wtorek, 4 grudnia 2012

z cyklu "Królestwo Rarytasów" - cz.1 - IRON MAIDEN "Best Of The Beast" 4 LP's BOX

"KRÓLESTWO RARYTASÓW" - część 1

Pragnę rozpocząć nowy cykl, w którym będę przedstawiać ciekawe wydawnictwa płytowe. Zarówno winylowe jak i kompaktowe. Nie będą to żadne recenzje płyt, a jedynie krótkie wzmianki, a także fotki na poparcie "ładności" danego wydawnictwa. Oczywiście nie wpłynie to na wszystko co dotąd charakteryzowało mój blog, a więc nic na tym nie ucierpi. Znając życie, na początku zarzucę Was mnogością materiału, a niebawem, gdy pierwsze emocje opadną, na pewno mocno przyhamuję, i będę publikować takie ciekawostki już tylko z rzadka. Pomysł wpadł mi ot tak nagle do głowy, i doszedłem do wniosku, by kuć żelazo póki gorące.
Rubrykę nazwałem sobie "Królestwo Rarytasów". Być może mało oryginalnie, lecz uważam iż dość czytelnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z przechwalajstwa jakiemu dam sobie tutaj upust, ale ponieważ zmieniły się czasy na tyle, że moich kumpli niemal w ogóle już nie interesuje kolekcjonowanie płyt, lub ewentualnie na tyle znacznie różnimy się gustami, że nie mam komu pochwalić się zdobytymi trofeami, w związku z tym "to miejsce" wydaje się idealne do tego typu wylewności.
Zaznaczę jeszcze, że jestem normalnym człowiekiem, dla którego przede wszystkim liczy się muzyka, a nie filatelistyczne zbieranie okładek, bądź świrowanie na punkcie pierwszych wydań, sprawdzanie numeracji, kody ifpi, kontrolowanie matryc pod lupą, a później weryfikowanie ich autentyczności w specjalnych katalogach, księgach, itp. sado-macho-informatorach. Znam trochę takich świrów, i nawet ich na swój sposób szanuję, jednak na gruncie prywatnym unikam takowych, chcąc zachować do końca mych dni jeszcze resztki normalności. Tak więc, pokazując moje "skarby", nie będę miał zamiaru znęcać się nad Wami.
No, i to tyle gwoli wstępu, a teraz polecam poniżej w części pierwszej:


IRON MAIDEN - "Best Of The Beast" - (1996) - CASTLE RECORDS, a division of Castle Communications (U.S.), Inc.
EMI United Kingdom
nr katalogowy 7243 8 53185 1


4-płytowe pudło winylowe, wydane w czasach, gdy winyle mocno stały w opozycji do kompaktów. Mało kto wówczas się na nie rzucił, choć oczywiście niewielki nakład wyczerpał się błyskawicznie. Pomimo, iż dla przykładu limitowany podwójny CD sprzedano na pniu w stu tysiącach egzemplarzy. Ach, co za czasy, w których "limity" sprzedawano w tak kosmicznych nakładach, że dzisiejsze edycje nawet standardowe, mogą tylko o tym pomarzyć.
 Jest to rzecz o tyle cenna, iż poza pięknym i atrakcyjnym wydaniem, posiada jeszcze więcej nagrań od wersji CD, mianowicie te 4 LP zawierają 34 utwory, a podwójny CD (także widoczny na zdjęciu) zawierał aż o 7 utworów mniej. Już nie wspomnę o podstawowej pojedynczej i powszechnie dostępnej wersji CD, gdyż ta została okrojona do ledwie 16 utworów.
Album ukazał się w okresie kiedy to na fotelu wokalisty zasiadał Blaze Bayley, i to właśnie z jego udziałem powstał specjalnie na tę okazję nowy utwór "Virus", który otwierał całość. Poza tym, atrakcję stanowiła także nowa wersja koncertowa utworu "Afraid To Shoot Strangers" - wcześniej niepublikowana, a także po raz pierwszy opublikowana koncertowa wersja "Revelations", oraz również wszystkie cztery utwory z unikatowej wczesnej EPki "The Soundhouse Tapes" (1979). Mianowicie utwory: "Prowler", "Invasion", "Strange World" i "Iron Maiden". Aby posiąść właśnie w komplecie te cztery utwory, należało zaopatrzyć się w tenże box winylowy. Pozostałe utwory, to już typowa kompilacja, obejmująca nagrania Żelaznej Dziewicy od pierwszego longa, aż po najświeższy wówczas "The X Factor" z 1995 roku.





Ogólnie wydawnictwo prezentowało się efektownie i okazale zarazem. Co także potwierdzić mają pokazowe fotki, które wykonuję jeszcze starym telefonem, bo już za kilka dni wymieniam go na nowy model, przy którym szczególną uwagę zwrócę na lepszy aparat foto.





Proszę spojrzeć na zdjęcie z pełnym rynsztunkiem. Wygląda to cudnie. Każda płyta wchodzi do kolorowej koperty, a ta do kolejnej kolorowej koperty. W wielkim pudle oprócz tychże czterech płyt, znalazło się jeszcze miejsce dla pokaźnej książki, wydanej w grubej oprawie, z całą mnogością zdjęć i opisów, z której to jedną ze stron możemy zobaczyć także i tu na zdjęciu.




                                         A to są rewersy obu boksów.


To tyle na dziś.
Do zobaczenia wkrótce, już w części drugiej.

===================================================================


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl 





1 komentarz:

  1. Bardzo fajny pomysł - jestem za, efektownie wyglądają te winyle z książeczkami itp. Ja z kolei mogę się pochwalić Chrisem de B. w wydaniu na CD, z płytą Moonfleet wydaną razem z książką Moonfleet czy np Manowar, Gods of War w metalowym opakowaniu, z którego wyciągnięty CD w etui, wydaje dźwięk niczym miecz wyciągany z pochwy... czyli 100% "dyskretny szczęk blach..." :-) Z rockowymi pozdr Kuba

    OdpowiedzUsuń