czwartek, 14 listopada 2013

mój suplement do wtorkowego (12 listopada 2013) COLLAGE w "u Bazyla"

Moje prawe ucho pomału dochodzi do siebie. Wtorkowa kakofonia w "u Bazyla" dała mi popalić. To był najgorzej nagłośniony koncert na jakim byłem od czasu trzeciego występu Budgie w Poznaniu. Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie za suwakami. Do takiej roboty nie można być głuchym. Żeby było jasne, ja bardzo lubię głośno. Nawet bardzo. Są jednak pewne granice, a gdy się je przekroczy jest już tylko jeden wielki ryk. W radio z Krzysztofem prowadząc nawiedzone studio trzęsiemy ścianami i sufitem - byście Państwo mieli świadomość przeżywania całych niedzielnych spektakli.
Z koncertu Collage niewiele wiem. Może niedobrze było stać tak blisko sceny? Zapamiętam to przykre doświadczenie i już takiego błędu nie popełnię. Zerknąłem na facebooka - na stronę Collage. Tam po poznańskim występie wielu zachwyconych i bezkrytycznych. No cóż...., widać byliśmy na różnych koncertach. Był tam jednak jeden wpis od fana, który także zauważył przegięcie z decybelami. Jak można tak piękną rock-baśniową muzykę zrealizować jakby to był koncert hard/core'owy. Jedna wielka napierdalanka. Zero czytelności, selektywności. Gdy Karol Wróblewski wchodził w wysokie rejestry myślałem, że ogłuchnę. Masakra! Jak można zbezcześcić tak piękną muzykę, jeszcze lepszego zespołu? Panowie przy stole mikserskim zabrali mi przyjemność rozkoszowania się koncertem, na który tak długo czekałem, i na który byłem dosłownie nagrzany. Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Chciałbym , aby to przedstawienie powtórzono. Bo dla mnie ono się nie odbyło.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP" 




JOE COCKER - "Fire It Up Live" - (2013) -

JOE COCKER - "Fire It Up Live" - (SONY MUSIC) -
****1/2

Lanxess Arena, w niemieckiej Kolonii, swą konstrukcją i gabarytem przypomina zadaszony stadion. Zresztą pojemność obiektu jest prawie tak wielka jak zapakowane po brzegi kibicami oba stadiony Korony Kielce i Piasta Gliwice razem wzięte.
W takim oto miejscu odbył się jeden z koncertów na nowej trasie Joe Cockera. Promujący fantastyczny album "Fire It Up". A to, że najnowsze dzieło znajduje szeroki poklask, niech zaświadczy fakt, że nasz maestro wykonał podczas tegoż przedstawienia, aż osiem z niego pochodzących piosenek. Reszta to większe lub mniejsze klasyki, lecz bez wątpienia rzecz jasna wielkie przeboje. Wśród nich chociażby: "Feelin' Alright", "Up Where We Belong", "You Are So Beautiful", "N'oubliez Jamais", "Unchain My Heart" czy nieodłączne "With A Little Help From My Friends". To ostatnie wcale nie zamykało całego spektaklu, jak można by sądzić. Tak łatwo niemiecka publiczność nie chciała się rozstać z naszym maestro. Musiał jeszcze zaśpiewać cztery piosenki.
Każdy kto widział w naszym kraju Cockera w latach ostatnich, musi uznać jego niesamowitą formę. Osobiście miałem okazję być na jego koncercie podczas poprzedniej trasy - z płytą "Hard Knocks". Niewiarygodne, ile luzu i wspaniałego śpiewania dochodziło ze sceny. Był to nieporównywalnie lepszy koncert od tego na jakim byłem w latach dziewięćdziesiątych. Joe Cocker dojrzewa niczym wino, a im bardziej natura wraz z upływem lat przyodziewa jego barwę głosu uroczą chrypką, tym wspanialej się to komponuje z jego całościowym repertuarem. No, powiedzmy umownie , że "jego repertuar". Prawdą jest, że obok kilku piosenek, większość pochodzi ze śpiewnika obcych artystów. Jednak każda z "podebranych" piosenek, włożona w usta Cockera, brzmi po prostu jak jego własny twór.
Maestro potrafi poderwać publiczność rockową, jak i tę oczekującą po prostu solidnego i dobrze skrojonego pop rocka. Ale i potrafi wciąż zaczarować balladami. I to nie tylko płeć piękną. Jako człowiek mocno życiem doświadczony, wie jak i o czym śpiewać. I brzmi to zawsze wiarygodnie.
Nowy koncertowy repertuar Cockera został bardzo umiejętnie dobrany. Całość zaczyna czadowy i najnowszy zarazem "I Come In Peace", po czym do głosu dochodzi klasyk (z pierwszej płyty "With A Little Help From My Friends") "Feelin' Alright", następny "The Letter" jest tylko nieco młodszy, a dalej "When The Night Comes" (z mojej ulubionej płyty "One Night Of Sin"), i znowu powrót do najnowszego długograja, a to za sprawą kapitalnej "You Love Me Back" (jednej z trzech najlepszych piosenek longplaya "Fire It Up"). I tak sobie brnie ten koncert, umiejętnie łącząc starocie z nowościami. Choć słuchając go, można odnieść wrażenie, jakbyśmy wszystko już dobrze znali od lat.
Osobiście wybrałem podwójny kompakt, ale każdy może sobie powybrzydzać, gdyż do wyboru jest jeszcze DVD, a także blu-ray. Gorąco polecam !


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"






środa, 13 listopada 2013

bez tytułu

Jakże inaczej się wstaje, gdy słońce puka do okna. Nawet jeśli po wyjściu z domu człowiekiem nieźle z zimna zatrzęsie, to jednak milej jakby.
W ramach nowego blogu, pobuszowałem nieco po jednej i drugiej szafce. Powyciągałem kilkanaście płyt, nadających się do tamtego miejsca. Wkrótce tam dotrą. Na razie blog o płytach cd i lp sprawia mi sporą frajdę, choć w oczach czytelników cieszy się on sporo mniejszą popularnością od tego podstawowego. Szkoda. Mało ludzi interesują same wydawnictwa płytowe. Nie powinno mnie to jednak mocno dziwić. Wystarczy wejść do jednego czy drugiego sklepu i porozglądać się za pasjonatami. Cisza jak makiem zasiał. Za to na facebooku, aż roi się od powklejanych teledysków. Ludzie wolą oglądać obrazki i słuchać w nędznej PC jakości. Łatwiej im wydać pieniądze na drogie buty, odzież, albo na wakacje w ciepłych krajach. Wylegiwanie się na leżakach przy basenach, na tle pięciogwiazdkowego hotelu, to obraz marzeń statystycznego zjadacza chleba. A później tuziny fotek na facebooka lub domowy projektor slajdów. W ramach samozaspokojenia i dowartościowania. Dzisiaj nikomu bracie nie zaimponujesz wspaniałą kolekcją płyt i wiedzą na ich temat, natomiast durnym tygodniowym wypadem na jakąś wyspę z palmami i szwędającym się wokół robactwem, zyskasz szacun bez doktoryzowania się.
Nie lubię tych wszystkich koncertowych znajomych. Nigdy nie dadzą człowiekowi poczuć atmosfery przed- i po-koncertowej. Te wieczne pytania, a co u Ciebie?, a czy jeszcze masz tę audycję w radio? Na każde takowe głupie zapytanie odpowiedź jest jedna: "skądże, od dawna już nie prowadzę audycji". Po co pyta jeden z drugim, skoro nawet nie raczył tego wcześniej sprawdzić? Nie słucha, bo nie ma potrzeby. To po co udaje, że tak bardzo go to interesuje. Obłuda i fałsz. Wolę szczerość "nie słucham", bo nie lubię, nie chce mi się, nie mam na to czasu. Po co to całe udawanie? Ja się nie boję powiedzieć, że Piotr Kaczkowski nigdy nie był moim idolem, bo się nie wychowywałem na jego audycjach. Bo to szczera prawda. Ludzi wkurza, że do wszystkiego doszedłem sam, bez niczyjej pomocy. No, może poza małym wyjątkiem. W swoim czasie nieodżałowany Tomek Beksiński otworzył mi oczy na mroczną stronę muzyki. Dzisiaj już jej nie słucham, ale niegdyś była mi bardzo potrzebna, tak samo jak postać Beksia, którego wciąż mocno trzymam w sercu. I tak już pozostanie.
A może nie powinienem słuchać takich płyt jak "The Single Factor"?  Później tylko piszę Państwu takie rzeczy. No, ale po to między innymi jest ten blog. Kto nie chce, niech nie czyta, ot jakie to proste. Działa niczym pociągnięcie czarodziejskiej różdżki. Niektórzy, gdy przypierdolę Pisuarom, to nawet się ostentacyjnie wypisują. Na pewno znajdą sobie blog, gdzie nikt ich nie urazi, a nawet pierdnięcie będzie mieć zapach fiołków.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"








wtorek, 12 listopada 2013

COLLAGE - Poznań , Klub "u Bazyla", 12.11.2013

COLLAGE (support Retrospective)
Klub "u Bazyla"
Poznań, 12 listopada 2013, godz. 20.00


Zagrali po kilkunastu latach. "U Bazyla" było już którymś tam przystankiem na nowej trasie. Niewielki tłumek, około stu-osobowy, rozgrzany był już na samą myśl o tym spotkaniu. Z grupą kultową i tak wielbioną w artrockowym światku.
Nowy wokalista Karol Wróblewski, który zastąpił dotychczasowego Roberta Amiriana, dał radę. Młodość, polot, entuzjazm i szczypta teatralności, tym nieźle żonglował najmłodszy muzyk Collage (znany fanom art rocka z Believe - grupy Mirka Gila). Pozostali czterej instrumentaliści bez zmian. Ci sami, oryginalni i niezastąpieni. Zagrali dobrze. Jak na niezbyt dobre warunki klubu, można by rzec - bardzo dobrze. Było kilkanaście spodziewanych kompozycji, w tym: "Safe", "EIght Kisses", "Heroes Cry" (od tego zaczęli), "The Blues", "Living In The Moonlight", "Ja i Ty", "Kołysanka", "War Is Over", "Baśnie", ....
Stałem zbyt blisko. Tam, gdzie było nazbyt głośno. Wszystko z głośników rżało, ryczało, wyło, że aż uszy puchły. To popsuło mi zabawę. Szkoda. To był na pewno udany koncert. W niekomfortowym klubie, jego warunkach, przy fatalnym nagłośnieniu. Bardzo żałuję, bo jak zdążyłem się zorientować, niemal wszyscy byli zachwyceni. Maybe next time ...

P.S. Suportem była grupa Retrospective. Spóźniłem się, długo pracowałem, załapując się przez to tylko na dwa utwory.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

poniedziałek, 11 listopada 2013

AYREON - "The Theory Of Everything" - (2013) -

AYREON - "The Theory Of Everything" - (INSIDE OUT) -
***


Arjen Anthony Lucassen, to już swoista art-rockowa instytucja. Od której należy wymagać pewnego znaku jakości. To tak jak u producenta samochodów, liczymy zawsze , że nowy model okaże się jeszcze ładniejszy od poprzednika, jeśli zatem źle spiszą się panowie projektanci oraz spece inżynierowie, będziemy kręcić nosem. Moje wymagania względem tak zdolnych ludzi jak Lucassen, wyglądają podobnie. Tym bardziej, że wiem na co go stać. Śledząc poczynania muzyka od dawien dawna, poznałem jego słabostki, jak i przebłyski geniuszu. I niemal wszystkie ich barwy nasuwają mi się podczas słuchania najnowszego dzieła "The Theory Of Everything". Jak zwykle rozbudowanego strukturalnie , ale i napakowanego maksymalną liczbą zaproszonych gości. A jest ich tak wielu, że można się wręcz pogubić. Już nie tylko należy uważnie słuchać , ale ponadto nieustająco kontrolować, kto w danym momencie akcji jest przy mikrofonie i przy instrumencie. Aby spokojnie posłuchać tej muzyki, najlepiej odłożyć albumową książeczkę na bok i zapomnieć, że to swego rodzaju program przedstawienia, taki jak do klasycznych operowych dzieł. Wszak "The Theory Of Everything" ma z tamtym rodzajem uprawiania sztuki wiele wspólnego. Różnica tkwi jedynie w doborze instrumentów oraz śpiewaków.
W operze oczywiście "pięknie grają i śpiewają", a na gruncie rocka rzępolą i wyją - co na pewno zauważy każdy koneser zaśpiewów alto-barytonowo-sopranowych.
"The Theory Of Everything" jest dziełem 1,5-godzinnym, którego podzielono na cztery akty. Każdy z nich stanowi za swoistą suitę. Każdy posiada prolog, rozwinięcie , punkt kulminacyjny i odpowiednie zakończenie. W opowiedzeniu całej historii (tym razem w realistycznym świecie) pomaga siedem gardeł, m.in: John Wetton (Asia, ex-UK, ex-King Crimson,...) , Christina Scabbia (z Lacuna Coil), JB (z Grand Magus) i kilku innych ... O ile poza Wettonem, obsada wokalna , choć niezła, nie elektryzuje jakimś szczególnym gwiazdozbiorem, o tyle w instrumentalizacji lista płac już robi wrażenie, m.in: Rick Wakeman (ex-Strawbs, ex-Yes) , Keith Emerson (ex-The Nice, ex-ELP) , Jordan Rudess (Dream Theater, ex-Liquid Tension Experiment) , Steve Hackett (ex-Genesis, ex-GTR), Troy Donockley (ex-Iona, Nightwish,...) i kilku innych także uznanych ...
Lucassen zadbał perfekcyjnie o dramaturgię, przepych, melodie i brzmienie. Całości słucha się z zainteresowaniem, choć tym razem na próżno szukać zapamiętywalnych momentów. Trudno zatem wykroić cokolwiek z tego albumu na banalnego singla, czy w ogóle do pogrania w radio. To album do słuchania w całości. Nierozerwalnie. I tak należy go potraktować. Wszystko ma tutaj swoje miejsce, swój czas. Każdy instrument, jak w dobrym dziele, musi poczekać na swoją kolej. A więc, tu zagra malowniczo gitara, tam pojawią się mocne akordy organów, w innym fragmencie delikatnie zaszepcze lub ryknie flet , bądź strumieniem popłynie wiolonczela czy jakikolwiek inny instrument. Taką samą rolę stanowią poszczególne głosy wokalistek czy wokalistów. I właśnie dlatego tak liczną obsadą sypnął Lucassen.
Dla jednych "The Theory Of Everything", będzie dziełem nadętym, napuszonym i nudnym, drudzy będą wyłapywać nuty z purpurą na policzkach, będą też i tacy jak ja, którzy z uwagą posłuchają, przyklasną z należytym podziwem i szacunkiem, lecz za pół roku zapomną o całej tej sprawie, ponieważ w swych domach znajdą garści przez lata nagromadzonych dzieł dużo ciekawszych.

P.S. Wiem, że istnieje wersja z dodatkowym DVD oraz super deluksowa limitowana, ale jakoś mi wyjątkowo nie zależy.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

O jutrzejszym Collage i o niesprawiedliwościach tego świata

Odwiedzajcie Państwo mój nowy blog:

Blog tylko o płytach CD i LP

Oto jego adres: http://blogcdilp.blogspot.com/


Będzie mi bardzo miło zagościć w sercach sympatyków płyt CD i LP. 

 

Dzisiaj dołożyłem wpisy o pirackich polskich winylach The Beatles , a także o licencyjnym Marillion. A wszystko to tyczy czasów dość odległych, bowiem początku lat 90-tych. Dziwne to były lata, lecz wspomnienia po nich wydają się bezcenne. 

 

Mam ochotę napisać kilka słów o Peterze Framptonie - naszym wczorajszym bohaterze. Dwóch szczęściarzy przecie otrzymało wczoraj w podarunku winyle tego artysty. Przy okazji posłuchaliśmy sobie trzech nagrań, tego kompletnie niezauważanego u nas muzyka. To powoduje, że postaram się nieco zrekompensować owe niedociągnięcia krajowych mediów, które wciąż usilnie Państwu wmawiają, że poza Nirvaną ,Pearl Jam, Foo Fighters, Red Hot Chili Peppers, itp., nie ma już porządnego rocka. 

 

Wczoraj wracając do domu taksówką po nocce z Państwem, Pan dryndziarz słuchał eremefu efem, w którym non stop łopotały polskie piosenki. Bez nawet jednej zagranicznej. Tydzień temu jechałem z innym Panem dryndziarzem, który słuchał innej stacji, takiej ze złotymi mdlącymi przebojami. Domyślcie się Państwo jakimi? Polskimi - rzecz jasna. Nie żebym coś miał przeciwko dokonaniom z naszego biednego podwórka, ale korci mnie by zapytać owych panów taksiarzy, czy wiedzą czego słuchają? , czy po prostu ma tylko coś tam plumplać dla zabicia ciszy. Bo ja bym zwariował, gdym codziennie jeździł po dziesięć/dwanaście godzin dryndą i słuchałbym wciąż tego samego. Ci koneserzy polskich nocnych rozgłośni nawet nie wiedzą, że wszystkie stacje (no, prawie wszystkie) łupią po nocach polską muzę, nie z patriotyzmu czy jakiegokolwiek uwielbienia, a z racji musu, jakim jest trzydziestoprocentowe opanowanie stacji przez krajową scenę muzyczną. Takie wymogi narzuca Krajowa Rada Radiofonii. A że w dzień nikt "Polaków" nie chce grać, bo się nie zarobi na reklamach, zatem owy "mus" ciągnie się po nockach. A taki jeden z drugim, siedzi w wypaśnym daewoo lanosie czy innym łoplu z niemieckiego złomowiska, i łyka wszystko co mu komputerowa szafa zagra. Nigdy żadnemu dryndziarzowi nie zaproponowałem swojej audycji, oprócz tych, którzy mnie sami wcześniej namierzyli, że ja to ja, w obawie, że moja najlepsza muzyka w tym mieście mogłaby zabić u nich czynnik bezmyślności i złego gustu. Nie narzucam się zatem. Niech sobie słuchają do usranej śmierci tych eremefów, zetek, esek i innych badziewi, w przekonaniu, że są na dobrym tropie. Wszak głupota poszukać sama nie potrafi, jeno lubi kolorowe fatałaszki ze świecących bilboardów. 

 

Nie zapomnijcie Państwo, że już jutro "u Bazyla" zagrają Collage. Przez ostatnie tygodnie nagrałem się ich (z przyjemnością!) w nawiedzonym studio, że hej!. Ciekawe czy ktoś to doceni.  Pewnie jak zwykle laury zbiorą nic nierobiący patronaci medialni. radiowi, prasowi i telewizyjni. I tradycyjnie nikt mi nie podziękuje, że mocno się przyłożyłem do bezinteresownego promowania koncertu Collage. Zawsze tak jest. Na każdym koncercie Marillion, Fisha czy Porcupine Tree, oklaski odbiorą Głos Wielkopolski czy telewizja WTK, choć ci przecież w dupie mają twórczość wykonawców, których ja i Państwo, wspólnie bardzo podziwiamy i kochamy. Nikt jeszcze dotąd ze sceny nie podziękował nawiedzonemu studio. I pewnie to się nadal nie zmieni. 

 

Moja żonka, nie wiedzieć czemu, lubi oglądać tę amatorszczyznę na WTK, no i ostatnio wszedłem do jej pokoju, patrzę, i co widzę, leci reklama poznańskiego (wczorajszego zresztą) koncertu Electric Light Orchestra. I nic by nie było w tym dziwnego czy złego, gdyby nie fakt, że owi muzyczni spece z tej telewizyjki, spletli reklamowy filmik ze śpiewającym Jeffem Lynnem.. I nikt ludziom nie powiedział, że w tym składzie to oni do nas nie przyjeżdżają. Że owszem, będą tam muzycy z ELO, lecz ci mniej już dzisiaj ważni, którzy muszą na swych plakatach dopisywać słowo "ex-members". Jak wiemy, prawdziwe ELO z Jeffem Lynnem także istnieje, a nawet zaczęło ostatnio nagrywać, lecz to ELO nie wystąpiłoby za nic w skromnej poznańskiej i ciasnej jak puszka auli, bo jeśli już to w pękającej w szwach łódzkiej Atlas Arenie. Tak dla przykładu rzecz jasna, bo mógłby być równie dobrze katowicki Spodek, czy nawet jakiś latający, znany z okładek ich płyt. 

 

Tyle na dziś. Kończę, bo właśnie żonka wniosła mi do pokoju kolację z pysznym i niedojedzonym do końca obiadowym rosołem. Smacznego? Oj tak, dziękuję bardzo :-) 

 

 

Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 10 listopada 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 10 listopada 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota
prowadzenie: Andrzej Masłowski 





DEF LEPPARD - "Viva! Hysteria" - (2013) -
- Intro / Good Morning Freedom
- Wasted

DOKKEN - "Under Lock And Key" - (1985) -
- Unchain The Night

BLACK SABBATH - "Vol.4" - (1972) -
- Wheels Of Confusion

BLACK SABBATH - "Paranoid" - (1970) -
- Fairies Wear Boots

JUDAS PRIEST - "Sin After Sin" - (1977) -
- Starbreaker

DIO - "The Last In Line" - (1984) -
- Egypt (The Chains Are On)

BLUE OYSTER CULT - "Agents Of Fortune" - (1976) -
- The Revenge Of Vera Gemini
- Sinful Love

PRETTY ROUGH - "Got The Fire" - (1984) - zagrane z LP
- Don't Bite
- Tearin' Up
- Action

============================================
============================================
10 październikia 2013 zmarła JAN KUEHNEMUND - gitarzystka i zarazem kompozytorka VIXEN

 
VIXEN - "Rev It Up" - (1990) -
- Rev It Up
- Love Is A Killer

VIXEN - "Vixen" - (1988) -
- Cryin' 


============================================
============================================

PETER FRAMPTON - "Gold" - (2005) - kompilacja
- Lying - {oryginalnie na LP "Premonition, 1986}

PETER FRAMPTON - "Frampton Comes Alive II" - (1995) -
- Most Of All
- Waiting For Your Love

ROBIN TROWER - "Long Misty Days" - (1976) -
- Sailing

COLLAGE - "Moonshine" - (1994) -
- Living In The Moonlight

COLLAGE - "Baśnie" - (1990) -
- Ja i Ty
- Kołysanka

SALLY OLDFIELD & JUSTIN HAYWARD - "Let It Begin" - (1989) - zagrane z MAXI 12"
- Let It Begin (extended version) - duet with JUSTIN HAYWARD
- Oleanders

EF - "Ceremonies By EF" - (2013) -
- Lake Vaettern

MIDLAKE - "Antiphon" - (2013) -
- Provider Reprise

BARRY MANILOW - Barry Manilow Sings" - (1981) - zagrane z LP
- Somewhere Down The Road - 1981
- I Made It Through The Rain - 1979
- Where Are They Now - 1979

KAYAK - "Merlin" - (1981) -
- Merlin
- Tintagel
- Niniane (Lady Of The Lake)

CLANNAD - "Nadur" - (2013) -
- Turas Dhomhsa Chon Na Galldachd


 
Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"