poniedziałek, 18 maja 2015

COLIN MOLD - "Now You See Me" - (2014) -




COLIN MOLD
"Now You See Me" - (CPM Records) -
***2/3

Nazwisko Colina Molda niewiele powie przeciętnemu odbiorcy muzyki. A szkoda, gdyż to w jednym ciele bardzo zdolny kompozytor, instrumentalista (gitara, skrzypce, pianino, instrumenty perkusyjne), a i wokalista. I choć artysta tworzy na peryferiach wielkich scen, jego muzyka wcale nie jest z tego powodu uboższa, nawet jeśli od razu zdamy sobie sprawę, iż praktycznie wszystko wykonuje jedynie tylko on sam.
W jego życiu muzyka jest niemal od zawsze. Już od najwcześniejszych szkolnych lat uczęszczał na lekcje gry na skrzypcach i gitarze, a oprócz tego również wiele słuchał przeróżnych muzycznych gatunków.
Nagrywa od niedawna, ale jego dorobek zaczyna się zauważalnie budować. Na koncie posiada jeden album z przez siebie utworzoną grupą Kara, ponadto dwa autorskie ("Now You See Me" jest już tym trzecim), a także zaliczył cenną współpracę z art-rockową formacją Karnataka - w której to występował w roli muzyka koncertowego, na ich poprzedniej dość długiej trasie.
Wydany niedawno "Now You See Me" zdradza spore przywiązanie Molda do łagodnej odmiany rocka progresywnego, takiej w klimacie grup Camel czy Marillion, jak i nieco młodszych przedstawicieli gatunku, którzy chętnie zahaczają o folkowe rejony, jak: Mostly Autumn, Iona czy wspomniana już Karnataka, która to na ostatniej płycie "Secrets Of Angels", zauważalnie obrała inny kierunek.
I choć, co już podkreśliłem, muzyka Molda nie brzmi ubogo, to na pewno nie rozpieszcza nas także jakimś aranżacyjnym przepychem. Za to urzeka naturalną lekkością i swobodą wypowiedzi. Mold spore akcenty kładzie na wszech obecne partie klawiszowe, które stanowią za idealne tło do melancholijnego tonu całości. Zresztą, przez głos naszego bohatera przebija romantyczno-lamentujący ton. Można przy okazji zarzucić nawet pewien zauważalny schematyzm, jednak w żaden sposób nie da się artyście odmówić autentyczności. Nie brakuje tu także gitary, z którą to Mold czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Inna sprawa, że mogłoby jej pojawiać się nieco więcej, jak choćby w pełnych uroku kompozycjach "Blood On Your Hands" czy "Amelia (The Vagabond)" - pozostawiających z tego powodu pewien niedosyt.
Płyty do pewnego momentu słucha się bardzo przyjemnie, ale nic więcej, wszystko co najlepsze muzyk pozostawił nam na sam koniec. To właśnie ostatnie trzy utwory, są absolutnej przedniej urody. "Running Dry" - z cudownym, wręcz a'la Andy Latimer gitarowym solo. Ponadto, z pozoru przeciętnie rozwijająca się melodia w tytułowym "Now You See Me", nabiera rumieńców w swej drugiej części. Tutaj zgrabnie łączą się brzmienia akustyczne z kolejnym barwnym solo gitary. Do tego jeszcze z niemałym wdziękiem dośpiewuje Moldowi zaproszona Michelle Glover.
A finał? Lepszego być nie mogło - "My Celtic Home" - pobrzmiewający folk-Wyspiarskimi nutami. Z narastającą dramaturgią, od skromnych fortepianowych plam, aż po dosłownie płaczącą gitarę. Tutaj ponownie Moldowi w partiach wokalnych potowarzyszyła Michelle Glover.
Album ten pokazał, jak przy pomocy niewielu środków, da się stworzyć barwne dzieło. Delikatne, urzekające i refleksyjne zarazem.
I proszę nie mówić, że dzisiaj się już "takiej" muzyki nie tworzy. Jest jej sporo, tylko trzeba zechcieć poszukać.

P.S. To dzięki dobrze już Państwu znanemu Krzyśkowi "Gotyckiemu" poznałem twórczość Colina Molda. Ukłony !


Andrzej Masłowski 


Radio "AFERA" 98,6 FM (Poznań)  - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00



"... dla tych, którzy wiedzą co w muzyce najpiękniejsze"