niedziela, 27 maja 2018

podsumowanie sezonu Kolejorza spod pióra Tomka Ziółkowskiego

W ubiegłą niedzielę zaproponowałem Tomkowi Ziółkowskiemu, by napisał kilka słów na temat zwieńczenia sezonu piłkarskiej Ekstraklasy, w odniesieniu do Lecha Poznań. Tomek jest "zawziętym" kibicem Kolejorza, który stara się nie opuszczać żadnego meczu swych ulubieńców, więc komu by oddać głos, jak nie jemu.
Uruchamiam możliwość komentowania, do czego zachęcam.
Poniżej oryginalny tekst, bez żadnej cenzury z mojej strony. Miłej lektury!



"Sezon 2017/18 przeszedł do historii, zakończył się on kolejną już porażką Lecha Poznań, który zakończył sezon na 3 miejscu (choć trzeba jeszcze poczekać na decyzję Komisji Ligi, która może przecież odjąć Lechowi punkty). Piłkarze zapewnili sobie na boisku awans do europejskich pucharów. Jaki był ten sezon w wykonaniu piłkarzy Lecha? Odpowiedź nie powinna nastręczać trudności: słaby!!! Letnie wzmocnienia, może poza Christianem Gytkjaerem okazały się nie być żadnymi wzmocnieniami. Podstawowi piłkarze Lecha mocno spuścili z tonu. Okazało się, choć w sumie formacja obronna okazała się całkiem szczelna, że nie można sprzedać w krótkim czasie prawie całego bloku defensywnego (Kędziora, Bednarek, i Wilusz, Nielsen, Arajuuri) i zakupić nowych piłkarzy i zgrać ich w krótkim czasie. Gdyby kupiono lepszych może by się to udało, ale... nie kupiono lepszych. Zakupy w pomocy: Barkruth, Situm tez oględnie mówiąc nieudane, choć trzeba przyznać, że ten pierwszy miał dużo mniej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności niż Situm i wciąż na niego liczę i mam nadzieję, że pokaże jeszcze na co go stać. W napadzie ok. Wymiana okazała się dobra. Gytkjaer strzelił więcej bramek niż Kownacki i Nicki Bille razem wzięci. 



Nie pojmuję jak to jest możliwe, że klub z ambicjami, ponoć, nie ma porządnego skautingu. Kupuje piłkarzy za grosze, wypożycza, lub bierze tych, za których nie trzeba płacić. Podobno wszyscy byli dokładnie obserwowani, analizowano ich grę i w ogóle, a co z tego wyszło... wszyscy wiemy. Panowie prezesi czas zatrudnić dobrego skauta i wydać pieniądze na solidne wzmocnienia oraz zaufać młodym zawodnikom z akademii.



Chodząc na mecze przy Bułgarskiej w tym sezonie nie widywało się na boisku fajerwerków sportowych, a raczej wymęczone zwycięstwa (poza wyjątkami). Piłkarzom trudno odmówić chęci i ambicji, ale co zrobić gdy nie starcza umiejętności... 



Gdybym miał oceniać piłkarzy w przekroju całego sezonu wyróżniłbym: Macieja Makuszewskiego, za charakter, walkę i wysokie umiejętności czysto piłkarskie, Łukasza Trałkę za nieustępliwość, oddanie drużynie i charakter, tak potrzebny przy walce o najwyższe cele, Roberta Gumnego za przebłyski dobrej formy i mimo wszystko solidność z tyłu oraz próbę walki z przodu i dobrą współpracę z Makim, Kamila Jóźwiaka za umiejętności, chęci i serce do walki oraz Christiana Gytkjaera, za umiejętność strzelania bramek. Dużo więcej mógłbym jednak napisać złego o naszych piłkarzach. Zagubiony od dłuższego czasu Kostevych, nieporadny Vujadinović, siejący zagrożenie pod swoja bramką w rundzie finałowej (vide mecze z Górnikiem i Legią), nieporadny Majewski, który np. w meczu z Górnikiem powinien po stopach całować sędziego, że nie wyleciał z boiska, za głupie i nieprzemyślane faule, jeden z moich ulubionych piłkarzy Darko Jevtić, którego forma w ostatnich meczach nie zachwycała... Można by tak wymieniać, tylko po co? 

Sezon został przegrany i tyle. Czas na wyciągnięcie wniosków... Mylą się Ci którzy uważają, że Lech przegrał mistrzostwo na finiszu rozgrywek. Przegrał je dużo wcześniej m.in. zdobywając tylko 2 punkty w meczach z Sandecją, tracąc punkty na wyjeździe z takimi potentatami naszej ligi jak: Śląsk (0:2), Pogoń (0:0), Lechia (3:3), Piast (0:0) czy Arka (0:0). To głównie w tych meczach straciliśmy szanse na mistrzostwo, a finisz rozgrywek tylko ugruntował boleśnie naszą pozycję... 

Zastanawia mnie jednak niemoc piłkarzy Lecha Poznań w dwóch newralgicznych momentach sezonu. Pierwszy to mecz z Legią na przełomie września i października ub. roku... Lech zagrał wówczas świetny mecz, z pomysłem i polotem konstruując swoje akcje. Dziurawił raz po raz obronę przeciwnika. Jeśli dobrze pamiętam po tym meczu Lech miał 5 pkt przewagi nad Legionistami, a potem przyszła zapaść. Niemoc przez następnych kilka kolejek. Niewytłumaczalna.

Drugim momentem była runda finałowa, gdy po meczu z... Legią wydawało się, że to juz koniec marzeń o mistrzostwie. 8 pkt straty do Jagiellonii, niewiele mniej do Legii. Lech wówczas odżył, potrafił podnieść się po stracie bramki czy to z Jagą (5:1) czy Górnikiem (3:1). W efekcie zdobył komfortową sytuację po rundzie zasadniczej. Był liderem. I co? I skończyło sie granie... 4 porażki u siebie, kompletna niemoc strzelecka (4:10 w bramkach i aż cztery mecze bez strzelonej bramki), brak pomysłu, frustracja i brak wiary we własne możliwości. Z zespołu, który miał bić się o mistrzostwo Polski, jak zapowiedział sam, zwolniony już zresztą, trener Bjelica, zostało wspomnienie. 

I na koniec kilka słów o zwolnieniu trenera i skandalu z ostatniej kolejki. Trener Nenad Bjelica miał swoja wizje, którą wprowadzał w życie. Nigdy nie jestem za zmiana trenera gdy piłkarzom nie idzie, zwłaszcza w trakcie sezonu. Marzy mi się taki polski Wenger..., ale to nie ta bajka. Szanuję tego trenera, choć irytował mnie zawsze jego stoicyzm przy linii gdy zespołowi nie szlo, gdy on zamiast podpowiadać i dawać wskazówki spokojnie przyglądał się rozwojowi wypadków. Szkoda tylko, że teraz w rodzimych mediach podobno przyznaje, że Lech nie miał szansy na mistrzostwo, a gdy był tutaj prezentował inne zdanie. No cóż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

I na koniec skandal do jakiego doszło podczas ostatniego meczu z Legią Warszawa, gdy grupa troglodytów mających się za fanów Kolejorza, zaczęla dawać upust swojej frustracji rzucając świece dymne i wbiegając na murawę... Moim zdaniem Policja powinna zamknąć caly sektor i wyłapać od razu prowodyrów i sprawców całego zajścia. Powinni oni dostać dożywotnie zakazy stadionowe, a mecze oglądać tylko w telewizji... Niedawno dowiedziałem się o karze od wojewody - 8 meczów bez publiczności w tym 3 w europejskich pucharach. Nie jestem zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej. Gdyby Policja wyłapała tych bandytów i przykładnie ukarała za pośrednictwem Sądu nie byłoby takiej konieczności...

W tej chwili sytuacja wygląda tak, że przez grupkę bandytów cierpieć będzie cały klub i prawdziwi kibice. Wstyd na całą Polskę i Europę. Z drugiej strony władze Lecha od dawna tolerują różne głupie zachowania "Kotła". Może gdyby okazało się, że nie zagrają w pucharach i zaczną nowy sezon z kilkoma ujemnymi punktami, zaczęliby coś robić w tej kwestii.

Ale cóż było minęło. Sezon skończony, teraz kibiców zajmować będzie mundialowy serial, oby z Polakami w jednej z głównych ról, a potem przyjdzie wrócić na ligowe podwórko i mieć nadzieję, że kolejny sezon będzie dla Lecha lepszy. Nadzieja umiera ostatnia... "
Tomasz Ziółkowski

sobota, 26 maja 2018

zmiany, zmiany, zmiany

Jeszcze tylko kilka niedziel z Tomkiem Ziółkowskim. Szanowny Realizator Nawiedzonego Studia wczoraj oficjalnie poinformował o opuszczeniu pokładu wraz z ostatnią niedzielą czerwca br. I choć nie czas jeszcze na pożegnania, to już teraz wypada mi docenić jego wkład.
Po opuszczeniu (z dnia na dzień) mojej audycji przez Krzysztofa Piechotę, Tomek od razu zaoferował swą pomoc. Początkowa deklaracja: trzy miesiące. Zrobiło się kilka lat. Miałem nadzieję, że nigdy nie usłyszę: odchodzę, dzięki czemu dorobimy się z Tomkiem siwizn w studio przy Rocha. Życie jednak zechciało inaczej. Na razie zostawmy temat. Po ostatniej czerwcowej niedzieli napiszę więcej.
Muszę poszukać sobie realizatora na ewentualny dalszy czas. Nie będzie łatwo. Niestety, osobiście Nawiedzone Studio traktuję bardzo serio, więc musi to być osoba niemal tak wyrozumiała, jak Tomek. Nic na to nie poradzę, że podczas wieczornych niedzielnych czterech godzin, nie bywam luzakiem, a w pełni oddaję się  tworzeniu audycji.
Mojej audycji nie da się odfajkować. Niewiele się odzywam (chyba, że do mikrofonu), nie obchodzą mnie wykraczające poza audycyjny ton anegdoty, dowcipy, bądź jakiekolwiek nadmierne gadanie o niczym. Po wszystkim jak najbardziej. Po audycji możemy pójść do przydrożnego baru i urżnąć się najlepszą butelką złocistej, ale audycja oraz jej Słuchacze zawsze będą najważniejsi.
Pożyjemy zobaczymy. W grę wchodzą tylko dwie możliwości: albo wszystko fajnie się potoczy, albo nikt nie zechce ze mną współpracować, co z automatu o dalszych losach N.S. przesądzi.
Nie bywam tak trudny, jak głoszą mity. Nie gryzę, nie kopię, nie wrzeszczę... mnie tylko zależy na kimś, kto polubi mnie, a ja jego, a zarazem będzie to osoba nieśpiąca na moim programie i przynajmniej pozytywnie nastawiona do współpracy ze starszym i niemodnym panem.
Jutro jak najbardziej będziemy jeszcze normalnie do Szanownych Państwa dyspozycji, więc już teraz zapraszamy na 98,6 FM Poznań, punktualnie o 22-giej - Tomek i Andrzej.






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"






środa, 23 maja 2018

konkursy? dziękuję, nie tańczę

Równo przed tygodniem ugościliśmy na poznańskim koncercie Arenę Micka Pointera. Arenę, w której także występuje przecież klawiszowiec Pendragon, Clive Nolan. I to właśnie z obozu "Królewskich" docierają świeże wieści. Otóż, trwa powtórne nakładanie bębnów na oryginalną albumową ścieżkę "The World". Na bok dawne partie Fudge'a Smitha, a w jego miejsce wgrywa się obecny perkusista Jan-Vincent Velazco. Rozumiem, że wkrótce otrzymamy coś w rodzaju "The World Revisited"? Ach, przecież to jedna z trzech najpiękniejszych płyt Pendragon, i zarazem jedna z naj naj naj tego świata. Ale o tym wiedzą tylko wtajemniczeni. Reszta opycha się mielonymi.

Tworzy się również specjalna książka, a to z racji 40-lecia zespołu. Mam nadzieję, że ktoś na nasze potrzeby ją przetłumaczy. Będziemy sobie cytować.
Na tym nie koniec, albowiem na listopad br. Barrett & Co. zapowiadają dwa albumy koncertowe. I teraz nie wiem, dwa niezależne czy jeden podwójny? Wyjaśni się w swoim czasie, jest więc na co czekać. Jesień może być piękna, choć nie spieszmy się.
Dodam jeszcze, że nowy studyjny twór Pendragon, dopiero w 2019 roku. Przełożyło się w czasie, ale teraz przynajmniej wiemy, dlaczego.
Na nadchodzące koncerty szykuje się nieco niespodzianek. Podobno pojawi się coś, co niegdyś muzycy po drodze przeoczyli. A teraz, po latach... Inna sprawa, że na żywo dostąpić suitę "Queen Of Hearts" lub "Sister Bluebird", to dopiero będzie coś. Tym bardziej, że od "Sister Bluebird" wszystko się rozpoczęło w mym radiowym życiu. A konkretnie od tej kompozycji, a także wcześniejszej na tym samym mini albumie "Fallen Dreams + Angels", "Dune". Co za czasy, łezka drąży wąwóz w oku...
Przyjechała paka z siedmioma winylami. Wszystkie dla Słuchaczy Nawiedzonego Studia. Jest więc tego na siedem audycji. Po jednym na każdą z niedziel. Wyjątkiem ta, z 3 czerwca. Nie będzie mnie, wyjeżdżamy z Korfantym i Peterem do Warszawy na koncert Yes (Jon Anderson, Rick Wakeman + Trevor Rabin). Choć tego samego dnia Camel też zagrają u nas, a konkretnie w Zabrzu. Na Camel byłem dwukrotnie, na Yes tylko raz, więc sprawa oczywista.
Wracając do konkursów z winylami... nie bardzo je lubię, bo i też w takiej roli w ogóle się nie odnajduję. Początkowo więc odmówiłem bardzo przyjaznemu Panu Tomkowi z labelu Atman. Ale, że z niego człowiek z pasją, ideowy i autentycznie kochający muzykę, "podreklamuję" jego wytwórnię z przyjemnością, a i pewną satysfakcją. Już teraz zachęcam wszystkich "niezależnych" do odwiedzin: atman-music.com
Z reguły nie wchodzę w konkursy i wszelakie rozdawnictwo. Noszę w sobie pewne nienowoczesne przekonania, choć bywają odstępstwa od reguły. Jak w tym konkretnym przypadku. Rozdawania biletów na niedawną Arenę odmówiłem - czego nikt przecież zrozumieć nie musi.
Kolega ranem podesłał sms-a: "maseł, wiesz czy można gdzieś kupić tańsze bilety na King Crimson?". Ha ha ha, a to dobre. Co znaczy: tańsze? - odpisałem. Ceny są, jakie są. Ponad trzy paczki trza wysupłać - i nie ma zmiłuj. Właśnie z tego powodu nie idę, ponieważ mnie nie stać. Wszystko poszło na płyty, na koncert Karmazynowego Króla już nie dało rady. I pewnie dostałbym wejściówkę na tzw. krzywy ryj, gdybym tylko grzecznie poprosił organizatora, ale nadużywać znajomości nie wolno, ponieważ później nikt takich sępów nie lubi. Nie warto drzwi za sobą domykać. Trzeba się nauczyć płacić za muzykę. Chcesz dobrego koncertu, kupujesz bilet. Chcesz muzykę próby najwyższej, kupujesz płytę. Chcesz najlepszego napoju, kupujesz Pepsi Colę. Pretensje jedynie do Fenicjan, że na to wszystko wymyślili za mało pieniędzy.






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"






wtorek, 22 maja 2018

w królestwie umierającego słońca

Być uduchowionym, nie znaczy: wierzyć. Ślepo wierzyć, równa się: naiwność. Trzeba powątpiewać - i ja to robię. Dlatego nie uczestniczę w nabożeństwach. Nie dla mnie głoszone tam puste słowa.
W samo południe byłem na pogrzebie kogoś, dla kogo nigdy nic nie znaczyłem. Poszedłem, ponieważ tak trzeba było. Należało, choćby dla kilku osób. Moje uczucia nie miały tu nic do rzeczy. Nie chciałbym jednak takiej osoby jak ja, na własnym pochówku. Nawet jeśli wówczas nie będzie to już miało żadnego znaczenia.
Kraina ciemni i głuszy spotka każdego, bez względu na wzrost, urodę, płeć, rozum, bogactwo, bądź jego brak. I nie spodziewajmy się zbawienia. Żadnego nie będzie. Jest tylko tu i teraz, więc żyjmy, radujmy się, lecz zarazem nie czyńmy sobie na nic więcej nadziei. Boga nie ma, ale żyjmy jakby był.
Skromna przyciemniona kapliczka, obok mnie na ławce spory wieniec, a kilkanaście metrów dalej dosłownie kilka osób. Łącznie dziewięć. Nigdy dotąd nie uczestniczyłem w tak skromnej finalnej uroczystości.
Podchodzi znienacka mężczyzna, dopiero po chwili dociera do mnie, że to grabarz. Szepcze: proszę położyć wieniec na karawanie, będzie panu lżej, proszę nie dźwigać. W tym momencie nie wiem jeszcze, że w kapliczce boleśnie pustawo. Gdy ksiądz jako pierwszy ją opuszcza myślę, że swym śpiewem pociągnie przynajmniej trzydziestoosobowy kondukt, ale nie, jest nas trzy czwarte tuzina - dosłownie. Jakie musiało być czyjeś życie, skoro nikt nie płakał?
Nastawiłem dawno niesłuchany koncert z podwójnego kompaktu Dead Can Dance. Wszak umarli potrafią zatańczyć. Niech wyjdą więc na scenę, chcę dotknąć tej muzyki, dzisiaj jakoś dotkliwiej. Brendan potrafi rozsuwać grobowce, a Liska wyłaniać dyskretnie zza konarów w anielskim gałganie. Piękna muzyka w tym refleksyjnym, choć niekoniecznie smutnym dniu. Prawdziwa hipnoza spowita z dźwięków folku, orientu, mroku cmentarzysk, rozsypujących posągów, chorałów oraz kontrastów czarnej duszy Brendana i "serafinowej" Lisy. Aż chciałoby się chwycić ich oburącz.






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"




taka tabliczka, pomiędzy grobami





poniedziałek, 21 maja 2018

BLACKBERRY SMOKE - "Find A Light" - (2018) -








BLACKBERRY SMOKE
"Find A Light"
(3 LEGGED RECORDS)

***1/2





Nie zwalniają tempa southern-rockowcy z Atlanty. Średnio, co półtora roku serwują nowy studyjny album. Oto więc kolejnych kilkanaście piosenek wyrytych w południowym podłożu Georgii. "Światło" zawarte w tytule "Find A Light", symbolizuje znalezisko szczęścia, natomiast cały album traktuje o poszukiwaniu nadziei w trudnych czasach, w jakich przyszło nam żyć. Każdy bowiem potrzebuje optymizmu i szczęścia, jednak o to wszystko musimy się postarać na własną rękę.
Płytę rozpoczyna motoryczny, przybrudzony i jednocześnie kąśliwy "Flesh And Bone". Niezłe otwarcie, a zarazem nasuwające skojarzenia z najwcześniejszymi dokonaniami ZZ Top, Lynyrd Skynyrd, Savoy Brown czy Black Oak Arkansas. Kolejny w zestawie "Run Away From It All", także skłania się ku typowej country/rockowej estetyce rodem z Południa. Piosenkę wzbogacają okazjonalne wspólne wokalizy Charliego Starra, Richarda Turnera oraz Paula Jacksona. Gdyby komuś przyszło na myśl, że za chwilę panowie zwolnią, nic z tego, w kolejnym "The Crooked Kind" także tkwi jakiś niespokojny duch. I choć tego typu grania nie zabraknie nam również w dalszym toku albumu, to od czwartego "Medicate My Mind" robi się różnorodniej. Na tym etapie,
country/blues-rockowe "Medicate My Mind" Jeżynki podrasowały funkującymi rytmami, z kolei liryczne, i niemal wyzbyte rocka country'owe "I've Got This Song", przyprawili swojską, a nawet nieco przaśną partią skrzypiec. Nie obędzie się również bez przebojowych piosenek, jak "Best Seat In The House" - gdzie Charlie Starr śpiewa z jakimś niezwykłym entuzjazmem, bądź "Till The Wheels Fall Off" , w której Brandon Still popisał się efektowną grą na organach. Miłośnicy boogie rocka, takiego spod znaku Molly Hatchett, także wyszarpną chwilkę dla siebie: "Nobody Gives A Damn" liczy ledwie trzy i pół minuty, za to dialog gitarowy Charliego Starra i Paula Jacksona wart każdych pieniędzy. Mą uwagę przykuło również "I'll Keep Ramblin' ", którego rytmika niekiedy nasuwa skojarzenia z klasycznym "Call Me The Breeze" Lynyrdów, choć w jego wnętrzu toczy się prawdziwa batalia zapożyczeń - z soulu, rock'n'rolla, gospel, bluesa, country i czego jeszcze się da. Pięć i pół minuty wielokulturowych fascynacji przerzuconych na język rocka. I taka jest ta płyta: różnorodna, bogata, choć jej punktem wyjścia szlachetne country/blues/rockowe granie.






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"





"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 20 maja 2018 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań





"NAWIEDZONE STUDIO"
niedziela 20 maja 2018 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja: Tomek Ziółkowski
prowadzenie: Andrzej Masłowski





Powracam do systemu "nieopisowego". I słusznie; Szanownym Państwu, jak i mnie, nie przypadł on widać do gustu.





PRAYING MANTIS - "Nowhere To Hide" - (2000) -
- Naked

PRAYING MANTIS - "Forever In Time" - (1998) -
- Forever In Time

ARENA - "The Visitor" - (1998) -
- The Visitor

ARENA - "The Unquiet Sky" - (2015) -
- How Did It Come To This?

ARENA - "Arena Live" - (2013) -
recorded 2011/12 tour
- Crying For Help VII
- Crying For Help IV

SEBASTIEN - "Act Of Creation" - (2018) -
- Queen From The Stars

KAMELOT - "The Shadow Theory" - (2018) -
- The Mission
- Phantom Divine (Shadow Empire)
- In Twilight Hours


PRAYING MANTIS - "Gravity" - (2018) -
- 39 Years
- Gravity
- Destiny In Motion

ARENA - "Double Vision" - (2018) -
- Poisoned
- Scars
- Paradise Of Thieves

THE URBANE - "Neon" - (1999) -
- Immaculate
- The Tide

CITY AND COLOUR - "If I Should Go Before You" - (2015) -
- Woman
- If I Should Go Before You

CHRISTON - "Towns & Cities" - (2016) -
- Where Do We Go From Here
- Bonfire
- My Northern Lights

THE VACCINES - "Combat Sports" - (2018) -
- Rolling Stones

KENT - "Hagnesta Hill" - (2000) - wersja anglojęzyczna
- Music Non Stop

KENT - "Isola" - (1997) -
- Glider
- 747


WILLE AND THE BANDITS - "Grow" - (2013) -
- Under The Grove
- Why D' You Do It?

COLIN BLUNSTONE - "The Light Inside" - (1998) -
- Send Me Your Broken Hearts
- Hearts That Turn
- Losing You






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"





niedziela, 20 maja 2018

dzisiaj, o 22-giej ....

Być może nie odkryjemy dzisiaj żadnych nowych lądów, a kto wie, czy nie pośniemy przed północą? Jednak jak zawsze przyniosę najbardziej lubianą muzykę. Taką będącą wyrazem moich fascynacji na dzisiaj, na teraz. I jak zawsze będę pełen nadziei, że posłucha tego więcej ludzi, niż tylko my z (realizującym) Tomkiem.
Do usłyszenia o 22-giej, na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl ....






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"