środa, 2 kwietnia 2025

(*) Val Kilmer

Umarł Val Kilmer. Dla mnie facio stanowi przede wszystkim za film "The Doors". Pierwsza scena i oniemiałem. W jednej chwili pomyślałem: o matko, Jim Morrison zmartwychwstał. Wyglądał genialnie. Zupełnie, jak Król Jaszczur. Nie jak aktor, a jak on. Od razu przeniósł mnie do tamtej epoki. Niesamowicie imitował Morrisona. Jak dla mnie potęga. W ogóle świetny film, acz ku przewrotności, jednocześnie nagradzany i miażdżony. Obejrzałbym raz jeszcze, ma pamięć opiera się na kinie sprzed lat, a to już trochę minęło.
Nie wszystko, albowiem Val Kilmer to jeszcze Iceman w obu - mocno od siebie kalendarzem oddalonych - Top Gun'ach. Kapitalny cykl, choć należy go rozpatrywać w innych aspektach.
Poza powyższymi tytułami nigdy nie zwracałem specjalnej uwagi na Val Kilmera. Sprawa się rypie na podstawie mojej ograniczonej sympatii do filmu. Do filmu, jako formy sztuki. A przecież Aktor ostatecznie zagrał w kilkudziesięciu produkcjach, które być może wciąż przede mną.
Tak już całkiem poza planem, pamiętam, jak w swoim czasie plótł wianki z Cher. Chyba jednak nie trwało długo i nie zaowocowało choćby jednym pisklęciem, ale uwierzcie, niegdyś o Cher marzyło wielu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm