wtorek, 21 lipca 2026

po końcowym gwizdku

Wszelkiej maści alternatywnego metalu/nu metalu nie cierpię, tym samym nawet nie drgnąłem o podwójnym polskim występie System Of A Down oraz rozgrzewających ich Queens Of The Stone Age. Niemniej przyznaję, robi wrażenie zainteresowanie taką naparzanką pod stadionu rozmach, podobnie jak tytuł mistrzów świata dla Hiszpanów, których futbol, w sensie styl, nigdy mnie nie przekonywał. Inna sprawa, finałowego starcia nie miałem na żywo okazji (audycja!), obejrzałem więc po łebkach z odtworzenia, i... Argentyńczycy całkowicie dali ciała. Ich pasywny futbol nie mógł przynieść dobrych wieści, bo nawet, pomimo emerytalnego wieku, wciąż będący numero uno drużyny Messi, w niedzielę zamilkł całkowicie.

Z przebiegu całej imprezy oddaję pałkę Hiszpanom, doceniam ich supremację, waleczność, jednak ewentualne piękno futbolu dostrzegam jedynie incydentalnie, a przede wszystkim czuję żal wobec Francuzów, którzy w końcówce Mundialu całkowicie siedli, by w meczu o brąz olać trenera oraz kibiców.

Szkoda czasu na rozpisywanie o wadach i paru zaletach zamilkłych już po końcowym gwizdku amerykańskich mistrzostw, przy czym antrakt podczas finału, przyozdobiony atrakcjami w duchu ichniejszych dyscyplin, to totalne przegięcie. Półgodzinna przerwa to jakiś żart i oby niedający się oswoić standard. Występy m.in. Shakiry czy Madonny, na kępach boiskowej trawy, i tak znikały w gąszczu, niczym zgubiony pierścionek w polu żyta.
Wierzę, że przerwy na uzupełnianie płynów nie zadomowią się na dobre. Podział meczu na kwarty nosiłby posmak kosza, a tej dyscypliny, jak i całej wokół niej otoczki, nie dzierżę.
Nie rozwinę wątku wazeliniarstwa Infantino względem Trumpa, albowiem ten temat omawialiśmy, miejmy więc całą tę nieprzyjemność za sobą. Wszystkie tym podobne patologie wolałbym potraktować jako jednorazowy skok w bok i oby na przyszłość żadnych tego repet.


Tak z innej beczki, odszedł Kevin Keegan - na przełomie lat siedemdziesiątych/osiemdziesiątych angielski napastnik, z charakterystyczną sylwetką, co i długimi, glam/heavy włosami, którego pamiętam jeszcze jak kręcił wianki dla Liverpoolu, a więc za lat świetności. Zawsze wzbudzał mój podziw, zarówno walecznością, techniką, wirtuozerią oraz pasją, a w późniejszych, już trenerskich latach, nie mogłem oswoić oka wobec jego przykróconej fryzury.
Bardzo smutna to wieść. Szybko wszystko poszło. Ledwie zdiagnozowano u niego jakieś nowotworowe paskudztwo, a tu rach ciach, i po wybitnym w dziejach boiskowej kopaninki człowieku. W obliczu cierpienia nie dał rady nawet dźwignąć radości zdobytego przez jego ukochaną Anglię brązu.
Kevin, pędź ku Gwiazdom ...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm