wtorek, 21 lutego 2017

DEF LEPPARD - "And There Will Be A Next Time... Live From Detroit" - (2017) -









DEF LEPPARD
"And There Will Be A Next Time... Live From Detroit"

(EAGLE VISION)
****



Dwukompaktowy "And There Will Be A Next Time..." (plus załączone skromne DVD) stanowi za pamiątkę ubiegłorocznego tournee Def Leppard po USA i Kanadzie. I choć trasa przebiegała pod szyldem "Summer Tour 2016", to zainicjowana została wraz z początkiem maja, by dotrwać aż do początku października. W tym okresie Leppardzi zagrali ponad 50 koncertów, z których na wydany przed chwilą album trafiło show z połowy lipca w Detroit. Warto w ramach ciekawostki nadmienić, iż podczas owej trasy wymiennie scenę dzieli z Leppardami: Styx, Tesla oraz Reo Speedwagon.
Po raz pierwszy od dawien dawna zainteresowanie zespołem doprowadziło do tak szumnej trasy, albowiem jeszcze w niedalekiej przeszłości Joe Elliott i kompania musieli grywać do pustawych sal, że o kilku odwołanych koncertach nawet nie wspomnę. Mało komfortowa sytuacja, zważywszy na ogromne sukcesy, jakie za Wielką Wodą grupa odnosiła w drugiej połowie 80's. Sprzedana w ponad 25-milionowym nakładzie "Hysteria" uczyniła wiele, i to niemal na całym globie. Amerykanie na jej punkcie dostali kompletnego bzika, by niestety już po kilku niedługich latach mocno zapomnieć o dobrych czasach.
"And There Will Be A Next Time..." nie jest pierwszym wydawnictwem koncertowym Def Leppard, ale na pewno godnym wyróżnienia. Trochę szkoda, że w czasach największej świetności (za sprawą płyt "High'n'Dry", "Pyromania" czy "Hysteria") nie wydawano zespołowi oficjalnych koncertówek, choć wszyscy przecież bardzo tego pragnęli. Doskonale pamiętam dawne dywagacje fanów, w tym podgrzewających atmosferę plotek, spekulacji, itd... Dopiero ostatnie lata trochę zbierane latami zaległości zrekompensowały.
Muzycy po wydaniu "Def Leppard" deklarowali otwarcie nowego rozdziału, ale tak po prawdzie idealnie nawiązali repertuarowo do swych najbardziej przebojowych płyt. I chwała im za to. Nikt nie oczekiwał żadnej kolejnej fascynacji grunge'em czy innym cholerstwem. Jedna dziejowa wpadka w tej materii zaliczona za sprawą kiepskiej płyty "Slang", i wystarczy. Zostawmy, nie wracajmy proszę do tego. 
Najnowsze piosenki brzmią świetnie, a i też idealnie komponują się z uznanymi klasykami. Nawet jeśli dopatrzymy się braku niektórych, tych z gatunku obowiązkowych. Nie da się przecież z tak bogatego dorobku zagrać wszystkiego podczas jednego wieczoru. Cieszmy się z tego, co jest. Bo to i tak swoiste "Greatest Hits Live".
Całość rozpoczyna "Let's Go", i choć to ledwie dwuletni numer, jawi się niczym dobry znajomy od dekad. Doskonale przy nim czują się rozmieszczone tuż po nim killery: "Animal" oraz "Let It Go". Podobnie na tle zasłużonych radzą sobie inne młodziutkie klasyki ostatniego albumu, jak: "Dangerous" oraz "Man Enough", czy też świetna przeróbka hitu Davida Essexa "Rock On". Ta włączona do zespołowego repertuaru przed circa dekadą piosenka idealnie pasuje jako łącznik przed "Man Enough". A skoro już jesteśmy przy "Man Enough"... - to moja absolutnie ulubiona piosenka z ich ostatniego dzieła. Oparta na zbliżonym rytmie do przeboju Queen "Another One Bites The Dust". I trudno przy niej spokojnie ustać w miejscu.
Co zatem jeszcze...? Ano proszę, oblicze hard'n'heavy reprezentują: "Foolin' ", "Armageddon It", "Rocket", "Bringin' On The Heartbreak", "Pour Some Sugar On Me", instrumentalny "Switch 625" czy przebojowy "Let's Get Rocked". Choć w przebojowej kwestii szczególnie polecam zagrane w finale "Photograph", poprzedzone "Rock Of Ages" - ze słynnym i zabawnym intro "gunter glieben glauchen globen" - które od 1983 roku należy do Def Leppard, a nie do Offspring - o czym pragnę delikatnie poinformować miłośników amerykańskich pop/punkowców.
Zapomniałbym o balladach. Niewiele ich w dorobku grupy, ale jak już, to... Te skromnie reprezentują co prawda ledwie dwie: "Love Bites" oraz "Hysteria", ale jaki to kaliber!
Nie wiem, czy koncert z Detroit został na potrzeby owego wydawnictwa aż nadto dopieszczony, czy po prostu faktycznie grupa wzniosła się ku tak dobrej dyspozycji. Wierzę w to drugie, przy okazji wszystkim życząc dobrej zabawy za sprawą "And There Will Be A Next Time...". Także w ramach rekompensaty dla tych, którym nie przyszło stawić się wiosną 2015 roku na warszawskim Torwarze.







Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"





poniedziałek, 20 lutego 2017

z górnej półki

Wczorajsze upominki rozeszły się błyskawicznie. Autografy Sabaton oraz gitarowe kostki z zespołowym logo, plus plakaty reklamujące polskie koncerty Maire Brennan powędrowały do słusznych entuzjastów. Przy okazji... gratulując dziewiątce szczęśliwców pragnę przy tym poinformować, iż souveniry można odbierać w siedzibie Radia Afera od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 16.00.
Jeszcze raz zachęcam do wybrania się na poznański koncert Maire (Moya) Brennan. Wokalistka Clannad wystąpi w czwartek 2 marca w Auli Uniwersyteckiej. Zaśpiewa (i zagra na harfie) nowe piosenki, jak też wybrane starsze przeboje. Będzie jej towarzyszyć kilku muzyków, tak więc można spodziewać się pełnego brzmienia, nawet jeśli Jej głos wydaje się przecież najważniejszy.
Zmarła Danuta Szaflarska. A jeszcze nie tak dawno życzyliśmy jej zdrowia z racji dopiero co ukończonych 102-urodzin. Wspaniała kobieta. Powszechnie wielbiona i ceniona aktorka. Innymi słowy - istny "skarb".
A propos kina... Żonka wyciągnęła mnie na "Sztukę Kochania". Z racji niedawnych Walentynek całkiem trafny wybór. Równie dobrym wydaje się Magdalena Boczarska w roli Michaliny Wisłockiej. Jeśli twórcy obrazu rzetelnie przedstawili jej sylwetkę, to Pani Misia musiała być niesamowitą kobietą. Choć o mocno skomplikowanym życiorysie. Jej walka z aparatczykami partyjnymi, konserwatywnym kościołem czy mocno ugruntowanym zacofaniem, nie należały do łatwych. Sama także nie potrafiła uporządkować własnego życia, głównie mocno skomplikowanego za sprawą młodości. Jednak jej upór i wiara w dążeniu do upragnionego celu - imponujące. Uwielbiam tak niezwykle pozytywnych ludzi. Grunt, by tylko ich misja brnęła w dobrym kierunku. Film dla wszystkich, z dużym naciskiem na dewotów. No proszę, jedna książka, a taka rewolucja. W czasach mojej młodości przez niemal wszystkich rówieśników ambitnie poszukiwana. Ilu przeczytało, nie wiem, ale korciło chyba każdego.
Przyjrzałem się proponowanym kinowym zapowiedziom. Na pewno z chęcią przejdę się na historię Dalidy. Intrygująco zapowiada się również nowa produkcja Agnieszki Holland - film "Pokot", ale też nie pogardzę historią Marii Skłodowskiej-Curie.
Muzyka na dziś: całe wczorajsze wydanie "Nawiedzonego Studia".
Na podstawie wczorajszego mniejszego lajkowania na Facebooku wyszło na jaw, iż ograła mnie telewizja. I to z czym - z repetą Eurowizji. Kompromitacja. Biorę na klatę z zażenowaniem. Bo przegrać z finałem futbolowych mistrzostw świata, albo z emitowanym na żywo koncertem U2, dałoby się wytłumaczyć, lecz z Eurowizją?!!! Masakra. Co prawda, każdy ma prawo do tego, co chce, ale żeby "Nawiedzone Studio" pokonało takie gówno? - niepojęte.
Cały czas jednak żyję nadzieją, że powalił mnie jakiś wyjątkowo dobry film, bądź gorące kobiety i serwowane zimne drinki, bądź zwyczajnie dobra książka. Mocno wierzę w Słuchaczy Nawiedzonego Studia, wszak ci z półki najwyższej.




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"






"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 19 lutego 2017 - Radio "Afera", Poznań 98,6 FM









"NAWIEDZONE STUDIO"
niedziela 19 lutego 2017 - godz.22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja: Tomek Ziółkowski
prowadzenie: Andrzej Masłowski






OZZY OSBOURNE - "The Ozzman Cometh" - (1997) -
- Pictures Of Matchstick Men - {Status Quo cover} - recorded with FRANCIS ROSSI & TYPE O NEGATIVE - {Japanese edition bonus track}

BLACK STAR RIDERS - "Heavy Fire" - (2017) -
- Heavy Fire
- When The Night Comes In

GOTTHARD - "Silver" - (2017) -
- Stay With Me
- Tequila Symphony No.5
- Only Love Is Real

DEF LEPPARD - "And There Will Be A Next Time... Live From Detroit" - (2016) - premiera 10.02.2017
- Dangerous
- Foolin'
- Love Bites

THUNDER - "Rip It Up" - (2017) -
- Right From The Start
- Heartbreak Hurricane

ZINATRA - "Zinatra" - (1988) -
- Lookin' For Love
- Name Of The Game

ASIA - "Symfonia - Live in Bulgaria 2013 with The Plovdiv Opera Orchestra" - (2017) -
- Face On The Bridge
- My Own Time
- Holy War

ASIA - "Silent Nation" - (2004) -
- The Prophet

ROBERT PLANT - "Fate Of Nations" - (1993) -
- Come Into My Life - {feat. MAIRE BRENNAN}

MAIRE BRENNAN - "Maire" - (1992) -
- Jealous Heart

MOYA BRENNAN - "Heart Strings" - (2009) - live with The Royal Liverpool Philharmonic Orchestra
- Perfect Time
- In A Lifetime

MAIRE BRENNAN - "Misty Eyed Adventures" - (1994) -
- The Days Of The Dancing

ALAN PARSONS - "The Time Machine" - (1999) -
- The Call Of The Wild - {lead vocal MAIRE BRENNAN}

RUNRIG - "Amazing Things" - (1993) -
- Dream Fields - {feat. MAIRE BRENNAN}

DOWNES BRAIDE ASSOCIATION - "Subarban Ghosts" - (2015) -
- Dreaming Of England
- Finale

MICHAEL BOLTON - "Songs Of Cinema" - (2017) -
- I Will Always Love You - {featuring DOLLY PARTON}

BLACKFIELD - "Blackfield V" - (2017) -
- We'll Never Be Apart
- From 44 To 48

IL GIARDINO DEI SEMPLICI - "Le Favole Del Giardino" - (1977) -
- Le Favole Di Andersen
- Napoli, Napoli
- Un Giorno Tua Madre

IL GIARDINO DEI SEMPLICI - "Il Giardino Dei Semplici" - (1975) -
- New York
- Piazza Madaglie D'Oro

PETER BARDENS - "The Answer" - (1970) -
utwory dodatkowe:
VILLAGE - Man In The Moon - {singiel 1969, strona A}
VILLAGE - Long Time Coming - {singiel 1969, strona B}

PHENOMENA II - "Dream Runner" - (1987) -
- Did It All For Love - {śpiew JOHN WETTON}

================================
================================





NOCNIK ....

... tradycyjnie pierwsze trzy nagrania w nocnym paśmie z kompaktów Tomka Ziółkowskiego. Poniżej tracklista:

ED SHEERAN - "X" - (2014) -
- Thinking Out Loud

BLACKFIELD - "Blackfield" - (2004) -
- Lullaby

LANA DEL REY - "Honeymoon" - (2015) -
- The Blackest Day

================================
================================


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"







piątek, 17 lutego 2017

przekaz podświadomy

W jednym z odcinków "Columbo" morderca częstuje przyszłą dość otyłą ofiarę do bólu słonym kawiorem, po czym on, a także wszyscy zaproszeni na pokaz, zasiadają w sali projekcyjnej, celem obejrzenia pewnego marketingowego filmu. Napastnik wciela się w rolę lektora, i aby mieć w garści mocne alibi, dużą część prelekcji nagrywa wcześniej na taśmie magnetofonowej. Materiał z taśmy poleci, gdy główny "bohater" będzie musiał opuścić mównicę przy odpowiednio zaciemnionej kotarze i ukradkiem zlikwidować komplikującego mu życie gagatka. Z kolei do pokazowego filmu napastnik zastosował przekaz podświadomy, wywołując wklejonym materiałem (słońce, pustynia, upał) poczucie wzmożonego pragnienia u swej przyszłej ofiary. Faceta tak dusi chęć zaspokojenia pragnienia, że w połowie pokazu opuszcza salę, udaje się do miejsca, w którym stoi dystrybutor z wodą, no a tam dopada go sprawca złotego pomysłu. Zabija delikwenta przy okazji pozorując przypadkowy włam i mord. Oczywiście do akcji wkracza porucznik Columbo, tak więc....
Przekaz podświadomy od dawna jest zabroniony, choć tak do końca przecież nie wiemy, czy zostajemy mu poddawani. Nawet jeśli nie w samym kinie podczas pokazu filmu czy towarzyszących wcześniej reklam, to innych sposobów znalazłyby się przecież tuziny. Można takowemu przekazowi ulec nawet bez udziału osób trzecich. Przykład biorę z siebie. Otóż, po kapitalnej drugiej płycie holenderskiej formacji Zinatra "The Great Escape", niedawno nabyłem brakujący debiut "Zinatra". I choć panowie grali hair metal, to jednak mocno podbarwiony twórczością Queen. Wokalista Joss Mennen ewidentnie tworzył pod wpływem Freddiego Mercurego, co da się wyczuć dosłownie na każdym kroku. I żaden z tego zarzut. Zasłuchuję się ową jedynką Zinatry coraz bardziej, choć z początku nie bardzo przypadła mi do gustu. Lecz z każdym kolejnym posłuchaniem... Do tego stopnia udzielił mi się klimat, że automatycznie chwyciłem za jedną, drugą i kolejną płytę Queen. Dopiero po kilku dniach zdałem sobie sprawę, że uległem przekazowi podświadomemu.
Proszę jednak obu powyższych zespołów nie stawiać w równym rzędzie. To tylko niewinne porównanie. Być kimś zainspirowanym nie oznacza całkowicie wyzbyć się własnej tożsamości. Grupa Zinatra podebrała od Queen co najlepsze, jednak nigdy nie starała się być Queen numer 2. Co to, to nie. I chwała muzykom za to.
Z innej pary kaloszy... Dla Słuchaczy "Nawiedzonego Studia" otrzymałem sześć kompletów autografów grupy Sabaton. Oryginalnych! Dotarły od oficjalnego dystrybutora, firmy Mystic Production. Do każdej karteczki wielkości okładki płyty CD, dołączę jeszcze po dwie gitarowe kostki z logo Sabaton. Proszę nastawić odbiorniki w niedzielę. Sześć najbardziej zainteresowanych osób otrzyma owe gadżety. To nie wszystko... od organizatora koncertu Maire (Moya) Brennan mam jeszcze trzy plakaty reklamujące nadchodzące polskie występy Artystki (2 marca w Poznaniu i 3 marca w Warszawie). Taki plakat, to skarb, a przede wszystkim pamiątka. Można go ze sobą zabrać na koncert, a po jego zakończeniu poprosić o autograf. Maire na pewno wyjdzie do swych fanów. W Farze tak właśnie było. To przemiła, delikatna i wrażliwa osoba. Uścisk jej dłoni da się zapamiętać po kres.
Mam nieco zakupionych nowości, a jeszcze wczoraj dotarła paka z kolejnymi do promowania wspaniałego grania. Następne płyty mają docierać odpowiednio dzisiaj i w nadchodzący poniedziałek. Istny ból głowy. Tylko skąd czas na ich posłuchanie?
"Nawiedzone Studio" puchnie w szwach od nadmiaru nowej muzyki, a najgorsze, że ostatnio miewam kręćka na punkcie starej. Przyjdzie zatem wszystko jakoś wypośrodkować. Dzięki czterem godzinom wydaje się to w miarę możliwe.
Płyta na dziś Zinatra "Zinatra" z 1988 roku. Noszą mną melodie z "Lookin' For Love", "Love Or Loneliness" czy "Name Of The Game". Ciepłym szalem okrywa zaś przeróbka dzieła Leonarda Bernsteina "Somewhere" (pamiętne "West Side Story"). To dopiero numer pod Queen, że hej! Fajny cover Beatles'owskiego "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", tutaj pod spłyconym, lecz wiele mówiącym tytułem "Peppermania". Gitara Phila Collena (muzyka Def Leppard) w "Feather In The Wind" też niczego sobie. W ogóle ładna to balladowa kompozycja. Też jakby Queen'owata. Jak cała ta płyta. Coraz lepsza, z każdym kolejnym dniem...






Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"






środa, 15 lutego 2017

dawne warszawskie w płytach buszowanie

W latach 1992-96 często odwiedzałem Stolicę. Bywało nawet raz w tygodniu, a już ze dwa razy każdego miesiąca, to niemal obowiązkowo. Wówczas pociąg ekspressowy "Lech" wlókł się dobre trzy i pół godziny, i tyle samo w drodze powrotnej. Obecnie zdaje się wcale nie być dużo lepiej. Tym bardziej, że właśnie zaplanowano kolejne remonty taboru, co w konsekwencji ponownie znacząco wydłuży podróż pomiędzy Grodem Przemysła a warszawską Syrenką. Ale do rzeczy...
Moje wizyty w Warszawie bywały związane z płytowym biznesem, który w tamtym czasie prężnie w Polsce rozkwitał, choć jeszcze długo stał w powijakach. Słabo i nie zawsze na czas reagowali krajowi dystrybutorzy, przez co wieloma ciekawymi wydawnictwami trzeba było ratować się poprzez zamówienia z zagranicznych katalogów. Miałem zresztą w swoim otoczeniu kilku takowych speców, którzy realizowali moje dziwaczne zachcianki w hurtowniach holenderskich, niemieckich, a nawet amerykańskich. A te z kolei miały jeszcze dodatkowo własne kanały dystrybucyjne, dzięki czemu zdobywanie płyt z Japonii czy Korei Południowej nie stanowiło większego problemu. Poza jedynie samymi terminami realizacji zamówień, albowiem z tym bywało różnie. Miło jednak wspominam, to właśnie w tamtych realiach zdobyłem całą masę ciekawostek i pięknych wydań. Mało tego, jako chyba jeden z nielicznych kupowałem wybrane nowości na winylach. Wówczas prawie nikt ich nie chciał, pomimo iż były starannie tłoczone, piękne opracowywane edytorsko i graficznie.
W Warszawie można było się zaspokoić z bieżącymi co bardziej komercyjnymi nowościami, jak też z co rusz pojawiającymi się reedycjami wielu klasycznych albumów (najczęściej po raz pierwszy na CD), ale i niemałą ilością odkryć, ciekawostek, itp...
Odwiedzałem w Stolicy cztery miejsca: hurtownię na Bródnie, mieszczącą się w typowo socjalistycznym osiedlowym pawilonie handlowym (na mojej mapie miejsce numer 1 !!!), niekiedy jeszcze powszechnie najbardziej uznaną hurtownię "Underground" - mieszczącą się przy ul. Filtrowej, z rzadka Centrum Muzyczno-Rozrywkowe "Digital" (głównie był to sklep, lecz z kanciapą-magazynem, w którym można było pobuszować celem hurtu), a także z doskoku pewien sympatyczny i bardzo fajnie zaopatrzony sklep, a raczej sklepo-hurtownię, znajdującą się przy osławionej szczególnie w ostatnich miesiącach (sprawa warszawskich kamienic) ulicy Noakowskiego. W tym ostatnim punkcie natrafiłem niegdyś na czyniącego zakupy red. Marka Niedźwieckiego, który na moich oczach nabył mniej więcej tuzin kompaktów.
Lubiłem te warszawskie wypady. Pociąg, tramwaje, długie przechadzki po mieście... Zawsze po dokonanych zakupach włóczyłem się po starówkowych uliczkach, by ostatecznie wciągnąć najlepszego hamburgera w jednej z budek, usytuowanych nieopodal dworca.
I choć najwięcej kompaktów przywoziłem ze wspomnianego Bródna, to o klienta najlepiej zabiegali szefowie płytowego składu przy Filtrowej. Ich oferta przedstawiała się całkiem całkiem, lecz nie wszystko posiadali zawsze na czas.
Jako ciekawostkę przytoczę, iż owa hurtownia w okresie 92-93 posiadała jeszcze na stanie dogorywające winyle. Głównie rodzime licencje. Nikt się nimi nie interesował, leżały stertami, czasem z szacunku obsługa przecierała wierzchnie okładki z kurzu. Zapamiętałem stocki 2-płytowego Iron Maiden "Fear Of The Dark" (MJM Music, na licencji Sony Music), a także podwójnego Queen "Live At Wembley '86" (również wydane przez MJM). Oczywiście asortyment był sporo większy, lecz tylko jakoś te okładki udało mi się utrwalić w pamięci.
Po co o tym wszystkim Państwu napisałem? A bo znalazłem w swoich szpargałach ofertę z Video Compactonu "Underground", którą w epoce przysłano do mego domu. Dotyczyła ona akcji związanej z premierą albumu Pink Floyd "The Division Bell". Proszę zapoznać się z treścią, a zarazem z ceną oferowanego tytułu. To oczywiście ceny netto, w dodatku hurtowe. Ostatecznie nabyłem (celem zarobku) na dzień premiery kilkadziesiąt sztuk tego albumu, choć jednak finalnie w hurtowni na Bródnie.
Do dzisiaj posiadam legendarny egzemplarz z dnia światowej premiery, ponadto efektowną późniejszą winylową replikę, pochodzącą z boxu "Oh By The Way", plus de facto winylową reedycję, jako że pierwszej edycji wówczas nawet nie poszukiwałem. Pomimo iż chwilę później "na gorąco" zaaplikowałem sobie jednak nowiutkie i przepiękne 4-płytowe winylowe pudło "Pulse". Plus oczywiście wersję na podwójnym CD z pulsującą diodą.
To se nevrátí.






Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"






poniedziałek, 13 lutego 2017

MOYA BRENNAN na koncertach w Polsce 2 i 3 marca 2017 r.

Pragnę polecić Państwa uwadze nadchodzące dwa koncerty Maire Brennan. Pierwszy z nich odbędzie się 2 marca w naszym Poznaniu, drugi zaś 3 marca w Warszawie. Bilety już w sprzedaży. Zachęcam, jeśli ktoś do tej pory nie miał okazji posłuchać wokalistki Clannad na żywo. Ja miałem. Stało się to w Andrzejki 2010 roku w poznańskiej Farze. Cudowny gorący koncert, choć w totalnie zmrożonym kościele. Wówczas w listopadzie ostro przymroziło i śniegiem zasypało.
Mam z tamtego wydarzenia nie tylko muzyczne wspomnienie oraz garść zatrzymanych kadrów w pamięci, ale także plakat Maire z dedykacją. Na tym nie koniec, Maire wyciągnęła do mnie dłoń, spojrzało głęboko w oczy, i rzekła "Merry Christmas". Takich chwil się nie zapomina.
Zajrzałem właśnie do koncertowego zeszytu, lecz niestety, niczego w nim nie zapisałem. Szkoda. Ale ale ale.... przecież w listopadzie 2010 roku już od kilku tygodni prowadziłem bloga. Zaraz zerknę... oooo tak, napisałem krótki tekst - 1 grudnia 2010 r. Dość mierny, ale jednak. Nie umiałem jeszcze redagować, i choć wciąż się uczę, to dzisiaj postarałbym się zrobić to dużo lepiej. Nie zmieniam jednak niczego, nie usuwam, nie koryguję, niech zostanie jak jest. Znak czasów. Każdy kiedyś stawiał pierwsze kroki.
Niedawno Maire odwiedziła Poznań ponownie, z tym, że z zespołem Clannad. Nie byłem. Nie udało się. Niestety koncert odbył się w okresie mojej nie najlepszej kondycji finansowej. Teraz też nie jest lepiej, ale ja już byłem, więc do Auli Uniwersyteckiej namawiam tych, którzy jeszcze nie mieli okazji.
Domyślam się, że Artystka zabierze ze sobą nieco nowych piosenek i cały plecak uznanych, lubianych klasyków.
Właśnie w mym pokoju rozchodzą się nuty z dawno niesłuchanego albumu "Two Horizons". Pięknie tu Marie wyszła na zdjęciu, bo o muzyce nie ma co deliberować - potęga! Tak piszę Maire i Maire, a przecież od dłuższego czasu Maire podpisuje się jako Moya. Zresztą zdaje się właśnie od albumu "Two Horizons", czyli od 2003 roku. Podobno celtyckie Maire fonetycznie należy wymawiać Moya. Stąd ta zmiana. Wielu ludzi, w tym i ja, nie radzili sobie z tym mankamentem. Mimo wszystko jakoś nie lubię zmieniać lubianych przyzwyczajeń, więc z uporem maniaka od lat na Marysię Brennan mawiam "Mari". I niech już tak zostanie.
Poniżej szczegółowy plan polskich koncertów dla trasy "River Of Songs Tour 2017":

Poznań, czwartek 2.III.2017, Aula Uniwersytecka, ul.Wieniawskiego 1, godz.20.00 - bilety 80 / 110 / 140 zł

Warszawa, piątek 3.III.2017, Progresja, Fort Wola 22, godz.20.00 - bilety 100 / 140 zł

Strona Artystki:  www.moyabrennan.com
Na pewno będzie magicznie. TEN głos, TA muzyka... Zachęcam. Brnijcie Państwo po bilety, póki jeszcze są.





Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"





MAGNUM - "The Valley Of Tears - The Ballads" - (2017) -






MAGNUM 
"The Valley Of Tears - The Ballads"
(STEAMHAMMER)
***1/2




Magnum postanowili swoim fanom skrócić czas oczekiwania na kolejną premierową płytę, publikując zestaw z wybranymi balladami. Bodaj z pierwszą płytową premierą 2017 roku - data 6 stycznia.
Niekoniecznie na "The Valley Of Tears" w grę wchodzą najbardziej popularne przytulanki, przy czym należy uściślić, iż nie mamy do czynienia z suchą kompilacją, a z nowymi wersjami piosenek powstałymi dwie-trzy dekady temu , jak: "Lonely Night", "Back In Your Arms Again", "Broken Wheel" czy "When The World Comes Down", bądź też tymi z last ostatnich, m.in.: "The Valley Of Tears", "The Last Frontier", "Putting Things in Place" czy całkiem świeżą, jak ub.roczna "Your Dreams Won't Die".
Okazało się, że z raz już dokonanego możliwym jest umiejętne splecenie nowego. I tak, bez choćby jednej premierowej kompozycji powstała paradoksalnie całkiem nowa płyta. Muzycy zabrali się za remixy i remasteringi nowszych nagrań, natomiast starszy repertuar zrealizowali całkiem na nowo, dodając w samej albumowej końcówce koncertową wersję szlagieru "When The World Comes Down". I gotowe.
Dobór kompozycji o tyle udany, iż Magnum z reguły nagrywają piękne ballady, więc o chybieniu mowy być nie mogło. A jednak można poczuć pewien niedosyt. Bo skoro zespół porwał się na taki pomysł, to mógł go zrealizować pełną gębą, nie zapominając o tych największych balladowych klasykach, w rodzaju: "It Must Have Been Love", "Stormy Weather", "Matter Of Survival", "Les Morts Dansants", "The Last Dance" - chociażby. Jak już się porywać na głęboką wodę, to z wiarą jej pokonania.
"The Valley Of Tears - The Ballads", to rzecz dla najbardziej oddanych sympatyków grupy. Trudno będzie polecić komukolwiek powyższy album na początek przygody z tą zasłużoną formacją, nawet jeśli dokonana selekcja wydaje się najzwyczajniej udana muzycznie.
Rozumiem, że Magnum mieli ochotę na taki, a nie inny zestaw. Koniec końców, to oni są artystami, a więc wypadałoby zaakceptować zaproponowaną wizję. Żałować jedynie można, że ta nie do końca pokrywa się z zapotrzebowaniem odbiorcy.
Magnum to najwyższy poziom hard rockowego rzemiosła, a tym samym towarzyszących jego mocniejszej stronie okazałych ballad. I naprawdę niewielu wykonawców jest się w stanie z nimi mierzyć. Nie ma zatem mowy o twórczości nietrafionej, a jedynie o pewnym repertuarowym niedopieszczeniu.





Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"