza Barbara Dickson - i to również atut tego albumu. To jak najbardziej spójne dzieło często zaskakuje, a słucha się go jak dobrego na pełen ekran filmu. Niekiedy Batt z orkiestrą grają z impetem intra do np. "Zemsty Nietoperza", innymi razy muzycy przemykają niemal bezszelestnie, niczym łabędź po jeziorze. Świetna, o dużym rozmachu (podobnie jak "Schizophonia"), na dodatek nagrana przy udziale londyńskich Filharmoników muzyka, i także nierzadko orientalizująca. Mike Batt miał wtedy słabość do kultury Wschodu, bo i na "Tarot Suite" również otarł się o takie klimaty. Fakt, symfonicznym Londyńczykom powierzył tym razem tyciu mniej obowiązków, montując zasobny sztab z muzyków rockowych, a wśród nich m.in. Mel Collins, Rory Gallagher, Jim Cregan czy wokaliści: Colin Blunstone oraz Roger Chapman, i miało to swój smaczek. Wyborna rzecz, aczkolwiek "Caravans" polecam jakoś szczególniej. No i oczywiście w dużej mierze przecudowną "Schizophonię", której połowę albumu popodziwialiśmy minionej nocy.
Moje winyle Mike'a Batta grają lepiej od zaprezentowanych tu okładek. Na moje usprawiedliwienie, nie jestem ich pierwszym właścicielem. Posiadam te płyty 'od zawsze', pomimo iż Mike'a Batta poznałem stosunkowo późno. Dopiero w okolicach drugiej połowy lat osiemdziesiątych ktoś mi go polecił, już nie pamiętam, kto. Było to jednak na pewno przed Tomkiem 'Nosferatu' Beksińskim, który najbardziej cenił "Schizophonię".
W audycji przybliżyłem sylwetkę Mike'a Batta, więc przepisywać się nie będę, poza tym, jaki byłby sens prowadzenia Nawiedzonego Studia, gdybym nastrój radia próbował przerzucić na niwę bloga.
Końcówka lata nam zjesienniała, więc miło smażą dziś winyle Mike'a Batta. W najlepszej kondycji "Caravans", zaraz potem "Schizophonia", a najbardziej wysłużone "Tarot Suite". Dziwne, albowiem ku przewrotności najmniej słuchane.
Dorzucam foty całej tej winylowej 'trójcy', w moim odczuciu z najbardziej płodnego etapu tego wszechuzdolnionego Anglika, który wówczas był dwudziestokilkulatkiem. Inna też sprawa, że dzisiaj myślimy o Nim inaczej, wszak, gdyby nie On, być może świat nie poznałby się na Katie Melua.

a.m. 



"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 27 sierpnia 2023 / Radio na 98,6 FM Poznań










"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 27 sierpnia 2023
(
z niedzieli na poniedziałek. Start godz. 22.00, finisz o 2-giej)
 
98,6 FM Poznań oraz w sieci
realizacja i
prowadzenie: a.m.



STREETLIGHT "Ignition" (2023)
- Overjoyed

HEART LINE "Rock 'N' Roll Queen" (2023)
- Call Me

BERNIE MARSDEN "Shine" (2014) -- Bernie Marsden in memoriam
- Ladyfriend
- Walk Away

WHITESNAKE "Come An' Get It" (1981) -- Bernie Marsden in memoriam
- Don't Break My Heart Again
- Lonely Days, Lonely Nights

WHITESNAKE "Live... In The Heart Of The City" (1980) -- Bernie Marsden in memoriam
- Ain't No Love In The Heart Of The City - {Bobby Bland cover}

ALICE COOPER "Road" (2023) -- premiera!
- I'm Alice
- Welcome To The Show
- All Over The World

FM "Indiscreet" (1986) -- Chris Overland in memoriam
- I Belong To The Night
- That Girl

FM "Indiscreet 30" (2016) -- Chris Overland in memoriam
- Shot In The Dark - {Ozzy Osbourne cover}

MIDNIGHT OIL "Resist" (2022)
- Rising Seas
- Tarkine
- We Resist

KERRS PINK "Kerrs Pink" (1980) -- z zasobów francuskiej wytwórni Musea
- Sang Fra Skogen
- Hvis Jeg Er Er Der Neste År

ERIS PLUVIA "Rings Of Earthly Light" (1991) -- ponownie Musea
- Clares Of Mind
- You'll Become Rain
- The Way Home

KAIPA "Kaipa" (1975) -- Musea po raz trzeci
- Skogspromenad
- Ankaret

MIKE BATT with THE LONDON SYMPHONY ORCHESTRA "Schizophonia" (1977)
- The Ride To Agadir
- Berber's Prayer
- The Walls Of The World
- Insh'allah

MADRIGAL "On My Hands ..." (1996) -- album wydany dla krótkotrwałej amerykańskiej wytwórni InEarVisions Music, mającej ambicje pokierowaniem za Wielką Wodą młodym rockiem progresywnym. Skończyło się jednak na ledwie kilkualbumowym katalogu, do którego załapali się także Madrigal. Dwa lata później płytę wznowiła Musea, lecz ja mam szczęście od początku posiadać US 1st press. To z niego wczoraj w eter poszły dwie pierwsze od brzegu kompozycje.
- Shout
- Living On The Edge

SOUTHERN EMPIRE "Southern Empire" (2016) -- a to z kolei wydawnictwo Giant Electric Pea. W swym katalogu posiadają m.in. niektóre albumy IQ, Threshold, Jadis czy Renaissance. -- Jednak, nie z racji wytwórni wyemitowałem wczoraj jedenasto- i półminutowe "How Long", a w ramach zapowiedzi nowego albumu, tych za sprawą Seana Timmsa spokrewnionych z Unitopią Australijczyków. Dokładnie 4 września ukaże się "Another World". Nie wiem, czy będzie w polskiej dystrybucji, więc emisja na moim FM może się nieco opóźnić.
- How Long

OST "Searching For Sugar Man" - all songs by RODRIGUEZ (2012) -- Sixto Rodriguez in memoriam
- Sugar Man

ROBBIE ROBERTSON "Storyville" (1991) -- Robbie Robertson in memoriam
- Day Of Reckoning (Burnin For You)

NEKTAR "Man In The Moon" (1980 / reedycja 2023)
- Far Away

 

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


puk puk, za chwilę jesień



sobota, 26 sierpnia 2023

nie żyje Chris Overland

Przed nami kolejny słaby wpis, albowiem, zamiast dobrych wieści, znowu klepsydra. Umarł Chris Overland. Gitarzysta i jeden z założycieli brytyjskich FM, a także brat wokalisty tego zespołu, Steve'a. O ile Steve występuje w tej grupie nieprzerwanie, o tyle Chris grał tutaj jedynie na początkowym etapie (do 1990 roku), tj. na pierwszych, za to najlepszych dwóch albumach: "Indiscreet" oraz "Tough It Out". Szczególnie niezwykły ten pierwszy, AOR/lekko hardrockowy album, wywołujący rześkie wspomnienia z końcówki lata 1986 roku.
No i wciąż niewyjaśniony temat z piosenką Ozzy'ego Osbourne'a "Shot In The Dark". Podobno w rzeczywistości wcale nie napisanej przez Ozzy'ego do spółki z jego basistą Philem Soussanem, a przez muzyków grupy Wildlife, która to grupa ostatecznie okazała się swoistym przedsionkiem wobec FM. A zatem, za piórem piosenki stoją m.in. bracia Overlandowie, Steve i Chris, a także bębniarz Simon Kirke, muzyk Free i Bad Company.
Ozzy nie znosi "Shot In The Dark", i w tamtym czasie wcale nie był przychylny włączeniu numeru w program albumu "The Ultimate Sin". Dzisiaj się jednak tym nie zajmujmy. Podobnie, jak kwestią braku, choćby jednorazowego wynagrodzenia lub ewentualnych późniejszych tantiem wobec m.in. Chrisa Overlanda. Grosza nigdy nie dostał, ani też nie zabiegał, tym bardziej nie wszczynał sądowych procedur.
Po czasie FM nagrali własną wersję "Shot In The Dark", a wydarzyło się na wydanej przed siedmioma laty płycie "Indiscreet 30". Tytuł wiele nam tutaj wyjaśnia. Nowe opracowania piosenek z klasycznego albumu plus rzeczy około albumowe, a wszystko z racji celebracji jego 30-lecia.
Proszę posłuchać skromnych, ale jakże wykwintnych solówek Chrisa oraz najwyższej próby zwrotek i refrenów, z przebojowym "That Girl" na czele. Było nie było, w okresie "Somewhere In Time" przerobili to nawet Iron Maiden, a to już rekomendacja niewymagająca dodatkowej treści.
Noszę się z zamiarem nadania na jutrzejszym FM grupy o jakże bliskoznacznej do fal radiowych nazwie, lecz wiadomo, wciąż mamy wakacje, piękną pogodę, spowolnioną od pędu za informacjami aktywność, a i mniej czasu, przez co nie liczę na szeroki zasięg.
Chris na zawsze w mej pamięci.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


nie żyje Bernie Marsden

Umarł Bernie Marsden; przewyborny blues/hardrockowy gitarzysta, najbardziej znany z wczesnych Whitesnake, lecz grający także w kilku innych zespołach oraz solo. Ja szczególnie, oprócz wiadomych Whitesnake, cenię go za mięciutko hardrockowych Alaska oraz drugi etap Babe Ruth.
Do dzisiaj nie mogę odżałować, jak przed laty, będąc akurat we Wrocławiu, nie dotarłem na jego występ na Wyspie Słodowej. Całą winę biorę na siebie, albowiem jadąc na koncert Europe, nie sprawdziłem w rozpisce wcześniejszego występu Berniego. Dotarłem za to na jakiś T.Love (okropne!), którzy wystąpili tuż po Marsdenie, w dodatku z non stop obrzydliwie plującym Muńkiem. Dokładnie taka sama świnia jak większość piłkarzy.
Bernie zagrał na wszystkich albumach pierwszego okresu Whitesnake, aż po "Saints And Sinners" - w tym na moim najulubieńszym "Come An' Get It". To ten okraszony wspaniałą okładką, z białym wężem uwięzionym w szklanym jabłku. Mamy tam potężnie dobry hit "Don't Break My Heart Again" (... wiem, że nawet w letniej miłości musi spaść trochę deszczu ...), ale też jeden z albumowych wyróżników, blues/rock'n'rollową współkompozycję Marsdena "Wine, Women An' Song".
Z krwi i kości wielbiciel gitary, gitary jako instrumentu. Wiedział niemal wszystko, pisując w tej dziedzinie książki i poradniki, ponadto bywał wykładowcą/edukatorem. W branży bardzo lubiany, jako człowiek przesympatyczny, otwarty, normalny, bez żadnego gwiazdorskiego stroszenia.
W ostatnim czasie realizował albumy stricte bluesowe. Mowa o okresie 2021/22. Trzy tytuły: "Kings", "Chess" oraz "Trios". Pierwsze dwa zdobyłem, nad pozyskaniem "Trios" muszę popracować. Ale pomału, wszystko po kolei, nie da się w jeden dzień obskoczyć Warszawy, Paryża i Moskwy.
Łyso będzie bez tego fantastycznego faceta. 

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


środa, 23 sierpnia 2023

pies ci mordę lizał

Pobudka dokładnie o szóstej pięćdziesiąt dziewięć. Któż mógł Andy'ego tak rychło uszczęśliwić? No pewnie, że Zuleczka. Robi tak od pewnego czasu i nie zaniża wartości usług. Wpadła w pewną systematyczność, na szczęście obrany alarm stosując z kocią delikatnością. Przechodzi pod mą wysuniętą za łóżko dłonią i ociera się grzbietem, do skutku, aż wreszcie będę łaskaw opuścić morfeuszowy dwa na metr prostokąt. Gdyby nie pomogło, zapiszczy. Ale to już ostateczność. Zazwyczaj pierwsza wersja bywa skuteczna. Nasączyłem więc końcówki palców wodą, przejechałem nimi po włosach (trzeba się jakoś ludziom pokazać), z zaklejonymi ślepiami wsunąłem mokasynowe tenisówki i po chwili już byliśmy na trawce. Dobrze, że jej u mnie tyle, bo jak pomyślę, cobym czuł mieszkając gdziekolwiek w ścisłym Centrum, gdzie pieski mogą liczyć jedynie na obsrane chodniki, to... A moja pindziulka szlacheckie maniery ma, tak też i trawka odpowiednią długość mieć musi, by w brzuszek nie łaskotała. Bo wiecie, ja to mam takiego dwurasowego sznaucerko-terrierka, o dość krótkich, przeuroczych względem tułowia łapach i zapewniam: najpiękniejszej mordce, gdyby ktoś raczył notę mej suńki podważyć. Nie o tym jednak być miało. Andy do rzeczy. Muszę czem prędzej o dzisiejszym zdarzeniu napisać, bo jeszcze zapomnę. Zapewne niejeden myśli, psiaki to tylko szczekające głupki z fajnymi mordkami, merdającymi ogonami na widok swego człowieka, i tylko sporadycznie asygnowane do zadań wyższych, np. w policji lub ratownictwie. Ale to już tylko dla tych po akademiach. I tutaj muszę zaprotestować, nieprawda. To tylko mity. Psiaki nie tylko pojmują ukonstytuowane dla nich komendy, co i ze trzysta naszych słów oraz afirmują oferowane wobec nich uczucia. Mądrość, inteligencja czy intuicja żadnych szkoleń nie wymagają, do tego tym cudownym czworonogom skapnęły się dwa nosy - w tym jeden przysłowiowy. Zulka z tych, co zawsze na tak, więc dzisiaj niepierwszy raz Andy'ego zaskoczyła. Posłuchajcie tylko proszę, spacer dobiega końca, za chwilę ostatnie dwa/trzy siknięcia i już mamy gnać na górę, lecz raptem coś Zuluni przykuwa uwagę. Jeszcze niczego nie zauważam, no bo jest chwilka po siódmej, głowę mam na chodniku, a jej uniesienie plus rozklejenie oczu wymagają czasu. Budzenie to proces, na który na szczęście wciąż mogę sobie pozwolić. Aż nagle coś przykuwa Zulki uwagę. Znienacka siada, a jej łepek przesuwa się w rytm na wyciągnięcie dłoni przejeżdżającego auta. Patrzy z zaciekawieniem i pewną nadzieją. Gdy po chwili auto oddala się, moja maluda wstaje i od teraz z podniesioną mordką śledzi dalszy jego los, aż do momentu zniknięcia pojazdu za trajektoryjną drogą, równorzędną do architektury budynku. Wyobraźcie sobie Drodzy Państwo, przejeżdżał identico wóz do takiego, jakim porusza się ma, a raczej nasza Mundi. Zgadza się kolor, marka, model, gabaryt i prawdopodobnie zbliżony warkot silnika, tak też Zulka nabrała przekonania, że za chwilę, gdzieś tu blisko, pojazd zaparkuje, a ona ujrzy wysiadającą z niego Mundi. Jeszcze chwilę po zniknięciu auta morduchna nie dawała za wygraną, jakby liczyła, że zza chodnikowego zakrętu wyłoni się bliski jej człowiek. I teraz tylko znajdźcie mi tych, co wymyślili pejoratywne 'psia mać', 'psia pogoda' czy inne tam.

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


wtorek, 22 sierpnia 2023

drobne szczęścia

Syncio napisał: "zabieram Ciebie i Mamę na Depeche Mode do Atlas Areny w lutym".
Na tym polegają drobne szczęśliwości. 

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

 

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 20 sierpnia 2023 / Radio na 98,6 FM Poznań







"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 20 sierpnia 2023
(
z niedzieli na poniedziałek. Start godz. 22.00, amen o 2-giej)
 
98,6 FM Poznań oraz w sieci
realizacja i
prowadzenie: a.m.

 

NO NAME "The Secret Garden" (1995) -- punktem wyjścia do audycji wspomnienie neoprogowych wytwórni lat dziewięćdziesiątych, typu SI Music, Musea, Cyclops, itp. Na początek wydawnictwo ze stajni Angular, firmy należącej do francuskiej Musei.
- Follow The Signs
- Broken Hearts

ROBERT PLANT "Digging Deep: Subterranea" (2020) -- kompilacja -- celebracja 75-urodzin Pana Roberta.
- 29 Palms - {oryginalnie na albumie "Fate Of Nations" /1993/}

ROBERT PLANT "Pictures At Eleven" (1982) -- celebracja dorodnych w liczebniku urodzin Mistrza
- Like I've Never Been Gone

ROBBIE ROBERTSON "Robbie Robertson" (1987) -- Robbie Robertson in memoriam
- Sweet Fire Of Love - {featuring U2}
- American Roulette

ROBBIE ROBERTSON "Contact From The Underworld Of Redboy" (1998) -- Robbie Robertson in memoriam
- Unbound

HEART LINE "Rock 'N' Roll Queen" (2023) -- premiera!
- Till The End Of Times
- Call Of The Wild
- Living My Dreams

STREETLIGHT "Ignition" (2023) -- premiera!
- Closer
- Malibu Pier

NEKTAR "Man In The Moon" (1980 / reedycja 2023) -- premiera!
- Telephone
- Torraine
- You're Alone
- Man In The Moon

ROBBIE ROBERTSON "Sinematic" (2019) -- Robbie Robertson in memoriam
- Dead End Kid
- Walk In Beauty Way - {featuring Laura Satterfield}

ROBBIE ROBERTSON & THE RED ROAD ENSEMBLE "Music For The Native Americans" (1994) -- Robbie Robertson in memoriam
- Skinwalker
- Ghost Dance
- The Vanishing Breed

RICHARD WRIGHT "Wet Dream" (1978 / reedycja 2023) -- premiera! -- remixed and remastered by Steven Wilson
- Mediterranean C
- Against The Odds
- Cat Cruise

MEN OF LAKE "Out Of The Water" (1994) -- z zasobów wytwórni Musea
- The Dark Little Figure
- The Perception Of The Wind

PETER GEE "Heart Of David" (1993) -- kłania się wytwórnia SI Music
- Voices In The Dark - {gitarowe solo Nick Barrett}

FOR ABSENT FRIENDS "Running In Circles" (1994) -- ponownie SI Music
- Memories
- Into Love

PRIMITIVE INSTINCT "Floating Tangibility" (1994) -- a tu z kolei inny progrockowy label, angielski Cyclops.
- Slaves

NEW TROLLS "Concerto Grosso" (1996) -- kompilacja
- Faccia Di Cane - {singiel 1985}

NEW TROLLS "Searching For A Land" (1972)
- A Land To Live A Land To Die

 





"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


piątek, 18 sierpnia 2023

golden mile

Na dzisiaj made in England winyl "Golden Mile", lekko rockowych i trochę zabawnych Kursaal Flyers. Krótkotrwałej brytyjskiej formacji połowy lat siedemdziesiątych, która swój największy przebój "Little Does She Know" ulokowała właśnie na tej płycie.
KursaalFlyersi mieli żyłkę do chwytliwych piosenek, w których swobodnie mieszały się rock'n'roll, country i blues, a nad całością powiewał pubrockowy, typowy dla np. Dave'a Edmundsa bądź Nicka Lowe'a luz, oraz musicalowa otoczka, na który to ostatni czynnik zapewne spory wpływ miał producent tego albumu Mike Batt. Wówczas jeszcze w tej branży dzieciak, będący na grubo przed trzydziestką, co i zaledwie na rok przed wydaniem swojej najpiękniejszej płyty "Schizophonia". Nie można nie znać.
Skoro przywołałem takie nazwisko, dorzucę jeszcze jedno: Tim Friese-Greene. Tutaj, zapewne z pośpiechu zapisane bez 'e', na końcu. Ten pan był tu z kolei jednym z dwojga inżynierów dźwięku i zdziwią się fani Talk Talk, że nie znajdą przynajmniej jednego echa późniejszego, subtelnego w dźwiękach Marka Hollisa.
Album epoki glamu oraz ogromu ciepłych, melodyjnych piosenek wielu ówczesnych ładnych buziek, w typie Shauna Cassidy'ego lub Leifa Garretta, za to, na podobnej kanwie, dla odmiany tym razem otrzymujemy zawadiacką i zabawną tekstowo twórczość.
Po latach wciąż dobrze brzmi wspomniane "Little Does She Know", ale i niewiele zestarzały się przeboje drugiego planu, co "Radio Romance" lub prawdziwa w tej materii petarda, a jednocześnie mój faworyt "Street Of The Music".
Czy też tak macie, że wokalista Paul Shuttleworth, do złudzenia przypomina Wam Paula Robertsa ze Sniff 'n' The Tears? Albo raczej odwrotnie, wszak Roberts wypłynął później.

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

starcatcher

Namówiono mnie na tę płytę. Zasugerowano dobre granie i przynajmniej kruszynę emocji. A zatem obecny, jestem.
Powiadają, że Greta Van Fleet to tacy teraźniejsi Led Zeppelin. Dobre sobie. Że co? Do pięt im nie dorastają. Owszem, posłuchać można, szczególnie wobec recesji nieudolnego polskiego rocka, że powstrzymam się o rapie dla durni oraz dicho polo.
Dziwne uczucie, miałem nie kupować więcej tych led'zeppelinowych podrabiaczy, jednak po raz kolejny uległem zapewnieniu, że teraz to już naprawdę. Musisz posłuchać, musisz mieć, to coś dla ciebie. Ludziom należy ufać i starać się z nimi dobrze żyć. Warto też dawać szanse. Pomimo, iż mnie nie dają, a ja muszę. A zatem "Starcatcher", kolejne pudło i zarazem kolejna kula u nogi, która trafia do mojej kolekcji, bo przecież nie wywalę.
Wraz z kolejnym Grety dziełem, umacniam się w uczuciu, że tak naprawdę niezłe mieli jedynie rozkręcające ich karierę "Highway Tune", po czym wszystko sprzeciętniało. Doszliśmy wreszcie do etapu bezradności kompozytorskiej, artystycznej regresji i darcia ryja. Dokładnie tak. Joshua Kiszka nie śpiewa, on się jedynie wydziera. Widać taka konwencja i może tylko ja jej nie chwytam. Kicha zatem jedna, drugą mam w lodówce.
Najlepsze albumowe momenty? Są takie? Jeśli już, żadne na pięć, ani na cztery, maks kilka na tróję, niekiedy na szynach, z których najlepiej zagrały "Sacred The Thread" ,"Meeting The Master" i "Farewell For Now". I jeszcze pianino w "Fate Of The Faithful". Bo przecież jest, nie sądzę, bym się przesłyszał. Resztę rozdajcie, podzięki nie oczekujcie. Blisko trzykwadransowe szkoda czasu.

P.S. To był ostatni taki raz.
P.S. 2. Do pełni 'szczęścia' brakuje nieodzownych przy tego typu okazjach sms'ów, w rodzaju: "naprawdę jest tak źle, możesz coś więcej napisać?".

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"