sobota, 26 marca 2011

Po przegranej z Litwą - potęgą futbolu!

Polski futbol jest tak mocny, że pokonują nas takie mocarstwa jak Litwa. I żadnym wytłumaczeniem niech nie będzie kiepska murawa stadionu w Kownie. Jak się jest słabiakiem to zawsze coś przeszkadza. Wstyd Panowie Piłkarze, wstyd !!! Nie pamiętam meczu na Wembley, ale już świadomie śledziłem poczynania naszych od Mundialu w Niemczech w 1974 r. (3 miejsce). Pamiętam rozczarowanie, gdy w Argentynie zajęliśmy "tylko" 5 czy 6 miejsce. Byłem wściekły, bowiem wiedziałem, że Polska to było coś, a raczej ktoś. Później Hiszpania i znowu cudowne 3 miejsce. Wszystkie mecze pamiętam do dziś. Pamiętam ich atmosferę, pamiętam zamieszanie wokół. Cudo nie do opisania. Chociaż później było już tylko źle. Raz mniej źle, a raz bardziej. Teraz jednak jesteśmy już na dnie. O przepraszam, może być jeszcze "lepiej", gdy przegramy po wielkim boju z Etiopią lub po wypluciu płuc zremisujemy z juniorami z Andory lub Mongolii.
Proszę mi uwierzyć, ale ja naprawdę pamiętam czasy, w których takie ekipy jak: Norwegia, Finlandia, Izrael, Grecja, Albania, Cypr czy Szwajcaria, nie liczyły się w ogóle, bądź prawie w ogóle. Dzisiaj każda z wyżej wymienionych przetrzepałaby tyłki tym naszym śmiałkom. Gdybym ja grał z Orłem na piersi, to gryzłbym trawę. Duma by mnie rozpierała, że mogę mieć taką koszulkę na sobie. I dałbym z siebie wszystko. Kiedy patrzę na te nasze ofermy, którym piłka plącze się pod nogami, i bardziej przeszkadza ,niż daje radość z jej posiadania, to mam ochotę wskoczyć do telewizora i pokazać co i jak. Coś tu mi nie pasuje. W pierwszym składzie polskiej reprezentacji gra trójka "wybornych" graczy z lidera Bundesligi, a u Litwinów siedmiu graczy z polskiej "Ekstraklasy" (raczej "Extrakasy"), w tym m.in z takiej potęgi jak Arka Gdynia, i dostajemy po dupie, po profesorsku!  Biedny Franciszek Smuda. Człowiekowi o takiej bystrości umysłu i złotosłowia, zupełnie odjęło mowę. Panie Franciszku, pisz Pan już orędzie do narodu na czerwiec 2012 roku. Spiesz się Pan, bo będzie ono potrzebne bardziej na początek owego czerwca, niż na jego koniec.
A do tego wszystkiego jeszcze miejsce polskiego sportu zwalnia Adam Małysz. Ostatnia nadzieja, ostatnia wielkość i autorytet. To nic, że w dyscyplinie sportu lubianej i znanej najbardziej w krajach borykających się z niekończącą się zimą, gdzie Polska zupełnie przypadkowo jawi się niczym Lazurowe Wybrzeże z cudownym dzieckiem, zwącym się Adam Małysz. Takiego Orła Polska nie wykształci już chyba przez wiele pokoleń. Chyba, że ponownie wydarzy się cud. I się taki narodzi. A do tego nie podkupi go nam Niemiec lub Katarczyk. Acha,  i to niekoniecznie w skokach narciarskich. Wszystko jedno, może być szybownictwo, szachy, spadochroniarstwo,..., cokolwiek. Ale limit na cuda także się kiedyś wyczerpuje. Trzeba wziąć się do roboty. Mniej pychy, buty, a brać się do roboty! Łatwizną i hulaszczym życiem, daleko się nie zajdzie. Prawie 40 milionów ludzi żyje pomiędzy Odrą a Nysą, a po tyłkach nas leją narody szczuplutkie, a czasem wręcz wychudzone, jeśli chodzi o liczebność. Co to jest? Tamci ludzie są z lepszej gliny?
Już pomijam, co jest warta ta nasza "Ekstraklasa", te bitwy o mistrzostwo, o puchary, itd..., skoro jedenastu łapciuchów w konfrontacji międzynarodowej, wybranych pośród wszystkich ekip klasy najwyższej polskiej piłki, wychodzi na boisko już ze smutnymi i niepewnymi minami, by po sześciu kwadransach rywale tradycyjnie nam pokazywali, gdzie są drzwi.

5 komentarzy:

  1. Meczu nie widziałem-do póżnych godzin wieczornych przebywałem w lokalu z czeskim piwem:)Rano sie obudziłem i sprawdziłem wynik i rzeczywiście to hańba.A nasi kibice pokazali że nikt im nie podskoczy.Jest taki filmik na you tube http://www.youtube.com/watch?v=SDM5QY4d_fA

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś przeczytałem, że druzyna narodowa pilkarska każdego kraju jest jego wyznacznikiem potencjału umysłowego i mozliwości. Gdyby pomysleć to mozna by było się z tym zgodzić, choć zapewne są wyjątki bo taka Brazylia żadną potęgą gospodarczą i umysłową nie jest.Ale z pewnością gdyby nie jej sukcesy na boisku to w ogóle nikt by tego państwa nie traktował serio a nawet nikt by się nie domyslał, że tam jest cywilizacja białego człowieka.Reprezentacja kraju w tym sporcie, który stał się dominujacym w Europie to stała walka o pozycję i prestiż wizerunkowy. Sukcesy w sporcie potrafią więcej nam załatwić niż wielogodzinne zjazdy polityków na różnych szczytach władców państw.Kiedyś bardzo nie podobało mi się, że wyznacznikiem umiejętnosci piłkarskich była wartoś tego zawodnika w yrażana w pieniądzach.Wiem pieniądze nie grają a ludzie co widać było na meczu Lecha z Manchesterm City ale prawda jednak boli. Nasza druzyna narodowa warta jest tyle co jeden pilkarz w dobrym klubie siedzący na ławce rezerwowych.Nic tak depresyjnie nie działa na Polaków jak kolejne przegrane z ogonami.Nawet komentatorzy za sukces zaczynają uważać już nie wygraną a udane dośrodkowanie lub odebranie piłki w środku pola.Napisałeś Andrzej,że trójka z naszych to zawodnicy Borussi. Owszem ale Lewy jest tam tak samo skuteczny jak u nas w druzynie. Kuba obecnie mało gra a jak już to wchodzi na kilka minut. Piszczyk jako jedyny w Dortmundzie sprawuje się na miarę oczekiwań. Peszko za to w Koln gra na kapitalnym poziomie. choć też trafia mu się czasami słabszy wystep.Obraniak gra dla Polski bo był bez szans na grę dla Francuzów (za cienki). Podobnie reszta naturalizowanych i przypominajacych sobie o rodowodzie piłkarzy.Zresztą... dopełnieniem coraz większego zniechęcenia jest polskie podwórko ligowe ze stadionem na którym nawet trawa nie rośnie i nikt nie jest winny tego. Z kibicami rządzącymi klubami.Bzdurnymi transferami za astronomiczną kasę.No i z klubami które posiadając najlepszych zawodników w lidze przegrywają z ostatnimi w tabeli i nie jest to przypadek a norma od lat.Jaka na to rada ? Jedna jest.
    - zabrać Canałowi plus wyłączność
    - utworzyć w tv publicznej kanał footbol
    - dać darmowy dostęp do ekstraklasy i pierwszej ligii wszystkim Polakom
    - wprowadzić na nowo modę na piłkę nożną
    - stworzyć system potężnych kar pieniężnych dla rozrabiaczy. Kara powinna być na tyle wysoka by uniemozliwiała potencjalnemu awanturnikowi podniesienie się finansowe do poziomu bezrobotnego na zasiłku przez okres conajmniej 20 lat. Myślę, że to powinna byc kwota rzędu 100 000 zł za wyrzucenie czegos na murawę i 200 000 zał za wzięcie udziału w bójce. Informacje o wyrokach powinny pojawiać się wszędzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisałem przed chwilą pół godziny odpowiedż na wpis Jadisa i mi nie umieściło komentarza-coś dziwnego dzieje sie ze strona Nawiedzonego-więc już nie będę się rozpisywał jak poprzednio-Piszczek nie Piszczyk-jak wygramy z Grecją 4-0 to krytykanci staną się pochwalcami?-nie ma już slabych druzyn-Malta-Grecja 0-1 gol w 95 minucie!Andora-przegrała kiedys z Francja 0-1 tracąc gola w ostatnich minutach-skończy się Euro to będziemy krytykować-a nie po przegranej bez 7 zawodników podstawowych z Litwą-i tak z tej ekipy tylko kilku będzie w składzie na Euro

    OdpowiedzUsuń
  4. Filmik z YouTuba już zniknął, ale domyślam się, że chodzi o kolejne wybryki naszych agresywnych prostaków, na wyrost nazywanych kibicami. Cóż, jeżeli jedyne co możemy dać światowej piłce to chamstwo i bijatyki, gdziekolwiek się pojawi ta hołota to ja postuluję za rozwiązaniem reprezentacji narodowej. Niech się bydło tłucze na meczach ligowych - przynajmniej nie będą swych bandyckich wybryków poprzedzać odśpiewaniem "Mazurka Dąbrowskiego".

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym twierdzeniem, że w świecie nie ma już słabych druzyn jest podobnie jak ze stwerdzeniem, żę wszystkie kobiety są młode... owszem z tym, że niektóre z nich są młodsze. Tak i z drużynami. Statystyki zawsze oddają gdzie do czynienia mamy z danymi liczbowymi cały obraz. Czy gdybysmy urządzili turniej i zaprosili takie potęgi jak Argentynę, Brazylię, Niemców, Włochów i Hiszpanów i bysmy ten turniej wygrali to oznaczałoby że nasza piłka nozna stoi na wysokim poziomie ? Nie to by siiadczyło tylko o tym, że udało nam się wygrać. Kulturę sportową nawet i w zawodowstwie tworzy się od podstaw. Podsumowując są na świecie słabe druzyny i mocne i tylko w Polsce się słyszy o tym, że nie ma już słabeuszy... a najśmieszniejsze jest w tym to, że jako argument podaje się, że nie udało nam się wygrać.Nikt nie bierze pod uwagę, że nasi byli kiepscy tylko że oni tacy dobrzy.

    OdpowiedzUsuń