poniedziałek, 27 marca 2017

JETHRO TULL - "The String Quartets" - (2017) -







JETHRO TULL
"The String Quartets"

(BMG)
**3/4




Ian Anderson niedawno odwołał się do postaci Geralda Bostocka - bohatera albumu "Thick As A Brick" - uważając, że gdy ten się już zestarzeje, zapewne zacznie unikać głośnego grania, przez co chętnie zanurzy się w muzyce klasycznej. Maestro ponadto wyznał, iż w niektórych Jethro Tull'owych kompozycjach od dawna wyczuwał klasycyzującą atmosferę, a więc należało się wreszcie z tym zmierzyć.
Pomysł przeniesienia na grunt pozarockowy, niekoniecznie samych największych zespołowych przebojów, może wydać się ciekawym zabiegiem, ale na pewno pozbawionym oryginalności. Czyniło to już wielu innych artystów, choć niekoniecznie w każdym przypadku poświęcając sprawie pełne albumy.
Jethro Tull "The String Quartets" nie jest płytą dla uszu rockowego odbiorcy. Choć z racji znanych melodii, łatwiej ją będzie sobie przyswoić. Dla mnie to jednak straszna nuda, nawet jeśli sam Anderson zapewnia, iż tę muzykę najlepiej potraktować w ramach relaksu.
Doceniam wkład brytyjskiego kwartetu smyczkowego Carducci oraz aranżacyjną moc Johna O'Hara(y). Cieszy mnie także wyborna dyspozycja samego Iana Andersona, który na tej niemal w większości instrumentalnej płycie również świetnie zaśpiewał (w kompozycjach: "We Used To Bach", "Only The Giving", "Pass The Bottle", "Ring Out These Bells", a także w "Aquafugue") oraz jak zawsze wybornie zagrał na flecie, gitarze akustycznej, a nawet mandolinie.
Tytuły nagrań odnoszą się do uznanych Tull'owskich kompozycji. Z racji ich nowych wcieleń zmieniono im nazewnictwo - poprzez dokonanie skrótów, bądź stosując trafne słowne zamienniki. Dla przykładu, "We Used To Know" z uwagi na powiązanie z jednym z preludiów J.S.Bacha, otrzymało nowy tytuł "We Used To Bach". A połączenie sił "Songs From The Wood" z "Heavy Horses" ochrzczono po prostu jako "Songs And Horses". I tak dalej, i tym podobnie. Co do J.S.Bacha... duch odwiecznego idola Andersona unosi się tutaj w wielu albumowych warstwach. Proszę przyjrzeć się uważniej choćby "Aqualung" - tutaj pod szyldem "Aquafugue" lub "Locomotive Breath" - czyli obecnemu "Loco". Ten ostatni nawiązuje do suit wiolonczelowych mistrza epoki Baroku, natomiast wcześniejszy umiejętnie łączy temat "Aqualung" z zasadnością Bachowskiej fugi. Tego typu porównania i odnośniki są tutaj w zasadzie na każdym kroku.
Tak po prawdzie "The String Quartets" jest bardziej solowym tworem Iana Andersona, niż dziełem zespołowym. Andersonowi zamiast rockowych kompanów towarzyszą jedynie wspomniani kwartet Carducci oraz John O'Hara. Nazwa Jethro Tull wydaje się zatem bardziej posłużyć do celów komercyjnych, zamiast oddawać personalny stan faktyczny. Oczywiście Ian Anderson nie bardzo ucieszyłby się z takiego porównania, lecz tak to właśnie odczytuję.
Płyta dla bywalców filharmonii, z rockiem niemająca wiele, a raczej niczego wspólnego. No, może poza samymi kompozycjami, które noszą jednak w swych korzeniach szczyptę bluesa, folk rocka, sporo rocka progresywnego, i jak się jeszcze okazuje: ogromnego pierwiastka muzyki dawnej.






Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"