sobota, 10 listopada 2012

o drogach - głównie tych do szczęścia

Stale się narzeka na nasze drogi, a raczej na ich brak. A ja gdziekolwiek się nie ruszę, to napotykam nie tylko na nowe drogi, ale i chodniki, a nawet drogi szybkiego ruchu. Z moją żoncią odkryliśmy niedawno kolejną takową. Nazywa się S5, i prowadzi z Franowa do Gniezna. A może nawet jeszcze dalej? Tego już nie wiem, bowiem w Gnieźnie robimy zawsze obowiązkową wysiadkę.  Ale wiem jedno, w tamtym rejonie panuje jeden wielki plac budowy. Ślimaki, zjazdy, podjazdy, na dół, pod górę, na lewo i prawo,... Stoją spychacze,, traktory, kolosy ciężarówki, itd...  Niedawno jechałem w kierunku na Nowy Tomyśl, i do granic Otowa piękna droga z powstałymi rozgałęzieniami. Jechałem do Łodzi, a tam pędzi autostrada. Do Warszawy też takowa jest. Fakt, obie płatne, ale gdzie nie są płatne, jedynie w Niemczech. A to w końcu najbogatszy kraj w Europie, obok nieco skromniejszej Francji. Także, nie dziwne. Nie jest zatem źle, a nawet powiem więcej - jest dobrze. Co nie zmienia faktu, że znajdą się marudy, którym zawsze w dupskach źle.
Żonka uświadomiła mi, że jutro święto "marcińskie", i że powinienem kupić sobie na jutro napoje i łakocie, bo jak stwierdziła: "jutro wszystko pozamykane - nic nie kupisz". Zaproponowałem, podskoczmy zatem do Carrefoura, to przy okazji zajrzę sobie do Saturna po nową płytę Aerosmith. Podjeżdżamy na parking, a tam nie ma gdzie szpilki wetknąć. Myślę, kurcze co się dzieje, wojna nadchodzi czy co? Otóż nie Drodzy Państwo, wszyscy ruszyli do sklepów po zapasy.  Koszyki napchane po menisk wypukły, wszystko się przelewa, i pędzą ludziska, i gonią, nie mając ni chwili na uśmiech czy życzliwe spojrzenie. Obrazek jawił się tylko jeden - otóż, wkurwiony świat zapierdalał, by lodówki załadować, bo jutro święto!. Gdyby to była normalna niedziela, wszystkiego by im starczyło, ale nie - jutro święto, więc trzeba zrobić zapasy. Wyglądałem jak kosmita z dwupakiem Pepsi i dwoma cytrynowymi piwami przy kasie. Patrzyli na mnie wszyscy "normalni" jakbym z Saturna spadł, bo dzisiaj wypadało napierdolić do koszyka chlewu za przynajmniej trzy stówy. A ode mnie pani poprosiła ledwie dwadzieścia złotych.
Odwiedziłem na pięterku Saturn. Tam też, wszyscy gdzieś pędzą, ocierają się o siebie, i potykają wzajemnie także. Nerwowo jakoś. Myślę, weź co trzeba i spadaj człowieku do domu, bo cię staranują.  I tu ocieram się o coś nietypowego dla dzisiejszych realiów, otóż wyłania się zza regałowego zaułka Pani Asia z działu muzycznego, i wita mnie z uśmiechem na twarzy, dodając: "panie Masłowski, dużo fajnych płyt, proszę zobaczyć - jest to, jest tamto,..." . Inny świat myślę.  Są jeszcze normalni ludzie. A co gorsza - sympatyczni! Nie uczą tego w dzisiejszych szkołach. A szkoda, gdyż to coraz rzadszy obrazek na gruncie prozy życia. Na szczęście Pani Asia jest pozytywna, i tak trzymać Pani Asiu!  Ale Pani Asia zapytała mnie jeszcze, widząc mój błąkający wzrok po dziale z nowościami: "czego pan tak wypatruje?", na co ja: "nie powiem :-), lubię sam znaleźć. Wolę na końcu usłyszeć, że nie ma". Nie znalazłszy, w końcu się poddałem i zapytałem: "najnowszy Aerosmith, w wersji limitowanej z dodatkowymi trzema numerami, czyli edycja 2 CD + DVD ?". No i padło czego nie chciałem: "aaa to Sony nawalili w tym tygodniu, poprzysyłali to i tamto, a nie dosłali Celine Dion i Aerosmith także. Na pewno dojedzie na poniedziałek lub wtorek. Odłożę panu".  No dobra pomyślałem, ale co wyjdę ze sklepu płytowego z pustymi rękoma? Skądże, głupio jakoś. Tyle płyt, wstyd niczego nie znaleźć. Każdy kto kocha muzykę zawsze pokus ma wokół zbyt wiele. Rzut okiem ponownie na nowości - i jest! - nowy Mick Hucknall. Super! Myślałem o tej płycie, no więc skoro się właśnie trafiła - biorę!
Ledwo wróciłem do domu, biorę telefon do ręki, patrzę, a tam znajomy Pan Sławek napisał, że na TVP Kultura właśnie leci film o Judas Priest. A konkretnie historia ich kapitalnej płyty "British Steel". Cóż, załapałem się ledwie na dziesięć minut. Dobre i to. Zawsze miło popatrzeć, posłuchać,...
Po wieczornym spacerku włączyłem raz jeszcze na tę samą stację, by obejrzeć już w całości kapitalny koncert Rory'ego Gallaghera z Montreux, z 1994 roku. Ależ Rory miał tam formę niesamowitą. Wierzyć się nie chce , że rok później już nie żył.
Poza tym, różnie bywa ostatnio. Szkoda, że w gronie ludzi mi bliskich, czy znajomych, jedni się rozstają, a niektórym szwankuje zdrowie. Szkoda, że nie na wszystko wynaleziono złote środki.
Fajnie napisał mi dzisiaj kolega w sms-ie. Taki kolega, który właśnie kupuje sobie nowiuśki gramofon. Napisał, że miał kiedyś gramofon i sprzedał, i że bardzo tego żałuje, a teraz stwierdził, że jak szaleć to szaleć. Że nie chce używanego, tylko ma być nowy i już.  I tu cytat: "mam samochód używany, karabin używany, nawet żonę używaną, to choć gramofon chcę mieć nowy". Z tym karabinem to prawda, bo kolega jest z kółka łowieckiego. I proszę nie mylić z łowickimi strojami ludowymi, serwetkami czy haftami. Odpisałem koledze, ze to okropieństwo, by w dobie kryzysu tak sobie dogadzać. Na szczęście kolega nie należy do PiS-u , dlatego zna się na żartach.
Kończąc, pragnę tylko jeszcze przypomnieć, a i zaprosić przy okazji na jutro do "Nawiedzonego Studia", które rozpocznę wcześniej, bo już o godzinie 21-szej. W zastępstwie za Krzyśka Ranusa, któremu zwichnęła się girka, no i przyszedł czas na rekonwalescencję. Zdrowia Drogi Krzysztofie!
A zatem - do usłyszenia!

=======================================================================

poniżej fotki z dzisiejszej podróży drogą szybkiego ruchu. Drogą widmo, gdyż z tego co powszechnie wiadomo - nowych dróg w Polsce nie ma.





































Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl 






3 komentarze:

  1. Rory kapitalny koncert,ojciec nagrał.Czekam na 21.Legia legła.Lech wygrał.Za tydzień hit !:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to miło poczytać kogoś kto ma podobne do moich poglądy na wiele spraw (również polityczne).

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Andrzeju jestem sluchaczem nawiedzonego studia i bardzo chetnie slucham Pana audycji i czytam blog, ale z tym wpisem i niektorymi stwierdzeniami to juz Pan mocno przesadzil. Takze mam pare niemilych slow do Pana a potem pare bardzo milych, wiec mam nadzieje, ze przeczyta Pan moj wpis do konca.Oczywiscie mamy kilka nowych drog w Polsce ale wciaz brakuje masy drog. Natomiast nowe drogi sa fajne na poczatku a po pewnym czasie pojawiaja sie na nich koleiny i sa remontowane np. trasa katowicka po 2 latach juz miala paski poprzeczne po remoncie i koleiny. Kolejny przyklad to autostrada pod Poznaniem i kolejna miedzy Katowicami i Krakowem. Obydwie byly remontowane takze po 2 latach a ze maja tylko 2 pasy to ludzie jezdzili tylko jednym i z predkoscia 60km/h a to nie jest predkosc przeznaczona dla autostrady. I jeszcze za przejazd placilismy. To jest skandal. Podobnie droga z Lubina do Glogowa wybudowana w 2000roku po 2 latach miala pelno kolein. A autostrady sa nieplatne nie tylko w Niemczech ale i w Anglii, Holandii, Belgii takze jest wlasnie zle tym bardziej, ze nasze sa kiepskiej jakosci i po kilku latach sa juz remontowane. Czuje sie obrazony stwierdzeniem, ze zawsze znajda sie jakies marudy, ktorym jest w dupskach zle. Kolejna rzecz to wysmiewanie sie z tragedii Smolenskiej. Kazdy moze miec swoje poglady polityczne i wiem, ze nasze sie roznia bo ja jestem zwolennikiem PIS-u. Ale nie oto mam pretensje. Na jednym z wczesniejszych wpisow napisal Pan o przegrywaniu winyla na plyte i przelaczaniu w nocy kanalow telewizyjnych i ze na szczescie nie musial Pan sluchac o upiorach smolenskich. Jakiekolwiek mialby Pan zdanie to w tym wypadku zginal Prezydent RP i wielu ludzi wysokich ranga i nie na miejscu jest mowienie w taki sposob. Poza tym rzad polski czyli PO oddala sledztwo w rece ruskow i to jest juz niedopuszczalne. Jak juz wspominalem kazdy ma prawo do swoich pogladow, ale Pan nie ma chyba zielonego pojecia co sie dzieje w kraju- zydo-komuna opanowala wszystko chyba co sie da opanowac. Ludzie sa w pracy oszukiwani, zarabiaja czesto malo i jest drozyzna. Sa oczywiscie tacy, ktorzy zarabiaja dobrze czy bardzo dobrze i oczywiscie czasem tez trafi sie produkt w dobrej cenie ale ogolnie jest zle. Wiele produktow czesto jest tanszych zagranica niz w Polsce nie wspominajac juz o paliwie. Kiedys mieszkajac zagranica sluchalem Pana audycji przez internet i wypowiadal sie Pan, ze niektorzy jada do Anglii czy Irlandii i cale zycie przepierdzielone. Jada bo czesto tutaj nie mieli zadnych perspektyw i to jest wstyd dla naszego kraju i rzadu - rzadow. Osobiscie odbylem mnostwo rozmow w sprawie pracy i mialem tez ich kilka i w kazdej z nich bylem oszukiwany. Moze jakby zmnienil Pan profesje to by to zrozumial. Tyle gorzkich slow. Teraz bardzo mile: chcialem je juz od dawna napisac i wolalbym zeby tylko one byly na blogu ale niestety musialem te gorzkie tez napisac. Bardzo lubie sluchac Pana audycji Panie Andrzeju- jest ona unikatowa tzn. jeszcze nie slyszalem tak ciekawie i profesjonalnie prowadzonej audycji. Sa oczywiscie audycje w trojce czy kiedys bardzo dawno temu w radiu RMF Pan Piotr Kosinski prowadzil audycje rock malowany fantazja ale zaden z nich tak duzo nie opowiadal o muzyce, plytach, wykonawcach, producentach i calej historii. Ma Pan niezwykla wiedze i pasje do muzyki az sie milo tego slucha. Sa tacy co mowia, ze ten Maslowski za duzo gada podczas audycji ale ja sie z tym nie zgadzam. Czasem potrafi Pan mowic tyle co jedna piosenka a to jest duza sztuka i swiadczy o szerokiej wiedzy i zamilowaniu. Bo kilka minut wykladu na temat muzyki to kilka stron maszynopisu. Czasem tez odwiedzam Pana sklep i gdybym mial lepiej platne zajecie kupilbym sobie mnostwo plyt-wiecej niz mam. Takze pomimo gorzkich slow i tego,ze na pewne Pana wypowiedzi sie wkurzylem to i tak bede sluchal Pana audycji bo jest piekna choc nie zawsze kazda piosenka przypadnie mi do gustu- ale to rzecz normalna bo nie ma chyba osoby,ktora lubilaby wszystkie piosenki na swiecie.

    OdpowiedzUsuń