środa, 23 lipca 2014

dawno dawno temu...., w czasach propagandy sukcesu

Jako 13/15-letni młodzieniec nie znałem podziałów na gatunki muzyczne, a jedynie odróżniałem co dobre, a co nie. Zupełnie nie przeszkadzało mi łączenie ze sobą potraw Queen, Deep Purple czy Pink Floyd, z piosenkami w rodzaju "Tornero" (I Santo California), "Ti Amo" (Umberto Tozzi), bądź "So You Win Again" (Hot Chocolate). Wszystko to uwielbiałem, zasłuchując się w błogostan. Zresztą, w tamtych czasach nikomu nie przeszkadzało mieszanie disco, rocka czy elektroniki. Nikt za to na nikogo krzywo nie spojrzał. Słuchało się co podpowiadała dusza. Mieszały się zatem na mym gramofonie pocztówki, single i longi Smokie, Boney M., Emerson Lake & Palmer, King Crimson czy Ireny Jarockiej. W dzisiejszych realiach na pewno oberwałbym od metali za słuchanie dicho, a od klubowiczo-didżejów za jaranie się syntezatorowym popem 80's. Zawsze byłoby źle. Bo niewiarygodnym wydaje się zwyczajna miłość do muzyki (oczywiście poza rapo/hip hopowym syfem, bo trudno to nazwać muzyką, a co dopiero sztuką). Miłość ogólna.
Jak zauważam, bycie metalem nakazuje "ble" na ładne i zgrabne piosenki, i działa to później we wszystkich możliwych kierunkach.
Przyznam się Państwu do czegoś, ponieważ jesteśmy sami, otóż w tamtych latach robiłem na płytowych giełdach takie interesy, że albo hurrra, albo wstyd. Ale wówczas zawsze byłem przekonany o słusznie podejmowanych decyzjach. Jako że byłem żądnym poznawania, chwytałem się niemal wszystkiego. Po pewnym czasie nauczyłem się nie popełniać zbyt dużych błędów, albowiem do melomanii doszedł jeszcze aspekt zarobkowo-cwaniacki, czyli na zasadzie; dobrze się wymienić, a najlepiej to wymienić gorszą płytę na lepszą i jeszcze bezczelnie zażądać dopłaty. Skutkowało. Naprawdę. I to jak. Płyty rosły w tempie zawrotnym, dopóki pociąg do hazardu (lata 83-87) nie przetrzepał moich półek. Zanim jednak do tego doszło, pamiętam jak potrafiłem jedynkę Zeppów wymienić na "Souvenirs" Demisa Roussosa. Dzisiaj bym do tego nie dopuścił, choć oba tytuły obecnie zaszczytnie spoglądają na mnie ze wschodniej strony pokoju.
W 1979 roku dostałem ostrego kręćka na punkcie Bee Gees, a więc zdobyłem longa "Spirits Having Flown" (tego od "Tragedy" czy "Too Much Heaven"). Płytę dosłownie zarżnąłem. Słuchałem jej po kilka razy dziennie, a gramofon nędzny, przez co igła niczym dłuto, ryła po rowkach. Trudno później było się jej pozbyć. Na giełdzie spece komentowali "chłopak, nie dość, że tak syfiarska muza, to jeszcze płyta zrypana, że hej". Fakt, zamiast czarna, była już niemal popielata. Wytrwale chodziłem co niedzielę do Wawrzynka, aż w końcu przyprawiłem komuś rogi. Bez wyrzutów sumienia. Tam nie wolno było wykazywać tej zacnej cechy charakteru, ponieważ można było wyjść z niczym. A i nawet mnie, takiemu cwaniakowi, rąbnięto niegdyś UFO "Strangers In The Night" - na podwójnym winylu. Bom naiwny pozwolił gościowi pójść w tłumie na środek sali, gdzie stacjonował deck Fonomaster. Niczego nie podejrzewając, siedziałem przy stoliczku z moimi skarbami i tylko czekałem aż popłyną pierwsze takty "Natural Thing". A tu nic. Mija kwadrans, dwa kwadranse .... Tylko dla przyzwoitości podszedłem w końcu do owego jedynego gramofonu odsłuchowego, by upewnić się, żem osioł straszny.
Po niedługim czasie, w podobnych okolicznościach, podwędziła mi jakaś świnia King Crimson "Earthbound", ale nie kochałem tej płyty tak jak tamtego UFO, więc żal był mniejszy, a płaczu w ogóle. Po UFO długo nie mogłem dojść do równowagi. Co gorsza, wydaje mi się, że do dzisiaj pamiętam cwaniaczko-złodzieja i z przyjemnością wymierzyłbym mu sprawiedliwość - nawet po latach. Niczym Charles Bronson. Ach, to był spec od zapinania guzików.
Próbował mi jeszcze pewien jegomość wyprowadzić z giełdy AC/DC "Back in Black", jednak zorientowałem się w porę i przyskrzyniłem gadzinę w drzwiach wyjściowych. Przyczyniając się zarazem do jego dożywotniego "zakazu stadionowego" w Wawrzynku lub rezerwowej Aspirynce.
Fajne to były czasy, miło wspominam. Więcej tam jednak bywało dobrego, choć patologie człowiek zapamiętuje lepiej.
Pragnąłem to Państwu napisać już dawno temu, ale coś nie mogłem spoić okazji. Dzisiaj też żadna przecież, ale kiedyś trza było.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP







wtorek, 22 lipca 2014

Ukrainą w Smoleńsk

Widzieliście Państwo? I co Wy na to? Macierewicz i Kaczyński już łączą mord na Ukrainie ze Smoleńskiem. Byłem pewien, że tak będzie. Dwa/trzy dni temu komuś o tym powiedziałem, że znajdą się tacy idioci. Nie trzeba było długo czekać, nie trzeba było się rozglądać, sami przylecieli, jak ćmy do światła. Mało tego, Kaczyński stwierdził, że tylko mało intelektualny człowiek nie połączy tych obu faktów.
Współczuję mu, życie tej kreatury musi być piekłem. Facet tkwi w bagnie nienawiści i oszczerstw po uszy. Chyba od zawsze, choć wyznawcy jego ideologii wmówią Państwu, że to wy siejecie nienawiść.
Ten kompletnie wyzbyty empatii stwór znowu rozpoczyna swoją grę, w którą wciągnie podobnych do siebie psychopatów. Ten kryminalny umysł powinien zostać odizolowany, bo źle działa na otoczenie. Niestety znam wyznawców tego chorego człowieka, którzy ufając mu bezgranicznie stają się bardzo niebezpiecznymi wyznawcami teorii tej immanentnej postaci. A wszystko tylko po to, by dokopać znienawidzonemu Tuskowi, Palikotowi, Gazecie Wyborczej czy TVN-owi. Oczywiście, między innymi. Wolą słuchać popierdolonych braci Karnowskich, tego pseudo klechy Rydzyka czy nastawionej wrogo Gazety Polskiej do wszystkich myślących poprzez mózg. Koszmary powracają i powracać będą przy każdej okazji, ja też z każdego takiego wpisu muszę się później tłumaczyć, ponieważ bywam obiektem pisowskich nalotów. Jednak mam to w dupie. Nie mam empatii do tego pisowskiego syfu. Nie mam także ochoty tłumaczyć się za to, że myślę normalnie. Brzydzę się ludźmi pokroju Kaczyński, Macierewicz, Pawłowska, Hofman, Brudziński, i mógłbym tak jeszcze wymieniać .... Ich należy izolować. Drodzy Państwo, dopóki nie było pisu, nie było nienawiści w polityce, także pomiędzy nami zwyczajnymi ludźmi. Niestety Kaczyński plus rozsiane bakterie, doprowadziły do bardzo wielkiego zła. Zabijając wiele godnych cech, jak moralność, praworządność, lojalność, przyzwoitość, także wznosząc pod swoim patronatem kościół na sztandary, podważyli jego znaczenie i wszystkie dobrze kojarzące się z nim cechy.
Walka polityczna jaką pis stosuje od lat, bywa haniebna, jednak w ostatnim czasie retoryka przez nią stosowana staje się wręcz obrzydliwa. A ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
Wielu znajomych powiedziało mi - daj spokój, nie wystawiaj się przed szereg, nie wygrasz z idiotami, ale ja nie mam zamiaru tłamsić tego w sobie. Zbyt stary i mądry jestem, bym pozwolił sobie szambo za kołnierz wylewać.
Dzisiaj jeszcze okazało się, że pan prezes na naszym Śląsku widzi sporo patologii. Szkoda, że nie zauważa jej w swojej głowie.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 20 lipca 2014 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM



"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 20 lipca 2014 r. 

RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!!
www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota      
prowadzenie: Szymon Dopierała





Wstęp 
ASSAL & ZENN
"Assal &Zenn"
(2005)
- Abigail


















BUDKA SUFLERA 
"1974-1984"
(1984)
- Cień wielkiej góry [wersja z 1984 roku]
- Czas Ołowiu


















BUDKA SUFLERA 
"Czas Czekania, Czas Olśnienia"
(1984)
- Czas czekania, czas olśnienia



















KLINCZ 
"Kolory Muzyki"
{2013} - kompilacja
- Firma salon gier {pierwotnie na płycie "Gorączka", 1984 rok}
- Posłuszna jak automat {pierwotnie na płycie "Gorączka" ,1984 rok}
- Zadzwoń do nieba {pierwotnie na płycie "Gorączka", 1984 rok}
- Dla Ciebie staczam się {pierwotnie na płycie "Jak lodu bryła" 1988 rok}
- Latarnik {z singla 1984 rok}

















KAPITAN NEMO 
"The Best Of"
{1996} - kompilacja
-  S.O.S dla planety {pierwotnie na singlu, 1983 rok}
-  Twoja Lorelay {pierwotnie na singlu, 1984 rok}

















"POLISH FUNK 3"
{ 2008} - kompilacja
BOGDAN GAJKOWSKI - Nie żal mi takich dni - {1977 rok}
ALEX BAND - Zbiegowisko - {1979 rok}

















"SONDA"
MUZYKA Z PROGRAMU TV. - kompilacja
Mike Vickers - Visitation {1971 rok}
Ted Atkin & Alan French - International scoop {1981 rok}
The Milan Pilar Group - Sound Tide {1980 rok}
The Milan Pilar Group - Speedy {1980 rok}

















KOMBI 
Królowie Życia" 
{1982}
-Bez ograniczeń
-Smak wina




















SBB 
"Live Jazz nad Odrą 1975"
{2013}
-Pamięć w kamień wrasta




















MAREK GRECHUTA i ANAWA 
"Koncerty - Opole 1976"
{2014}
-Wędrówka
Fragmenty spektaklu Szalona lokomotywa:
a) Nad zrębem planety
b) hop szklankę piwa
c) Z głębiny nocy niepojętej/Patrz tam
d) Przez uczuć najdziwniejsze sploty
e) Oto ona,oto on
f) Motorek
g) Zagadki
h) Ostatnia stacja rezygnacja
i) Któż może być bardziej szalony
j) Pomnę jak niegdyś
k) Zabij ten lęk
l) Z głębiny nocy niepojętej
-Korowód II



















CZESŁAW NIEMEN 
"Pamiętam Ten Dzień"
{2011}
-Moja ojczyzna {z Festiwalu Piosenki Radzieckiej - Zielona Góra, 1977 rok}

















SOYKA/YANINA & KOMPANIA 
"Radical Graża"
{1993}
-Płoniemy płoniemy
-Jakby nie było jutra
-Czekanie na Ciebie
-Anioł w ciemnej dolinie
-Radical Graża

















ARTUR ROJEK 
"Składam Się z Ciągłych Powtórzeń"
{2014}
-Lato 76
-Beksa
-Czas,który pozostał
-Kot i pelikan
-pomysł 2.


















DŻEM 
"Zemsta Nietoperzy"
{1987}
-Klosz.





Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP 



maszyna w powietrzu

Nie latam samolotami, unikam. Niech tam sobie gadają, że to najbezpieczniejsza forma transportu. Posłużę się słowami Gustawa Kramera "nikt mi nie powie, że maszyna w powietrzu, to coś normalnego".
Przerażają mnie dzisiejsze czasy. Człowiek leci jak gdyby nigdy nic na wakacje, przez jakiś tam skonfliktowany obszar, stając się tylko celem. I już nawet nieistotne czy jest się na muszce zamierzenie czy omyłkowo. To tylko obchodzi później nas samych, a nie najbliższych ofiar. Bo samych ofiar nie obchodzi już nic.
Człowiek w aucie czy na rowerze miewa szanse, a będąc wystawionym ponad chmury, bywa się jedynie łakomym kąskiem dyndającym na widelcu ....
Kilka dni bez telewizji dobrze mi zrobiło. Szybko pojąłem, że przez ten właśnie czas, było tylko o zestrzelonym samolocie. Proszę zobaczyć ile to spraw nieważnych na co dzień tłucze ta nasza telewizja. Szczuje, napuszcza, skłóca. A tu spadnie raptem samolot z trzema setkami ofiar i wszystko co do tej pory odchodzi w cień. Okazuje się, że przestaje być ważne.
Kilka osób notorycznie wypytuje mnie o nowy Yes. Co myślę, jak mi się podoba, itd... Umówmy się, że jeszcze nie mam i nie znam. Pierwszeństwo ma Nawiedzone Studio. Tam sobie muzyczki posłuchamy, także porozmawiamy ....  Zostawmy sobie trochę magii na niedzielę. Poza tym, teraz mam kręćka na Slejdów i to o nich chętniej bym pogadał, a nie o każdej pojawiającej się nowości.
Szymon Dopierała obiecał podesłać rozpiskę z ostatniego nawiedzonego. Jak tylko ją otrzymam, ja także obiecuję od razu wkleić. Chętnie na nią rzucę okiem.
Tyle na dzisiaj mojego "tłitowania", w najbliższym czasie obiecuję trochę o muzyce.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP






poniedziałek, 21 lipca 2014

nie było mnie

Byłem cztery dni z dala od Poznania. Potrzebowałem zregenerować siły, zresetować umysł, byłem zmęczony wielkomiejskim gwarem, stereotypami, niektórymi ludźmi, .... Ale już powróciłem i czuję się znakomicie. Przepiękny las, jezioro, cisza, spokój,.. - ach, czy może być przyjemniej? Żadne hotele, żadne rozlane pod nimi baseny i tym podobne all inclusive'y. To dobre dla tych co nie potrafią wypoczywać i nie potrafią obcować z naturą. Śpiew ptaków, pachnący świerk, ciepłe jezioro, a w nim codzienna i niejedna kąpiel - cudo! Za rok muszę tak ponownie, ale i nad morze także, bo się nieco stęskniłem.
Nie manifestowałem swojej ucieczki, ponieważ zależało mi, byście Państwo posłuchali nawiedzonego studia poprowadzonego przez Szymona Dopierałę i Krzysztofa Piechotę do spółki. Przy okazji, dziękuję obu Panom za cztery godziny pięknego grania i realizacji - ponoć polskiego. Tak mi doniesiono :-)
W najbliższą niedzielę na stanowisku będę już osobiście.
Od kilku dni mam dużą zajawkę na Slejdów, których słucham non stop. Najchętniej z moich ukochanych trzech płyt z lat 80-tych. Ostatniej nocy prawie nie przespałem, do wpół do piątej rano słuchałem na discmanie ich kilku kompaktów, a później przejrzałem jutjub z teledyskami (właśnie z tego okresu). Jakość kaleka i analfabetyczna, ale i tak nacieszyłem podniebienie. Jako, że już jestem w domu, to słucham sobie właśnie Slejdzików w prawdziwym stereo. Przy okazji oddzielając brudy od brudów, które da się jeszcze nosić.
Jutro do roboty. Szkoda, że tak szybko przeleciało. Na szczęście na soboto-niedzielę znowu wyjeżdżam. Ale... do nawiedzonego zdążę.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP




sobota, 19 lipca 2014

MARILLION - "A Sunday Night Above The Rain" - (2014)

MARILLION 
"A Sunday Night Above The Rain"
(RACKET RECORDS / earMUSIC)
****
Marillion wydają niezliczoną ilość koncertów, które fani nabywają od lat na wszystkich możliwych nośnikach, głównie za sprawą oficjalnej strony zespołu. Tylko nieliczna ich część, a raczej garstka, trafia do powszechnej sprzedaży. Najnowszy 2-płytowy album "A Sunday Night Above The Rain", to tylko jeden ze smaczków z bogatej zespołowej oferty, wychodzący poza hermetyczny obręb fan klubowiczów.
Otrzymujemy zapis z niezwykłego koncertu, który miał miejsce 10 marca 2013 r. w Center Parcs, w holenderskim Port Zelande. Owa niecodzienność polegała na tym, iż w owym czasie odbył się tam weekend z Marillion, no i zjechali się fani z 44 państw, chcący wspólnie posłuchać na żywo całej najnowszej płyty "Sounds That Can't Be Made", plus kilku utworów z wcześniejszego dorobku grupy. Na szczęście Hoggy i kompania nie odegrali klepu klepu po kolei materiału z "Sounds..." tak jak nakazuje albumowy porządek, a wręcz przemieszali ich kolejność, wtykając jeszcze pomiędzy takie klasyki jak: "Waiting To Happen", "This Strange Engine", "Neverland", "The King Of Sunset Town", a nawet Fish'owskie "Garden Party". Ponoć to właśnie fani zespołu dokonali wyboru tych kompozycji.
Miałem okazję uczestniczyć w wielu bardzo udanych lub jeszcze lepszych koncertach Marillion. Jestem absolutnie przekonany, iż ten byłby również takim z najwyższej półki. Oczywiście słuchanie z płyty jest czymś zgoła odmiennym od namacalnego uczestnictwa w przedstawieniu na żywo, jednak wyobraźnia również potrafi wiele podpowiedzieć.
Grupa nie zagrała w Port Zelande dla przypadkowego odbiorcy, co na pewno bardzo pomogło w zbudowaniu odpowiedniego nastroju. Przez co słychać, że publika żywiołowo reaguje dokładnie tam gdzie należy, unosząc ku górze atrakcyjność całego spektaklu. Czuć, że Marillion noszeni na pierzastych piórkach entuzjazmu zgromadzonych, kolorują kompozycje pastelowymi barwami. Pięknie się tego słucha. Gdyby czasem ktoś do tej pory nie zdołał jeszcze polubić najnowszych utworów, typu: "Power", "Montreal", "Pour My Love" czy tytułowego "Sounds That Can't Be Made", to ten koncert powinien wzniecić odpowiednie emocje.
Proszę choćby tylko zwrócić uwagę na to jak fajnie Hoggy przedstawia zespołowych kolegów podczas "This Strange Engine", a konkretnie, w którym to czyni momencie, no i co później się tam dzieje...., ach!
W dobie mnogości koncertów nie ma co liczyć na szarfy i wieńce ku tegoż chwale, wystarczy jednak, że tego jednego konkretnego dnia, był on dla ówczesnych jego uczestników najważniejszym dniem w ich życiu - bądź jednym z najważniejszych.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP 







czwartek, 17 lipca 2014

kciuk

Ledwo skończyły się piłkarskie mistrzostwa, a już ogłoszono najnowszy ranking FIFA. Polska awansowała z 69 na 61 miejsce. I to chyba tylko na podstawie wygranego meczu z Litwą. Nie wiem jak oni to liczą, że tak niewiele potrzeba do takiego skoku.
Zaczynam się bać, że Legia po wczorajszym żałosnym remisie - z irlandzkimi pół amatorami, nie daj Bóg, też awansuje w zestawieniu UEFA.
Po tak udanym mundialu (z niestety nudnym finałem), to teraz dziwnie się patrzy na jakiś tam Radiviców, Rzeźniczaków czy Koseckich. Podwórkowa kopanina o skrzynkę oranżady. Takie mecze to w przeszłości ja sam organizowałem. Moje osiedle, z tamtymi zza miedzy. O skrzynkę oranżady, bo Coli na skrzynki nie sprzedawano, a poza tym i tak nie szło kupić. Z piwem było podobnie. Zresztą, my byliśmy kulturalnymi młodzieńcami , a nie jakimiś moczymordami.
Smutek mnie ogarnia , gdy widzę co Pani Prezes zrobiła z tą moją Wartą. Zawsze mówiłem, że tego typu kobitki do interesów się nie nadają. Ma żelazko, pralkę i telewizor na błogie seriale, a bierze się za szabelkę. Wymachiwało tylko, spociło się biedactwo, bałaganu narobiło, a inni teraz będą latami sprzątać, o ile komukolwiek to się w ogóle uda. Całe moje życie Warta opadała i się wznosiła, ale na dnie nie była nigdy. Do teraz.
Nic nie mam do płci pięknej, sam zresztą znam wiele pięknych i co ważne - mądrych kobiet, ale znam też i głupie - niestety całkiem sporo . A ja zawsze się w życiu najbardziej bałem głupoty, bo ta jest niebezpieczna, nieobliczalna i zawsze sieje spustoszenie. Jeśli do tego dochodzi chytrość, to mamy komplet. Bo ja drodzy Państwo cały czas jadę na stratach, ale jakoś się trzymam. Może dlatego, że choć trochę wierzę w to co robię, nie wykazując miłości tylko w chwilach dobrej passy, lecz także w stanach przygnębienia. Uczono mnie niegdyś, że góry można przenosić tylko sercem i miłością. W przeciwnym razie jest tylko rynsztok. Dobrze mnie uczono. Mam szczęście wywodzić się z czasów, w których panowały zasady, honor, ambicja, a dobro od zła należycie odróżniano.
Praw natury nie da się zakamuflować. Dlatego Pani Prezes - mniej pudru. Skrzywdziła Pani mój ukochany klub, a więc ugodziłaś w me serce. Ma Pani jedynie szczęście, iż w moim wieku stany amnezyjne nie pozwalają ranom zbyt długo się goić.
Doceńcie Państwo moje wypociny, albowiem piszę je z wielkim trudem. Przedwczoraj porządnie przytrzasnąłem sobie kciuka. Drzwiami od auta. Teraz jest mały i gruby - zupełnie jak pan prezes. Tyle, że mądrzejszy, bo zaczyna dochodzić do siebie.
Marzę o popływaniu w jeziorze, nawet o plażowym gwarze, o dobrym obiedzie na łonie natury, a i także o błogim lenistwie i ucieczce od spraw zawodowych. Od niektórych ludzi także. Marzę ponadto, by po trzech dniach wreszcie przestało boleć.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP