wtorek, 14 listopada 2017

BRYAN ADAMS - "Ultimate" - (2017) -









BRYAN ADAMS 
"Ultimate"
(POLYDOR)

*****





Ktoś zapyta, po co kolejna kompilacja, skoro poprzednia 2-płytowa "Anthology" w zasadzie w stu procentach wyczerpała temat? Przede wszystkim, upłynęło długich dwanaście lat - a to w muzyce jedno pokolenie, po drugie: do bogatego dorobku Adamsa od tamtego czasu dobiły jeszcze trzy studyjne albumy. W tym rewelacyjny "Get Up", za którego odpowiedzialność producencką wziął wówczas na siebie rozchwytywany niegdyś Jeff Lynne. I tu muszę wtrącić, iż liderowi E.L.O. należy się szczególny szacunek, albowiem w owym 2015 roku przyłożył się niezwykle do nowego dzieła lubianego u nas Kanadyjczyka, tym samym mocno zaniedbując wydane niemal w tym samym czasie własne. Zaserwowana pod szyldem Jeff Lynne's ELO płyta "Alone In The Universe" okazała się średniakiem, choć lider kultowych Elektryków obiecywał cudo. Niestety niemal cały świat nie poznał się także na nowych piosenkach z "Get Up", co ogólnie zaowocowało średnią jego sprzedażą, pomimo początkowych wysokich notowań na listach przebojów. Doszło zatem do paradoksu, iż maestro Adams - będący w super formie - musi teraz
powstać z kolan. Najlepszym rozwiązaniem ponowne skompilowanie najlepszych piosenek, plus dorzucenie na zachętę czegoś premierowego. Tego typu zabiegi z reguły się sprawdzają, tak też Bryan Adams splótł z nadwornym kompozytorem, a i odwiecznym kompanem Jimem Vallancem dwie celujące melodie, tj: dynamiczną "Ultimate Love" oraz klasową balladę "Please Stay". Obie powinny teraz nadawać ton wierzchołkom list przebojów, jednak to, co w takiej muzyce bywało pewniakiem ze trzy dekady temu, obecnie nie gwarantuje niczego. Do nich dobiło nieźle wyselekcjonowanych dziewiętnaście mniejszych (jak "Go Down Rockin' ") oraz większych przebojów (w zasadzie wszystkie pozostałe). Tę drugą grupę reprezentują m.in: "Heaven", "All For Love", "Can't Stop This Thing We Started", "(Everything I Do) I Do It For You", "When You're Gone", ""Please Forgive Me", "Summer Of '69" and many many more..... Oczywiście płyta obfituje w przeboje powstałe na przestrzeni blisko czterech dekad działalności, więc jeśli komuś
wystarczy się tylko na nich skoncentrować, to oczywiście poniższy zestaw spełni wszystkie oczekiwania. Ja jednak nie wyobrażam sobie tak pobieżnego potraktowania tematu. No bo jak zostać zadeklarowanym sympatykiem tak klasowego Artysty, jeśli na domowej półce z płytami zabraknie: "Reckless", "Waking Up The Neighbours" czy choćby ostatniego "Get Up. Takie "Ultimate" powinno się jedynie dokupić w ramach ciekawostki, której wartość podbijają dwie wspomniane nowe piosenki.
Kompilacja na swój sposób z gatunku obowiązkowych, ale o następną podobną upomnę się nie wcześniej jak za dwie i pół dekady.






Andrzej Masłowski


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"