Przed nami, Drodzy Państwo, album Genesis o nazwie własnej, czyli "Genesis". Zapoczątkowane na "Abacab" nowe brzmienie zespołu niegdyś progowego, tym razem w konwencji pop. W "Mamie" potężny automat perkusyjny, mocny jego rytm, a do niego rzecz jasna sprawności i umiejętności Phila, dające efektowne dostawki. I nie zapominajmy o super syntezatorze Tony'ego Banksa. Wbrew sugestywnemu tytułowi, nie jest to piosenka o mamie, o ciepłym do niej stosunku, a o wiekowej prostytutce, co tu dużo gadać: burdel'mamie. Nasz bohater podkochuje się w niej, ale ewidentnie uczucie nieodwzajemnione.
Ściśli w afekcie do Petera Gabriela nie mają tu czego szukać. Rok tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty trzeci wnosił wiele nowego, tak też i Genesis nie mieli zamiaru tkwić w żabotach, koloratkach, frakach czy innych halsztukach. Sprawę ewidentnie wyczuł Hugh Padgham. Wyprodukował chłopakom ten album jak z nut. Tak, i uczciwie dodać należy, z nimi do spółki.
Uwielbiam całość, włącznie z powszechnie poniewieranym "Illegal Alien".
Wciąż urzeka "Taking It All Too Hard", i nadziwić się nie potrafię, że nawet sami muzycy nie docenili potencjału piosenki. Nagrali, umiejscowili na płycie, i tyle. Nigdy nie wypróbowali na koncertach, a przecież tak niezwykle pasowała do natury Phila Collinsa. Do wielu rzeczy, choćby z jego solowych płyt, gdzie jakże w ten deseń nadawał o zerwanych związkach. Ten numer to taki trochę kalejdoskop sercowych zdarzeń z życia Phila.
Rozkołysane "That's All", także podejmowało tematykę rozpadającego się uczuciowego związku, choć czyniło to w radiowym tonie. Jakże inne granie Genesis od Sztuczki z Ogonem czy Duke'a.
Polecam dwa ostatnie akcenty dzieła, jakże niedoceniane, przecież. Emocjonalne "Silver Rainbow" jest o tym, że jak jesteś zakochany, wszystko inne cię nie obchodzi. Wiemy, co to oznacza. Sądzę, że większość z nas liznęła podobnych emocji choć raz. Z kolei, zamykające całość "It's Gonna Get Better", podkreśla ludzką odporność na niesprzyjalności (w sensie - niesprzyjanie) losu.
To lepsza płyta, niż wielu ją zapamiętało. I nie słuchałbym w jej temacie starszych kolegów, dobrze wszystkim radzę. Zawsze polegajcie tylko na sobie.
P.S. Nieustanne życzenia zdrowia i miłości dla Phila!
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !

