środa, 28 listopada 2012

JADIS - "See Right Through You" - (2012) -

JADIS - "See Right Through You" - (JADISMUSIC) -  ***3/4



Jadis był jednym z tych zespołów w odnowicielskiej fali rocka artystycznego, który choć powstał w latach 80-tych, to zaistniał na dobre dopiero wraz z początkiem lat 90-tych. Kiedy to do głosu doszli także inni spadkobiercy twórczości po Genesis, Yes, Pink Floyd, Marilllion, i tym podobnych twórcach. Były to bardzo ciekawe czasy. Po jednej stronie rządził hałaśliwy i przybrudzony grunge, by po przeciwnej swą drugą młodość przeżywał nurt skazany nieco wcześniej na wieczne zapomnienie. Nurt, pukający do odbiorcy wrażliwego, melancholijnego, ceniącego sobie ponadto muzykę nieszablonową. Świetnie się wówczas miały grupy pokroju: Pendragon, IQ, Chandelier, Final Conflict, Aragon, i jeszcze tuziny podobnych, wśród których także znaczącą rolę pełnił również Jadis. Zespół dowodzony przez nad wyraz uzdolnionego Gary'ego Chandlera. Wokalistę, gitarzystę, okazjonalnego klawiszowca, a także, a może przede wszystkim - kompozytora, producenta, i aby nie było tego mało, dodatkowo jeszcze projektanta i wykonawcę albumowych i singlowych okładek grupy. Jednymi słowy - człowiek orkiestra. Dlatego, nie straszne wydają się w Jadis roszady personalne, do których w ciągu lat dochodziło, jak i fakt, że ze starego Jadis, obok lidera uchował się do dzisiaj jedynie perkusista Stephen Christey. G.Chandler jest niekwestionowanym mózgiem zespołu, a więc jego liderem, narratorem, biorącym za swe czyny pełną odpowiedzialność, podczas gdy jego koledzy, co może nieco nieelegancko zabrzmi, pozostają tylko sprawnymi odtwórcami pomysłów swego szefa.
Wczesne dzieła grupy , jak: "More Than Meets The Eye" czy "Across The Water", są albumami tak pięknymi, iż trudno mi oddać słowami wzruszenia jakich mi dostarczyły do tej pory. Nie pojmuję jak to możliwe, że taka muzyka nie dotarła do szerszego grona odbiorców. Po raz kolejny przemysł muzyczny udowodnił, że zakopać do grobowca wiecznej niepamięci prawdziwe arcydzieła, to najczęstsza sprawka niewielkiej grupki establishmentu fonograficznych "speców", u których poczucie dobrego smaku pozostaje tylko w sferze marzeń. Dlatego to cud, ze grupa Chandlera bez żadnego wsparcia, potrafiła przetrwać blisko dwadzieścia lat, po czym niestety wyczerpana brakiem sukcesu zmuszona była się rozwiązać, a teraz po blisko sześciu latach od tamtego wydarzenia, spróbować swych sił raz jeszcze. Realizując płytę pełną muzycznego bogactwa. Niezwykle poruszającą, piękną, sentymentalną i co ważne - bardzo melodyjną. Pomimo, iż owa "melodyjność", jest czymś zupełnie innym, niż ta standardowo pojmowana w piosenkach. Tutaj melodie układają się niczym kolory na płótnie wykwintnego malarza. By je dostrzec, należy poruszyć wodze fantazji i wyobraźni. Jadis zawsze dobijali się do takiego odbiorcy, choć na ostatnich dwóch / trzech płytach, nie wszystko było jak należy. Dlatego, nie obiecywałem sobie zbyt wiele po najnowszej płycie. A jeszcze dodatkowo źle nastawił mnie do tej muzyki pewien znajomy, który chyba nie przesłuchał dobrze tej płyty, i sprzedając mi ten oto egzemplarz, próbował mnie zniechęcić słowami: "kiepścizna". Na szczęście, zwykłem polegać na swoich uszach, a nie na recenzjach innych, czy tym podobnych "dobrych radach" przesłuchujących najczęściej płyty na kolanie.  Dzięki temu, i niech to zabrzmi nawet nieskromnie, jest mi dane doceniać tak śliczne, romantyczne i jesienne płyty jak właśnie TA.
Drodzy Państwo, "See Right Through You", jest płytą stworzoną do marzeń, rozmyślań, ale i także do ogrzania zziębniętych mroźną porą domowych murów. Jest płytą dla ludzi, którzy czynią wszystko, by życie nie uleciało im ot tak po prostu! Można nie lubić pełnego tęsknoty głosu Gary'ego Chandlera, można nie dostrzegać jego malowniczej gitary, czy jeszcze piękniejszych wygrywanych solówek. Można w chaosie dnia codziennego przegapić takie utwory jak: "You Wonder Why", "What f I Could Be There", "Learning Curve" czy "See Right Through You". Pewnie ,że można. Można przecież w ogóle przejść przez życie nie zauważając jeszcze wielu innych pięknych rzeczy po drodze.




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl





3 komentarze:

  1. Najlepsze życzenia imieninowe dla chłopaków o wdzięcznym imieniu Andzrzej.Dla tego z Nawiedzonego Studia i Zielonej Wyspy! Kochani,duzo optymizmu,miłości najbliższych Wam osób i zdrowia.Dla Was piosenka poniżej,mam nadzieje ze będziecie się równie dobrze bawić.

    http://www.youtube.com/watch?v=tHDX9qb2-BQ
    (hubert)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci pięknie Hubert ! :-)

    P.S. Hubert podesłał mi małe sprostowanie. Napisało mu się : "o wdzięcznym imieniu", a autor chciał by to odczytać "o dźwięcznym imieniu". Taki sympatyczny czeski błąd. Zresztą zarówno jedna, jak i druga forma, są fajne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Hubercie z życzenia i pamięć. I za świetną piosenkę również. Uśmiech Shane'a MacGowana zawsze wprawia mnie w dobry nastrój.
    Tak na marginesie dodam, że ciągle jest lubiany w Irlandii, a koledzy po fachu często zapraszają go do wspólnego śpiewania - tak z dobroci sera zapewne, no i żeby chłopak zarobił sobie perę euro na whiskey. Tylko dobrze jak ma mikrofon na statywie. Statyw trzyma mikrofon i Shane'a przy okazji.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.