W końcu przyszła termiczna jesień. Kiedyś przyjść musiała. Ta Polska i Złota odsunęła się w cień. I wiem, że przynajmniej na razie już tak pozostanie. A wiem, bowiem w ostatnich dniach często w moim pokoju gościł włączony telewizor. Troszkę się zaangażowałem w debaty, sondaże,...., to i prognozy pogody nie szło uniknąć. Choć nie lubię wróżenia z kart (czytaj chmur). Nie lubię się dowiadywać, że przez pięć dni na pewno będzie chmurzaście i zimno. Przez coś takiego ktoś mi odbiera nadzieję na słońce. Codziennie rano budząc się, mam nadzieję je ujrzeć. a tak już wiem, że gdy wstanę jutro czy za trzy dni, to na pewno go nie będzie. Życie w nieświadomości wydaje się być piękniejsze. Bo zawsze jest nadzieja. To zupełnie tak jak kupujemy kupon na lotka, pomimo iż większość z nas jest od razu świadoma nie wygrania miliona, ale gdzieś tam ten promyk nadziei, że a nóż, a widelec. Nie jestem botanikiem, ale zauważyłem pewną zgodność w przyrodzie, iż nie ma znaczenia jak długo będzie ciepło, czy jak szybko przyjdzie ziąb, liście z drzew i tak się zażółcą , a także spadną, o tej samej porze. Pomimo, iż każdego roku mam nadzieję na ich dłuższe przetrwanie. Wcale by mnie to aż tak bardzo nie martwiło, gdyby nie jedna drobna rzecz, dająca mi w kość. Zresztą nie tylko mnie, a wszystkim z mojego osiedla. Otóż, dobrodziejstwa techniki przyczyniają się do wkurzania ludzi. I to od samego rana. Niemal codziennie Pani dozorczyni jeździ mi pod oknem jakąś hałaśliwą tubą, która zmiata liście z ulicy na trawniki. Absurd jakich mało. Paskudztwo jest upierdliwe, głośne i pracuje niczym auto niemogące odpalić. Łeb pęka od rana, nawet przy szczelnie zamkniętym oknie. Poza tym, kobieta zdmuchuje liście z ulicy czy chodnika, po czym wiaterek ponownie je posyła tam skąd przyszły. Komu przeszkadzały miotła, szufelka i worek na te liście. Dawało to należyty efekt, a do tego nie drażniło mieszkańców. Spółdzielnie mieszkaniowe widać chcą ułatwić służbę swoich domowych gospodarzy. Powinny przy okazji jeszcze utworzyć fundusz dla leczenia ofiar wywołanych przez wkurzające tuby. Może jednak lepiej nie narzekać, albowiem niejeden z nas jeszcze zatęskni za usuwaniem liści, gdy nadejdzie pora ich całkowitego braku.
Klimaciarze się cieszą, nadchodzi idealna pora na słuchanie muzyki smutnej, nastrojowej, powolnej, słowem: jesiennej. I ja się cieszę, bowiem to co nie do końca smakowało mi przy jaskrawych promieniach Słońca, nabierze wartości właśnie teraz i za niedługą chwilę. Już porozglądałem się po półkach, a raczej szafach z płytami i powyciągałem z nich tytuły dawno już niegoszczące w moim odtwarzaczu CD czy gramofonie. Oczywiście z muzyką temperamentną nie zerwę. Nie zrywam nigdy. na nią ochoty mi nie brakuje przez cały Boży Rok. Ale, gdy wiatrem za oknem powieje, deszczem chlapnie, a i Słońce szybko schowa się za horyzontem, to miło będzie ogrzać swoje mieszkanko ciepłymi nutami, bądź przyjemnie smutnymi, bowiem takowe także istnieją. Kończę już, zamykam kajet, bo za kilkanaście minut towarzysko zagrają w piłkę Korea Południowa z Naszymi. Oby przynajmniej nie było gorzej z wynikiem jak we wczorajszym spotkaniu młodzieżówek Portugalii i Polski, choć gra naszych młodziaków pozostawiła wiele do życzenia. Portugalczyków zresztą także. Powinni nam dołożyć z osiem zero, a skończyło się na jeden jeden.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
RADIO AFERA "Nawiedzone Studio", niedziela, godz. 22.00 - 2.00 (98,6 FM Poznań)
POLSKIE RADIO POZNAŃ "Sobotni wieczór Andy'ego", sobota, godz. 23.00 - 1.00 (100,9 FM Poznań)
piątek, 7 października 2011
Oj , nieładnie Panie Premierze
Żal mi się zrobiło Pana Czesława ze Śląska. Oj, Panie Premierze, bardzo nieładnie. Umówiłeś się Pan na obiad z Panem Czesławem, to należało przyjść. Pan Czesław miał z Panem do pogadania, przygotował się do wizyty, kupił koszulę, uprasował garnitur, poświęcił swój czas i przyszedł na umówione spotkanie. A Pan nawet go nie przeprosiłeś. Żółta kartka ode mnie. Tak się nie robi. Rozumiem, kampania dobiega końca, czasu brakuje, wszyscy mącą w głowie, ale obietnica to obietnica. Tak po ludzku, trzeba Pana Czesława przeprosić. I myślę, że do tego dojdzie. Że o zwrocie kosztów i zaproszeniu na kielicha tego Pana , pozostawiam na Pańskim sumieniu, Panie Premierze.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
czwartek, 6 października 2011
FISH - już w najbliższy poniedziałek 10.X.2011, w klubie "Blue Note", Poznań
Już w najbliższy poniedziałek, tj. 10 października, w poznańskim klubie "Blue Note" wystąpi FISH. Co prawda pisałem już o tym dużo wcześniej, jednak ponieważ dzień koncertu zbliża się szybkimi krokami, pragnąłbym przypomnieć o ostatniej już szansie zaopatrzenia się w bilet na to przedstawienie.
Będzie to koncert akustyczny, a zatem bardzo zbliżony do tego, który odbył się także w "Blue Note", w marcu tego roku.
Bilety w cenie normalnej:
110 zł (stojące)
130 zł (siedzące)
do nabycia:
CIM (obok głównego Empiku), ROCK LONG LUCK (ul.Półwiejska), ART ROCK (ul.Szewska), Agencja Ranus, Acid Shop (ul.Ogrodowa)
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Będzie to koncert akustyczny, a zatem bardzo zbliżony do tego, który odbył się także w "Blue Note", w marcu tego roku.
Bilety w cenie normalnej:
110 zł (stojące)
130 zł (siedzące)
do nabycia:
CIM (obok głównego Empiku), ROCK LONG LUCK (ul.Półwiejska), ART ROCK (ul.Szewska), Agencja Ranus, Acid Shop (ul.Ogrodowa)
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
LESLIE WEST - "Unusual Suspects" - (2011) -
LESLIE WEST - "Unusual Suspects" - (MASCOT MUSIC / PROVOGUE) -
Mountain nigdy jakoś specjalnie nie byli u nas popularni. Nie wywoływali takich dreszczy czy emocji, jak u Amerykanów, którzy kochali się w ich muzyce, szczególnie tak ze czterdzieści lat temu. Leslie West, jako wokalista i gitarzysta tworzył niesamowity duet z rewelacyjnym basistą Felixem Pappalardim. Choć oczywiście mieli jeszcze w swych szeregach kolegów z pozostałą sekcją do pomocy. Razem wymiatali jak mało kto. Łącząc ciężkie granie z bluesowym feelingiem, byli często tak samo obłędni jak pokrewne stylistyczne grupy, typu: Grand Fank Railroad, Cream, Budgie czy Free. A do tego Leslie West dysponował głosem wściekłego byka. Był to mięsisty rock, pełen paradoksalnie rzecz ujmując, ślicznych melodii i zagrywek. Ten facet gra i śpiewa po dziś dzień. O czym wielu fanów rocka może nie wiedzieć, albowiem jego płyty od lat stanowią margines muzycznego mainstreamu. Nie są to rzeczy co prawda wybitne, ale nie na takie artysta się sili. On po prostu tworzy to co dawniej kochano, a dzisiaj sprawia już tylko przyjemność jemu i garstce jego fanów. Wydając jednak najnowszą płytę "Unusual Suspects", West zapragnął o sobie przypomnieć z mocniejszym nieco akcentem, niż do tej pory. A i także zainteresować sobą ewentualnych młodszych odbiorców bluesa, granego z siłą młota pneumatycznego. Poprosił zatem kilku wymiataczy gitarowych , aby ci ubarwili niektóre jego nowe kompozycje, swoimi popisami, ale i w mniej więcej połowie repertuaru, stawił czoła sam , ze swoimi mniej znanymi muzykami (co nie oznacza , że gorszymi). Mało tego, postawię się nawet tak wielkim nazwiskom z tej płyty, jak choćby: Steve Lukather, Slash, Billy F.Gibbons oraz Zakk Wylde, że utwory z ich udziałem wcale nie przebijają pozostałych. Owszem, każdego z owych muzyków słychać wyraźnie, co dodaje smaczku i stanowi o podwyższeniu rangi całego tego wydawnictwa. Udanego, ale wcale nie jakoś specjalnie wyróżniającego się na tle wcześniejszych płyt Westa. I tutaj podkreślę - solowych płyt Westa, bo grupa Mountain to mimo wszystko nieco inna bajka, choć z tej samej księgi. Nadmienię ponadto, że na "Unusual Suspects" pojawiły się także kompozycje cudzego autorstwa, "I Feel Fine" (The Beatles) i "The Party's Over" (Williego Nelsona) - występuje ten utwór także pod tytułem "Turn Out The Lights". Ale nie błyszczą one jakoś specjalnie na tle pozostałych. W ogóle odnoszę wrażenie, że bardziej broni się tutaj produkcja, brzmienie i tych kilka mocnych nazwisk, zamiast same kompozycje. Z dwoma jednak wyjątkami, czyli przepiękną balladą "Legend" oraz następującym po nim, mocno chwytliwym "Nothing's Changed", z Zakkiem Wylde'em na gitarze, choć utrzymanym w duchu dawnego ZZ TOP.
P.S. Mój egzemplarz promocyjny posiada pewien defekt, przez co rozpiska utworów nie do końca zgadza się z kolejnością (i tytułami także) zarejestrowaną na płycie.
Poniżej faktyczna tracklista:
1. "One More Drink For The Road" - (feat. STEVE LUKATHER)
2. "Mud Flap Momma" - (feat. SLASH)
3. "To The Moon"
4. "Standing On Higher Ground" - (feat. BILLY F. GIBBONS)
5." Third Degree" - (feat. JOE BONAMASSA)
6. "Legend"
7. "Nothing's Changed" - (feat. ZAKK WYLDE)
8. "I Feel Fine"
9. "Love You Forever"
10. "My Gravity" - występuje także jako "You And Me"
11. "The Party's Over" - (feat. SLASH & ZAKK WYLDE), ten utwór występuje również pod tytułem "Turn Out The Lights"
12. Beetle "I Don't Know" - (bonus track) - występujący także jako "I Don't Know" The Beetlejuice Song
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Mountain nigdy jakoś specjalnie nie byli u nas popularni. Nie wywoływali takich dreszczy czy emocji, jak u Amerykanów, którzy kochali się w ich muzyce, szczególnie tak ze czterdzieści lat temu. Leslie West, jako wokalista i gitarzysta tworzył niesamowity duet z rewelacyjnym basistą Felixem Pappalardim. Choć oczywiście mieli jeszcze w swych szeregach kolegów z pozostałą sekcją do pomocy. Razem wymiatali jak mało kto. Łącząc ciężkie granie z bluesowym feelingiem, byli często tak samo obłędni jak pokrewne stylistyczne grupy, typu: Grand Fank Railroad, Cream, Budgie czy Free. A do tego Leslie West dysponował głosem wściekłego byka. Był to mięsisty rock, pełen paradoksalnie rzecz ujmując, ślicznych melodii i zagrywek. Ten facet gra i śpiewa po dziś dzień. O czym wielu fanów rocka może nie wiedzieć, albowiem jego płyty od lat stanowią margines muzycznego mainstreamu. Nie są to rzeczy co prawda wybitne, ale nie na takie artysta się sili. On po prostu tworzy to co dawniej kochano, a dzisiaj sprawia już tylko przyjemność jemu i garstce jego fanów. Wydając jednak najnowszą płytę "Unusual Suspects", West zapragnął o sobie przypomnieć z mocniejszym nieco akcentem, niż do tej pory. A i także zainteresować sobą ewentualnych młodszych odbiorców bluesa, granego z siłą młota pneumatycznego. Poprosił zatem kilku wymiataczy gitarowych , aby ci ubarwili niektóre jego nowe kompozycje, swoimi popisami, ale i w mniej więcej połowie repertuaru, stawił czoła sam , ze swoimi mniej znanymi muzykami (co nie oznacza , że gorszymi). Mało tego, postawię się nawet tak wielkim nazwiskom z tej płyty, jak choćby: Steve Lukather, Slash, Billy F.Gibbons oraz Zakk Wylde, że utwory z ich udziałem wcale nie przebijają pozostałych. Owszem, każdego z owych muzyków słychać wyraźnie, co dodaje smaczku i stanowi o podwyższeniu rangi całego tego wydawnictwa. Udanego, ale wcale nie jakoś specjalnie wyróżniającego się na tle wcześniejszych płyt Westa. I tutaj podkreślę - solowych płyt Westa, bo grupa Mountain to mimo wszystko nieco inna bajka, choć z tej samej księgi. Nadmienię ponadto, że na "Unusual Suspects" pojawiły się także kompozycje cudzego autorstwa, "I Feel Fine" (The Beatles) i "The Party's Over" (Williego Nelsona) - występuje ten utwór także pod tytułem "Turn Out The Lights". Ale nie błyszczą one jakoś specjalnie na tle pozostałych. W ogóle odnoszę wrażenie, że bardziej broni się tutaj produkcja, brzmienie i tych kilka mocnych nazwisk, zamiast same kompozycje. Z dwoma jednak wyjątkami, czyli przepiękną balladą "Legend" oraz następującym po nim, mocno chwytliwym "Nothing's Changed", z Zakkiem Wylde'em na gitarze, choć utrzymanym w duchu dawnego ZZ TOP.
P.S. Mój egzemplarz promocyjny posiada pewien defekt, przez co rozpiska utworów nie do końca zgadza się z kolejnością (i tytułami także) zarejestrowaną na płycie.
Poniżej faktyczna tracklista:
1. "One More Drink For The Road" - (feat. STEVE LUKATHER)
2. "Mud Flap Momma" - (feat. SLASH)
3. "To The Moon"
4. "Standing On Higher Ground" - (feat. BILLY F. GIBBONS)
5." Third Degree" - (feat. JOE BONAMASSA)
6. "Legend"
7. "Nothing's Changed" - (feat. ZAKK WYLDE)
8. "I Feel Fine"
9. "Love You Forever"
10. "My Gravity" - występuje także jako "You And Me"
11. "The Party's Over" - (feat. SLASH & ZAKK WYLDE), ten utwór występuje również pod tytułem "Turn Out The Lights"
12. Beetle "I Don't Know" - (bonus track) - występujący także jako "I Don't Know" The Beetlejuice Song
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
MOSTLY AUTUMN - "That Night In Leamington" - (2011) -
MOSTLY AUTUMN - "That Night In Leamington" - (MOSTLY AUTUMN RECORDS) -
Mostly Autumn wydali dotąd sporo płyt koncertowych. Można dyskutować, które dobre, a które jeszcze lepsze. Jednak niedawno temu wydany "That Night In Leamington" ma wartość szczególną, a i wymiar nietuzinkowy. Po kilkunastu latach z zespołu postanowiła odejść dotychczasowa główna wokalistka (oczywiście obok drugiego najważniejszego głosu lidera, Bryana Josha) Heather Findlay, i zająć się karierą solową. O czym już zresztą od grubo ponad roku wszyscy wiemy. Dla przypomnienia jednak dodam, że obecną Pierwszą Wokalną Damą, jest już Olivia Sparnenn, która do niedawna pełniła w zespole jedynie rolę chórzystki . To, że na takiej roszadzie grupa nie straciła nic a nic, niech zaświadczy wspaniały ub.roczny album "Go Well Diamond Heart". Heather Findlay chciała pożegnać się z publicznością oficjalnie, stąd też taki koncert, stąd także i ten podwójny album. Zawierający zestaw najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy, które częstokroć układały plany koncertów w przeszłości. Ponieważ miał to być koncert podniosły, nie mógł opiewać w jakieś udziwnienia czy eksperymenty. Dlatego kompozycje mocno trzymają fason znanych studyjnych odpowiedników.
Całe to przedstawienie odbyło się w angielskim miasteczku uzdrowiskowym Leamington, w dniu 2 kwietnia 2010 r., w pięknym klubie stylizowanym na jakiś stary teatr. A na jego scenie pojawił się zespół rozbudowany do rozmiarów oktetu (one trzy i ich pięciu). Nastrój w pełni uduchowiony i dostojny. Ale bynajmniej nie spięty. Choć tego wieczoru nie mogło nic nawalić. Wszystko muzycy musieli i zagrali z pełnią swobody, luzu, a jednocześnie także powagi. Stosownej do tej niezwyklej i wzruszającej chwili. Nie mogło na takim przedstawieniu zabraknąć utworów na miarę "The Spirit Of Autumn Past (Part II)", "Passengers", "Heroes Never Die" czy przedfinałowego "Evergreen", i wielu innych równie ważnych. Bowiem, tym razem finałem było pożegnanie się Heather Findlay z publicznością. Takie kobiece, najzwyczajniej wzruszające, z niejedną łezką w oku. A później jeszcze tylko kilka objęć, uścisków, od koleżanek i kolegów z zespołu. I tych kilkaset owacji w podzięce za kilkanaście pięknych lat. Być na takim koncercie, a później bilet z niego wkleić do albumu z koncertami na jakich się było, to jest coś!
CD 1:
1. Fading Colours
2. Caught In A Fold
3. Flowers For Guns
4. Unoriginal Sin
5. The Spirit Of Autumn Past (Part II)
6. Simple Ways
7. The Last Bright Light
8. Passengers
9. Shrinking Violet
CD 2:
1. Carpe Diem
2. Winter Mountain
3. The Dark Before The Dawn
4. Answer The Question
5. Nowhere To Hide
6. Half The Mountain
7. Mother Nature
8. Above The Blue
9. Heroes Never Die
10. Evergreen
11. A Farewell from HEATHER
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Mostly Autumn wydali dotąd sporo płyt koncertowych. Można dyskutować, które dobre, a które jeszcze lepsze. Jednak niedawno temu wydany "That Night In Leamington" ma wartość szczególną, a i wymiar nietuzinkowy. Po kilkunastu latach z zespołu postanowiła odejść dotychczasowa główna wokalistka (oczywiście obok drugiego najważniejszego głosu lidera, Bryana Josha) Heather Findlay, i zająć się karierą solową. O czym już zresztą od grubo ponad roku wszyscy wiemy. Dla przypomnienia jednak dodam, że obecną Pierwszą Wokalną Damą, jest już Olivia Sparnenn, która do niedawna pełniła w zespole jedynie rolę chórzystki . To, że na takiej roszadzie grupa nie straciła nic a nic, niech zaświadczy wspaniały ub.roczny album "Go Well Diamond Heart". Heather Findlay chciała pożegnać się z publicznością oficjalnie, stąd też taki koncert, stąd także i ten podwójny album. Zawierający zestaw najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy, które częstokroć układały plany koncertów w przeszłości. Ponieważ miał to być koncert podniosły, nie mógł opiewać w jakieś udziwnienia czy eksperymenty. Dlatego kompozycje mocno trzymają fason znanych studyjnych odpowiedników.
Całe to przedstawienie odbyło się w angielskim miasteczku uzdrowiskowym Leamington, w dniu 2 kwietnia 2010 r., w pięknym klubie stylizowanym na jakiś stary teatr. A na jego scenie pojawił się zespół rozbudowany do rozmiarów oktetu (one trzy i ich pięciu). Nastrój w pełni uduchowiony i dostojny. Ale bynajmniej nie spięty. Choć tego wieczoru nie mogło nic nawalić. Wszystko muzycy musieli i zagrali z pełnią swobody, luzu, a jednocześnie także powagi. Stosownej do tej niezwyklej i wzruszającej chwili. Nie mogło na takim przedstawieniu zabraknąć utworów na miarę "The Spirit Of Autumn Past (Part II)", "Passengers", "Heroes Never Die" czy przedfinałowego "Evergreen", i wielu innych równie ważnych. Bowiem, tym razem finałem było pożegnanie się Heather Findlay z publicznością. Takie kobiece, najzwyczajniej wzruszające, z niejedną łezką w oku. A później jeszcze tylko kilka objęć, uścisków, od koleżanek i kolegów z zespołu. I tych kilkaset owacji w podzięce za kilkanaście pięknych lat. Być na takim koncercie, a później bilet z niego wkleić do albumu z koncertami na jakich się było, to jest coś!
CD 1:
1. Fading Colours
2. Caught In A Fold
3. Flowers For Guns
4. Unoriginal Sin
5. The Spirit Of Autumn Past (Part II)
6. Simple Ways
7. The Last Bright Light
8. Passengers
9. Shrinking Violet
CD 2:
1. Carpe Diem
2. Winter Mountain
3. The Dark Before The Dawn
4. Answer The Question
5. Nowhere To Hide
6. Half The Mountain
7. Mother Nature
8. Above The Blue
9. Heroes Never Die
10. Evergreen
11. A Farewell from HEATHER
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Przyszła pora usunąć matoła
Wczorajszy dzień jasno pokazał, gdzie Prezes ma swój naród. Co on tam będzie rozmawiać z hołotą, z wysłannikami piekieł czy ze zdrajcami. PiS usunęło się w cień. Unika telewizyjnych debat jak diabeł różańca. Wielki Jarosław nakazał swym owieczkom siedzieć cicho, by nie gubić tak potrzebnych punktów w sondażach. A te są przyjemnie im jednak nieprzychylne. I kibole sprawy coś nie polepszają. Bo to, że Donald Tusk czy Waldemar Pawlak nie stawili się we wczorajszym TVN-ie, ładnym może i nie jest, ale przyszli przynajmniej godni zmiennicy, i to raczej z wyższej , aniżeli, niższej półki. Szkoda tylko, że zabrakło zaproszenia choćby dla Janusza Palikota, który za to w TVP Info dostał możliwość wypowiedzenia się. Oczywiście dla tej stacji także Prezes i spółka nie znaleźli czasu, a raczej nie wyrazili ochoty, by doprecyzować me myśli. Zatem, jak Prezes chce rozmawiać z narodem po wyborach, skoro już teraz ma go w dupie. Poza swoimi sondażowymi 21 procentami, które myślę, że po takich numerach jeszcze mu spadną. A powinny. I wcale nie trzeba być rozumnym , by mu w tym szczególnie pomóc. Wystarczy tylko mieć oczy szeroko otwarte. Oto świetny przykład na to, jaki by Prezes prowadził dialog z narodem, gdyby niechcący udało mu się wygrać te wybory. Nie trzeba być wykwalifikowanym politykiem czy ekonomistą, aby wiedzieć jaką drogą należy dalej podążać przez najbliższe cztery lata. Są liczby, są fakty, których nic nie podważy. Jest Prezes i jego ludzie, w których zacność uwierzy odwieczna moherowo-ciemniacka naiwność. Oczywiście, cud może sprawić, że dziesiątego obudzimy się w Polsce zacofanej i różno-fobicznej. Już widzę ile radości na tym blogu mieliby zwolennicy takich idei. Dzisiejsze sondaże: PO 31, PiS 21, Ruch Poparcia Palikota 9, SLD 7, PSL 6 - jasno pokazują, że wszystko wraca do normy. A jeśli nawet z lekka by coś się zachwiało, to Prezesie, twoi kibole już ci nie pomogą - zacny matole!
P.S. Ach, znowu ten tabloidowy poziom. Ten arogancki ton. No cóż,...z kim walczysz, takiego języka używaj. Nigdy nie obrażaj przeciwnika. Trzymaj się pewnych zasad. Zatem się trzymam.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
P.S. Ach, znowu ten tabloidowy poziom. Ten arogancki ton. No cóż,...z kim walczysz, takiego języka używaj. Nigdy nie obrażaj przeciwnika. Trzymaj się pewnych zasad. Zatem się trzymam.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
środa, 5 października 2011
Uważaj co kupujesz i od kogo
Co za początek dnia. Budzę się, chwytam za telefon, patrzę, a tu jedno nieodebrane połączenie i wiadomość na poczcie głosowej. Odsłuchuję, a tu znajomy głos pewnego policjanta wzywa mnie rano na komendę na przesłuchanie. Myślę sobie "widzisz, doigrałeś się, wsadzą cię za te ataki na prezesa". Ale co tam, jadę. Wcześniej przeczucie mi podpowiada "nie zabieraj szczoteczki do zębów, i tak w razie czego dostaniesz ją z przydziału po poprzedniku". Po drodze w tramwaju jeszcze kanary. Dwóch osiłków w bluzach z kapturami, o wyglądzie takich z kotła przy Bułgarskiej, czyli typowi dzisiejsi agitatorzy prezesa. Kończy się szczęśliwie dla wszystkich, poza kanarami. Nikt nie jechał na gapę. Jak miło zobaczyć porażkę na ich twarzach. Weźcie się za normalną pracę. Uspokój się Masłowski, zaraz ci ktoś podsunie, że to zawód potrzebny, że żadna praca nie hańbi, itd...Zatem zamykam wątek kanarów. Dojeżdżam na komisariat, obowiązkowo chwilę muszę poczekać, bo już przede mną inni się z czegoś tłumaczą. Siedzę i czekam na swoją kolej na totalnym luzie. Zresztą po wiosennej wizycie w pokoju przesłuchań w Skarbówce, już nic mniej sympatycznego spotkać mnie nie może. W końcu schodzi po mnie policjant, podaje dłoń, wita się znaczy i zaprasza na górę. Wskazuje krzesełko i dodaje miłym tonem "usiądź proszę". Po sekundzie wchodzi jego kolega, a na mój widok reaguje "aaaa, witam!". "To wy się znacie?" - pada pytanie z ust przesłuchującego. "Tak, jasne, znamy się". "Czego słuchasz?" - zapytuje dawno niewidziany znajomy. Odpowiadam "oj, wielu rzeczy na tak i tyleż samo na nie". Na co z dumą ów kolega od tego mającego mnie przesłuchać: "a ja wciąż AC/DC, i nie ma nic lepszego". Wyczuwam luz, zakładam nogę na nogę, czekam jeszcze tylko na kieliszek koniaku. Ale rozglądam się po wnętrzu i przestaję liczyć nawet na szklankę wody. Na jednym biurku stoi stary monitor do komputera, dookoła odrapane ściany,... W ogóle wszystko wymagałoby generalki. Rozmowa przebiega w miłym tonie, bowiem stoję w końcu tylko na pozycji świadka. Pada kilka nazwisk, których nie znam. Jest trochę o płytach, szczególnie o ich wydaniach. za podpórkę służą strony pewnego znanego portalu internetowego, na którym jest zatrzęsienie piratami. Obrzydlistwo. Pracownicy tego portalu nie znają się na rzeczy i nie usuwają tego szmelcu z oferty swojej firmy. Nie chcę się narzucać, ale mam sprawne oko. Siedząc w tym całe życie jestem w stanie na węch i dotyk od razu wyłowić pirata. Ale nie ma nic za darmo. Zlikwidowałbym paskudów bez najmniejszego problemu. I byłby spokój raz na zawsze. Ale to skomplikowane. Tamten portal wcale na siłę nie proponuje otwarcia nowego etatu, a poza tym nie mieliby z czego żyć, gdyby wszystkich giganto-piratów wyłapano. W sumie kwadrans rozmowy o sprawie, która na szczęście kłopotów mi nie przysporzy. Kończy się słowami typu "wiadomo o co chodzi, nic na to piractwo nie poradzimy, dzięki, cześć". A całe to zamieszanie tylko dlatego, bowiem kiedyś podobno kupiłem jakąś płytę od ,jak się okazuje, podejrzanego w sprawie. Nawet nie wiem jaką płytę, bo trudno sobie przypomnieć co działo się w październiku roku ubiegłego. A tylko o dacie zakupu się dowiedziałem. Tak więc, trzeba być czujnym, z kim, co, i jak.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę o godz. 22.00
nawiedzonestudio.boo.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)