piątek, 7 września 2012

STRATOVARIUS - "Under Flaming Winter Skies - Live in Tampere - the Jorg Michael Farewell Tour" - (2012) -

STRATOVARIUS - "Under Flaming Winter Skies - Live in Tampere - the Jorg Michael Farewell Tour" - (EDEL / earMUSIC) -   **1/4



Dawno nie słyszałem tak kiepsko zrealizowanej płyty koncertowej. O pardon, przecież to album podwójny. Brzmi to jak jakiś nędzny bootleg, choć i tu nie jestem do końca sprawiedliwy, bowiem bootlegi w dzisiejszych czasach bywają częstokroć dużo lepsze. Nie wiem o co chodzi, przecież mamy dwudziesty pierwszy wiek, a w nim coraz częściej wydaje się koncertówki na tak nędznym poziomie, że strach. Proszę mi wytłumaczyć, co było kiedyś, a nie jest dzisiaj, że albumy "live" z epoki 70/80's kładą na łopatki te dzisiejsze zdechlaki. Gdy człowiek sobie nastawi takie Thin Lizzy "Live And Dangerous" (1978) lub UFO "Strangers In The Night" (1979), to aż dech zapiera. I wcale nie chodzi mi już tylko o samą muzykę, bo ta wiadomo, że bywała wówczas genialna, ale o samą jakość produkcji. Słowa te pisze człowiek normalny, a nie jakiś zblazowany audiofil, który znęca się nad swym wzmacniaczem i kolumnami, przystawiając do nich szklankę, w celu odnalezienia czwartego skrzypka grającego po lewej stronie orkiestry, a na dodatek w piątym jego rzędzie. Znam takich ludzi, i z tego miejsca pragnę ich "serdecznie" pozdrowić. Niemniej lubię sobie posłuchać muzyki z tak zwaną pełnią płuc.
Myślałem, że coś ze mną jest nie tak, albowiem całkiem niedawno podobne wrażenie (no, może kapkę lepsze) miałem słuchając ostatniej koncertówki Iron Maiden "En Vivo". Zacząłem nawet w panice sprawdzać czy mi kable się pomiędzy sprzętami nie poluzowały. Na szczęście okazało się, że mój dwudziestoletni sprzęt gra należycie, za to producenci współczesnych płyt wymagają wizyty u laryngologa. Wiem o tym, że większość dzisiejszych odbiorców słucha muzyki na swych wypasionych komputerkach, albo na przenośnym ogrodowym hi-fi, ale błagam, wszak są jeszcze tacy, którzy mają normalne grajotka i kochają podbite basy oraz soczyste soprany, a nie jeden wielki jazgot - jak  choćby tu!!!.
Jak zatem wczuć się w muzykę, słuchając tak fatalnej realizacji?  Proszę mi wierzyć , że wściekłość ogarnia mnie wielka, gdyż najnowszy dwupłytowy album Stratovariusów, pod względem repertuaru i wykonania,  zasługuje na duże słowa uznania. Poza tym, "Under Flaming Winter Skies", nie tylko ma łechtać nauszne podniebienie jego fanów, ale być przede wszystkim płytą pamiątką z ub.rocznego koncertu zespołu w Tampere - w ich rodzimej Finlandii.  Jest to bowiem pożegnalny koncert perkusisty Jorga Michaela, który postanowił wycofać się z aktywnego życia koncertowego, które w większości opierało się na ciągłym podróżowaniu, nieustannym życiu hotelowym, itd...  Jorg stwierdził, że w ostatnim czasie nie miał nawet kiedy pomieszkać z rodziną, a swoje latorośle zna tylko ze zdjęć. Nie trudno go zrozumieć, choć trudno uwierzyć, by długo wytrwał w bamboszach przed telewizorem, lub grając z berbeciami w koszykówkę przed garażem na ogródkowej posesji.
Wracając jednak do "Under..." . Jaka to może być pamiątka dla J.Michaela, którą jest tak nędznie zrealizowana płyta?  Owszem, wydana przyzwoicie, ale to dzisiaj standard. A do tego także jeszcze jako odrębne DVD. Osobiście, na miejscu Jorga Michaela, wystawiłbym producenta tego gniota, przed stado sępów, by te zabawiły się jego wątrobą , w duchu mitycznego Prometeusza. Tylko błagam, niech temu jednak już ona nie odrasta - dla dobra samej muzyki!
Mimo wszystko, starając się zapomnieć o wielu mankamentach tegoż wydawnictwa, samej muzyki posłuchałem z dużą przyjemnością. Choć w przyszłości, jako fan grupy, a przy okazji szczęśliwy posiadacz ich całego dorobku, nastawię każdą inną, tylko nie tę!
Co my tutaj mamy?, jest mityczny "Kiss Of Judas", epicki "Visions", przebojowe "Paradise" czy "Hunting High And Low", a także covery , jak "Burn" - z rep.Deep Purple i 'Behind Blue Eyes" - z rep. The Who. Jest tutaj jeszcze wiele innych wspaniałości tego niezwykłego zespołu, których na tym konkretnym albumie, słucha się z niezwykłym poświęceniem.



Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz