środa, 15 kwietnia 2026

hope and fury

Kilka słów, nie żadna tam recenzja. Recenzje pisywano niegdyś w Non Stopie lub Magazynie Muzycznym, potem to już tylko jakieś małolaty piździbączki, więc szkoda czasu na przepisywaczy po anglo-amerykańskiej prasie.

Niespełna trzydzieści pięć minut trwa najnowsza płyta Joe Jacksona - "Hope And Fury". Tytuł oznacza Nadzieję i Furię lub Nadzieję i Wściekłość, jednocześnie wydając się ironią do Krainy Nadziei i Chwały. I choć Joe Jackson jest Anglikiem, wyraźnie w muzyce ukochał Amerykę, dzielnie dzieląc serce pomiędzy Portsmouth a Nowy Jork. Na dowód, niech posłuży wydany w 1982 roku album "Night And Day", właśnie hołdujący Nowy Jork oraz Cole Portera. Tak swoją drogą, to właśnie tam mamy kapitalny numer "Steppin' Out", który odnoszę wrażenie, że poznałem, zanim jeszcze powstał. Jako młodzian wielokrotnie przymierzałem się do opatrzonej nim płyty, na której zdobycie ostatecznie nieco lat zeszło.
Ten zawsze elegancki, acz na swój sposób subtelnie ekstrawagancki facio, jest niezłym wokalistą, przy czym jeszcze lepszym pianistą, co i saksofonistą. I teraz wiemy, skąd w jego nurcie popular, tyle jazzu. Dorzucę do tej rekomendacji okładkę niedawno u mnie przypomnianej płyty "Body And Soul", na której Joe imituje Sonny'ego Rollinsa, w zasadzie, z dowolnej płyty, ale tutaj konkretnie kłania się album "Sonny Rollins, Vol. 2" z pięćdziesiątego siódmego. Tak swoją drogą, nigdy nie widziałem innych okładek Sonny'ego Rollinsa, niż z jego sylwetką w przeróżnych konfiguracjach w ujęciach z saksofonem.
"Hope And Fury" jawi się ciekawymi melodiami, rytmami, zagrywkami, funkowym groovem oraz nieszablonowymi tekstami - takimi w epickiej, narratorskiej konwencji, czyli pełnymi historiami, nie do zacytowania w wyrwaniu z kontekstu.
Jeśli tu i teraz mam postawić na jeden utwór, niech będzie pięcio-i-półminutowe "End Of The Pier". Przekrój stulecia angielskiej klasy robotniczej, swego rodzaju kontrast od początku lat dwudziestych minionego stulecia, aż po czasy pandemii. Do tego świetna melodia, choć nieco za długa jak na dzisiejsze standardy radiowe. No chyba, że w późnowieczornych pasmach.
Inne tu dobre: "I'm Not Sorry", "Made God Laugh", "Fabulous People", "After All This Time" oraz "See You In September". Jest w czym powybrzydzać.
Płyta dla wyrobionego ucha. Wciąż ufam, że nie brak dla tego rodzaju rytmów amatorów.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm