środa, 11 kwietnia 2012

SONIC STATION - "Sonic Station" - (2012) -

SONIC STATION - "Sonic Station" - (FRONTIERS RECORDS) -  ***1/2



Sonic Station , to AOR'owy debiut ze Szwecji. Co oznacza, iż ponownie mamy do czynienia z pozycją wykwintną i elegancką w krainie rocka. Pod tą nazwą ukrywa się w zasadzie jeden człowiek - Alexander Kronbrink. To bardzo zdolny gitarzysta, a przy okazji producent i kompozytor, który jeszcze całkiem do niedawna stąpał po krawędziach lekkiego jazzu, jednak na szczęście zwyciężyła u niego młodzieńcza fascynacja lekkim rockiem (a nawet popem) , jaki w latach osiemdziesiątych uprawiali wykonawcy typu: Toto, Chicago, Heart, Alan Parsons Project, itd... Pomimo niemal pełnego oddania się takiej muzyce na tejże płycie, nie brakuje tutaj lekkich wtrąceń z okolic jazzu czy nawet (a może i przede wszystkim?) soulu. Bo,o ile na przykład kompozycje "Hold On To Me" czy "Never Let The Sunshine Die" zupełnie spokojnie mogłyby przyozdobić niejedną płytę Alana Parsonsa (słychać, że śpiewający Kristoffer Fogelmark pozostaje pod silną fascynacją Erica Woolfsona), o tyle Marika Wilstedt, która zaśpiewała w połowie kompozycji na "Sonic Station", musiała się w życiu sporo nasłuchać Randy Crawford, Olety Adams, i tym podobnych wokalistek. Szczególnie słychać to w utworach "My Last Refrain" oraz w zaśpiewanym w duecie z Kristofferem Fogelmarkiem "Love You More".
Tę przyjemną, aczkolwiek nieabsorbującą za bardzo płytę, otwiera delikatne intro syntezatorowo-gitarowe, któremu cudownie towarzyszy leniwa , czy wręcz rozmarzona trąbka, a później są już tylko piosenki, zaśpiewane przez pięciu wokalistów (dwie damy i trzech dżentelmenów). Wypada pochwalić uroczy klimat tego piosenkowo/lekko rockowego albumu, mnogość pomysłów kompozycyjnych oraz bogactwo aranżacyjne, ale przede wszystkim pogratulować autorowi tego dzieła dobrego smaku.
Reasumując, przyszło nam spotkać się z miłą i atrakcyjną płytą, która powinna pogodzić gusta sympatyków muzyki spod znaku AOR, a także entuzjastów wysmakowanego popu, który już od dawna nas za bardzo nie rozpieszcza.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

wtorek, 10 kwietnia 2012

Święta, Święta, i po Świętach

Milutko było wczoraj w Nawiedzonym Studio przy Św.Rocha. Atmosfera świąteczna zapanowała w pełni. Agnieszki (realizującej program) Mama zrobiła przepyszny sernik. I jeszcze kilka innych ciast, ale po całym dniu pakowania w siebie, starczyło mi tylko sił na spróbowanie jednego gatunku. Padło na sernik. Mistrzostwo Świata! Agnieszka, to jedna z nielicznych niewiast z jaką potrafię rozmawiać na pełnym luzie. O wszystkim. O górach (wielka jej pasja), o fajnych ludziach, i chwilach z nimi spędzonymi, a także o muzyce. Wczoraj okazało się, że Agnieszka także posiada na półce płytę Marillion "Seasons End", której po pierwszej w nocy wszyscy wspólnie przecież słuchaliśmy. A ja zawsze myślałem, że Agnieszka słucha tylko mocnego rocka. Może dlatego, iż jest zadeklarowaną fanką Savatage?. Mamy przyjemność ze sobą współpracować góra raz, czasem dwa razy w roku, i zawsze wówczas w murach Afery rządzą tylko dobre duchy. Dostaliśmy wczoraj z Agnieszką także sms-a z pozdrowieniami ze Szczecina , od Andrzeja (nadwornego realizatora N.S.). Wczoraj zresztą w ogóle przyszło sporo sms-ów.  Przychodziły cały czas. Nawet kilka dotarło już po zakończonej audycji. Odezwało się wielu Słuchaczy, którzy od dawna nie dawali o sobie znać. Lubię Święta Wielkiej Nocy, bowiem w poniedziałek wielu z nas może odespać, dzięki czemu można wspólnie posłuchać muzyki przez pełne cztery godziny. Wyobraźcie sobie, że i ja byczyłem się w moim wyrku do bitego południa. Przez co śniadanie zjadłem w porze obiadowej. Raz w roku można, a co! A później trochę muzyki, trochę telewizji i trzy przyjemne spacerki z żoncią. Słoneczne, choć nadal mroźne. Wiosna tylko w kalendarzu, gdyż ciała jeszcze nie pieści.

 Telewizor włączyłem na chwilę, a gdy zobaczyłem prezesa , to zapomniałem o wesołości tych Świąt. Na szczęście, szybko sięgnąłem po cudowne urządzenie, jakim jest pilot, i niczym gąbką po tablicy, zmyłem z niego niebezpieczeństwo dla każdego zdrowego umysłu.


Niedługo później zanurzyłem pozytywne emocje w starcie Kolejorza z Koroną. Chłopaki z Bułgarskiej zagrały w Kielcach nieźle, ale do przerwy obrywali zero do dwóch. Później zabrali się do roboty z nieco większym entuzjazmem i wyrównali bilans bramkowy. Szkoda jednak, bo gdyby z taką mądrością zagrali całe spotkanie, wygraliby zapewne.

Wieczór należał do Pretty Maids. Ich najnowszy koncert znałem dotąd tylko w wersji audio, a dzisiaj zasmakowałem tego samego z pełnego DVD, znajdującego się w łącznym zestawie trzech płyt. Ronnie Atkins śpiewa genialnie. Facetowi brakuje dwóch lat do pięćdziesiątki. Na twarzy nagromadził tyle zmarszczek jakby przeżył jeszcze conajmniej dekadę więcej, lecz na scenie wywija jak młodzieniaszek. Jego kumple z zespołu - także!. Ach, te stare zespoły! Bierzcie z nich przykład "smutni alternatywni".



Po ostatnim dzisiejszym spacerze, całą wieczoro-noc przeznaczyłem dla nowych Tindersticks, Sonic Station, a także dla nowego Kayak, którego słucham od kilku tygodni i coś mi nie podchodzi. Nie pojmuję dlaczego tak dużo śpiewa tutaj Cindy Oudshoorn. Niespecjalnie czaruje za mikrofonem, a tak bardzo spina się, by pod tym względem dorównać Irene Lenders. Po prawdzie wystarczyłby nawet sam Edward Reekers. Do Kayak żeński śpiew zawsze pasował tylko jako smakowity dodatek, a nie główny atrybut.

I tak, Święta dobiegają końca, czas wracać od jutra do normalności, która odpowiada mi nawet bardziej. Zbyt długie przesiadywanie przy świątecznym stole nie wpływa dobrze nawet na takiego obżartucha jak ja. Choć przyznam, że wyżerka była w tym roku przednia. Spisali się teściowie, moi rodzice, żonka... Wszyscy! Było miło, wesoło i jeszcze do syta.
Właśnie nalałem sobie do szklaneczki cytrynówkę "Krupnik" i zamieniam fajnego Paula Wellera "Sonik Kicks", na Tindersticks "The Something Rain". A propos tej płyty, to utwór "This Fire Of Autumn" kroi się na kolejną perłę tego roku. Choć na jego blask, poczekajmy jeszcze do jesieni. Tam jego miejsce i czas. I w ogóle, słowo "jesień", niech się do mnie nie spieszy. Czas na rządy wiosny i lata. Z małą przeszkodą, jutro 10 kwietnia. Oby znowu nienawiść nie wyszła na ulicę. Oby!. Więcej ciepła i słońca! Tego sobie wszyscy życzmy.

P.S. Na powyższych zdjęciach widoczne uroki wczesnej wiosny na ul.Winiarskiej (ach, te forsycje), a także na wiadukcie przy Szpitalu MSW. Ponadto trzy fotki z DVD Pretty Maids, a także wrzód na dupie nazbyt rozrzutnej demokracji.




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 8 kwietnia 2012 - Radio "Afera" Poznań 98,6 FM

"NAWIEDZONE STUDIO"
program z 8 kwietnia 2012
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl



RUNRIG - "The Cutter & The Clan" - (1987) -
- The Cutter
- Our Earth Was Once Green

NEW MODEL ARMY - "Impurity" - (1990 -
- Purity

THE STRANGLERS - "Giants" - (2012) -
- 15 Steps

ZIYO - "Gloria" - (1991) -
- Eve
- Fire In The Wind


U2 - "Achtung Baby" - (1991/ reedycja 2011) -
- Paint It Black - /bonus track/


LYKKE LI - "Wounded Rhymes" - (2011) -
- I Follow Rivers
- Silent My Song


PAUL WELLER - "Sonik Kicks" - (2012) -
- Kling I Klang
- Be Happy Children - /w towarzystwie córki LEAH WELLER/


ULTRAVOX  - "Systems Of Romance" - (1978) -
- Slow Motion
- I Can't Stay Long
- Quiet Men


ULTRAVOX - "Quartet" - (1982) -
- Cut And Run
- The Song (We Go)


THE BLUE NILE - "A Walk Across The Rooftops" - (1984) -
- Tinseltown In The Rain


SUNSTORM - "Emotional Fire" - (2012) -
- You Wouldn't Know Love


IRON MAIDEN - "En Vivo!" - (2012) -
- El Dorado
- 2 Minutes To Midnight


PRETTY MAIDS - "It Comes Alive - Maid In Switzerland" - (2012) -
- Back To Back
- Rodeo


NAZARETH - "Cinema" - (1986) -
- Just Another Heartache


JUDAS PRIEST - "Killing Machine" - (1978) -
- Take On The World
- The Green Manalishi (With The Two-Pronged Crown)
- Before The Dawn


BARCLAY JAMES HARVEST - "Caught In The Light" - (1993) -
- Cold War


MARILLION - "Seasons End" - (1989) -
- The King Of Sunset Town
- Easter
- Seasons End
- Berlin
- The Space...









Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

piątek, 6 kwietnia 2012

RAY MANZAREK - instrumentalista klawiszowy z THE DOORS w Poznaniu 12 maja 2012

Poniżej internetowa wklejka z internetu, dotycząca bardzo interesujących koncertów w Warszawie, Ostrołęce oraz Poznaniu.
12 maja będzie można w Grodzie Przemysła zobaczyć na żywo, Raya Manzarka, żywą legendę The Doors.
A oto garść informacji na temat tego wydarzenia:


Miejsce: Eskulap
ul. Przybyszewskiego 39, Poznań

Czas: Sobota, 12 maja 2012, 19:00
Cena: Bilet 110 PLN
Bilety: W sieci EVENTIM oraz Kupbilet
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: The Doors , Ray Manzarek
E-mail: eskulap@eskulap.art.pl
Strona: www.tangerinemusic.com.pl
Raya Manzarka przedstawiać nie trzeba. Współzałożyciel legendarnych, nieśmiertelnych The Doors ciągle jest w znakomitej formie. Na moment ze starymi przyjaciółmi z The Doors oraz wokalistą The Cult – Ianem Astberym przywrócili do życia macierzysty zespół Raya.

Z Bobbym Kriegerem , z przerwami ale ciągle razem koncertują. Ray Manzarek to z całą pewnością jeden z najbardziej wpływowych klawiszowców w historii muzyki rockowej. Błyskotliwy, twórczy o natychmiast rozpoznawalnym stylu. Ciągle pozostaje wzorcem dla kolejnych pokoleń.

Tym razem przyjedzie do Polski z Manzarek - Rogers Band, w ramach promocji drugiej płyty zespołu zatytułowanej "Translucent Blues". Muzycy wystąpią 10 maja w warszawskiej Stodole, dzień później w Ostrołęce (Kino Jantar), a 12 maja w Poznaniu (Eskulap)

Oto szczegóły koncertów:

MANZAREK - ROGERS BAND
10 maja 2012
Warszawa - Stodoła
otwarcie 18:00 - początek 19:00
support: Boogie Boys

11 maja 2012
Ostrołęka - Kino Jantar
otwarcie 18:00 - początek 19:00
support: Werbińska & Pawlina

12 maja 2012
Poznań - Eskulap
otwarcie 18:00 - początek 19:00
support: Werbińska & Pawlina


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

na chwilę przed Świętami, a i z mocą życzeń

Wleciał do mojej roboty kolega. A to taki bardzo zapracowany kolega, rzadko posiadający wolny czas. Wczoraj jednak znalazł chwilę i sprawił mi niespodziankę swoją "głupią mordą". A przyjechał po to, by wręczyć mi Zajączka, najnowszego limitowanego Bruce'a Springsteena. Zapytał: "masz już?" Z pierwszej chwili, by nie czynić mu przykrości, chciałem powiedzieć, że nie, ale kłamstwo ma zawsze krótkie nogi, tak więc zgodnie z sumieniem odpowiedziałem, że tak. Przemcio wyskoczył po chwili do swojego auta i przyniósł paragon z Empiku. Wręczając powiedział: "wymień sobie na co chcesz, byleś szczęśliwym był". Nie musiałem się długo zastanawiać, albowiem od kilkunastu dni miałem zaplanowaną nowość, na którą brakowało nieco funduszy, a spać mi paskuda nie pozwalała. Bałem się tylko czy bez kłopotu uda się takowej roszady dokonać, w dodatku w sklepie, w którym czuję się zawsze jakoś tak nieswojo. Może dlatego, że panuje tam zbyt "pełna kultura", a ja to swojski chłop jestem. Ale udało się. Do wydanych przez Przemcia 64,99 zł, dopłaciłem piątaka, złożyłem jeszcze jakiś autograf na kwitku uznającym zwrot (czy wymianę), i do siateczki powędrował najnowszy podwójny żywiec Iron Maiden "En Vivo!".  Łał !!!, ale radocha! Pomyślałem sobie, że jak zdążę posłuchać w tym przedświątecznym czasie tych płyt, to może zagram coś w Nawiedzonym? Kurcze, tylko, że w Święta taka nawalanka?  Ludzie mi od odbiorników pouciekają, ponieważ w tym miłym czasie, zapewne nastąpi w mediach (i nie tylko) supremacja wesoło-polskiej-ludowszczyzny. Brrr!, już się boję! Do tego wyjeżdżam z rodzinką, na sobotę i niedzielę, do pierwszej stolicy Polski, a u teściów w telewizorku dominuje także "miła atmosferka".Aaaa, może i dobrze. Przyda się każdemu diabłu nieco łagodności. W tym i mnie.
Przechadzając się po porannym Poznaniu, na ul. Ratajczaka, ku zdziwieniu mym oczom, nagle pojawiły się dwa plakaty reklamujące Polskie koncerty Nazareth (utrwaliłem to wydarzenie na fotce). W tym i ten nasz Poznański, rzecz jasna. Wreszcie! Na sześć dni przed koncertem - brawo! W takim tempie na pewno dogonimy świat. Ale..., lepiej późno, niż wcale. Notabene pod mostem Pułaskiego także sypnęło plakatami na Nazareth. A jeszcze wczoraj tamtędy przejeżdżałem i tych plakatów tam jeszcze nie było. Że tak posłużę się cytatem Klasyka.

Idąc sobie spokojnym krokiem dalej uliczkami mego miasta, napotkałem naprzeciw siebie dwóch 9-10 latków, którzy akurat mijali się ze mną, i kątem ucha podsłuchałem jak jeden zapytał drugiego, wcale nie o to czy spotkają się dzisiaj przy konsoli PlayStation 3, albo na jakimś treningu, tylko młodziak z pełnią powagi chwili i jej dostojeństwa zarzucił drugiemu: "poszedłbyś ze mną dzisiaj na Drogę Krzyżową?". Odpowiedzi już nie usłyszałem, ale szybko zapisałem sobie dokładnie to zdarzenie w mojej telefonowej notatce.

Skoro już nieco powyżej tknąłem tematyki koncertowej, to chciałbym grono Nawiedzonych poinformować, że 13 kwietnia w klubie "Lizard King", o godzinie 22-giej ma zagrać grupa Ziyo. Bilety, że tak się posłużę luzacką gwarą młodziaków, są całkiem za free. Jeśli sił mi wystarczy po Nazarecie, to...., jak to mawia moja żoncia: "maybe yes, maybe no, maybe baby I don't know".

Na koniec tego wpisu, pragną jeszcze tylko złożyć Wam, Moi Mili, Zdrowia i Radości na nadchodzące Święta !




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

czwartek, 5 kwietnia 2012

AXEL RUDI PELL - "Circle Of The Oath" - (2012) -

AXEL RUDI PELL - "Circle Of The Oath" - (Steamhammer) -  ***2/3



Największy okres fascynacji muzyką Axel Rudi Pella przechodziłem w latach 90-tych, kiedy to przed mikrofonem stał jeszcze Jeff Scott Soto. Zachwycały mnie rycerskie i baśniowe solówki gitarowe, piękne melodie i fajny zdarty głos Jeffa. Do dzisiaj lubię ich muzykę, pomimo iż od kilkunastu lat śpiewa już Johnny Gioeli. Bardzo dobry wokalista, choć nieco mniej drapieżny od J.S.Soto.
Koncepcja każdego albumu była i jest po dziś dzień identyczna. Połowę materiału stanowią zazwyczaj szybkie i metalowe kompozycje, o dużej sile i ekspresji wykonania, a pozostała połowa dzieli się na ballady i tak zwane utwory motoryczne, które prowadzone są w średnim i nieco walcowatym tempie. Można się spierać, który album jest lepszy, a który jeszcze lepszy, prawda jednak jest taka, że wszystkie są równie dobre, albowiem trzymają nieprzerwanie wysoki poziom. Grupa zawsze celowała w gust tradycyjnego odbiorcy hard'n'heavy, wychowanego na muzyce Deep Purple, Scorpions, Rainbow czy UFO. Dostarczając niemal takich samych emocji co wyżej wymienieni giganci.
"Circle Of The Oath" przynosi nawet kilka niespodzianek, ku zdziwieniu niedowiarków. Przede wszystkim utwór tytułowy, delikatnie brnący ku kulturze Wschodu, w którym połowy partii wokalnych Gioelli'ego nie mogłem na początku rozpoznać. Dopiero, gdy wokalista nabrał mocy w gardle, upewnił mnie, że to jednak nikt inny. Zagrana tutaj solówka gitarowa przez Pella, choć krótka, jest absolutnie czarująco piękna.
Drugą niespodzianką jest finałowy "World Of Confusion (The Masquerade Ball Pt.II)", który jak już sam podtytuł zdradza, kontynuuje utwór z kapitalnej płyty sprzed lat dwunastu. Jest równie długi, co przejmujący, posiada zbliżoną melodię, i niemal identyczny motyw klawiszowy, a jednak na tyle inny, by nie stać się bladą kopią. Myślę, że każdy fan A.R.Pella padnie przed tym numerem na kolana.
Największą siłą tej płyty są jednak mocne i szybkie kompozycje. To niewiarygodne, ale przy takich "Fortunes Of War" czy "Before I Die" nie da się wręcz usiedzieć. I co z tego , że na poprzedniej płycie, czy jeszcze wcześniejszej, były kompozycje identyczne, i niemal tak samo dobre, skoro tamtych miło się słuchało, a te wgniatają w fotel. Spośród czadów zawartych na "Circle Of The Oath", postawiłbym jeszcze na "Hold On To Your Dreams", z którego to można uczynić numer singlowy do promocji albumu. W tych niespełna sześciu minutach jest wszystko to co stanowi za wizytówką zespołu A.R.Pella. Kapitalny i non stop powtarzalny refren, soczyste gitarowe solo, mocny rytmiczny podkład, świetny śpiew Gioeli'ego, słowem ideał.
Oczywiście, każdy fan A.R.Pella oczekuje także ballad, które są tradycją, a także wielką siłą Pella. Zupełnie jak u innych specjalistów od tego typu grania, czyli u Scorpions. Jest tutaj taka jedna i zarazem szczególnie piękna ballada "Lived Our Lives Before". Mam nadzieję, że muzycy nie potraktują serio tytułu ("Już przeżyliśmy nasze życie") i nagrają jeszcze niejedną tak wspaniałą płytę, jak ta.

P.S. Absolutnym musem jest nabycie limitowanej wersji, wydanej w efektownym digipacku, z dodatkowym koncertowym "The Temple Of The King", z repertuaru grupy Rainbow (z niegdyś śpiewającym nieodżałowanym R.J.Dio). Edycja ta zawiera ponadto fajny plakat. Dla ludzi o zbyt ciężkim portfelu istnieje jeszcze deluxe edycja tego dzieła, zawierająca CD, 2 LP i kilka gadżetów, w tym m.in. podkładkę pod mysz z okładką płyty.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl

ostatnio bywam rzadziej, ale wciąż jestem

Nie miałem ostatnio czasu , by napisać cokolwiek na blogu. Wprawdzie nie należę do osób pochłoniętych przedświątecznym szaleństwem, ale jakoś dużo i szybko się dzieje, że i przysiąść, chwycić za pióro, po prostu nie ma kiedy.  Okazją zatem, niech będzie moje zaproszenie do najbliższego Nawiedzonego Studia, które przygotuję najlepiej jak potrafię, a i z wielką przyjemnością w ten świąteczny czas je poprowadzę.

Pomimo, iż zupełnie nie udzielam się na facebooku, to konta na nim nie zlikwidowałem, przez co często otrzymuję na pocztę informację, że ktoś jeden czy drugi, chce dołączyć do grona moich znajomych. Oczywiście, wszystkich chcących dołączyć akceptuję, przy okazji informując, że ja tam się nie udzielam, gdyż nie lubię, nie chce mi się, i w ogóle jak to mówią, zarobiony jestem. Tak więc, przede wszystkim zapraszam Was na mój blog, jak i na oficjalną stronę Nawiedzonego Studia. Mój blog to jest mój portal. Facebook to dla dzieciaków.  I to tych leniwych, którym nie chce się tyłka od klawiatury oderwać i zobaczyć jak wygląda świat realny.

Wracając do mojego zalatania. Doszło do tego, że gotycki Krzysiek podrzucił mi single, maxi single i longplaye Bazooka Joe, w celu przegrania na CD, a ja nie mam kiedy się za to wziąć. Choć chciałbym zdążyć na tę niedzielę. Zobaczymy. To bardzo unikatowe płyty. Zdobyć je graniczy niemal z cudem, a jeśli już, to za potworne pieniądze.

Pierwszy raz, odkąd jestem w Aferze (blisko 18 lat!), zapisałem się na listę chętnych do pójścia gratisowo na koncert Nazareth, 12 kwietnia br. Brak funduszy, a przy okazji wielka pokusa zobaczenia na żywo legendy rocka, schowały mą ambicję do kieszeni, i zasępiłem. Okazało się, że w naszym radyjku nie mają mego zdjęcia, które do czegoś tam przy rozdawaniu zaproszeń jest potrzebne, przez co skomplikowało to moje starania o wejściówkę na tę imprezę. Na szczęście nie na długo, gdyż jeden z kolegów radiowych, postanowił mi pomóc, i zamiast mnie wysyłać do fotografa, fotografa przyśle do mnie. Piękne prawda?. Nawet bardzo piękne. Tym bardziej, że kolega radiowy napisał mi, że będzie mu bardzo miło wysłać mnie na ten koncert. To jedna z najsympatyczniejszych rzeczy jakie spotkały mnie w tym roku. Równie niesamowicie radosna, okazała się paczka niespodzianka, od Pana Darka z Mystic Production, z 11 promocyjnymi płytami. Nie znajduję słów by wyrazić mą wdzięczność. Nie jest na tym świecie aż tak źle, jak czasem wielu ludziom mówię. Najlepsze jest to, że spodziewałem się nagany za pewien popełniony grzeszek, a dostałem nagrodę. O ironio losu.
A co do tego nieszczęsnego zdjęcia, to i tak muszę wkrótce przejść się do fotografa, albowiem od stycznia żyję na nieważnym paszporcie i dowodzie osobistym. Jestem zatem obywatelem wykolejeńcem. Na szczęście podczas kilku potrzeb okazania dowodu osobistego w ostatnim czasie, nikt nie sprawdził jego ważności.
Uff!

Od niedawna także wiem, że nie pójdę na kwietniowy koncert RPWL. Tego dnia mój serdeczny kumpel ma ślub, i zaprosił nas z żoncią na udział w jego przebiegu, a także i na późniejszą uroczystość. To dla mnie wielkie wyróżnienie, choć niestety przyjdzie mi się ubrać elegancko, czego nienawidzę. Garnitur to największy syf w dziejach ubioru i mody.  Niech ja tylko dorwę tego, który go zaprojektował. Dla fana rock'n'rolla garnitur to hańba, a przy okazji najbardziej niewygodne sztywniackie wdzianko, wynalezione dla nieurodziwych dupków, by podnieść swoje ego. Zupełnie jak u współczesnych kurdupli jeżdżących Dodge'ami i Range Roverami. Najczęściej ich metr siedemdziesiąt wzrostu daje dowartościowanie wobec dwumetrowca siedzącego w nisko zawieszonym Volkswageniku polo. Tak dla przykładu. Nie ma w tym lokowania produktu. Wracając do garnituru, przepraszam przy okazji urażonych, noszących to, lub nie daj Boże hołdującym temu okropieństwu.

Sławek taksówkarz, który w ubiegłym roku cudem uciekł z objęć kostuchy, ponownie nie spędzi Świąt Wielkanocnych w domu. Poprzednie Święta spędził w śpiączce trwającej kilkadziesiąt dni, a lekarze nie dawali jego bliskim wielu szans i nadziei. Facet wyzdrowiał. Cudem. Jednak pozostały cielesne rany, do których doprowadzili medycy papudracy. Na szczęście, znalazł się profesor, który amatorów odsunął na bok i wziął sprawy w swoje ręce. Dzięki niemu i kilku fachowcom, rany się goją, ale po roku Sławek musiał pójść znowu na stół, by odleżyny już tylko operacyjnie zaleczyć. Koszmar. Uwierzcie, że te nasze codzienne problemy to tylko problemiki, wobec człowieka, któremu waga zeszła o ponad 50 kg w dwa miesiące, a mięśnie po wybudzeniu ze śpiączki, długo się regenerowały. Musiałem to napisać. Jestem Sławkowi to winien, gdyż facet kocha muzykę, bywa z nami co tydzień przed odbiornikiem, a teraz trzymam kciuki, by wreszcie się wszystko raz na zawsze dobrze zakończyło. Być może za czas jakiś, znowu będę cotygodniowym klientem jego taksówki w powrocie z radia do domu?.

Co do muzyki, to najchętniej słucham nowego Sunstorm (genialna  płyta, pomimo, że wtórna pod każdym względem), a także coraz bardziej wciągają mnie The Stranglers, ze świetną płytą "Giants". Szkoda, że nikt nie dołączył tutaj jakiegoś apelu dla odbiorcy, by słuchać jej tylko głośno. Wówczas ta muzyka dopiero smakuje wybornie. Poza tym, wróciłem do wielu starych płyt. Nie powiem jakich, gdyż chciałbym z co niektórych zagrać muzykę w najbliższym Nawiedzonym. Nie lubię zdradzać, lubię niespodzianki, dlatego nie pytajcie o tytuły, i tak rąbka tajemnicy nie uchylę.
Na życzenia świąteczne jeszcze nie pora. Odezwę się niebawem.
A zatem, do zobaczenia wkrótce...


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!, tylko z płyt)

nawiedzonestudio.boo.pl