czwartek, 27 listopada 2014

zmarł Stanisław Mikulski

Dzisiaj zmarł Stanisław Mikulski. Bardzo go lubiłem. Najbardziej za to co wszyscy, czyli za rolę Hansa Klossa (vide Janka i J 23) w "Stawce większej niż życie". To zresztą w ogóle jeden z seriali wszech czasów, a sama kreacja Stanisława Mikulskiego po prostu obłędna. Co prawda, dla samego aktora rola ta okazała się przekleństwem na całe życie, ale ja właśnie za nią go pokochałem.
W ogóle lubiłem Stanisława Mikulskiego na ekranie, choć później widywałem go już tylko epizodycznie, bowiem tylko tak bywał obsadzany. Ale za postać "Wujek Dobra Rada" przypiąłbym mu order uśmiechu.
W latach 1992-94 często odwiedzałem Warszawę. Średnio co półtora/dwa tygodnie. Szybko załatwiałem swoje sprawy, a później włóczyłem się po mieście w oczekiwaniu na późnopopołudniowy pociąg. I tak, pewnego razu będąc w ścisłym Centrum na wysokości Rotundy, wychodząc spod podziemnego przejścia, niemal nie zderzyłem się czołowo z Hansem Klossem. Elegancko przyodzianym w jasny i niegruby płaszcz. Spojrzałem mu w oczy, lecz zabrakło odwagi i czasu, by ukłonić się nisko. Już drugiej takiej szansy mieć nie będę, tak więc zachowam aktora w swej pamięci oraz w filmowych kadrach.
A jeszcze nie tak dawno temu widziałem jak w jakimś telewizyjnym programie współcześni Kloss i Bruner wspominali czasy "Stawki", anonsując pewne wydawnictwo książkowe. Ach....
Aktor zmarł w wieku 85 lat.











Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





wtorek, 25 listopada 2014

po 23 latach ....

Nie pilnuję rocznic, choć niektóre pamiętam. O większości jednak tradycyjnie dowiaduję się każdego roku i zawsze bywam tak samo zaskoczony.
Potrafię jednak podczas swobodnej pogawędki, ot znienacka wyrecytować datę śmierci Adama Mickiewicza, Fryderyka Chopina czy Freddiego Mercury'ego, jednak gdy przyjdzie ów 24 listopada, to musi mi o wokaliście Queen przypomnieć Facebook - jak dziś. Dlatego nie składam nikomu życzeń na urodziny, imieniny lub rocznice ślubu, chyba że przypomni mi o nich moja szanowna małżonka. Zresztą, jakie to ma znaczenie wobec ogarniającego nas wszechświata. Co to za różnica, czy to 13-ta, 19-ta, albo 23-cia rocznica jakiegokolwiek wydarzenia. Tam gdzie leżą nam bliscy, nikt przecież czasu nie mierzy. Ten istotny jest tylko dla nas.
Pamiętam 23 i 24 listopada 1991 roku. Mój Tata, który o muzyce ma takie pojęcie jak ja o budowie mostów, w przeddzień śmierci Fredka wysłuchał w radio, że artysta jest chory na AIDS, i musiało to zabrzmieć poważnie, skoro niezwłocznie mi to przekazał. Bo Tata ma dwie lewe ręce do muzyki, za to lubi wyzwania wiertniczo-młotkarskie, ale akurat to go ruszyło. Następnego dnia dołożył jeszcze oliwy do ognia, przekazując tym razem tę najgorszą wiadomość. Byłem wstrząśnięty. Tak samo jak po śmierci Johnna Lennona. Trudno mi to teraz wszystko opisać, ponieważ takich emocji nie da się przelać na kartkę papieru.
Zanim na dobre zapanowała wkrótce w Polsce, jak i na świecie, prawdziwa Queenomania, zdążyłem trochę o Freddiem pomyśleć bez pomocy mediów. Wkrótce MTV i radio grało "jego" muzykę bez opamiętania. A tylko dlatego, że ta zaczęła się ponownie sprzedawać. Medialni "łaskawcy" gdyby mogli, zamieniliby ją nawet w kolędy, byle nabijała procenty na kontach bankowych..
Pamiętam jak z moją jeszcze wówczas "nie żonką" pojechaliśmy do jej brata do Grudziądza, gdyż ten odrabiał zaszczytną wojskową służbę - ku chwale ojczyzny, no i poszliśmy posiedzieć sobie do pewnego pubu, a w nim z nastawionego MTV mieniły się tylko klipy Queen i solowego Freddiego. Nikt jednak nie śmiał się zagrymasić - bo to były po prostu przepiękne kawałki, i dziś wiemy - jak bardzo ponadczasowe. Nic ich nie wytrąciło z miana liderów peletonu.
Queen wówczas non stop gościli na eterowych falach, nawet częściej od bijącej rekordy powodzenia Nirvany, czy depczącym po ich piętach Pearl Jam'om. Jedynie Guns N'Roses sprzedający prawdziwe hektolitry płyt, nie odstawali zbytnio. Zresztą, właśnie w owym okresie ci mieli swoje "pięć minut", a co znaczą dzisiejsze "bezSlashowe" Gunsy, wiemy już od dawna.
Tak tylko chciałem na chwilę przywołać tamten czas, a przy okazji przez myśl przewinął mi się mój pierwszy kontakt z "Bohemian Rhapsody" (chyba najpiękniejszy numer wszech czasów !!!). Z Tonpressowskiego singla. Wtedy myślałem, że świat się wali. Nieprawdopodobnym wydawał się fakt (i wydaje nadal), że można było "coś takiego" ludzką ręką skomponować. Jako "niesłuchacz" radia, pamiętam jak bodaj w "radiokurierze" (czy jakoś tak), pierwszy raz poleciało "Bicycle Race" - bałem się, że nawet moje młode serce tego nie wytrzyma. To było coś obłędnego. Pamiętam jak dziś, pierwsze westchnienia przy płytach "A Night At The Opera", "A Day At The Races", "News Of The World" czy "Jazz", jak i te pożegnalne przy równie cudownej "Innuendo". Wszystko to kocham na równi z najbliższymi memu sercu. I niech to się już nigdy nie zmienia.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP






poniedziałek, 24 listopada 2014

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 23 listopada 2014 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM + "BLUES RANUS" - zastępstwo




"BLUES RANUS" - zastępstwo
program z 23 listopada 2014 r.


RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!!
www.afera.com.pl

realizacja: Michał Cybula
prowadzenie: Andrzej Masłowski



HUMBLE PIE - "Humble Pie" - (1970) -
- Live With Me

ROAD - "Road" - (1972) -
- Space Ship Earth
- Friends

THE JIMI HENDRIX EXPERIENCE - "Are You Experienced" - (1967) -
- Foxy Lady
- Fire

FOGHAT - "Night Shift" - (1976) -
- Night Shift
- I'll Be Standing By

ELIAS HULK - "Unchained" - (1970) -
- Free

LINDA HOYLE - "Pieces Of Me" - (1971) -
- Backlash Blues


=========================================
=========================================





"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 23 listopada 2014 r. 

 
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!!
www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota      
prowadzenie: Andrzej Masłowski




KRUK - "Be4ore" - (2014) -
- Moja Dusza

ALLEN / LANDE - "The Great Divide" - (2014) -
- In The Hands Of Time
- Lady Of Winter

ALLEN / LANDE - "The Revenge" - (2007) -
- Master Of Sorrow

CETI - "Brutus Syndrome" - (2014) -
- Fight To Kill

AC/DC - "Black Ice" - (2008) -
- She Likes Rock'n'Roll

VEGA - "Stereo Messiah" - (2014) -
- 10 x Bigger Than Love - {wokalny duet NICK WORKMAN & JOE ELLIOTT}

U2 - "Songs Of Innocence" - (2014) -
- Cedarwood Road

SIMPLE MINDS - "Big Music" - (2014) -
- Human
- Spirited Away

BRYAN FERRY - "Avonmore" - (2014) -
- Soldier Of Fortune
- Johnny And Mary

THE PINEAPPLE THIEF - "Magnolia" - (2014) -
- The One You Left To Die
- A Loneliness
- Bond

OSADA VIDA - "The After-Effect" - (2014) -
- Sky Full Of Dreams

UK - "Night After Night" - (1979) -
- Rendezvous 6:02
- Nothing To Lose

ARENA - "Songs From The Lions Cage" - (1995) -
- Crying For Help IV - {gościnne gitarowe solo STEVE ROTHERY}

ARENA - "Pride" - (1996) -
- Medusa

ANEKDOTEN - "Gravity" - (2003) -
- Ricochet

BJORN RIIS - "Lullabies In A Car Crash" - (2014) -
- Stay Calm
- Disappear

SEBASTIAN HARDIE - "Four Moments" - (1975) -
- Openings

PINK FLOYD - "The Endless River" - (2014) -
- The Lost Of Conversation
- On Noodle Street
- Night Light
- Allons-y (1)
- Autumn '68
- Allons-y (2)
- Talkin' Hawkin'
- Calling
- Eyes Of Pearls
- Surfacing
- Louder Than Words - {śpiew DAVID GILMOUR}

PENDRAGON - "Men Who Climb Mountains" - (2014) -
- Faces Of Darkness





Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP


niedziela, 23 listopada 2014

PINK FLOYD - "The Endless River" - (2014) -

PINK FLOYD
"The Endless River" - (PARLOPHONE / WARNER) -
*****


Kiedy w 2008 roku zmarł Rick Wright byłem absolutnie przekonany o kresie działalności Pink Floyd. Na posterunku pozostali już tylko David Gilmour i Nick Mason, bo choć Roger Waters zgodził się co prawda wziąć udział prawie dekadę temu w festiwalu Live8, to jego egoistyczna i skonfliktowana natura po prostu nie miały chęci na dłuższe zawarcie sojuszy. Trudno było zatem wyobrazić sobie grupę jako duet, plus na siłę doklejony sztab muzyków wspomagających.
Dlatego, gdy przed niewieloma tygodniami padło zapewnienie z ust żony Davida Gilmoura - Polly Samson, że fani zespołu niebawem dostaną "to coś", przecierałem oczy ze zdziwienia.
Lekki niepokój wzbudzał też fakt, iż materiał wcale nie jest taki świeży, albowiem ten powstał pomiędzy 1993 a 1994 rokiem (na słynnym pokładzie Astorii), stanowiąc za zbiór przeróżnych szkiców, miniatur czy fragmentów niewykorzystanych na albumie "The Division Bell". Chwile grozy wzbudziło dodatkowe zapewnienie, że w nowej muzyce Pink Floyd pojawi się sporo ambientu. Pamiętając koszmarny flirt Gilmoura z tworem o nazwie The Orb, nie wróżyło to najlepiej. Jedyne co ukazywało promyk nadziei, to chęć muzyków do oddania hołdu Rickowi Wrightowi. Dawało to pewne gwarancje jakości już na samym starcie i nie było mowy o żadnej fuszerze. Ponadto, zapadła jeszcze deklaracja, iż "The Endless River" będzie na pewno ostatnim studyjnym dziełem zespołu.
W dobie wszech ogarniającego nas internetu trudno zachować aurę tajemniczości, a co za tym idzie - dostarczyć odbiorcy czekających go niespodzianek. Zanim więc płyta na dobre się ukazała każdy już wiedział co ta będzie zawierać, kto na niej zagra, kto ją wyprodukuje, itp...  Nawet Gilmour nie pozwolił swemu odbiorcy zastanowić się nad tytułem całości, odsłaniając karty, iż ten wziął się z tekstu do "High Hopes". Jak to dobrze, że nie wymyślono dotąd poznawania samej muzyki jeszcze przed jej de facto posłuchaniem.
"The Endless River" jest 18-utworową suitą, podzieloną na cztery akty, tak aby 2-płytowy winyl z racji musu przekładania na kolejną stronę w niczym nie stracił wobec obszernych możliwości płyty kompaktowej. Tak więc nawet na płycie CD otrzymujemy podział na strony A,B,C i D.
Muzycy wykorzystali co od dawna mieli już zarejestrowane, z dużym naciskiem na partie klawiszowe Ricka Wrighta, do których dopisano jeszcze dodatkowych "kilka nut".
Wbrew towarzyszącym obawom powstało niezwykle wciągające i zarazem poruszające dzieło, które czerpiąc pełnymi garściami z chwalebnej przeszłości, jawi się i tak swoistym urokiem. A co ważne - trzymając się mocno wypracowanemu przez lata zespołowemu stylowi. "The Endless River" nie jest albumem dającym się łatwo zaszufladkować czy nawet porównać z którymkolwiek z wcześniejszych, choć na pewno znajdziemy na nim odnośniki do "Wish You Were Here", "Dark Side Of The Moon" czy nawet "Meddle", jak i do ostatnich dwóch post-Waterowskich płyt, tj: "A Momentary Lapse Of Reason" oraz "The Division Bell".
Gdyby ta płyta powstała 20-30 lat temu, mogłaby spokojnie wkomponować się w krajobraz najbardziej doskonałych floydowskich dzieł. Dziś też jest to możliwe, choć jak wiemy wszystko musi nabrać mocy wraz z upływem czasu. Myślę, że utwory takie jak: "It's What We Do", "Sum", "Anisina" (obłędnie piękne zwieńczenie pierwszej części albumu), "Allons-y", "Talkin' Hawkin' " czy jedyny wokalny i zarazem finalizujący całość "Louder Than Words" już teraz należą do kolektywu najlepszych w dorobku grupy.
Każdy kto naprawdę lubi Pink Floyd właśnie otrzymał to, do czego ta zasłużona nazwa zobowiązuje.
Gilmourowskie liczne gitarowe sola, które poruszają emocjami i fantazją, do tego nieocenione i pełne wyobraźni klawiszowe zagrywki oraz pasaże Ricka Wrighta, plus zawsze przeze mnie lubiane proste i takie nieco "fanfarowe" bębny Nicka Masona.
Powstała płyta pełna uroku i niezbadanych pokładów piękna, które słuchacz odkrywa wraz z każdym kolejnym przesłuchaniem.
O ile twórczość Pink Floyd była już zapewne tematem niejednej pracy naukowej, a samo "The Endless River" mogłoby tylko ich objętość poszerzyć, najlepiej chyba będzie dać się ponieść fali, jaką kieruje się nasz samotnik z albumowej okładki (w domyśle Rick Wright) pędzący na łodzi "przed siebie".




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP






sobota, 22 listopada 2014

zapraszam przed odbiorniki już od 21-szej !!!

W niedzielę 23 listopada, zapraszam przed odbiorniki już o godzinie 21-szej.
Mam zastępstwo za Krzysztofa Ranusa, a później już normalnie "Nawiedzone Studio".
Mamy dla siebie 5 godzin najlepszej muzyki na falach eteru.
Będzie sporo nowości, ale i nie mniej wykwintnego starego rocka. Niekoniecznie tego najbardziej znanego.
Polecam się Państwa uwadze i pamięci.
Do usłyszenia !

zastępstwo w "Blues Ranus" + "Nawiedzone Studio" od 21.00 do 2.00   !!!!!




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP



kolejna porażka PiS :-)

Wiedziałem, że to niemożliwe, dlatego w minioną niedzielę przecierałem oczy ze zdziwienia. Dziś już wiadomo, w skali kraju Platforma Obywatelska po raz kolejny zwyciężyła, a Prezes Kaczyński poniósł znowu kompromitującą porażkę. Teraz tylko należy oczekiwać protestów, burd ulicznych, odwołań, nieuznania obowiązującej demokracji, komisji śledczych i podważania wszystkiego co pokonało tę miłosierną i dobrotliwą partię
Mam satysfakcję i śmieję się prosto w twarz tym, którzy "zaśmiali" się w moją - w niedzielę 16 listopada.
Co prawda o kilkadziesiąt setnych procenta PiS zanotowało lepszy bilans, ale przecież najważniejsza jest liczba mandatów, z czego zwycięzcy i pokonani zdają sobie sprawę.

A oto fakty:





Dziękuję za uwagę :-)



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP




wtorek, 18 listopada 2014

w niedzielę godzinę wcześniej

Na najbliższą niedzielę, tj. 23 listopada, zapraszam już od 21-szej. To efekt zastępstwa za Krzysztofa Ranusa.
a na fotce dla smaku trochę mocnej klasyki, której sobie tym razem
akurat nie posłuchamy :-)
Posłuchamy sobie czegoś smakowitego. Dobrego starego rocka. Takiego mniej znanego, któremu nie przyszło w swojej epoce stanąć na największych scenach, lecz jakość zaproponowanej muzyki absolutnie nie ustępowała ówczesnej ekstraklasie. Zatem obok tzw. "smaczków", dołożę również ze dwie/trzy nieco bardziej popularne nazwy. Myślę, że będzie to piękna "podróż do wnętrza ziemi" - parafrazując mistrza Ricka Wakemana.
W granicach pt./sob. przypomnę się Państwu jeszcze z tą niedzielą.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP