piątek, 23 stycznia 2026

filmowy Grusin

Muzyka filmowa nie jest moją specjalnością, bo i oglądanie wszelkiego rodzaju fabularnych, także nie mym konikiem. A wręcz - piętą achillesową. Zdarzają się jednak wyjątki, o ile na czoło wysuwa się atrakcyjna muzyka. Śladem za nią podążam niekiedy chęcią sprawdzenia fabuły. W wyniku powyższego, na dzisiaj "Wspaniali bracia Baker" . Głównie za sprawą kompozytora, Dave'a Grusina. Szanuję go od czasów stania za ladą, kiedy ściągałem na półkę kompakty z GRP Records. W swobodnym instrumentów wypowiadaniu się wytwórnia, przy czym publikująca wyszukany rodzaj muzyki, który na szczęście rozumiem, a i nierzadko daję się uwieść. Długo się kryłem, w radio podobnych rzeczy dotychczas nie uruchamiałem, ponieważ nigdy w nawijaniu o tej kategorii grania nie czułem się kompetentny. Jestem już jednak na tyle w sile wieku, iż mogę, a wręcz powinienem sobie pozwolić.
Przystając na zbiorach GRP, zawsze lubiłem, z rzadka w sklepie, a częściej poza nim, posłuchać wspomnianego powyżej pianisty/kompozytora. Także jego brata, Dona, choć tamten dorobkiem objawiał się jakby skromniejszym. Dzięki obu dżentelmenom zagłębiałem się później w przeróżnego rodzaju Acoustic Alchemy, Gary'ego Burtona, Yellowjackets, Lee Ritenoura i kilku innych. Na półce sklepowej zaś, obok nich, przyjemność sprawiało mi stawiać albumy Michaela Breckera, Eddiego Danielsa, Chicka Corei, Johna Patitucciego, Eric'ka Marienthala czy formacji Spyro Gyra. Ich błądzenie po instrumentach wydawało mi się komunikatywne, barwne, ciekawe, melodyjne, co ważne - proste w odczycie, a że ja prosty chłop... z awangardą pod rękę nie chadzam.

Wyczekując nowej płyty Metheny'ego, pobuszowałem ostatnio przy odjazdowych kompaktach z domowego zacisza, i tak oto, na tackę odtwarzacza trafiło "The Fabulous Baker Boys". Masa ekscytującego grania, którego podstawą pianino, ale że Grusin umie się dzielić, ścieżkę wzbogaciła też gwardia innych błądzących, co popularni - saksofonista Ernie Watts, gitarzysta Lee Ritenour czy basista Brian Bromberg, plus nieco innych. Mnie z 'dodatków' szczególnie widzi się trębacz Sal Marquez.
Koncentrując się jednak na Grusinie (choć muzykują tu jeszcze Michelle Pfeiffer, The Earl Palmer Trio, The Duke Ellington Orchestra i stary, bo z 1936 numer z zasobów Benny Goodman Quartet), wszystko spod jego palców zabrzmiało stosownie retro, co przywołany tu w oryginale Benny Goodman. A więc, pod lata czterdzieste. Zresztą, kto pamięta z tamtych błoni klubową atmosferę, nie podważy uroku obu filmowych pianistów, z zacięciem nadających nuty po epokę zapachu naftaliny.
W filmie, w jednej z głównych ról Jeff Bridges, a ja niedawno widziałem go w niezłym obrazie "Aż do śmierci", do którego muzykę spłodzili Nick Cave i Warren Ellis. Ale tam muzyka, choć ciekawa, nie wydawała się najważniejsza. Tak swoją drogą, niedawno przeczytałem gdzieś, licho wie, gdzie, bo tyle tej szybkiej literatury, że Cave z Ellisem właśnie szykują muzykę do kolejnego filmu.
"The Fabulous Baker Boys"
- długi, blisko siedmiominutowy temat główny, o pełnym tytułu brzmieniu "Main Title (Jack's Theme)". Kooperatywa pianina, dęciaków, basu... jednymi słowy - pełna orkiestra. Również sporo fascynującego i jakże bliskoznacznego grania w "Welcome To The Road", "Shop Till You Bop", wolniźnie "Soft On Me", czy szczególnie mnie ujmującym i także nieszybkim "Suzie And Jack". Ot, muzyka rozrywkowa w legendarnym tego terminu znaczeniu. Tak ją nakreślano oraz pojmowano, zanim wymyślono różowe okulary oraz urządzenia zacinające i zniekształcające dźwięk.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm