Pan z warzywniaka jest tyciu po czterdziestce, a przed kilkoma miesiącami przeszedł zawał. Na szczęście wykaraskał się i od czasu do czasu staje za ladą. Zastępując powołaną do tej misji Żonkę, skądinąd sympatyczną babkę. Temat warzywnika nie bez kozery, albowiem wyznać muszę, najchętniej kupuję w nim miks chrupek, głównie przyrządzonych na paprykowe, a co dla zmysłów wzroku ważne - różnokształtne. Są tak pyszne, że te wszystkie korporacyjne niech się wypchają. Ale wiadomo, nie są zdrowe, co dla cukrzyka i nadciśnieniowca jest tykającą bombą. Nigdy w rejonie lekarce się do nich nie przyznam, ponieważ kazanie i rozdawanie komunii, byłoby sporo dłuższe, niż na pasterkach.
Nie wolno przejadać się rzeczami jadalnymi, zarówno mnie, co i będącemu na diecie Panu z warzywniaka, a jednak łajza podkusił właśnie: a chrupek pan dzisiaj nie kupuje? I ten jego szelmowski uśmieszek. No niech cię - pomyślałem. Dawaj pan, ale tylko jedną paczkę. Jedną, ponieważ pożrę bez opamiętania. Pan mówi: to proszę sobie wydzielać. Ha ha ha, a to dobre - wydzielać? Przecież mój mózg wie, ile jest i zeżre bezrefleksyjnie. Nie ma, że położę się spać wiedząc, że w kąciku łakoci zostały jeszcze najlepsze chrupki. Pan po czasie przyznał, że i on ma podobnie. Nie umie odłożyć na później. Nie ma później. Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj - zawsze Rodzice powtarzali.
Gadka trochę się przeciągnęła, akurat klientów brak, więc podałem panu gorący łakomstwa przykład. Otóż, na ostatnich koszykowych zakupach, w dziale słodyczy wypatrzyłem goplanowskie (nie z Jutrzenki) galaretki w czekoladzie. Bez wahania znalazły się w koszyku, obok serów, wędlin i czego tam jeszcze. W markecie zadeklarowałem Mundiemu, że będę sobie reglamentować po jednej dziennie. Jedna, no może dwie, góra trzy. Po dotarciu do domu spotkała mnie przykrość, albowiem po otwarciu kartonika okazało się, że jest tych galaretek ledwie szesnaście, a więc bez owijania rzuciłem Mundiemu propozycję - bierz swoją działkę, ja swoją i pudełko do kosza. Ledwie jedną wrzuciłem na jęzor, a już tak mi zęby zatrzepotały, że nie zorientowałem się, jak w drugiej dłoni skrywałem trzy galaretki w kolejce do pyska. Minuta nie minęła, nie było żadnej z przydziałowej ósemki. I weź tu człeku zadbaj o siebie.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm