43-letnie "Frontiers" nosi się mianem sukcesów we wszystkich kategoriach - druga lokata w dwusetce Billboardu, cztery single petardy - wszystkie z topowej trzydziestki, do tego sprzedaż albumu tylko w Stanach na poziomie przekraczającym sześć milionów egzemplarzy.
Niektórzy sukces wyczuwali pod paznokciami niecierpliwych kończyn, jak choćby jeden z amerykańskich internautów, o imieniu Eric. Zaciekły fan grupy, który tak oto wspomina: Kupiłem album w dniu premiery. Gapiłem się na zegar, jak szalony, a było to w szkole średniej. Nie mogłem doczekać, by pobiec do mojego ulubionego sklepu z płytami zaraz, gdy tylko miał się pojawić dzwonek po ostatniej lekcji. Jakbym widział siebie. Ten sam mechanizm. My od muzyki wariaci już tak mamy. Nasz kodeks nie przewiduje amnestii.
"Faithfully" to niezwykle cudna ballada, najwyższy punkt na mapie muzyki pośród tego charakteru dokonań. Kompozycja Jonathana Caina, z której tantiemy powinny uczynić go bogaczem. A to jedynie ledwie skarb dla słuchających całych płyt oraz Słuchaczy Uspokojenia Wieczornego. Wiadomo, Jonathan Cain, to i pianistyczne intro, ale zaraz po nim wyłania się ten głos! - Steve Perry. Jejciu, magia. I trzeba słuchać dalej, by z horyzontu nie nawiała nam gitarowa solówka Neala Schona. Zawsze przy tej melodii jestem gdzieś w ciepłej Kalifornii - rozmarzony, w promieniach Słońca wyczekując na Route 66 okazji ku dalszemu włóczykijstwu. A przecież Steve Perry zna życie w drodze lepiej, niż ja, więc w piosence słyszymy o miłości i wierności, gdy bliskich sobie ludzi rozdzielają obowiązki. Artysta wiecznie w trasie, czyli takie życie cyrkowca, a w takich okolicznościach każdy raczej potrzebuje klauna, by dać się rozśmieszyć.
"Faithfully" to taki kawałek, że choć dopiero co poszedł w eter, najchętniej znowu zasiadłbym za sitkiem, by go zapowiedzieć. A gdyby szef się nie zorientował, machnąłbym go w eter jeszcze raz, i jeszcze... Popatrzcie Państwo, jakie "Frontiers" skrywa piosenki - m.in. radiowy, teledyskowy, a i na deskach scenicznych zabijacz "Separate Ways (Worlds Apart)", tuż potem potęga ballada, kolejne wielkie coś - "Send Her My Love", jako trzecie, hardrockowe, na pół metalowe wręcz "Chain Reaction" - cóż za klawiszowa maestria Caina plus kąśliwe akordy Schona, a w końcówce jego obłędnie dobre solówkowanie! I oto kolejny hit - AOR'owe "After The Fall". Zobaczcie Państwo, za nami pierwsze cztery piosenki, a już jesteśmy mokrzy. Za chwilę wyróżnione na dziś "Faithfully" i już po nas. A potem, także w dechę cała strona B. Nieprawdopodobny album, mówię Wam. Że co, że zaraz go sobie posłuchacie? Słusznie. Aż nie mogę się powstrzymać od zazdrości.
I pomyśleć, iż ta płyta byłaby jeszcze lepsza, gdyby posiadła w trackliście "Ask The Lonely" oraz "Only The Young". No, ale te miały kontrakty filmowe, o czym ówcześni fani dopiero mieli się przekonać.
I teraz zestawmy omówione właśnie granie z takim Grammy 2026. Powiem Państwu, załamałem się, kiedy analizując laureatów uświadomiłem sobie, czego świat słucha. Co kręci ludzi, których codziennie mijam na chodnikach. I wiecie co?, dobrze być dziadersem i zgredem w jednym. To nie poruta, to przywilej.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm





