Na rynek trafił kompakt Krzak "Pomarańczowy Kartofel". Dziwnie się czuję z takim tytułem, my w krainie podziemnej pomarańczy zwiemy ziemniaka/kartofla pyrą, ale że Krzaki ze Ślunska, niech więc im będzie kartofel.
GAD Records nareszcie z czymś innym od kolejnych wynalazków SBB, choć i w tym przypadku mamy tu z tak zwanym na nich akcentem, wszak w kilku numerach gościnnie wiosłuje Apostolis Antymos.
Otrzymujemy sesje radiowe z osiemdziesiątego pierwszego, i jak naklejka zapewnia - dwie ostatnie wywijanki z Janem Błędowskim, skrzypkiem najwcześniejszego wcielenia Krzaków. Grał z nimi na debiucie oraz paru singlach.
Krzak wywodzą się z nurtu MMG, który reprezentowali wraz z Kasą Chorych, Exodusami, wczesnymi Kombi czy Mchem - choć kiedyś ktoś zapewniał, że w ich przypadku nie Mchem, a Mechem.
Na "...kartoflu" skład: Błędowski, Winder, Kawalec i Ryszka, a więc identyczny, jak na "Blues Rock Band". Płycie, którą nagrano podczas występu na żywo w siedemdziesiątym dziewiątym i na ten rocznik datuje się jej wydanie. Nie jestem tego aż tak pewien. Coś mi się przed oczyma mieni, że było z opóźnieniem, jednak trudno mi teraz po upływie tylu lat będzie dokładnie doprecyzować. Niemniej, proszę w przypadku polskiej fonografii niekoniecznie brać za dobrą monetę zapewnienia wszelakich leksykonów czy opowieści mojej maści bajkopisarzy zgredzików, albowiem za premierę danego wydawnictwa uchodziło pojawienie się okładki w oknie wystawowym. Niekiedy płyty były gotowe, ale czekano na białe, wewnętrzne koperty lub folie, oraz oczywiście same okładki. Dopiero po całości skompletowaniu płyta ruszała w obieg. A przecież starsi muszą pamiętać, że niejednokrotnie wystawano w kolejce za samą płytą, którą otrzymywało się w opakowaniu zastępczym, do tego ekspedient dostawiał kwit, dzięki któremu za czas jakiś do kompletu należała się okładka. Kiedy? - kiedy będzie, kiedy zrobią. Trzeba było cierpliwie udawać się do placówek zakupowych i się dowiadywać. Nie było internetu, nie było żadnej komunikacji, był jedynie świstek, będący przepustką do skompletowania upragnionego wydawnictwa. Niektórzy ludzie nie mieli ochoty, cierpliwości, często rezygnując z okładek. Nie chciało im się, nie zależało. Dlatego teraz, po upływie lat spotykacie na przykład w komisie jakiś Bajm w kopercie z kółeczkiem oraz dopiskiem "etykieta zastępcza" lub "opakowanie zastępcze". Z tego nawet zakpili Wały Jagiellońskie, których jeden z albumów, wydany z założenia w nieciekawej obwolucie, zatytułowano: "Etykieta Zastępcza".
Wracając do Krzak. Rozpisywać się nad "Pomarańczowym Kartoflem" nie ma co. Każdy grupę zna, tym samym wartość ich instrumentalnego rocka, przyodzianego na jazz, jazz-fusion czy blues, więc trzeba mieć, i tyle. Osobiście cieszę się z drugiej - oprócz "Paczki" - krótszej wersji wolnizny "Tajemniczy Świat Mariana" oraz rzeczy, które do dzisiaj tkwią w jednej z szaf w zapierdziałych jakościowo siódemkach.
A tak z innej beczki, wciąż trzymam na półce, a to już cztery i pół dekady!, wystany w kolejce w deszczowy, wręcz ulewny dzień, winyl "Blues Rock Band". Powrót z tą płytą w totalnie zatłoczonym, czytaj: najebanym po menisk wypukły tramwaju, obfitującym w peleryny i parasole, a płyta zapakowana w szary papier, to był dopiero hardcore. Zapewne starsza brać pamięta, jak te dryndowate, zrupieciałe, z wajchami na ruszanie i hamowanie bimby, z wagonami niemal zbitymi z dech, szarpały na zakrętach, że o efektach ostrego ruszania i zahamowań nie wspomnę. I ta płyta dotarła do mej chałupy w stanie szling szlang, bez choćby jednego zagniotu. Bo andy wzniósł ją po bimby sufit i trzymał przez ponad kwadrans, drugą ręką pełniąc dwie funkcje - mocowanie z napierającym tłumem oraz trzymaniem poręczy. Taki wysiłek to niczym upolowanie bizona, a co poniektórzy umierają na myśl o plus czterdziestu przez parę najbliższych dni. W Kalifornii mają fahrenheity, jednak przemianowując ich jednostki na celsjusze musimy wiedzieć, iż tubylcy tamtej części świata, przy naszych plus czterdziestu, ubierają się jak my, natomiast przy plus trzydziestu zakładają kurtki. Serio! Teraz wiemy, dlaczego porucznik Columbo stale biegał w prochowcu. Zimno tam mają.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
