wtorek, 20 stycznia 2015

COLOSSEUM - "Time On Our Side" - (2014) -



COLOSSEUM 
"Time On Our Side" - (TEMPLE MUSIC / RUF RECORDS) -
****

Poprzedni longplay "Tomorrow's Blues" ukazał się w 2003 roku i był drugim studyjnym dziełem po odrodzeniu się grupy w latach 90-tych. I co należy dodać - odrodzeniu się w najmocniejszym składzie. Niestety rok później zmarł saksofonista Dick Heckstall-Smith, którego szaleńcze wirtuozerskie eskapady wydawały się nie do zastąpienia. Nawet jeśli następująca właśnie po nim Barbara Thompson, także gra kapitalnie.
Najnowszy Colosseum nie jest tak zwariowany jak za czasów swoich pierwszych trzech płyt, bo i trudno, by aż tak wielkie szaleństwo było możliwe bez końca. Ten zmysłowy sekstet obecnie gra bardzo elegancko, dostojnie, lecz niech nie oznacza to, że sielsko. Wciąż jest to wspaniały i dużej jakości jazz/blues rock, z wieloma kombinacjami i smaczkami, nawet jeśli nowe kompozycje ujęto w ramy 5/6-minutowych piosenek.
Pozazdrościć wokalnej formy 75-letniemu dziś Chrisowi Farlowe'owi. Iluż to śpiewaków po pięćdziesiątce ledwie zipie, a on śmieje się z upływającego czasu. Zresztą pełen kolektyw gra tutaj z zamkniętymi oczyma i lekkością puszystego śniadaniowego serka. Cały album wydaje się jakiś taki "wypoczęty" i zagrany na luzie.
Trudno cokolwiek odrzucić czy jakoś szczególnie wysunąć przed szereg, lecz jeśli musiałbym.... Wyróżnia się początek i środek tej płyty. Na wstępie "Safe As Houses" - swobodny, choć w sumie dość jednostajny rhythm'n'blues, z kapitalnymi saksofonowymi wstawkami i podszytym Hammondem. Drugim jest 5-minutowy blues "Blues To Music". Ten leniwie płynący numer nie zapowiada niczego niesamowitego, ot przyjemny duet Chrisa Farlowe'a z gościnnie zaproszoną Aną Gracey, za to w drugiej części nieoczekiwanie przyozdobiony smakowitą gitarową solówką Clempsona oraz w tempo wstawionym saksofonem Barbary Thompson.
W samym  albumowym sercu wrażenie robią zestawione ze sobą pod rząd trzy kompozycje. Najpierw leniwy "Dick's Licks" - piosenka, która jest ewidentnym ukłonem w stronę nieobecnego Dicka Heckstalla Smitha. I to nie tylko z racji samego jej tytułu, a podniosłych saksofonowych zagrywek jego następczyni.
Później jest nawet jeszcze lepiej. Najpierw jazzująca piosenka "City Of Love" - mocno trzymana w basowych ryzach przez Marka Clarke'a, ale i z bardzo fajną przeplatanką Hammondowo-gitarową. No i ta chrypka Farlowe'a - na takie chwile po prostu się czeka. Po nim do głosu dochodzi ballada "Nowhere To Be Found" - z delikatno-smukłymi nutami gitary akustycznej, w towarzystwie pianina, organów i obłędnie pięknej gitary elektrycznej, która brzmi niczym wyciąg z pierwszych czterech płyt holenderskiego Focus.
Niczego nie odbieram także i pozostałym kompozycjom, równie wybornym ("The Way You Waved Goodbye", "Won Just Don't Get It", "New Day") , w tym dodatkowemu koncertowemu "Morning Story"- autorstwa niedawno zmarłego Jacka Bruce'a - byłego muzyka Cream, któremu końcówka płyty po cichu została dedykowana.
Udana płyta, na bardzo równym poziomie, ale i zarazem repertuarowo urozmaicona. Wydaje się zyskiwać wraz z każdym kolejnym przesłuchaniem. Szkoda tylko, iż tak rzadko muzycy Colosseum nagrywają, bo jeśli nie policzymy o wiele mniej mnie ekscytującego epizodu jako Colosseum II, to grupa na przestrzeni ponad czterdziestu pięciu lat nagrała zaledwie sześć płyt studyjnych.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.