wtorek, 10 stycznia 2017

THE JAYHAWKS - "Paging Mr. Proust" - (2016) -







THE JAYHAWKS
"Paging Mr. Proust"

(THIRTY TIGERS)
***2/3




Niegdyś bardzo lubiłem The Jayhawks, jednak swoją edukację związaną z ich twórczością zakończyłem w niewytłumaczalny sposób na albumie "Sound Of Lies". A ten ukazał się dwadzieścia lat temu. Kolejnych losów grupy nie śledziłem, i prawdę powiedziawszy, kompletnie zapomniałem o jej istnieniu.
Podczas niedawnego pobytu w Berlinie znalazłem w dziale niekomercyjnego rocka ich najnowsze dzieło, więc postanowiłem sprawdzić, co w trawie piszczy. Na spory plus przemówił dobór trzech producentów/fachowców, a wśród nich nawet Petera Bucka z R.E.M, który tutaj wystąpił też w roli muzyka. Pomyślałem, że gdy tacy ludzie biorą się za konsolowe suwaki, to nie może być źle.
The Jayhawks niewiele się zmienili. Nawet personalnie skład grupy w zasadzie bez zmian. Muzycznie także nie jest jednoznacznie i przewidywalnie. Grupę zawsze cechowała różnorodność, nawet jeśli repertuar obracał się w kręgu alternatywy, podlanej akcentami country/folku. Jedyna zauważalna zmiana, to wymiana szlachetnych organów na rzecz syntezatorów, ale ten instrument nie stanowi przecież głównego motoru napędowego. Liczą się gitary, harmonie wokalne, ciekawe melodie zeskrobane z wielobarwnej Ameryki, która w muzyce Jayhawks raczej przybiera barwy jesienno-zimowe.
Album rozpoczyna powiewna i lekka w odbiorze piosenka "Quiet Corners & Empty Spaces". Z refrenem skradzionym epoce 60's. Autentycznie śliczny twór. Zapewne znajdą się w Stanach rozgłośnie, które uczynią z niego wieczysty hit. Nie można było lepiej ustawić początku płyty, jednak każdy znający Jayhawks wie, że coś takiego na pewno w dalszej części się nie powieli. I już dla przykładu taki "Lost The Summer" trąci z lekka psychodelicznymi Beatlesami, choć jeszcze bardziej liverpoolską Czwórkę słychać w nostalgicznym, a wręcz błogim "Lovers Of The Sun". Ależ to ładna piosenka. Kolejna radiowa, i kolejna przywołująca klimat dekady lat sześćdziesiątych. Tyle, że w nowej współczesnej szacie.
Płyta intryguje każdym kolejnym napotkanym fragmentem, ponieważ nic nie przypomina wcześniejszego. Poza wspomnianymi kompozycjami polubiłem tu jeszcze kilka innych. Mam na uwadze urocze ballady: "Isabel's Daughter" oraz "The Devil Is In Her Eyes" - ta ostatnia z harmonijką, przesterowaną gitarą oraz bogatymi dodatkowymi wokalizami, ale też dorzuciłbym pogodnie brnące "Comeback Kids". Nie wykluczając absolutnie niemal wszystkich pozostałych, także udanych kompozycji.
Dobrze, że nadal istnieją i nagrywają takie płyty.

P.S. Niestety nie natrafiłem dotąd na 2-płytową wersję limitowaną, na której oprócz demówek, znalazło się także kilka piosenek, dla których zabrakło miejsca w podstawowej edycji albumu.






Andrzej Masłowski

RADIO "AFERA" na 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę (z niedzieli na poniedziałek) pomiędzy godz. 22.00 a 2.00


"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"