wtorek, 5 lutego 2013

Obiecane fotki Zulki

Obiecałem kilka dni temu zamieszczenie kilku fotek mojej małej Zulki, tak więc niniejszym to właśnie czynię. No, już w sumie nie takiej małej. Podrosła nieco łobuzerka. Koniec końców, to "maleństwo" jest już blisko 2,5-miesięczne. 
Nie miałem psiaka od ponad dwudziestu lat, także zapomniałem nieco ile to "szczęście"  wprowadza do życia zamieszania. Nikt mnie jednak już dawno nie witał tak po powrocie z roboty do domu jak Zulka, tak więc .... 
Przypomniał mi się przy okazji dowcip, a w zasadzie zagadka, otóż proszę powiedzieć jak będzie wyglądało nasze powitanie przez żonę i psa, gdy ich razem zamkniemy na godzinę w garażu? :-)



===================================================================

Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl 


8 komentarzy:

  1. Ciesze się Twoim szczesciem Andrzeju,(mam na mysli oczywiscie pieska a nie żone,haha)tylko mam pytanie czy własciciel przykładnie zbiera z chodnika lub trawnika to co wydali Zulka?Po ostatnich roztopach trudno było przejsc chodnikiem nie wpadając na g.... Czasami miałoby się ochote znalezc jednego własciciela z drugim przykucnoć pod ich balkonem i jak w "Dniu świra" na pytanie co Pan robi? odpowiedzieć: sram jak Pani(a) pies!
    )hubert)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Zulcia na razie załatwia się bezczelnie na podłodze :-) I tak jeszcze będzie przez kilka dni. Dopiero po szczepieniach (m.in. nosówka) ujrzy uroki tego świata. Na razie jej cały raj, to tylko mieszkalne pokoje czy kuchnia, w której uwielbia dyżurować.
    A co do sprzątania po pieskach, no cóż..., kiedyś nikt tego nie przestrzegał i jakoś to było, a teraz wszyscy są na tym punkcie przewrażliwieni :-) Proponuję za to samo ścigać gołębie, koty, kuny, itd.... Osobiście uważam (co absolutnie nie odnosi się do Ciebie Hubert), że ludzie o wiele bardziej paskudzą na tym świecie, niż te biedne psiaki. I wcale nie mam na myśli już koniecznie ludzkich odchodów, gdyż to byłby akurat najmniejszy problem. I teraz nie wiem, czy po tym co napisałem postawić znaczek ":-)" czy może lepiej ":-(".

    OdpowiedzUsuń
  3. Andrzejewski, nie wykręcaj kota (a raczej psa) ogonem! Po własnym psie TRZEBA posprzątać!!! Po sobie nie sprzątasz?:-) Grzegorzewski.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodziewałem się sympatycznych komentarzy o moim piesku, ale zapomniałem, że mieszkam w kraju, w którym ludzie lubię nie na temat, tylko byle się przyczepić i utrzeć nochala. Szczególnie komuś zadowolonemu. Dzięki! Właśnie dlatego z rzadka rozpisuję się ostatnio na tematy pozamuzyczne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzejewski, nie bądź taki! Ja się nie czepiam i nie ucieram nochala tylko u mnie na osiedlu gdybyś chciał wejść na trawnik (czego na szczęście nie wolno) choćbyś nie wiem co robił to nie przejdziesz "suchą" nogą. Przeogromna ilość psich odchodów PORAŻA!!! Pomimo wszechobecnych tabliczek "Zakaz wyprowadzania psów". Nikt się tym nie przejmuje choć 50 metrów dalej zaczynają się rozległe łąki, na których żadne psie odchody nikomu by nie przeszkadzały. A psy uwielbiam! Zwłaszcza myśliwskie :-)

      Usuń
  5. Ładna psina, póki co wygląda trochę "sznaucerowato", ale ja się na psach nie znam. ;-) Miłych spacerków życzę. Panie Andrzeju otwiera się przed Panem zupełnie nowy świat - Świat Psich Znajomości. ;-) Wiem to od moich teściów - wszystkich właścicieli czworonogów z okolicy poznali za sprawą swojej suczki. ;-)

    Pora wskakiwać do łóżka, pracowity dzień dziś miałem, a jutro trzeba wstać wcześnie - wkrótcę wyjaśnie dlaczego. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie bierz tego dosłownie do siebie Andrzej,tylko wku.... mnie jak idzie taka odtapirowana damusia z pieskiem a on centralnie kupke wali na środku chodnika, a ona udaje ze tego nie widzi.Tobie to moze nie przeszkadza i niech tak będzie, a mnie to denerwuje ze jestem teroryzowany przez psie gówna na chodnikach!!!! i mam prawo do takiego zdania bez przyczepiania się do Twojego szcześcia wabiącego się Zulka.
    ps.aha,kiedyś pies na łancuchu to była norma,dzisiaj na szczescie jest inaczej,kiedys impreza musiała byc w zadymionym od dymu papierosowego pomieszczeniu,dzisiaj jest inaczej,tak samo mam na myśli te nieszczesne psie kupki.Może a nawet powinno byc inaczej!
    )hubert)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ ja się nie obrażam Panie Grzegorzewski, tylko chodziło mi o to, że dając zdjęcia mojej Zulci na bloga, liczyłem na kilka ciepłych słów, a nie od razu na przestrogi o istniejących "polach minowych". Przecież żyję na tym świecie, widuję tabliczki, czytam je, i wiem gdzie i co mi wolno z psiakiem, natomiast te wieczne mi o tym przypominanie jest po prostu irytujące. I to akurat na pewno nie stanowi za żart od osób takie rzeczy wypisujące. To tak jakby stale palaczowi przypominać o tym, że będzie mieć po kopceniu raka płuc. Także, polecam więcej optymizmu i mniej przyziemności. :-)

    OdpowiedzUsuń