czwartek, 31 stycznia 2013

BARCLAY JAMES HARVEST - "Victims Of Circumstance" - (1984 / reedycja 2012) -

BARCLAY JAMES HARVEST - "Victims Of Circumstance" - (CHERRY RED RECORDS / ESOTERIC) -  ***3/4



Złośliwi uważają ten okres w karierze zespołu za jakiś szczególnie gorszy. Według mnie zupełnie niesłusznie. Fakt, największe skarby zespół miał już raczej za sobą, mimo to ich nowe muzyczne propozycje wciąż były interesujące, a i dla przekory  każdy ich ówczesny album docierał do wysokich rejonów list bestsellerów. Co często przecież potrafiło omijać w tego typu zaszczytach starsze i bardziej uznane dokonania BJH.
Omawiany właśnie "Victims Of Circumstance", osiągnął ostatecznie 33 pozycję na angielskiej Top 40-tce, a wcześniejszy longplay "Ring Of Changes", ledwie o trzy oczka niżej . Oczywiście jak powszechnie wiadomo, BJH największą popularnością cieszyli się zawsze u naszych zachodnich sąsiadów, tam głównie sprzedając ogromne nakłady płyt, tak więc brytyjskie zestawienie nosiło ze sobą jedynie charakter prestiżowy.
Ostatnimi czasy na rynku pojawiło się kilka przeróżnych wydawnictw z zespołowego katalogu - koncerty, kompilacje czy wreszcie zremasterowane regularne albumy. Tych ostatnich podjęła się dość prężnie działająca firma Cherry Red Records (pod egidą koncernu Esoteric), która zresztą w ogóle specjalizuje się w starym rocku. Ładnie opracowując poszczególne reedycje - co należy pochwalić.
"Victims Of Circumstance", pochodzi z czasów (1984 rok), w których aranżacyjny przepych (melotron, orkiestra, itd...) częstokroć zastępowano prostszymi środkami, jak instrumenty elektroniczne. Robiło tak wielu wykonawców, nawet tak wiernych tradycji rocka jak dla przykładu Neil Young czy grupa Judas Priest.
Moim zdaniem nie wpłynęło to jednak zbytnio na zespołowe oblicze, pomimo iż grupa grywała w tamtym czasie jako trio, plus okazjonalni muzycy sesyjni w studio lub podczas koncertów. Jedyne tylko co raziło szczególnie moje uszy, to zbyt częste i niestety tandetne żeńskie chórki. O ile ten element wokalistyki pasował do Duran Duran lub Johnny Hates Jazz, o tyle w tego typu graniu, po prostu dość mocno raził. Pomimo tej niedoskonałości, płyta "Victims Of Circumstance" jest naprawdę udana, nawet jeśli nie ma na niej choćby jednego utworu zbliżającego się ku poziomowi "Poor Man's Moody Blues", "Hymn" czy "Mockingbird". No, może nie do końca jestem tutaj sprawiedliwy, bowiem przepięknie jawi się przecież finałowy "I've Got A Feeling". A już w ogóle największym klejnotem wydaje się być poruszająca ballada "For Your Love". Pozostała reszta, to już zazwyczaj melodyjne, powiewne i lekkie (pół/rockowe) piosenki, których zadaniem raczej miało być wdrapanie się na wierzchołki list przebojów, choć paradoksalnie na dwóch wydanych tutaj singlach ("I've Got A Feeling" oraz "Victims Of Circumstance") słuchacz otrzymywał właśnie to czego chyba najbardziej oczekiwał, czyli aurę romantyczności, podaną z dużą dozą wrażliwości, typową dla dawnego oblicza BJH.  Z tej jak napisałem nieco powyżej ogólnie udanej płyty, wyróżniłbym jeszcze chwytliwy temat "Rebel Woman", który wszedł nawet z czasem do katalogu przebojów grupy, pomimo iż sama wytwórnia umieściła go wówczas na drugiej stronie singla.
Zakładam wszak, że wszyscy fani BJH i tak od dawna mają już tę płytę w swych kolekcjach, dlatego uważam, że cała zabawa rozbija się tutaj o rzeczy dodatkowe. A te są takie, że nic tylko palce lizać.  Bo o ile dodatki zamieszczone na pierwszym dysku, tylko z lekka radują (singlowe i maxi singlowe wersje utworu tytułowego oraz "I've Got A Feeling"), o tyle zawartość całej drugiej płyty, stanowić powinna za lekturę obowiązkową. Otóż, firma Cherry Red Records opublikowała tutaj zapis z londyńskiego koncertu w Wembley Arena - z października 1984 roku, dla 8 tysięcy ludzi. "Barkleje" mieli świetny dzień i zagrali jak w transie. Pojawiły się w repertuarze tamtego show nowsze kompozycje, głównie z ostatnich dwóch albumów, jak: "Rebel Woman", "Waiting For The Right Time", "I've Got A Feeling", "Paraiso Dos Cavalos" czy "For Your Love", które znakomicie suma sumarum wypadły w konfrontacji z kilkoma wręcz obłędnie pięknymi klasykami typu: "Poor Man's Moody Blues", "Hymn" czy choćby "Child Of The Universe".
Wiele koncertów BJH opublikowano już do tej pory, dlatego tym bardziej dziwię się, że tak piękny występ jak tenże właśnie londyński, tak długo musiał przeleżeć w szufladzie, by dostać należne mu laury.
Całości tego 2-płytowego wydawnictwa dopełnia efektowny digipack, z bogato opatrzoną książeczką, także..., co tu dużo pisać - trzeba mieć!



Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl


Brak komentarzy: