Jego czas w muzyce krótki, wręcz limitowany, ale Syd zrobił na tyle dużo, że wciąż się na niego powołujemy. Lśnił kreatywnością w czasach, kiedy tym słowem jeszcze nie świechtano. Do tego posiadał niesłychaną wyobraźnię, przez co inspirował i nadal inspiruje, nieustannie fascynując marzycieli tego świata. Nikomu nie udało się zastąpić jego wizji, bo i nikt nie posiadł tej iskry.
W odtwarzaczu "The Piper At The Gates Of A Dawn" - album z m.in. kapitalnym "Astronomy Domine", odjazdową psychodelią "Interstellar Overdrive" czy wcale nie mniej odjechanym, acz dużo krótszym psycho-biblijnym wywodem Watersa "Take Up Thy Stethoscope And Walk", o cierpiącym szpitalnym pacjencie, który majaczy coś doktorowi, że złoto to ołów, że ból czerwony, ponieważ tak krwawił Jezus i że żarcie jest upiorną papką z obtłuszczoną łyżką. Muzycznie absolutnie genialne. Ale moim albumowym numero uno, pozostaje trzyminutowy "Lucifer Sam". W roli głównej Syd Barrett. Mienią się tu wszystkie barwy psychodelii w diabelskim kotle, ale uspokajam, ów Lucyfer Sam to tylko syjamski kot Syda, o którym właściciel zaznacza: "tego kota nie potrafię wyjaśnić".
Fascynujący album, wyzbyty melodyjek, więc nie da się go zagadać, zignorować, a czy zatańczyć? - znam takich, którzy daliby radę.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm




