czwartek, 23 czerwca 2016

myszka

Po powrocie z Afery wyszliśmy z Żonką na spacer z naszą Zuleczką. Czekała na nas. Ucieszyła się, bo ona wie, że ten późno-wieczorny spacer jest najlepszy. Trawa najładniej pachnie, jest nieco psiaków, a nie ma już ludzi. Jest ciszej, swobodniej, więcej przestrzeni.
Zauważyłem malutką myszkę, która przemykała się pod murkiem bloku. Pokazałem Zuleczce. I to był błąd. Zulcia wpadła w dzicz. Dopadła do stworka, z każdej strony musiała obwąchać, potrącać łapką, blokować drogę ucieczki... Myszka ze strachu zaczęła piszczeć. Głośniej, niż cały miot wyklutych piskląt ptaków. W pewnej chwili poczułem jej strach.
Zuleczka nie ma w sobie agresji, nic by myszce nie zrobiła, chciała się z nią tylko pobawić. Być może niezbyt delikatnie, ale.... Myszka zastygła w bezruchu, a gdy wyczuła wreszcie moment - uciekała. Psiutka nie odpuszczała, a mnie trudno było ją od mikroskopijnego zwierzaczka oderwać. Pragnąłem pomóc, odciągnąć psinę i umożliwić myszce schowanie w trawie, a tym samym utorować drogę do ucieczki. Nie było łatwo. W końcu się udało.
Piękna istota, taka malutka kilkucentymetrowa myszka. Nie miała nawet dziesięciu centymetrów. Wyglądała jak maskotka, która tylko przez przypadek nie została zabawką, a prawdziwą żywą istotą.
Cała ta sytuacja zrobiła na mnie spore wrażenie. Strach przed końcem, walka o dopiero co otrzymane przed chwilą życie. Coś niesamowitego. Jakie to niezwykłe, dramatyczne i piękne zarazem.






Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"