wtorek, 23 października 2012

THE VACCINES - "Come Of Age" - (2012) -

THE VACCINES - "Come Of Age" - (SONY MUSIC) - **


Nic nie zdarza się dwa razy. Najlepszym dowodem na te słowa niech będzie drugi długograj młodych Anglików z The Vaccines. Ich zaskakujący debiut z początku 2011 roku, był nad wyraz trafną szczepionką na nieco monotonnym ostatnio polu indie rockowców. Tego typu zespołów napływa całkiem sporo, lecz większość z nich, babrze się w niemocy twórczej.
The Vaccines zaproponowali coś na zasadzie "stare na nowo", czyli postanowili pozyskać tę samą publikę co The Strokes, Interpol czy Franz Ferdinand, ale przywołać przy okazji ducha lat 50/60's, z pełnymi słodyczy melodiami spod znaku Elvisa Presleya, Frankie Valliego, Billa Medleya czy Ricky'ego Nelsona. Co dało niezły efekt, jednak słuchając ich nowego dzieła zastanawiam się czy nie był to jakiś przypadek.
Debiutancki "What Did You Except From The Vaccines?", był pełnym napięcia zbiorem chwytliwych piosenek, od razu wpadających do uszu, i pozostających tam na długo. Ta przeurocza płyta fajnie kontrastowała swymi słodkimi melodiami z lekko przybrudzoną sekcją rockową. Cały album był kopalnią hitów, nie dziwne więc, że połowa piosenek z niego, ukazała się na singlach. Szkoda, że na wirtualnych, wszak beznadzieja dzisiejszej fonografii namacalnych singli już nie uznaje.
Bardzo żałuję , ze na nowym dziele Vaccinsów nie ma tak świetnych piosenek, jak choćby: "Wreckin' Bar (Ra Ra Ra)", "If You Wanna", "A Lack Of Understanding" czy "Wetsuit", które czarowały na debiucie.
Chyba się muzycy zbytnio pospieszyli, realizując po nieco ponad roku kolejne swe dzieło. Można to nawet zrozumieć, szczególnie że fala z jaką do niedawna płynęli, niosła ich triumfalnie do krainy szczęścia. Niestety, ostatecznie wyrzucając na brzeg, pozostawiając sińce na dupie.
Druga płyta "Come Of Age" zaciera całkowicie dobre wspomnienia po tych niedawnych czasach. Nowe piosenki zostały brutalnie okrojone z urokliwości debiutu, stając się po prostu sztampowo-alternatywnymi. Niczym tuziny podobnych artystów. Wszelkiego rodzaju próby ich "uretrowienia" , wypadły tak śmiesznie , jak James Bond pijący Heinekena, zamiast wstrząśniętego Martini.
Trudno mi nawet wyróżnić tutaj jakąkolwiek piosenkę. Może nieco bardziej wybija się ładna i nieco dramatycznie brzmiąca ballada "Lonely World", która wieńczy całe to niespełna 40-minutowe dzieło. Vaccines jednak specjalizują się głównie w prostych i krótkich piosenkach. Nośnych i dynamicznych. I chyba na takie większość z nas czekała. Jak choćby na "Ghost Town". Przebojową i zarazem w dobrym guście , która jawi się niczym perła w koronie, lecz niestety na osamotnionej łodzi. Być może także z lekka gonią ją tutaj jeszcze otwierające całość przebojowe "No Hope" i "I Always Knew". Lecz to już wszystko. Szkoda, że o pozostałych nie da się powiedzieć niczego więcej jak to, że tworzą tylko przeciętną całość, pomimo iż tworzący je zespół, zapowiadał się jeszcze niedawno na przynajmniej ponadprzeciętny.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)

nawiedzonestudio.boo.pl








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz