Kris Kristofferson, zmarły przed dwoma laty country'owiec. Gigantycznie dobry, a dla świata absolutny top. Było nie było, jeden z czworga Rozbójników - obok Johnny'ego Casha, Waylona Jenningsa i Williego Nelsona. Lecz Kris nie tylko piosenkarzem był, co również aktorem. I jako dzieciak pamiętam trailerowe plakaty w zagranicznych pismach zachęcające do filmu "Narodziny Gwiazdy" (u boku Barbry Streisand), a na "Konwoju" zagościłem, gdy był filmu czas. Wyemitowano go m.in. w jednym z moich preferowanych kin, kiedy odbywałem przymus siódmej- lub ósmej klasy podstawówki. Wtedy obraz odebrałem, na zasadzie: o jacież pierdzielę.
Od lat mam na półce Kristoffersona winyl "The Silver Tongued Devil And I". Stara płyta. Dokładnie, z siedemdziesiątego pierwszego. Super fota Krisa na tamtejszej okładce. Zagram kiedyś w Aferze. Ale, póki co, trzymajmy się najnowszej zdobyczy - "A Moment Of Forever". Tytuł przetłumaczyłem sobie, na "chwilę, która trwa wiecznie". No dalej, angliści, korygujcie. Przecież zawsze się czegoś przyczepicie.
Producentem płyty Don Was - facio od m.in. płyt Michaela McDonalda, Boba Segera, Boba Dylana czy weźmy jeszcze Glenna Freya. Nie ma co wymieniać, macie jego nazwisko na wielu płytach, przejrzyjcie je tylko.
Wśród muzyków kilka mocnych nazwisk, chociażby: Jim Keltner, Benmont Tench czy David Campbell. Ale nazwiska nie grają - głosi stara prawda. No więc, słuchajmy. Przekonajmy się, co przynosi nam czternastoutworowy repertuar tego obecnie już ponad trzydziestoletniego albumu. Supremacja wolnizn, ale i kilka ożywionych, również.
Kris to tego rodzaju nudziarz, który nie zanudza. Przeciwnie, mnie wręcz uruchamia, pobudza, zachęca do łapania melodii w komitywie z ciekawymi testami. Aby nie omawiać całej, gwarantuję, dobrze już posłuchanej płyty, polecę na dziś poruszającą, czterominutową balladę. No coś tak absolutnie pięknego, oderwać się nie sposób. Chyba ze dwa tuziny przeleciała się po moim pokoju. A w sumie to ponury, o ślicznej melodii song, którego Kris podrasował stosowną dramaturgią. Rzecz o niejakim Casey'im czy Caseyu (nie wiem, jak odmienić), który żyje na stacjach metra, gdzie codziennie towarzyszy mu zatrute powietrze, swąd brudu i śmieci, upokarza brak Słońca, nawet deszczu, a jego codziennymi dźwiękami jedynie odgłosy łańcuchów przy obrotowych bramkach. No i, jeszcze coś - lustrzane odbicie innych samotników. Wspaniała piosenka. Z gatunku: skarby ziemi naszej.
P.S. A tak z innej beczki - wiecie, że w marcu przyszłego roku w Poznaniu, w Tamie, zagra Michael Schenker? Nie wiedzieliście? Nie mogliście. Podaję jako pierwszy. Swego rodzaju premia. Ode mnie na przedmajówkowy czas.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
