sobota, 24 stycznia 2026

nieautoryzowany Metheny

Nieformalne wydawnictwa a dział dolać dżezu do ognia, ktoś powie: to nie licuje. Być może, lecz nie jestem audiofilem, nie stosuję też pokrytych złotem okablowań i wtyków, a dysponuję jedynie i aż przyzwoitym stereo. Na dobitkę, nie wczuwam się w zapotrzebowania ludzkości, zaniedbuję więc powszechne selekcje i recykling, kicham na pomocne memu zdrowiu odżywianie oraz nie trwonię szmalu na kolorowe winyle. Jadam w McDonald's, KFC, Zahir Kebab i wszędzie tam, gdzie wszyscy odradzają, przestrzegają i nakazują puknięcie w czoło. Ku zaskoczeniu jednak żyję i leci mi sześćdziesiąty pierwszy rok życia. Moją jedyną walutą muzyka, a że losem natury jestem raczej lichy, romantyzuję przeszłość, nawet pe er el.
Przed nami nieautoryzowany, taki za nie więcej, jak pięć złotych live Pata Metheny'ego i jego zespołu - "In Concert". Wiadomo, wydawnictwo nie tego błysku, co np. "Travels", ale tamtego wciąż sobie nie dokupiłem.
Wydawcą wytwórnia Jazz Door - label specjalizujący się w różnych odmianach wyszukanej muzyki rozrywkowej. W katalogu przynajmniej kilka atrakcyjnych tytułów, szkoda jedynie, że wydawca zapomina o tantiemach, a przynajmniej na usilnych względem nich próbach.
Jazz Door nie wdają się w szczegóły, zero troski o słuchacza od strony informacyjnej, po prostu okładka, spis nagrań oraz sama muzyka. W przypadku Pata - dobrej jakości. Rzekłbym nawet, jak na bootleg, znakomitej. Gdyby to było oficjalne live, nikt by wargi nie zadarł.
CD z roku 1993, a więc z czasów poznańskiego koncertu, aczkolwiek z materiałem opisanym, jako: recorded live, USA 1992. I nie jest to trasa opiewająca o promowanie "Secret Story", nie mamy tu żadnego numeru z tej boskiej płyty. Są za to najczęściej obfite fragmenty z "Letter From Home" oraz "Still Life (Talking)", a zatem także granie jazz fusion, które szczególnie u Pata cenię. Jest jeszcze pod te strzechy fragment z "First Circle" oraz numer "Straight On Red", który pamiętam ze wspomnianego wcześniej "Travels".
Wszyscy muzycy istotni, lecz dla mnie zestawienie gitary Metheny'ego z pianinem Lyle'a Maysa, to widok z góry najwyższej. Jak oni grają - to raz, jednak - jak do tego brzmią! Cudowne czasy Pata, dla mnie najlepsze. No i, nawet taki z przymrużeniem polski akcent, wszak bębniarz Paul Wertico, już w dwudziestym pierwszym wieku, przez ileś tam lat, był muzykiem SBB.
Finezyjne, pełne inwencji, bogactwa i niekiedy przecudnych melodii granie. I nikt za plecami nawet nie zaszarżuje. Rzecz nie do oderwania.
Wytupuję stopami nowy album, jeszcze tylko miesiąc i kilkadziesiąt godzin.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm