środa, 24 czerwca 2026

the nightfly live

Jeśli na chwilę przyćmimy pamięć o Steely Dan, to najsłynniejszą płytą Donalda Fagena wystaje "The Nightfly". Przede wszystkim album z muzyką, który jednocześnie zawiera jedną z najlepszych okładek, a już na pewno najlepszą o radio oraz idei pracy didżeja.

Koncertowa wersja "The Nightfly", vide "Donald Fagen's The Nightfly Live", już takiej okładki nie dostarcza, natomiast oferuje nocny rzut na Nowy Jork oraz ramię w ramię setlistę znaną z wersji studyjnej. Złożyły się na nią występy z nowojorskich teatrów Beacon oraz Orpheum, a całość brzmi świetnie, niemal nie odstawiając stopy od o kilka dekad poprzedzającego studyjniaka.
Fagen w formie, zarówno wokalnej, co pianistycznej, a wraz z nim pokaźna sekcja, z dodatkowym pianinem, gitarą, saksofonem, trąbką, puzonem czy wspierającymi wokalami. Zarzucam podziwem, jak to możliwe, by tak perfekcyjnie w dwa tysiące dziewiętnastym, na żywo przedstawić repertuar niegdyś mozolnie dopracowywany w studio i ani krzty różnicy. Ani drobiny uszczerbku, fałszu, niedogrania czy niezrozumienia. Fagen to muzykalność we krwi, pocie i łzach, absolutny mistrz czerpania, inspirowania oraz wrzucania na własne terytorium konwencji tylko sobie znanych. Od pop rocka, poprzez funk, soul, blues, film, musical czy klasykę, aż po jazz - czyli dział muzyki, w którym instrumentaliści bezustannie się przekomarzają.
Słucham z amerykańskiego CD, które już jakiś czas temu podarował mi w fabrycznej plombie Słuchacz - dziękuję!. Długo się zbierałem, bo na wszystko musi przyjść odpowiednia pora. Słucham więc i podziwiam na nowo przyodziany dobrze od lat znany repertuar. Wspaniała płyta i nie zaszkodzi nikomu.

Tak z innej beczki, prowadząc przed laty sklep z kompaktami, nawiedzał mnie regularnie pewien jegomość, maniakalny wielbiciel talentu Fagena. Dopytywał tylko o niego. Pozostałych wykonawców namierzał w zamilczeniu, więc w żaden sposób nie dam rady ocenić jego wachlarza zainteresowań.
"panie andrzeju, co ze Steely Dan bądź Donalda Fagena ma pan na stanie?" -- rozpoczynał każdorazową wizytę. Kupiłby każdy tytuł, a przecież połączenie nawet obu wariantów nie dawało dużego pola do popisu. No przecież jasne, że taki maniak od dawna wszystko miał. Tych płyt tak na oko dziesięć, więc nie wiem, na co jeszcze liczył? A wiem, wiem - na single, najlepiej różne dziwne, niekoniecznie przeznaczone do handlu, zapewne jakieś bootlegi czy wszelakie z Fagenem i Beckerem nieprzeciętne artefakty. Nie śmieję się, rozumiem, a nawet poważam, wszak każdy po cichu lubi mieć coś, czego inni pozazdroszczą.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm