Wieści poskutkowały dawno niesłuchanymi Winger oraz historią tej grupy z wątkiem Metalliki. I tu przystańmy. Zawsze zastanawiała mnie gigantyczna sława co najwyżej poprawnej Metalliki. Zespołu, który najlepszego dokonał na pierwszych czterech, góra pięciu albumach, a tu, o ironio, ich sława wystrzeliła, gdy mnie zaczęła dyndać zmiana ich artystycznego kierunku.
Przypomniał mi się też dawny konflikt na linii Metallica-Winger. I tu docieramy do epoki Czarnego Albumu, a jednocześnie drugiego longplaya Winger - "In The Heart Of The Young", który było nie było, tylko w samych Stanach przekroczył w sprzedaży granicę miliona egzemplarzy.
Zaczęło się od teledysku "Nothing Else Matters", w którym widzimy, jak Lars Ulrich rzuca lotką w plakat Winger. A to jak przejechać prętem po klatce rozwścieczonego lwa. Kip Winger skomentował później, że Metallica to cieniasy, i że ich nagrania Winger mogliby zagrać ze skrępowanymi rękoma.
Po latach jakaś dziennikarka zapytała Kipa Wingera: czy chciałby wyglądać jak gwiazda rocka, typu Lars Ulrich?, po czym Kip rzucił strzałką w plakat Metalliki, akurat trafiając w Ulricha, jednocześnie dodając: "nie chciałbym wyglądać jak on". Od siebie dorzucę - Metallica to jedyny metalowy zespół dla ludków nieznających się na metalu i ogólnie dość mam o nich bezustannego ględzenia, a wystarczy tylko poobserwować profil jedynego pisma rockowego w Polsce na Facebooku.
Kip Winger na wiele może sobie pozwolić, mając głos jak dzwon, któremu taki Hetfield powinien pucować lakierki. Na poparcie talentu, Kip otworzył szkołę nauki śpiewania, w której zagościł nawet Rick Harrison, szef najsłynniejszego lombardu w Las Vegas, opatulonego telewizyjnym reality show. Pokazywała ów przyjemny incydent jedna z naszych komercyjnych stacji tv.
Grupę Winger bez krzty refleksji sklasyfikowano niegdyś do hair metalu, co było mocno krzywdzące. Formacja dowodzona przez Kipa nigdy nie miała ambicji stać się kolejnymi Ratt, Poison czy Warrant.
Winger to potężne brzmienie, stadionowe refreny oraz zadziorne śpiewanie. Charakter plus solidny rock/metal, do którego dzieciarnia nie ma wstępu. Świetna jak dotąd ostatnia płyta "Seven". Aż dziwne, że niemal nikt się nią u nas nie zajarał. Czego ci ludzie słuchają, ostatecznie nazywając się rockmanami? Eski Rock, Antyradia? Zapewne. Co to za rockmani, ci wszyscy korporacyjni w wypucowanych trzewikach, koszulach z usztywnionym kołnierzykiem oraz przydrogawą marynareczką.
Polecam Wingerów w całej rozciągłości. Nie tylko ostatnie "Seven", to byłaby łatwizna. Sugeruję sprawdzić, oni nawet w epoce glam, potrafili nieźle dowalić, a że tu czy tam jedna lub druga balladka... Weźmy na ruszt "Headed For A Heartbreak" - cóż za solówkownie Reba Beacha! No i, całą masę innych, jak najbardziej pod rasowe radio piosenek: "Miles Away", "Hungry", "Proud Desperado", "Seventeen", "Deal With The Devil", "Madalaine", "Easy Come Easy Go"... Wymieniać dalej?
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

