wtorek, 8 grudnia 2015

winylowe cacka - ciąg dalszy.... MAGNUM "On Christmas Day"

Kolejnym zdobytym winylowym skarbem ostatnich dni jest 10-calowa EPka grupy Magnum "On Christmas Day". Co prawda, ta średniego gabarytu płytka (wielkość pomiędzy 12" longplayem a 7" singlem) ukazała się równo rok temu, lecz jakoś nie wiedzieć czemu w należnej chwili przegapiłem ten temat. Jak to możliwe? Sam nie wiem, wszak Magnum są moimi pupilkami. A jednak, zdarza się. Na szczęście Magnum, to nie Pink Floyd czy U2, których limitowane wydawnictwa znikają na pniu. Okazało się, że po upływie dwunastu miesięcy płytki wciąż zalegają miejsce w magazynach dystrybutora. Wystarczyło tylko kliknąć komputerową myszką, gdzie trzeba, no i.... Oto jest! Kolejne cacko do kolekcji tego "grubo-kalibrowego" zespołu.
Nie ma tu jakiś większych muzycznych niespodzianek, to raczej rzecz typowo kolekcjonerska. Liczy się fajna okładka, sam ciekawy format płyty, itp....
Pomimo, że jest to krótka płyta - całość trwa zaledwie 17 minut i liczy sobie 3 nagrania - należy ją odtwarzać na longplayowych obrotach 33 1/3.
Napisałem, ze nie ma tu większych niespodzianek, choć w zasadzie jednak pewne są, otóż otrzymujemy dwie wersje dobrze już znanej kompozycji "On Christmas Day" (pierwotnie na albumie "Rock Art") oraz dodatkowo także znaną, choć nieosławioną specjalnie "Born To Be King".
Stronę B wydawnictwa ozdobiła pełna długa, ponad 7-minutowa wersja nagrania tytułowego, zaś jej krótsza propozycja - stworzona na potrzeby współczesnego "nerwowego radia", otwiera tę całą okolicznościówkę. Po środku zaś, a konkretnie pod koniec strony A, pojawia się fajny numer "Born To Be King", który w 1990 roku kończył genialną płytę "Goodnight L.A.". I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby całego tego materiału muzycy nie nagrali ponownie, w składzie aktualnym na rok 2014, tj.: Tony Clarkin - gitara, Bob Catley - śpiew, Mark Stanway - instrumenty klawiszowe, Al Barrow - bas, Harry James - perkusja. Tak a propos, Harry'ego Jamesa, otóż tak tak, to ten sam fajny "łysoł", grający jednocześnie i nieprzerwanie w innej brytyjskiej legendzie - grupie Thunder. Jest on zespołową maskotką "Grzmotów", przeważnie dostającą od zespołowych kolegów podczas koncertów, symbolicznego całusa w czółko. Podobnie niegdyś traktowali francuscy piłkarze swego reprezentacyjnego bramkarza Fabiena Bartheza.
Jeśli uda mi się zdobyć "audio CD-R" do przegrania tego winylka, to zaprezentuję go Państwu w jednym z najbliższych Nawiedzonych Studio.





Andrzej Masłowski
 
 
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
 www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00



"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"