wtorek, 6 października 2015

PENDRAGON "Kowtow" ponownie na winylu !

Właśnie trafiła do sprzedaży 2-płytowa winylowa edycja "Kowtow" - jednej z moich ulubionych płyt Pendragon. Jest to dzieło jeszcze sprzed baśniowego okresu, powszechnie sporo niżej cenione przez fanów zespołu, którzy zdecydowanie preferują późniejsze kompozycje. Moim zdaniem niesłusznie. "Kowtow", to taki rock progresywny podany w nieco lżejszej formie, puszczający oko do uśmiechniętych lat osiemdziesiątych. Jak pamiętamy, nie zaszkodziło to także grupie IQ, która w tamtym czasie po chwilowym rozstaniu z Peterem Nichollsem, spłodziła przecież dwie pełne uroku płyty z Paulem Menelem. Nawet jeśli ich wartość muzyczna bywa o wiele niżej wyceniana od wszystkiego, co wcześniej i później.
O albumie "Kowtow" pisałem już na blogu w styczniu 2013 roku, kiedy to do sprzedaży trafiło jego wznowienie w formie płyty kompaktowej. Wówczas to albumową okładkę wydawca z Madfish zaproponował w formie negatywu, teraz zaś powróciła jej oryginalna forma. No, powiedzmy, albowiem obecna edycja posiada czarne liternictwo, które zastąpiło pierwotne czerwone.
Brakuje mi zatem w zbiorach do szczęścia pierwszego winylowego wydania tego tytułu, ale cóż.... Nie można przecież mieć wszystkiego. Choć już było naprawdę bardzo blisko. W latach dziewięćdziesiątych, w dawniejszym sklepie Megadisc, który mieścił się w Warszawie jeszcze przy Nowym Świecie, były pewnego razu aż dwa egzemplarze, nawet niedrogie, lecz wówczas wolałem zainwestować w kilka kompaktów ze starym rockiem, na którego punkcie miałem totalnego bzika. Uważałem, że płyta CD dla "Kowtow" powinna mi wystarczyć. A zresztą, komu w tamtych czasach zależało na winylach?. Sam się ich nieco pozbyłem. Na szczęście szybko przyszło opamiętanie i nie wypuściłem z rąk wszystkich skarbów. Niestety do dzisiaj nie odzyskałem Black Sabbath "Headless Cross" - z pięknym i zarazem sporych rozmiarów szablonem obnażonego krzyża.
Wracając do "Kowtow", otóż obecna winylowa edycja jest idealnym odzwierciedleniem opisywanego przeze mnie kompaktu, więc nie muszę niczego ponownie recenzować, a po prostu jedynie zachęcić do mojego starego wpisu.
Płyty wytłoczono na ciężkich winylach, choć nie podano w opisie gramatury. Wyglądają na 180g, a jeśli nawet tyle nie ważą, to na pewno nie są lżejsze od 150g. Kiedyś Interpol "Antics" wydano na stupięćdziesiątce i płyta jest wytłoczona świetnie. Wspaniale się słucha tego nowego "Kowtow", więc chyba zaprzeczę ogólnej tendencji zarzucania współczesnym winylowym edycjom ich kiepskiej jakości. Oczywiście nigdy nie miałem do czynienia z pierwowzorem, więc nie mam możliwości skonfrontowania, ale czy to ważne? Nie popadajmy w obłęd, liczy się przecież satysfakcja, a ja ją mam.
Do tej pory zdobyłem nie wszystkie winyle Pendragonów, ale przecież po nitce do kłębka. I tak mam się czym pochwalić, albowiem w 1993 roku zakupiłem gorąco wówczas wydany "The Window Of Life", którego wytłoczono na pojedynczej płycie - obecna edycja jest 2-płytowa, pomimo że nie zawiera żadnych dodatków. Wydawcy z Madfish zależało na szerokorowkowości, celem podniesienia ogólnej jakości, jednak tym samym zabito pierwotny podział z trzema utworami na każdej ze stron. To tak samo boli jak te wszystkie reedycje płyt Metalliki na podwójnych winylach - badziewie.
Posiadam również "Passion" - kupiony na poznańskim koncercie promującym właśnie tamten album. Z kolei na niedawnym przedstawieniu w Eskulapie, skapnął mi się w podarku od kolegi/przyjaciela 2-płytowy kolorowy "Not Of This World", no a teraz właśnie "Kowtow". Przy najbliższej okazji muszę zdobyć "Pure", na którą to niegdyś nie starczyło forsy. No i czekam na wznowienie "The World" - płyty, od której rozpoczęła się moja miłość do Pendragon. Bo choć w 1991 roku płytę wydano w formie
analogowej, to jakoś nigdy na nią nie natrafiłem, jak i także do świeżo co wydanej edycji tegorocznej.
Właśnie z głośników płynie "The Haunting". Uwielbiam! Ten utwór, to zapowiedź płyty "The World", która to ukazała się co prawda trzy lata później, lecz to właśnie tutaj można odnaleźć w pewnym sensie brudnopisy dla późniejszych "Queen Of Hearts" czy "Shane".
Cóż za cudowny zespół. A w dodatku - jak smakuje z czarnej płyty.





Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 

 www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00



"... dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"