sobota, 9 listopada 2013

niebawem Collage ...

Szykuję się do wtorkowego koncertu Collage. Ciekawe jak tam bilety. Oby poszło jak najwięcej. Ktoś się na fejsbuku pochwalił zdjęciem z zakupionymi aż dwoma, ktoś inny także szepnął, że już ma. Może będzie ścisk. Oby. Lubię, gdy nie świeci puchami. Dlatego przyjdźcie Państwo do Bazyla 12 listopada. I pospieszcie się z biletami, póki są jeszcze po 35, bo w dniu koncertu będzie już o dyszkę drożej.
Rzadko bywam na koncertach. Trochę wybrzydzam, bo zbyt wiele już widziałem. Mało co mnie może zaskoczyć. Ale warto chodzić.
W przyszłym roku centrum rozrywki należeć będzie do Łódzi. Przyjadą tam Depeche Mode (luty), Peter Gabriel (kwiecień) i Black Sabbath (czerwiec).  Lecz na bilety mogą dzisiaj pozwolić sobie tylko bogacze, albo "niekupowacze" płyt. Mnie nie ma w żadnej z tych kategorii. O ile na Black Sabbath najtańsze bilety kosztują "małe piwo" bagatela 220 zł, to już na Depeche Mode widziałem dostępne tylko za ok.570 złotych. Szaleństwo. Gdyby nie okazjonalne zaproszenia, akredytacje i dobre serca znajomych, to musiałbym kraść, by sprostać wymogom dla uciech z życia.
Trochę odstajemy od normalnego świata. Andrzej z Zielonej Wyspy przy okazji niedawnego stadionowego koncertu Bruce'a Springsteena w Kilkenny, napisał mi, że Irlandczyk na bilet za 100 euro, musiał "poświęcić" jedną dniówkę. No comments!
W kraju rozgorzała dyskusja o 6-latkach, czy mają już do szkoły czy nie. Dużo tu podziałów zdań. Ja bym nie puszczał. Niestety wielu moich znajomych myśli inaczej. No cóż, żyjemy w nerwowych czasach, po co jeszcze dzieciakom zabierać przedwcześnie dzieciństwo. Ale rozumiem politykę rządu, w końcu ktoś musi harować na nasze emerytury. Rodzicom zaciemnia się faktyczny obraz rzeczywistości, a ci pchają maluchy w fartuchy i tornistry. Przepraszam za porównanie, ale Hitler też zachęcał kobiety do masowego rodzenia. Rzesza potrzebowała armii. Kilku wybitych zastępować miało kilku rekrutów. I tak miało się kręcić. Na szczęście nie zdążyło. Trochę o tym kiedyś poczytałem. Polski rząd podobnie potrzebuje armii do zasilania ZUSu. Że już o walce szczurów nawet nie wspomnę, by maluchów nie zniechęcać na samym życiowym starcie.
Późno już , pora do łóżka. Rano do roboty. Na krótko, ale trzeba. Jeszcze tylko dosłucham drugą stronę Eela Craig - bo ładnie się sączy z czarnej płyty. I myślę o pewnym maluszku, któremu nie dane było dostąpić tego świata. Ach...


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"




piątek, 8 listopada 2013

POWERWORLD - "Cybersteria" - (2013) -

POWERWORLD - "Cybersteria" - (STEAMHAMMER / SPV) -
*

Ambitne przedsięwzięcie Bawarczyków z Powerworld, którzy dość szybko podnieśli się po przedwczesnej i niespodziewanej śmierci Andy'ego McDermotta, czyli popularnego Maca. Świetnego wokalisty, znanego także z Sargant Fury, lecz przede wszystkim z Threshold.
Najnowszy album przynosi zatem przymusową zmianę na fotelu wokalisty, na którym zasiadł Michael Bormann - były trzon znanego melodic hard rockowego bandu Jaded Heart.
"Cybersteria" jest concept albumem nawiązującym do świata Orwellowskiego, w którym wszech panuje nadzór, a różnego rodzaju skype'y czy facebooki odsłaniają w pełni nasze "ja".
Nad całością przy konsolecie czuwał basista i gitarzysta zespołowy Ilker Ersin, który pod względem produkcyjnym wszystko doprowadził do szczęśliwego końca. Niestety jako kompozytor Ersin (do spółki z Bormannem i Marco Grasshoffem) nie wspiął się tutaj na żadne wyżyny. Całość zamiast jakiegoś porywającego power metalowego czy art rockowego grania, jawi się jedną wielką nudą i dłużyzną. Okazuje się, że zachrypnięty, aczkolwiek słodkawy metalowy głosik Bormanna, kompletnie nie pasuje do solidnie szlifowanych gitarowych riffów Andreasa Rippelmeiera. Rażą w dodatku usilne refreny, natarczywe i kompletnie zbędne chórki, no i niemal nudne kaskadowe melodie. O ile silny głos Maca podkreślał niegdyś wyrazistość kompozycji, o tyle śpiewu Bormanna wydaje się stanowczo za dużo. Odnieść można wrażenie, że ten śpiewa non stop, nie dając rozwinąć skrzydeł grupie.
Cóż, myślę, iż byłaby to na pewno lepsza płyta, gdyby nie zaśpiewał na niej Michael Bormann. Kompletnie chybiony głos do takiej muzyki, pomimo iż de facto niezły przesz wokalista.
Bardzo zła płyta, która wyszła z rąk na co dzień dobrych muzyków. 


Andrzej Masłowski
 

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP" 


LA TULIPE NOIRE - "Matricide" - (2013) -

LA TULIPE NOIRE - "Matricide" - (MUSEA) -
***



Intro sugeruje , że nie będzie to wesoła muzyka. Na myśl przywodzi nawet nieco Mozartowskie "Requiem", pomimo iż grupa zaczerpnęła tenże temat z jednego z dzieł Jana Sebastiana Bacha.
Wiele się zmieniło zatem od mojego poprzedniego kontaktu z tą grecką grupą. A było to w okolicach 2000 roku, kiedy to La Tulipe Noire nagrali uroczą płytę "Shattered Image" - pachnącą starym Marillion. Zresztą, poza samą muzyką, nawet dawne logo, jak i cała okładka, ku temu brnęły.
Dzisiaj śpiewa już inna pani, a i sama muzyka sporo się różni od tamtej. Muzycy z "Czarnego Tulipana" grają co prawda nadal symfonicznego rocka, lecz już ze sporo mocniejszymi gitarami - często wręcz metalizującymi. Brzmienie klawiszy także bardziej przypomina silne akordy Clive'a Nolana, aniżeli pastelowe pasaże Marka Kelly'ego. A mimo to, jest to muzyka melodyjna i na swój sposób jakoś porywająca, wciągająca. I pisze to człowiek, który w ostatnich latach niespecjalnie kocha te wszystkie neo-progresywne zjawiska. Najczęściej imitujące samych siebie, bądź beznamiętnie kopiujące patenty Yes, Genesis, ELP, Marillion, Pallas, IQ,  Pink Floyd czy nawet żeńskich gotycko-metalowych bandów, jak w tym przypadku. W muzyce La Tulipe Noire wszystkiego z powyższych mamy po trochu, lecz nawet nie razi to nazbyt mocno.
Wokalistka J.Massie nie posiada jakiejś cudownej barwy głosy na miarę subtelnej Annie Haslam, bądź metalurgicznej Lany Lane, a jednak słucha się tego co ma do powiedzenia z zainteresowaniem. Jej silny, stanowczy śpiew, nie pozwala przejść odbiorcy obojętnie wobec wypowiadanych przez nią słów. J.Massie śpiewa o sprawach ważnych. Otóż, album "Matricide" (czyli "Matkobójca") opowiada o zniszczeniu ziemi przez człowieka. Przez co doprowadził on do śmierci swej Matki Ziemi, a więc stał się matkobójcą. Odnosi się to do ekologicznego wymiaru ziemi, także do wojen, a i do wszystkiego na czym ucierpiała nasza planeta.
Jako, że to concept album, trudno jest wyróżnić jakiś tylko pojedynczy fragment, gdyż całość wydaje się nierozerwalnie istotna. Mnie jednak szczególnie przypadł do gustu rozbudowany "Poseidon's Wrath" - finezyjny, zagrany z polotem i jakby trochę nieprzewidywalny.
Szkoda jedynie, że słuchając La Tulipe Noire, nie poczułem się dalej od tego co obecnie proponują grupy typu Pallas, Arena czy Landmarq.
"Matricide" to jak jednorazowy bilet na film, który podoba się tylko w dniu seansu, ale gdy przyjdzie nam ochota na pełnię wrażeń, to i tak sięgamy na półkę po najlepsze plenerowe widowiska, wyłączając kino efektów komputerowych.


Andrzej Masłowski
 

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"





środa, 6 listopada 2013

dobry humor nie dla idiotów

Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Odeszło słońce, przyjemne powietrze, za to nagromadziły się deszczowe chmurzyska, zrobiło się zimno, i co gorsza, tak ma ponoć już zostać. A zatem, byle do wiosny.
Siedzę w robocie, spoglądam przez okno i mam się ochotę napić. Chyba zaraz wyskoczę po jakiegoś drinka. Muszę tylko poczekać , by mój durny szef mnie nie przyskrzynił. Będzwał jeszcze gotów mnie wyrzucić z roboty, tylko dlatego, że ktoś go kiedyś pouczył o nienagannym życiu w trzeźwości. Trudno sobie nie chlapnąć, gdy się patrzy na coś takiego.
Wszedłem na hejterski onet.pl i od razu rzuciła mi się uśmiechnięta głupia gęba prezesa. A uśmiechnięta, bo im ponoć znowu w procentach podskoczyło. Im Proszę Państwa procenty skaczą nawet na trzeźwo. A przecież normalny człowiek na trzeźwo nie jest w stanie tego zrozumieć.
Zostawmy pogodę i zabłocone kaczęta.
Dawno nie byłem w kinie. Nie chodzę, bo nie lubię. Zawsze koło mnie przysiądzie się jakiś chlew i głośno mlaszcze. Potem jeszcze świnia siorbie, przypominając sobie, że w drugiej racicy trzyma kubek ze słomką. Wydać dwie i pół dychy na podnoszenie sobie ciśnienia, nie służy mi najlepiej. Pozostaje zatem domowe kino, a na to czasu brak, ponieważ są lepsze rozrywki. Są płyty dla ducha, a dla oka chociażby Liga Mistrzów.
Widziałem kapitalny zwiastun do nowego dzieła Juliusza Machulskiego "AmbaSSada". Mój Syn był i go nie ruszyło. Młody jest, więc może dlatego?. Kilku fejsbukowiczów także ostro ponarzekało na scenariusz i brak humoru. W kilku recenzjach, paru mądralińskich, także mi zasugerowało siedzenie w domu. I co ja mam począć? Na "łamerykańskie holiłudy" cierpliwości nie mam, a dobrego kina nie reklamuje się na bilboardach. Tak samo zresztą jak muzyki. Bo jeśli te kinowe hity są tak "dobre" jak proponowane gwiazdy na komórki, albo na kolorowy dział nowości w Empiku, to już mnie skręca na wymioty. Nie pomyślałem tylko o jednym, że większość dzisiejszych znawców sztuki jest całkowicie wyzbyta dobrego smaku i gustu, dlatego być może nowy humor "AmbaSSady" będzie dla mnie "tym czymś", czego jakiś wykształciuchowy dziennikarzyna nie dostrzeże. Podobnie przesz bywa ze współczesnym kabaretem. To co mnie kładzie na łopatki na większości nie robi większego wrażenia. Wystarczy za to na scenie krzyknąć "mam to w dupie", i dać się w nią kopnąć, i już całe stado rży. Specjalistami w tak debilnym poczuciu humoru są te wszystkie Kabarety Młodych Panów cz Dno. Zresztą, spojrzeć wystarczy już na same etykiety, by wiedzieć co będzie grane. Dlatego, jeśli taki widz zasiądzie w Multichlewie na "Ambassadzie", to czego tu oczekiwać. Pójdę, zobaczę, na pewno to dobry film. Posłuchałem w internecie wypowiedzi Machulskiego, jego aktorów także, i coś czuję, że to dla mnie.
A tak na dokładkę, dorzucę Państwu info o koncercie Black Sabbath w  Łodzi -11 czerwca 2014 roku. Bilety panie, jak zwykle za pół darmo, czyli od 220 do 440 złotych. Powstał nowy biznes, naciąganie frajerstwa niekupującego płyt, na drogie koncerty. A owe frajerstwo myśli sobie, że kiwa swych idoli rżnąc darmowe pliki z ulubioną muzą, a później idzie taki jeden z drugim, by zobaczyć swego gwiazdora na żywca, i nawet nie wie, że płacąc za bilet wszystko odda z nawiązką. Wszystko byłoby ok, tylko dlaczego ja mam się także do tego dokładać?. Kiedy pierwszy raz Black Sabbath przyjechali do Poznania w połowie lat 90-tych, to bilet do Areny upominał się o 28 złotych, a nowość na CD kosztowała 46,99 złotych. Dzisiaj bilet na koncert plus dojazd i jakaś obiadowa micha, warte są taniego używanego auta na jakiejś niedzielnej giełdzie. Auta dla jakiegoś studenciaka, któremu się dupska nie chce wozić zatłoczonymi miejskimi autobusami.
Jest jednak coś pozytywnego w całym tym rozkwaszonym felietonie, a choćby to , że pójdę na Collage. Na akredytację. Dostałem. Jak zwykle pomogła mi w tym dobra duszyczka. Dzięki.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"




wtorek, 5 listopada 2013

życie nauczyło mnie nieskromności

Zapraszam do odwiedzin mego nowego bloga "Blog tylko o płytach CD i LP". Działa od kilku dni. Adresowany jest do miłośników fizycznych płyt, ich okładek, a także ciekawych jak i zwyczajnych ich wydań. Słowem, dla wszystkich kochających prawdziwą sztukę. Nie tylko w postaci samej muzyki, ale i jej opakowania. Wiem, że te słowa brzmią obco dla nagminnych ściągaczy darmowych sieciowych plików, ale może i oni niegdyś się nawrócą, czego rzecz jasna tymże życzę, choć nie powiem bym z tego powodu nie mógł spokojnie spać.
Dzisiaj pewien kolega podesłał mi zaproszenie do słuchania jakiejś prog rockowej stacji w internecie. Odpisałem delikatnie, by on podrzucił mój link w drugą stronę. Chodziło m.in. o to, że oni promują Collage, w związku z najnowszą trasą koncertową. Ja także promuję. Nie z chęci zysku (bo tego nie mam!), a z czystego serca, ponieważ robię to kochając muzykę Kolażów, wiedząc przy okazji, że i tak nie dostanę darmowej wejściówki na zbliżający się koncert "u Bazyla". Wejściówkę to ja sobie kupię i pójdę na ten koncert, bo jestem na niego wręcz napalony! Także, będę wdzięczny za nie podrzucanie mi propozycji słuchania innych, a raczej namawianie innych do słuchania mnie. O, i teraz sobie ulżyłem! Bo ja proszę Szanownego Państwa, mam wiele tysięcy LP i CD, i je wszystkie znam. Lepiej lub mniej, ale znam. Wiem co jest na okładkach, w ich wnętrzu także, kto tam gra i jak gra. Dlatego nieskromnie mogę rzec, że jak przychodzę do Nawiedzonego Studia na cztery godziny (a mógłbym nawet na dziesięć! - czemu nie) , to gadam z powietrza, a do radiowego zeszytu zaglądam tylko po to, by upewnić się czy mówię o właściwej płycie, którą właśnie przed chwilą włożyliśmy z Krzysztofem do radiowego odtwarzacza. Mam wiele skromności , pokory i dobrego tonu, gdy mówię o książce, kinie, sporcie czy czymkolwiek innym, bowiem w żadnej innej dziedzinie nie czuję się czempionem, ale gdy gadam o swoich płytach, nie znoszę polemiki, uwag, sugestii, ponieważ każdą z nich słucham , przeżywam i wiem jak ją słyszę i jak daną czuję. Dlatego ten nieskromny ton, zakończę tym, że dzisiejsza sytuacja zmusiła mnie wreszcie do wyrzucenia z siebie tego co myślę. Oczywiście zdając sobie sprawę z narażenia się kilku hejterom, ale hejterom naraziłby się nawet sam Pan Bóg.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP" 


poniedziałek, 4 listopada 2013

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 3 listopada 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 3 listopada 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota
prowadzenie: Andrzej Masłowski 




RTZ - "Lost" - (1998) -
- Don't Wait

SEVENTH KEY - "Seventh Key" - (2001) -
- The Kid Could Play
- Missy

HAREM SCAREM - "Mood Swings II" - (2013) -
- Sentimental Blvd.
- Mandy (instrumental)

STRYPER - "Second Coming" - (2013) -
- Surrender

DEF LEPPARD - "Viva! Hysteria" - (2013) -
Live At The Joint, Las Vegas, 22.03.2013
- Don't Shoot Shotgun
- Animal

TONY HARNELL & THE MERCURY TRAIN - "Round Trip" - (2010) -
- Song For Dianne

PLACE VENDOME - "Streets Of Fire" - (2009) -
- Dancer
- I'd Die For You

BLACKFOOT - "Siogo" - (1983) -
- Teenage Idol

BLACKFOOT - "Strikes" - (1979) - 
- Highway Song

COLLAGE - "Nine Songs Of John Lennon" - (1993) -
- Woman
- Imagine

AIRBAG - "All Rights Removed" - (2011) -
- Never Coming Home

MARC ALMOND - "Enchanted" - (1990) -
- The Sea Still Sings
- Carnival Of Life

MICHEL POLNAREFF - "Michel Polnareff" - (1975) - zagrane z LP
- Rainy Day Song
- Holding On To Smoke

GREG KIHN BAND - "Next Of Kihn" - (1978) - zagrane z LP
- Remember
- Understander
- Secret Meetings

TRANSATLANTIC - "The Whirlwind" - (2009) -
- The Wind Blew Them All Away

THE MISSION - "The Brightest Light" - (2013) -
- Swan Song

NEW MODEL ARMY - "Between Dog And Wolf" - (2013) -
- Summer Moors
- Ghosts

DIRE STRAITS - "Live At The BBC" - (1995) -
recorded on 22 July 1978 at BBC Studios in London
- Down To The Waterline
- Six Blade Knife
- Sultans Of Swing

COLLAGE - "Safe" - (1996) - reedycja z bonusem
- The Winner Takes It All - {previously unreleased}








niedziela, 3 listopada 2013

pragnę Państwa zaprosić do NS

Wszystko już spakowane. Nawiedzone Studio gotowe i czas je zacząć. Już o 22-giej. Bądźcie Państwo przed odbiornikami. Zapraszam. Ja Was nie zawiodę. Zawsze w niedzielę o tej porze jestem przez cztery godziny do Waszej dyspozycji.
Repertuar myślę dobrałem należycie. Pobawimy się nieco winylami. Zabieram ich aż pięć, choć nie wiem z ilu zagram. Reszta to kompakty. Stare i nowe. Niektóre nawet bardzo bardzo nowe.
Wiem, że dzisiaj żałoba narodowa, ale smucić się nie będziemy. A jeśli choćby troszeczkę, to na pewno pięknie, lirycznie, nie cierpiętniczo. Pan Tadeusz Mazowiecki na pewno nie chciałby nawiedzonego studia z czarnymi wstążkami i zniczami. Dlatego będzie jesiennie, jak pora roku nakazuje, lecz z muzyką wiosenno-letnio-jesienną. Bez zimy,  bo tej nie znoszę. Zima kojarzy mi się z końcem życia, a do tego jeszcze nie spieszno.
Zmarł Gerard Cieślik. Powojenny geniusz polskiego futbolu. Nie był to artysta moich czasów, ale jego nazwisko znam całe życie, a i wiem co znaczył dla pokolenia mego Taty. I wcale nie przeszkadza mi jego ukochany Ruch Chorzów. Bo ja bardzo szanuję Ruch Chorzów. Tak samo jak Górnika Zabrza, Wartę Poznań czy Stal Mielec. Jak również Kazimierza Deynę - filara Legii Warszawa. I jeszcze wielu, wielu innych. Ja tylko nie lubię współczesnej Legii, bo Legii nie wolno lubić :-) Nie znoszę najbardziej CWKS Legii - za kradzież najlepszych piłkarzy w czasach PRL-u. Na przymusowe odbycie służby wojskowej. Były takie paskudztwa jak Legia, Śląsk Wrocław, Gwardia Warszawa czy Olimpia Poznań (milicyjny organ). Można nie lubić, nie znosić, ale nie wolno jednak nienawidzić. Bo wtedy to już kibolstwo.
Ze mnie to taki kibic, który kocha Wartę i Kolejorza, ale gdy była Olimpia, to też chodziłem na ich mecze. I kibicowałem jak Warcie czy Kolejorzowi. Pod warunkiem, że nie grali przeciwko sobie. Wówczas Olimpia była ostatnia.
Na Golęcin chodziłem z reguły na drugie połówki, bowiem wówczas wpuszczano za darmo. Dzięki temu bywałem tam prawie na każdym meczu.
W latach 90-tych , gdy trenerem Olimpii był Grzegorz Lato, miałem okazję go poznać. Sprzedałem mu nawet składankę z hitami Tiny Turner, a jego asystentowi (nie pamiętam nazwiska) CD Aerosmith "Get A Grip". Tak tak, tak było. Mało tego, handlując kompaktami, sprzedałem sporo składanek z przebojami piłkarzowi Andrzejowi Jaskotowi. Fajny gość, dobrze się z nim gadało, choć z urody przypominał bardziej boksera. Pamiętam, że po Olimpii, Jaskot poszedł do Widzewa Łódź, a później grał jeszcze w Aluminium Konin, a to już w drugiej lidze. I tutaj czadzik, bowiem będąc piłkarzem drugiej ligi (a dzisiejszej pierwszej) zagrał nawet jeden raz w reprezentacji Polski. Nie pamiętam już w jakim meczu, ale na sto procent zagrał. Wiem, że później wziął się za trenerkę, jednak ślad mi po nim zaginął.
Andrzej Jaskot zapoznał mnie wówczas z gwiazdą Olimpii - Markiem Czakonem. Nie pamiętam już o czym rozmawialiśmy, ale duma mnie rozpruwała.
No tak, rozgadałem się nieco, a tu za chwilę początek meczu Lecha z Górnikiem Zabrze.
Odwiedzajcie mój nowy blog !!! (BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP)

Do usłyszenia!

Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"