Cieszy mnie stworzenie warunków pod gramofon w Aferze. Nareszcie pogram z winyli. Męczyło mnie latami. Do pewnego momentu przegrywałem co poniektóre na cedeery, lecz, od kiedy sprzęt ostatecznie zaniemógł, byłem pewien, że już po sprawie. Repertuarowo każdego tygodnia mnóstwo traciliśmy, ale teraz koniec z tym, oto nowa karta, nowe rozdanie, przed nami wiele wspaniałych chwil z nośnika, którego może nie kocham, jak CD, jednak posiadam w nim multum muzyki, jakiej wciąż nie pozyskałem na kompaktach.
Siedzę więc, przesłuchuję stare longasy i zapisuję do naszych wspólnych niedzielno-poniedziałkowych wieczoro-nocy co lepsze kawałki. Już się uzbierało, a przecież zabawa dopiero w startowym stadium.
Obecnej kondycji radiowego gramofonu dotąd nie dostąpiłem, ufam jednak, że nic nie zawiedzie. Jeśli nie zafiksują obroty, stroboskop, nacisk igły i pasek, damy radę. Urządzę w studio atmosferę podobną do tej z okładki "The Nightfly" Donalda Fagena. Z jednym tylko wyjątkiem, ja akurat nie palę - od lipca dwa tysiące dziewiątego. Leci szesnasty rok. Żaden wyczyn. Uwierzcie, wystarczyła silna wola i decyzja jednej chwili. Zero plastrów, gum czy tabletek. Nietęgich obietnic bez pokrycia. Dajcie spokój z tymi bzdurami. Uwolnienie od tego konkretnego demona trzeba jednym ruchem, jak zdeterminowany kat toporem. Nie obiecuję cudów, nie będzie lekko i bez konsekwencji, bo kiedy akurat mój organizm się odtruwał, delikatnie mówiąc: różnie bywało. Szwankujący błędnik nie spuszczał mnie ze smyczy, przez kilka miesięcy, każdego dnia, czułem się jak pijany i długo nic w utrzymaniu poziomu nie zgadzało się. Ale i tak warto, zachęcam, rzućcie to świństwo, o ile jeszcze nie daliście rady, a za zaoszczędzoną forsę nakupujcie sobie płyt. Wpadnijcie w ten właśnie, absolutnie najprzyjemniejszy nałóg. Moje Marlboro obecnie kosztują ponad dwie dychy za paczkę. To jakieś szaleństwo. Zatem, przy założeniu puszczania z dymem jednej paczki dziennie, wychodzi sześć stów każdego miesiąca. Pozwólcie, niech to z siebie wyrzucę: chore, wręcz pojebane. Ruina zdrowia i portfela. A na dobitkę codzienne pranie odzienia, że o nieustannym waleniu z ryja nie wspomnę. Niech więc zapachnie muzyką. Wiosną i kwiatami. Cudowna frajda przesłuchiwać właśnie z winyli kandydatów do Nawiedzonego Studia, przy czym, kilka smaczków właśnie wpadło do mej nawiedzonej torby. Niestety, nie uchylę ani tytułu, wszak nie mielibyśmy żadnych niespodzianek.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm