Dla Długiego wymarzyła mi się symboliczna czarna róża, ale o takich u bram wiecznego spoczynku nie słyszeli. Sytuacja skłoniła, by po powrocie do chałupy sięgnąć po tę z okładki Thin Lizzy "Black Rose: A Rock Legend", czyli z jedynej płyty z Gary'ym Moore'em w składzie. Chociaż, nie do końca, wszak było jeszcze w siedemdziesiątym czwartym "Nightlife", gdzie maestro Moore posolówkował w "Still In Love With You". Wczesna wersja z wdziękiem, acz nie była jeszcze równie rozbudowana i przejmująca, co posmakowałem w dwóch kolejnych dekadach. W odtwarzaczu ostatnich siedem minut albumu, tytułowa Czarna Róża, opatrzona irlandzkim przedrostkiem - "Roisin Dubh (Black Rose): A Rock Legend". Wykwintny kawał hard rocka napotykający celtycką mitologię, stąd w czterech częściach, aż trzy oparte na tradycyjnych irlandzkich melodiach. Dawno nie słuchałem. Obecnie już tylko z kompaktu, winyl poszedł w ludzi jeszcze w epoce mleka pod nosem.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

