poniedziałek, 29 października 2012

ULTRAVOX w Berlinie 25.X.2012 - w relacji Przemka Roszyka (naszego czytelnika, jak i słuchacza N.S.)

Poniżej przedstawiam relację z koncertu ULTRAVOX , jaki to koncert odbył się w miniony czwartek 25 października w Berlinie. Relację napisał uczestnik tego przedstawienia Przemek Roszyk, który jest stałym czytelnikiem Blogu Nawiedzonego, a także słuchaczem Nawiedzonego Studia, pomimo iż nie stara się być w centrum uwagi (a szkoda!), tylko lubi nas obserwować troszkę z ukrycia.
Fotki z tego koncertu, jak i bycie w pokoncertowym towarzystwie Midge Ure'a, to dodatkowe atrakcje, które i my możemy właśnie teraz dzięki Przemkowi podziwiać.
Oto oryginalny mail jaki dzisiaj dostałem od jednego z ponad tuzina Przemków jakich znam, ale na pewno od jednego z tych najfajniejszych i pozytywnie kopniętych.

==========================================================================





"Na koncert Ultravox do Berlina wybrałem się w towarzystwie trzech osób zapoznanych na forum 80s.pl. Wyjechaliśmy z Poznania około południa, na miejscu byliśmy przed 15. Kolega Maciej zajął się swoimi sprawami a ja z Anią i Edytą pochodziliśmy sobie trochę po Berlinie bo – jak mawiał mój kolega w wojsku – pochodzenie też jest ważne :). Nie wiedzieć czemu Berlin w wielu miejscach przypomina mi Poznań i nie było to tylko moje odczucie ale również Ani (Edyta przyjechała ze wschodniej Polski).
Przed halę w której miał się odbyć koncert dotarliśmy krótko po godzinie 19. I pierwsze zaskoczenie: mała ilość ludzi. Byłem przygotowany na odstanie swego w kolejce do wejścia a tu nic z tych rzeczy. Po krótkiej utarczce z panią porządkową, która nie zgodziła się na wniesienie butelek z colą, znaleźliśmy się w środku. Columbiahalle skojarzyła mi się z naszym Eskulapem (znowu Poznań...), jest tylko nieco większa. Poza tym posiada jeszcze balkon na którym są krzesełka. Myślałem, że z upływem czasu ludzi znacznie przybędzie ale się nie doczekałem. Ciężko mi określić frekwencję, nie wiem na przykład ile ludzi pomieści balkon,
ale wydaje mi się że na koncercie było jakieś 1000 - 1500 osób. Czyli kiepsko. Z pewnością
wpływ na to miał fakt, że koncert w Berlinie był jednym z ośmiu na terenie Niemiec.
Jako suwenira z tej wyprawy na stoisku z gadżetami zakupiłem sobie podwójne CD z koncertu
w Hammersmith Odeon w Londynie z tej trasy. 25 euro ale co tam... Raz się żyje. Kusiło mnie
jeszcze kupno koszulki lub tourowego programu ale niestety :-(, rozsądek zwyciężył.
Punktualnie o 20 (Ordnung muss sein :-) na scenę wyszło 4 starszych panów i po chwili usłyszeliśmy pierwsze takty tytułowej piosenki z Brilliant. Już w trakcie trwania tego utworu
dało się usłyszeć, że Midge Ure jest tego dnia w doskonałej formie wokalnej i nawet jeśli zdarzały
mu się później jakieś potknięcia to nie miały one wpływu na bardzo wysoką ocenę jego występu.
Po Brilliant zagrali utwory głównie z Vienny i najnowszej płyty. Mnie szczególnie przypadło do gustu wykonanie Mr. X w którym rolę wokalisty-recytatora przejął Warren Cann. Przez chwilę zrobiło się z lekka kraftwerkowo... Prawdę mówiąc w trakcie tego utworu dostałem „gęsiej skórki”. Nie było jednak ukłonu w stronę niemieckiej publiczności i utwór ten nie został wykonany w wersji niemieckojęzycznej znanej chociażby z bonusów do płyty Vienna. Na zakończenie pierwszej,
45-minutowej części koncertu wykonali Sleepwalk po czym nastąpiła 15-minutowa przerwa.
Drugą część rozpoczęli utworem Live z Brilliant a potem posypały się jeden za drugim ultravoxowe przeboje z całej kariery rozdzielane utworami z Brilliant. Były – bo nie mogło być inaczej – moje ukochane piosenki a więc We stand alone, Lament, I remember i kończący koncert, wykonany
w ramach bisu razem z Dancing with tears in my eyes, The voice pod którego koniec cały zespół zamienił się w kwartet perkusyjny za sprawą wniesionych na scenę małych werbli. Ani się nie spostrzegliśmy jak minęło te 90 minut i zespół zszedł ze sceny.
Panowie z Ultravox pokazali, że mimo upływu lat emocje jakie wywołuje ich muzyka pozostają wciąż te same. Muzycy cieszą się tym co robią a Midge Ure śpiewa z wielkim uczuciem. Po koncercie Ania, wielka fanka zespołu, postanowiła zdobyć autografy i zrobić pamiątkowe fotki
z zespołem. Prawdę mówiąc byłem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu ale... Po około półgodzinnym czekaniu do bramy przy której staliśmy (w sumie 8 osób) podjechał czarny bus, drzwi się otworzyły i ukazał się w nich Billy Currie a po chwili reszta zespołu. Muzycy rozmawiali z nami, rozdawali autografy, pozowali do zdjęć. Zero gwiazdorzenia, miało się wrażenie, że to panowie z sąsiedztwa. Nie muszę mówić, że Anka była w tym momencie przeszczęśliwa.
Podsumowując: najlepszy koncert na jakim byłem. Nigdy jeszcze nie stałem tak blisko sceny mając zespół na wyciągnięcie ręki. A spotkanie z nimi to było coś czego nie zapomnę do końca życia. Dziękuję Aniu! Podziękowania również dla Edyty, która zmobilizowała mnie w największym stopniu do tego wyjazdu i załatwiła bilet oraz dla Macieja za bezpieczne przejazdy w obie strony."

Przemysław Roszyk

http://www.setlist.fm/setlist/ultravox/2012/columbiahalle-berlin-germany-33dd5c51.html


==========================================================================








Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz