wtorek, 16 czerwca 2015

BETH HART - "Better Than Home" - (2015) -




BETH HART
"Better Than Home" - (MASCOT / PROVOGUE) -
****

Ładną płytę Beth Hart nagrała. Bardzo nastrojową, w przygniatającej jej większości. Nie lada to wyzwanie dla kobiety, której zdecydowanie do twarzy w blues-rockowych piosenkach pokroju "Bang Bang Boom Boom". Niech to jednak nikogo nie zmyli, bowiem artystka nie porzuciła korzeni country, bluesa czy rock'n'rolla - absolutnie. Po prostu, tym razem mocniej uwypukliła swe drugie oblicze i zaproponowała więcej ballad, nasyconych atmosferą dawnego jazz-bluesa oraz soulu. Z kolei, wokalną ekspresją powołując się na dokonania Arethy Franklin, Etty James czy Niny Simone. I nie ma w tym cienia przesady. Proszę wraz za tymi odniesieniami posłuchać choćby żarliwej "Tell Her You Belong To Me", bądź tego czarującego i na pół "brudnego" śpiewania w tytułowym "Better Than Home" ("....gdy spoglądam na świat mnie otaczający wiem, że jestem częścią czegoś dobrego...."). Dla kontrastu polecam zestawić pełną subtelności, głównie fortepianową pieśń "St. Teresa" ("...Mamo, czy pomodlisz się za mnie? , bo ja w tym nigdy nie byłam dobra..."), a także następną w płytowej kolejności delikatną i nasyconą pianistyczną klawiaturą oraz smyczkami "We're Still Living In The City" - bo jak Beth w niej sugeruje; w życiu można być ubogim, lecz w sercu nosić pokłady bogactwa.
Na tle takich piosenek, tych kilka żarliwszych, jak "Might As Well Smile", "Trouble" czy wręcz przebojowa "The Mood That I'm In", wydają się być zaledwie kompozycjami udanymi. Tym bardziej, że najsmakowitsze kąski Beth Hart pozostawiła na sam koniec. A jest to zestawienie trzech do szpiku poruszających ballad - w tym jedna dodatkowa, dołączona tylko do limitowanej wersji albumu, a bez której dzieło nie byłoby kompletne. I tak, na pierwszy rzut otrzymujemy wręcz obłędnie piękną "Mechanical Heart" - dedykowaną mężowi artystki ("...urodziłam się z mechanicznym sercem, milami drutowych kabli, a i różnych części zamiennych, i gdybym tylko miała ludzką twarz, dałabym ci miłość, na którą tak bardzo zasługujesz..."). Po niej następuje pełna patosu "As Long As I Have A Song". Tu także fortepian odgrywa główną rolę, a wszystkie pozostałe instrumenty jedynie leniwie mu asystują. Beth z dużym wyczuciem żongluje emocjami, choć te, wydaje się postawić niczym kropkę nad "i" w finałowej i przepełnionej osobistym tonem "Mama This One's For You" ("...Mamo, nigdy się nie dowiesz, jak bardzo Cię kocham").
Piękna i poruszająca płyta. Przepełniona intymnością, kameralnym nastrojem, tylko gdzieniegdzie podkreślająca, iż suma sumarum mamy jednak do czynienia z dziewczyną, która przecież na co dzień przyodziewa zapiaszczone buciory z ostrogami i wyświechtany kowbojski kapelusz.



Andrzej Masłowski 


Radio "AFERA" 98,6 FM (Poznań)  - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00




"... dla tych, którzy wiedzą co w muzyce najpiękniejsze"