wtorek, 25 sierpnia 2015

TIM BOWNESS - "Stupid Things That Mean The World" - (2015) -





TIM BOWNESS
"Stupid Things That Mean The World" - (InsideOut Music) -
***2/3


Szybko Tim Bowness uporał się z nową płytą. Zaledwie w rok po wydaniu "Abandoned Dancehall Dreams" przygotował kolejny premierowy materiał. Jednak przed poprzednim dziełem artysta miał sporą przerwę w swej solowej działalności, koncentrując się głównie na przeróżnych projektach, z których co prawda najbardziej znanym wydaje się być No-Man (współtworzony wraz ze Stevenem Wilsonem z Porcupine Tree), ale najowocniej wyszło mu z psychodeliczno-progresywnymi Nosound, bądź z jak na razie tylko jednorazowymi, za doskonałymi Memories Of Machines.
Bowness dysponuje niezwykłym głosem o hipnotycznej mocy, dzięki czemu on sam doskonale sprawdza się na przeróżnych płaszczyznach. Do tego może poszczycić się współpracą z muzykami najwyższych lotów, chociażby z takich grup jak: King Crimson, Pineapple Thief czy Porcupine Tree.
Na najnowszym "Stupid...." pojawiło się jedenaście zróżnicowanych kompozycji, czasem subtelnych, delikatnych, wręcz kameralnych, a innymi razy dość odważnych, nie stroniących od poszukiwań i eksperymentów. Bowness dobrze czuje się w objęciach elektroniki, jak i przesterowanych gitar, ponadto potrafi swym śpiewem ukoić, a czasem też i solidnie szarpnąć. Przekonał się o jego możliwościach dawno temu sam maestro Robert Fripp, a następnie wyznaczonym tropem posmakowali talentu Bownessa także inni. Przykładem najnowszego dzieła mogą być kolejni ciekawi goście w osobach: Phila Manzanery, Petera Hammilla, bądź kolejne spotkania z Brucem Soordem i Colinem Edwinem. Choć największego smaku dodają podszyte smutkiem skrzypce Anny Phoebe. Proszę posłuchać jak tej niesamowitej Brytyjki (choć Matka jest Niemką, a Ojciec Greko-Irlandczykiem) natchniona gra w "Sing To Me" genialnie współgra z tym niezwykłym spokojem Tima Bownessa. To jeden z takich momentów, dla których często kupujemy całe płyty. Jednak takowych mamy tutaj nieco więcej, jak choćby następny w albumowej kolejności "Where You've Always Been" - z gościnnie grającym na gitarze oraz instrumentach klawiszowych Philem Manzanerą (muzykiem Roxy Music, ale i także współpracującego z Davidem Gilmourem). Niewiele się z pozoru tutaj dzieje, a jednak płynący niczym spokojny strumyk klawiszowo-gitarowy dialog, plus smyczkowa imitacja, doskonale pasują do rozmarzonego i nieco odrealnionego śpiewu Bownessa.
Za kolejną perełkę należy uznać środkowy fragment płyty, w postaci nagrania "Press Reset". To kąsek dla fanów tajemniczych No-Man. Schowana mocno w głębi elektronika i próbująca się przebić perkusja towarzyszą Bownessowi w spacerowym niespiesznym tempie, by znienacka gdzieś pod sam koniec eksplodować. Świetne!
I choć powyższe trzy piosenki wydają się bezcenne, należy jeszcze koniecznie dostrzec swoistość uroku 3-minutowej subtelnej "All These Escapes", a nawet nieco monotonnego "Know That You Were Loved" - z ładną partią gitarową, podszytą gdzieniegdzie szlachetnym melotronem.
Szkoda tylko, że całość nie trzyma równego wysokiego poziomu, albowiem zdarzają się także nagrania mniej ciekawe, jednak fakt ten tylko nieznacznie obniża i tak wysoki poziom całości.

P.S. Limitowana 2-płytowa wersja zawiera dodatkowo cztery remiksy do piosenek z powyższego albumu. Często dość odmiennych od pierwowzorów, a bywa, że inaczej zatytułowanych, jak dla przykładu nagranie tytułowe, które w nowej ambientowo-akustycznej szacie ochrzczono jako "I Still Miss You".

P.S.2. Artysta w najbliższą sobotę wystąpi na progowym festiwalu "Ino-Rock" w Inowrocławiu, na którym główną atrakcją będzie Fish, świętujący 30-lecie "Misplaced Childhood". Ponadto zagrają Motorpsycho oraz polscy State Urge i Millenium.




Andrzej Masłowski
 
 
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - 
www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00



"... dla tych, którzy wiedzą, co muzyce najpiękniejsze"