Nieopodal mego domu stoi sobie nocny sklepik. Niczego w nim nie ma, typowy całodobowiec z niezłym stoiskiem alkoholowym, ćmikami, batonikami i jakimiś pierdołami zbożowymi dla skrzywionych na punkcie zdrowej żywności. Rzadko tam bywam, bo i po co, biletów tramwajowych nie mają, a jak kiedyś mnie wzięło na czekoladę, bo przed północą spostrzegłem jej brak, to za stugramową Milkę złodziejstwo zażądało ponad pięciu złotych. Kupiłem, a jakże. A co, miałem nie zasnąć? Postanowiłem się tam jednak już więcej nie stołować. No, ale do rzeczy. Otóż, w niedzielę wracając taksówką po zakończonej audycji, rzucił mi się na drzwiach owego sklepu neon "open". Przez chwilę pomyślałem - może jestem tak padnięty, że już zasnąłem - ale nie, przetarłem ślipia, patrzę ponownie, a tam stoi jak byk mrugające "open". Widać jak się obsługuje nocnych żłopów, to już każdemu wszystko jedno co tam napisane. Ochlej i tak prze co sił w nogach i łapskach, to żaden napis w jakimkolwiek języku nic tu nie pomoże. Aaaa, jeden sklep, nie czepiaj się - pomyślałem. Ale nie, wysiadam dzisiaj rankiem w centrum miasta, słońca brak, oczy posklejane, ale wzrok wciąż chyba nie najgorszy, szykuję się do przejścia na pasach, z nudów rozglądam się to tu , to tam, w pewnej chwili zarzucam spojrzenie na witrynę eleganckiego baru mlecznego, którego ramówki godzin pracy za chiny ludowe bracie nie dostrzeżesz, ale zdobiący frontowe okno neon "open" kuje po oczach. Myślę sobie "kurwa mać, gdzie ja żyję, to jeszcze Polska?". Niedługo w takowym barze zamawiając kluchy będę musiał pamiętać jak po angielsku poprosić o ruskie pierogi.
Kilka tygodni temu będąc z rodzinką u rodzinki wspólnie oglądaliśmy coś tam w TVN24. To znaczy ja oglądałem, bowiem wszyscy pozostali byli pochłonięci sobie tylko interesującymi tematami. I to był taki program, w którym prowadzący (facet) rozmawiał z czterema kobietkami - polityczkami (bo na słowo "politykami" mogłyby się oburzyć), ale nie tylko, jedną z nich była jakaś mądrzejsza. No i ta mądrzejsza naprawdę mądrze gadała. Poczułem, że jest w najgorszym wypadku tylko doktoryzowana, a stawiałbym na uprofesorowaną. Kobitka zdaje się, że też zauważyła to samo co mnie zaczyna wpieniać, gdyż trafnie zarzuciła: "kiedyś w Polsce wszyscy mówiliśmy po francusku, później po rosyjsku, jeszcze później po niemiecku, aż w końcu przez jakiś czas po polsku, a teraz wszyscy już tylko gadają po angielsku". Zacząłem bić brawo, aż rozgadane towarzystwo przy stole spojrzało na mnie podejrzliwie. Słusznie zresztą, w moim wieku przydarzyć się może wszystko. Sam po sobie zauważyłem, że nie znając angielskiego coraz częściej zaczynam wymieniać z ludźmi spostrzeżenia i żarty w języku Wayne'a Rooneya (bo przesz nie Szekspira) , niż w tym mi najbliższym, bo i najpiękniejszym na świecie. Obawiam się, że sam przecież na to nie wpadłem. Boję się pomyśleć, skoro to w takim tempie idzie, jak się dogadam z ludźmi w tym kraju za dziesięć lat.
Z niepokojem przyglądam się zjawisku i dostrzegam ojczyźniany wstyd na każdym kroku. Przykłady? Nie muszę ich podawać, sami to zauważycie. Przejdźcie się w centrum miasta i zwróćcie uwagę na studenckie trójkąty. Jeśli idzie panienka, a towarzyszy jej dwóch wychudzonych amantów Polaków, na pewno nie zrozumiecie przebiegu rozmowy. Sytuacja natomiast nabierze pikanterii, jeśli panienka Polka tą samą drogą będzie podążać dla przykładu z dwoma Portugalczykami, z którymi nić porozumienia możliwa jest raczej tylko w języku Rooneya, wówczas owa panienka wabić będzie egzotycznych amantów głośnym skandowaniem , tak by zagłuszyć polskie myszki. Mniej atrakcyjne - bo polskie. Przy okazji wabiąc innych cudzoziemców. Koniec końców ustawić się z biednym Portugalczykiem jest zawsze bardziej opłacalne od nawet bogatszego biedaka Polaka. No, ale żeby to był powód do "dawania dupy" na całej linii.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
RADIO AFERA "Nawiedzone Studio", niedziela, godz. 22.00 - 2.00 (98,6 FM Poznań)
POLSKIE RADIO POZNAŃ "Sobotni wieczór Andy'ego", sobota, godz. 23.00 - 1.00 (100,9 FM Poznań)
środa, 9 kwietnia 2014
JOHNNY CASH - "Out Among The Stars" - (2014) -
JOHNNY CASH - "Out Among The Stars" - (COLUMBIA / SONY) -
*****
Dla mnie to jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt. W moim wieku niewiele już zaskakuje, i na nic takiego także tutaj nie liczyłem, ale jednego byłem pewien, że będzie to coś czego będę słuchać z ogromną przyjemnością.
Syn Johnny'ego i June - John Carter Cash - nie mógł uwierzyć, że w archiwach jakie po ojcu odziedziczył nie pozostało już nic. Przejrzał je osobiście i znalazł świetne jakościowo nagrania z kilku sesji , które zostały zarejestrowane w 1981 i 1984 roku. Wystarczyło je tylko odpowiednio zmiksować i oczyścić na gruncie współczesnych możliwości technicznych. John zabrał się za to do spółki ze Stevem Berkowitzem - producentem wielu nagrań Johnny'ego Casha - i z przeróżnych wycinków, pojedynczych utworów, razem zmontowali spójną płytę. Nawet jeśli pomiędzy kompozycje studyjne wpletli też i koncertowe, jak choćby "I'm Movin On" - w duecie z Waylonem Jenningsem.
Oprócz Jenningsa, Cash zaśpiewał tu jeszcze dwa piękne duety z ukochaną June Carter Cash. Króciuteńką "Don't You Think It's Come Our Time" oraz nieco dłuższą , ale i też niespełna trzyminutową "Baby Ride Easy". Ta ostatnia może przypominać klimatem klasyczną piosenkę "Jackson". Jest także jakby takim przekomarzającym się dialogiem, jednak wyzbytym słodkich wobec siebie złośliwości, a raczej rzecz to przepełniona duchem romansu.
Oczywiście najpiękniejszymi piosenkami są właśnie te nasycone nutką melancholii. Nikt przecież nie śpiewał o miłości w sposób tak przekonujący i wiarygodny jak Johnny Cash. W jego głosie było zawsze mnóstwo tęsknoty i smutku, pomimo iż on sam wydawał się być pod tym względem absolutnie spełnionym. Potrafił kochać i był kochanym. Dlatego nie dziwi mnie wybór pierwszego singla "She Used To Love Me A Lot". Nie można było postąpić inaczej. Przepiękna melodia i poruszający tekst. Wspominkowy, refleksyjny, a i podlany jednak paradoksalnie nutką pewnego niespełnienia. W podobnym duchu mamy tutaj jeszcze piosenki "After All" oraz "I Came To Believe".
Należy podkreślić, iż płyta brzmi jakby powstała wczoraj. Jest świeża i krystaliczna, niczym naturalny barytonowo-basowy głos naszego maestro. Z kolei, "nowe" piosenki niosą ze sobą nie tylko romantyczną naturę Johnny'ego, ale i podkreślają również jego młodego ducha. Bo na przykład w "If I Told You Who It Was" artysta wchodzi w skórę młodzieńca , który nieco sprośnie przechwala się o nocy spędzonej z pewną damą. Piosenka jest prowadzona przez Casha w melo-narracji, zupełnie jak miało to miejsce w słynnej opowieści o chłopcu imieniem Zuzia.
I choć album jak to u niego jawi się aurą melancholii , to większość piosenek zostało zagranych w żywych i optymistycznych tempach ("Out Among The Stars", "Baby Ride Easy", "I'm Movin' On" - r'n'rollowo, "If I Told You Who It Was", "I Drove Her Out Of My Mind", "Tennessee" - z dziecięcym chórem - z wykonania na żywo, czy "Rock And Roll Shoes").
Miłym akcentem jest także świadomość, że w nagraniach tych pojawiła się stara dobra ekipa, ze szczególnym naciskiem na Marty'ego Stuarta - gitarzystę i mandolinistę - muzyka bardzo oddanego Johnny'emu, a przy okazji świetnego przecież "grajka".
Całość niezwykle cieszy, albowiem wszystkie piosenki są delikatnie mówiąc bardzo udane. Ze szczególnym naciskiem na kandydatki do miana arcydzieł, jak: She Used To Love Me A Lot", "I Came To Believe" oraz "Baby Ride Easy".
Album "Out Among The Stars" jest jednym z wielu dzieł człowieka o przydomku "man in black", na pewno także i nie najlepszym w jego bogatej karierze, co wcale nie przeszkadza wprowadzić go do galerii tych najznamienitszych.
P.S. Jako dodatkowy utwór wystąpił tutaj remiks do singlowego "She Used To Love Me A Lot". Zaaranżowany i wyprodukowany przez Elvisa Costello pod koniec ub.roku. Podlany stonowaną i zabrudzoną elektroniką plus przesterowaną gitarą zyskał jakby inną wymiarowość. Bliską temu co w ostatnich latach życia Johnny Cash osiągał z Rickiem Rubinem
P.S 2. Proszę spojrzeć na okładkę. Okładkę roku !!!
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
*****
Dla mnie to jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt. W moim wieku niewiele już zaskakuje, i na nic takiego także tutaj nie liczyłem, ale jednego byłem pewien, że będzie to coś czego będę słuchać z ogromną przyjemnością.
Syn Johnny'ego i June - John Carter Cash - nie mógł uwierzyć, że w archiwach jakie po ojcu odziedziczył nie pozostało już nic. Przejrzał je osobiście i znalazł świetne jakościowo nagrania z kilku sesji , które zostały zarejestrowane w 1981 i 1984 roku. Wystarczyło je tylko odpowiednio zmiksować i oczyścić na gruncie współczesnych możliwości technicznych. John zabrał się za to do spółki ze Stevem Berkowitzem - producentem wielu nagrań Johnny'ego Casha - i z przeróżnych wycinków, pojedynczych utworów, razem zmontowali spójną płytę. Nawet jeśli pomiędzy kompozycje studyjne wpletli też i koncertowe, jak choćby "I'm Movin On" - w duecie z Waylonem Jenningsem.
Oprócz Jenningsa, Cash zaśpiewał tu jeszcze dwa piękne duety z ukochaną June Carter Cash. Króciuteńką "Don't You Think It's Come Our Time" oraz nieco dłuższą , ale i też niespełna trzyminutową "Baby Ride Easy". Ta ostatnia może przypominać klimatem klasyczną piosenkę "Jackson". Jest także jakby takim przekomarzającym się dialogiem, jednak wyzbytym słodkich wobec siebie złośliwości, a raczej rzecz to przepełniona duchem romansu.
Oczywiście najpiękniejszymi piosenkami są właśnie te nasycone nutką melancholii. Nikt przecież nie śpiewał o miłości w sposób tak przekonujący i wiarygodny jak Johnny Cash. W jego głosie było zawsze mnóstwo tęsknoty i smutku, pomimo iż on sam wydawał się być pod tym względem absolutnie spełnionym. Potrafił kochać i był kochanym. Dlatego nie dziwi mnie wybór pierwszego singla "She Used To Love Me A Lot". Nie można było postąpić inaczej. Przepiękna melodia i poruszający tekst. Wspominkowy, refleksyjny, a i podlany jednak paradoksalnie nutką pewnego niespełnienia. W podobnym duchu mamy tutaj jeszcze piosenki "After All" oraz "I Came To Believe".
Należy podkreślić, iż płyta brzmi jakby powstała wczoraj. Jest świeża i krystaliczna, niczym naturalny barytonowo-basowy głos naszego maestro. Z kolei, "nowe" piosenki niosą ze sobą nie tylko romantyczną naturę Johnny'ego, ale i podkreślają również jego młodego ducha. Bo na przykład w "If I Told You Who It Was" artysta wchodzi w skórę młodzieńca , który nieco sprośnie przechwala się o nocy spędzonej z pewną damą. Piosenka jest prowadzona przez Casha w melo-narracji, zupełnie jak miało to miejsce w słynnej opowieści o chłopcu imieniem Zuzia.
I choć album jak to u niego jawi się aurą melancholii , to większość piosenek zostało zagranych w żywych i optymistycznych tempach ("Out Among The Stars", "Baby Ride Easy", "I'm Movin' On" - r'n'rollowo, "If I Told You Who It Was", "I Drove Her Out Of My Mind", "Tennessee" - z dziecięcym chórem - z wykonania na żywo, czy "Rock And Roll Shoes").
Miłym akcentem jest także świadomość, że w nagraniach tych pojawiła się stara dobra ekipa, ze szczególnym naciskiem na Marty'ego Stuarta - gitarzystę i mandolinistę - muzyka bardzo oddanego Johnny'emu, a przy okazji świetnego przecież "grajka".
Całość niezwykle cieszy, albowiem wszystkie piosenki są delikatnie mówiąc bardzo udane. Ze szczególnym naciskiem na kandydatki do miana arcydzieł, jak: She Used To Love Me A Lot", "I Came To Believe" oraz "Baby Ride Easy".
Album "Out Among The Stars" jest jednym z wielu dzieł człowieka o przydomku "man in black", na pewno także i nie najlepszym w jego bogatej karierze, co wcale nie przeszkadza wprowadzić go do galerii tych najznamienitszych.
P.S. Jako dodatkowy utwór wystąpił tutaj remiks do singlowego "She Used To Love Me A Lot". Zaaranżowany i wyprodukowany przez Elvisa Costello pod koniec ub.roku. Podlany stonowaną i zabrudzoną elektroniką plus przesterowaną gitarą zyskał jakby inną wymiarowość. Bliską temu co w ostatnich latach życia Johnny Cash osiągał z Rickiem Rubinem
P.S 2. Proszę spojrzeć na okładkę. Okładkę roku !!!
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 6 kwietnia 2014 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM
"NAWIEDZONE STUDIO"
program z 6 kwietnia 2014 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
realizacja: Szymon Dopierała
prowadzenie: Andrzej Masłowski
COVERDALE / PAGE - "Coverdale / Page" - (1993) -
- Feeling Hot
VAN HALEN - "Women And Children First" - (1980) -
- And The Cradle Will Rock ...
THE ROLLING STONES - "Sweet Summer Sun - Hyde Park Live" - (2013) -
- Miss You
HEART - "Fanatic Live From Caesar's Colosseum" - (2014) -
- Crazy On You
BAD COMPANY - "Stories Told & Untold" - (1996) -
- Is That All There Is To Love
- Love So Strong
PRETTY MAIDS - "Louder Than Ever" - (2014) -
- My Soul To Take
OST - "Days Of Thunder" - (1990) -
DAVID COVERDALE - The Last Note Of Freedom
OST - "Top Gun" - (1986) -
HAROLD FALTERMEYER & STEVE STEVENS - Top Gun Anthem
OST - "Rocky III" - (1982) -
- Gonna Fly Now - {vocal by DeETTA LITTLE & NELSON PIGFORD}
OST - "Over The Top" - (1987) -
ASIA - Gypsy Soul
ASIA - "Gravitas" - (2014) -
- The Closer I Get To You
JOHNNY CASH - "Out Among The Stars" - (2014) -
- She Used To Love Me A Lot
- I Came To Believe
MIKE + THE MECHANICS - "The Singles 1985 - 2014 + Rarities" - (2014) -
- You Don't Know What Love Is
ASIA featuring JOHN PAYNE - "Recollections" - A Tribute To British Prog - (2014) -
- Lucky Man - {Emerson, Lake & Palmer cover}
JETHRO TULL - Songs From The Wood" - (1977) -
- Hunting Girl
THE MOODY BLUES - "Days Of Future Passed" - (1967) -
- The Morning: Another Morning
- The Afternoon
a) Forever Afternoon (Tuesday?)
b) (Evening) Time To Get Away
RAY THOMAS - "From Mighty Oaks" - (1975) -
- From Mighty Oaks
- Hey Mama Life
THE GRAEME EDGE BAND featuring ADRIAN GURVITZ - "Kick Off Your Muddy Boots" - (1975) -
- Have You Ever Wondered
GUN - "Gun" - (1968) -
- Race With The Devil
GUN - "Gunsight" - (1969) -
- Angeline
ADRIAN GURVITZ - "Classic" - (1982) - zagrane z LP
- Classic
- No Fears In The Night
- Living Ain't Easy Without You
- Hello New York
- Your Dream
THREE MAN ARMY - "Two" - (1974) -
- Space Is The Place
THREE MAN ARMY - "A Third Of A Lifetime" - (1970) -
- Butter Queen
- Together
BAKER GURVITZ ARMY - "Flying In & Out Of Stardom - The Anthology" - (2003) - kompilacja
- Freedom - {Live in Concert 1975}
THE KINKS - "Kinks" - (1964) -
- I Took My Baby Home
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
program z 6 kwietnia 2014 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
realizacja: Szymon Dopierała
prowadzenie: Andrzej Masłowski
COVERDALE / PAGE - "Coverdale / Page" - (1993) -
- Feeling Hot
VAN HALEN - "Women And Children First" - (1980) -
- And The Cradle Will Rock ...
THE ROLLING STONES - "Sweet Summer Sun - Hyde Park Live" - (2013) -
- Miss You
HEART - "Fanatic Live From Caesar's Colosseum" - (2014) -
- Crazy On You
BAD COMPANY - "Stories Told & Untold" - (1996) -
- Is That All There Is To Love
- Love So Strong
PRETTY MAIDS - "Louder Than Ever" - (2014) -
- My Soul To Take
OST - "Days Of Thunder" - (1990) -
DAVID COVERDALE - The Last Note Of Freedom
OST - "Top Gun" - (1986) -
HAROLD FALTERMEYER & STEVE STEVENS - Top Gun Anthem
OST - "Rocky III" - (1982) -
- Gonna Fly Now - {vocal by DeETTA LITTLE & NELSON PIGFORD}
OST - "Over The Top" - (1987) -
ASIA - Gypsy Soul
ASIA - "Gravitas" - (2014) -
- The Closer I Get To You
JOHNNY CASH - "Out Among The Stars" - (2014) -
- She Used To Love Me A Lot
- I Came To Believe
MIKE + THE MECHANICS - "The Singles 1985 - 2014 + Rarities" - (2014) -
- You Don't Know What Love Is
ASIA featuring JOHN PAYNE - "Recollections" - A Tribute To British Prog - (2014) -
- Lucky Man - {Emerson, Lake & Palmer cover}
JETHRO TULL - Songs From The Wood" - (1977) -
- Hunting Girl
THE MOODY BLUES - "Days Of Future Passed" - (1967) -
- The Morning: Another Morning
- The Afternoon
a) Forever Afternoon (Tuesday?)
b) (Evening) Time To Get Away
RAY THOMAS - "From Mighty Oaks" - (1975) -
- From Mighty Oaks
- Hey Mama Life
THE GRAEME EDGE BAND featuring ADRIAN GURVITZ - "Kick Off Your Muddy Boots" - (1975) -
- Have You Ever Wondered
GUN - "Gun" - (1968) -
- Race With The Devil
GUN - "Gunsight" - (1969) -
- Angeline
ADRIAN GURVITZ - "Classic" - (1982) - zagrane z LP
- Classic
- No Fears In The Night
- Living Ain't Easy Without You
- Hello New York
- Your Dream
THREE MAN ARMY - "Two" - (1974) -
- Space Is The Place
THREE MAN ARMY - "A Third Of A Lifetime" - (1970) -
- Butter Queen
- Together
BAKER GURVITZ ARMY - "Flying In & Out Of Stardom - The Anthology" - (2003) - kompilacja
- Freedom - {Live in Concert 1975}
THE KINKS - "Kinks" - (1964) -
- I Took My Baby Home
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
niedziela, 6 kwietnia 2014
ucieczka w samotność
Otworzyłem okno, odsłoniłem firany, rolety w górę, stanął mi widok niczym z okładki "Man On The Rocks". Zresztą mieszkam w podobnej jaskini. Lenię się, słucham muzyki, skończyłem czytać Portret Podwójny, wziąłem się za historię Dream Theater. A to już inne emocje. Zaczyna się ciekawie, choć przeczy mym ostatnim upodobaniom, czyli czytaniu o wszystkim, tylko nie o muzyce. Postanowiłem znormalnieć. Męczy mnie wszechobecna "muzykotonność". Stale trzeba o niej gadać i gadać. Co innego sobie posłuchać, ale ja to mam szczęście otaczać się tylko samymi znawcami, którzy niosą ze sobą nieskrywaną potrzebę dowartościowania i muszą mi to koniecznie okazywać. Próbuję ich temperować, ale widać kiepsko mi idzie. Mniej więcej z tego powodu uciekam ostatnio jak tylko mogę z intelektualnego świata muzyki, pozostawiając tylko ten, którego słucham najprzyjemniej - czyli samej muzyki.
Przyznałem się niedawno komuś, to i Państwu przyznam się również, iż śledzę muzyczną literaturę tylko po obrazkach , bądź wyostrzonych nagłówkach. Męczą mnie enty już raz przepisywane artykuły muzyczne, recenzje płyt, kolejne wywiady z wciąż tymi samymi pytaniami i równie mało celnymi odpowiedziami. Doszło do tego, że od co najmniej dwóch lat przestałem czytać rodzimego "Teraz Rocka", choć z przyzwyczajenia kupuję wszystkie jego numery. Otwieram na ostatniej stronie, spoglądam co będzie za miesiąc, po czym przeglądam jakie zrecenzowano płyty i koncerty, czasem przeczytam co dziesiąty tekst, by przekonać się , że ta rockowa gazetka (o pardon - miesięcznik) jest strasznie poważna i zbyt sztywniacka, by nosić na piersi hasło "Rock". Poza tym wystarczy, że spojrzę pod dowolnym tekstem kto się tam podpisał, by wiedzieć cóż on najprawdopodobniej zawiera. I rzadko się mylę. Chciałbym poczytać artykuły jakiś nowych autorów. Opatrzyło mi się tych wyeksploatowanych pięć czy osiem nazwisk. Naprawdę. Nie mam nic przeciwko ich wiedzy czy fachowości, ale dobrze byłoby postawić na większą różnorodność i zwiększyć kolegium redakcyjne. A także dołożyć ze trzysta procent recenzji i ciekawych rocznic. Pisując nie tylko o tym co można zdobyć u nas, a o skarbach całego świata. Wystarczy przejrzeć magazyny "Classic Rock" lub "Q", by zrozumieć co mam na myśli.
Dzisiejsze Nawiedzone poprowadzę z Szymonem Dopierałą, albowiem Krzysiek Piechota pojechał zwiedzać piękne miejsca w wiosennej oprawie. Zazdroszczę. Ja to mam szczęście do słodkich pamprów, proszę sobie wyobrazić, że my z Krzysztofem co tydzień podczas nawiedzonego opychamy się czekoladą, choć ja troszkę jakby mniej, bo później się beka, a przy mikrofonie to nieładnie w takim stanie. Jestem z tych co słodkie pożerają, co zresztą wyczuła Słuchaczka Viola i ze dwa tygodnie temu podrzuciła mi siatkę czekoladek, w tym absolutnie genialne miętusy - dzięki wery macz !!! Ale po co ja to wszystko mówię, otóż okazuje się, że większego łasucha (czytaj - słodkiego
pampra) od Szymona nie znam. Gdy zapytałem go ostatnio czy poprowadzi ze mną nawiedzone w zastępstwie za Krzysztofa, Szymon rzucił bez ostrzeżenia "a przyniesiesz coś słodkiego?". Bo my mamy taki niepisany układ, że każdy na przemian przynosi, no i teraz padło na mnie. Jako że szykuje się niezła wyżerka, kupiłem dwie czekolady !!! , a Pepsi "grzeje" się w lodówce. Będzie słodko , choć w dzisiejszej muzyce z dużą dawką pieprzu. Będzie dużo dobrej i niemłodej już muzyki, ale nowej "niestety" trochę także.
Na zdjęciu płyty do dzisiejszego nawiedzonego, około 60 kompaktów, jeden 4-płytowy box i około 10 winyli - w legendarnej siatce po Rothmansach, kiedy to jeszcze nie truto ostrzeżeniami - wkurzającymi każdego palacza. Ja nie palę od pięciu lat, a nadal mnie wkurzają. Tak samo jak gnębienie biednych miłośników dymka. Nie dajcie się!!! Zobaczymy co z tego grającego zestawu nam wejdzie.
To by było na tyle, puszczam wodę do wanny, a później wychodzę na spacer, bo jest zbyt pięknie na kiszenie się w czterech ścianach.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
Przyznałem się niedawno komuś, to i Państwu przyznam się również, iż śledzę muzyczną literaturę tylko po obrazkach , bądź wyostrzonych nagłówkach. Męczą mnie enty już raz przepisywane artykuły muzyczne, recenzje płyt, kolejne wywiady z wciąż tymi samymi pytaniami i równie mało celnymi odpowiedziami. Doszło do tego, że od co najmniej dwóch lat przestałem czytać rodzimego "Teraz Rocka", choć z przyzwyczajenia kupuję wszystkie jego numery. Otwieram na ostatniej stronie, spoglądam co będzie za miesiąc, po czym przeglądam jakie zrecenzowano płyty i koncerty, czasem przeczytam co dziesiąty tekst, by przekonać się , że ta rockowa gazetka (o pardon - miesięcznik) jest strasznie poważna i zbyt sztywniacka, by nosić na piersi hasło "Rock". Poza tym wystarczy, że spojrzę pod dowolnym tekstem kto się tam podpisał, by wiedzieć cóż on najprawdopodobniej zawiera. I rzadko się mylę. Chciałbym poczytać artykuły jakiś nowych autorów. Opatrzyło mi się tych wyeksploatowanych pięć czy osiem nazwisk. Naprawdę. Nie mam nic przeciwko ich wiedzy czy fachowości, ale dobrze byłoby postawić na większą różnorodność i zwiększyć kolegium redakcyjne. A także dołożyć ze trzysta procent recenzji i ciekawych rocznic. Pisując nie tylko o tym co można zdobyć u nas, a o skarbach całego świata. Wystarczy przejrzeć magazyny "Classic Rock" lub "Q", by zrozumieć co mam na myśli.
Dzisiejsze Nawiedzone poprowadzę z Szymonem Dopierałą, albowiem Krzysiek Piechota pojechał zwiedzać piękne miejsca w wiosennej oprawie. Zazdroszczę. Ja to mam szczęście do słodkich pamprów, proszę sobie wyobrazić, że my z Krzysztofem co tydzień podczas nawiedzonego opychamy się czekoladą, choć ja troszkę jakby mniej, bo później się beka, a przy mikrofonie to nieładnie w takim stanie. Jestem z tych co słodkie pożerają, co zresztą wyczuła Słuchaczka Viola i ze dwa tygodnie temu podrzuciła mi siatkę czekoladek, w tym absolutnie genialne miętusy - dzięki wery macz !!! Ale po co ja to wszystko mówię, otóż okazuje się, że większego łasucha (czytaj - słodkiego
pampra) od Szymona nie znam. Gdy zapytałem go ostatnio czy poprowadzi ze mną nawiedzone w zastępstwie za Krzysztofa, Szymon rzucił bez ostrzeżenia "a przyniesiesz coś słodkiego?". Bo my mamy taki niepisany układ, że każdy na przemian przynosi, no i teraz padło na mnie. Jako że szykuje się niezła wyżerka, kupiłem dwie czekolady !!! , a Pepsi "grzeje" się w lodówce. Będzie słodko , choć w dzisiejszej muzyce z dużą dawką pieprzu. Będzie dużo dobrej i niemłodej już muzyki, ale nowej "niestety" trochę także.
Na zdjęciu płyty do dzisiejszego nawiedzonego, około 60 kompaktów, jeden 4-płytowy box i około 10 winyli - w legendarnej siatce po Rothmansach, kiedy to jeszcze nie truto ostrzeżeniami - wkurzającymi każdego palacza. Ja nie palę od pięciu lat, a nadal mnie wkurzają. Tak samo jak gnębienie biednych miłośników dymka. Nie dajcie się!!! Zobaczymy co z tego grającego zestawu nam wejdzie.
To by było na tyle, puszczam wodę do wanny, a później wychodzę na spacer, bo jest zbyt pięknie na kiszenie się w czterech ścianach.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
czwartek, 3 kwietnia 2014
mainstreamowy fałsz i obłuda, czyli byle co jedzą i byle co gadają
Gdyby się okazało, że 4 czerwca byłaby jednak szansa na Rolling Stonsów, a kancelaria Prezydenta by to zignorowała, już widzę co by się działo. Ponieważ stało sie odwrotnie, nazywa się to trwonieniem pieniędzy na zachodnie gwiazdy i niepatriotyczne aspekty. Jak to dobrze, że ci biedni Stonesi nie mieli czasu , opluwania nie byłoby końca. Wkurzam się , gdy widzę złość tych naszych artystycznych słabeuszy. Tym bardziej, że wcale nie o patriotyzm tu idzie. Bo gdyby mieli zagrać za friko, wielu z nich by się od razu rozchorowało lub wykręciło wcześniej zakontraktowanymi koncertami. Po co ten fałsz, po co ta obłuda - pytam się? Najgorsze , że mainstreamowe dziennikarstwo trzyma sztamę z tymi nieudacznikami, choć w sercu woleliby takich Stonesów od współczesnej kichy po dawnym Lombardzie. Okazuje się , że murem za nimi stoi spora część tej naszej "śmietanki". Już widzę z jakim to szczęściem na gębach wyruszyłaby dziennikarska WarszaFka 4 czerwca, gdyby w ostatniej chwili odwołano im U2, Depeche Mode czy Coldplay, a w ich miejsce wstawiono Lombard, M.Jureckiego, R.Chojnackiego czy W.Kwietniewską. Niech mi nikt nie próbuje wciskać patriotyzmu, szczególnie gdy robią to typowi podżegacze. Tylko po to, by coś się działo, by o nich samych także było głośniej. Albo tylko dla zasady - koniecznie dokopać Kancelarii Prezydenta. Spokojnie, już niedługo Jarosław wygra wybory - zobaczymy na jaki poziom sprowadzi polską rozrywkę. Jedno jest pewne, już się przestraszyli wszyscy meteorolodzy tego świata, szykując zmianę pogodowych map.
Ciekawe dlaczego w listopadzie 2011 roku nie zauważyłem wśród garstki ludzi w warszawskiej Stodole ani jednej dziennikarzyny na koncercie Heather Novy. W dodatku koncercie pierwszym i jedynym, bo artystka więcej tu nie przyjedzie. Gdzie się podziali ludzie od list przebojów, od wysmakowanego popu, pop/rocka, od ładnego śpiewania? Pytam się? Na wszystkie koncerty w Niemczech czy Skandynawii, które poprzedzały ten nasz koncert, bądź były tuż po nim, wyprzedano bilety na pniu, a u nas ludzie mikrofonu i pióra po prostu olali sprawę. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie dziwi zatem fakt, że woleliby patriotyczny gówniany rock od prawdziwej sztuki, choć na co dzień rżną bardzo poważnych znawców. Przechwalając się ekskluzywnymi dokonanymi wywiadami z najlepszymi, a gdy nadarzyć mogłaby się podobna okazja, to trzymają sztamę z Lombardem, którego nikt poza darmowymi spędami słuchać już nie chce. Rozumiem, że każdy pragnie dorobić do emerytury, ale nie ma nic za darmo. Ja też chciałbym być malarzem jak Zdzisław Beksiński, a nie potrafię nawet porządnie krzaczka naszkicować.
Ktoś powie, że niepotrzebnie się nakręcam - jego sprawa. Inni pieprzą non stop o Rosji i Ukrainie, inni o genderyźmie, a jeszcze okazuje się, że pomnik generałowi Błasikowi chcą stawiać. A czynią to ci sami ludzie, którzy rządowi wytykają wywalanie pieniędzy w błoto i brak dofinansowania biednych lub jak ostatnio matek pokrzywdzonych dzieci. Którą stroną bracie nie pójdziesz - zawsze źle.
A wszystko dlatego, że ludzie nie mają wznioślejszych celów czy jakichkolwiek pasji, przez co zajmują się pierdołami, i jak to mawiają - byle co jedzą i byle co gadają.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
Ciekawe dlaczego w listopadzie 2011 roku nie zauważyłem wśród garstki ludzi w warszawskiej Stodole ani jednej dziennikarzyny na koncercie Heather Novy. W dodatku koncercie pierwszym i jedynym, bo artystka więcej tu nie przyjedzie. Gdzie się podziali ludzie od list przebojów, od wysmakowanego popu, pop/rocka, od ładnego śpiewania? Pytam się? Na wszystkie koncerty w Niemczech czy Skandynawii, które poprzedzały ten nasz koncert, bądź były tuż po nim, wyprzedano bilety na pniu, a u nas ludzie mikrofonu i pióra po prostu olali sprawę. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie dziwi zatem fakt, że woleliby patriotyczny gówniany rock od prawdziwej sztuki, choć na co dzień rżną bardzo poważnych znawców. Przechwalając się ekskluzywnymi dokonanymi wywiadami z najlepszymi, a gdy nadarzyć mogłaby się podobna okazja, to trzymają sztamę z Lombardem, którego nikt poza darmowymi spędami słuchać już nie chce. Rozumiem, że każdy pragnie dorobić do emerytury, ale nie ma nic za darmo. Ja też chciałbym być malarzem jak Zdzisław Beksiński, a nie potrafię nawet porządnie krzaczka naszkicować.
Ktoś powie, że niepotrzebnie się nakręcam - jego sprawa. Inni pieprzą non stop o Rosji i Ukrainie, inni o genderyźmie, a jeszcze okazuje się, że pomnik generałowi Błasikowi chcą stawiać. A czynią to ci sami ludzie, którzy rządowi wytykają wywalanie pieniędzy w błoto i brak dofinansowania biednych lub jak ostatnio matek pokrzywdzonych dzieci. Którą stroną bracie nie pójdziesz - zawsze źle.
A wszystko dlatego, że ludzie nie mają wznioślejszych celów czy jakichkolwiek pasji, przez co zajmują się pierdołami, i jak to mawiają - byle co jedzą i byle co gadają.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
środa, 2 kwietnia 2014
MIKE + THE MECHANICS - "Singles 1985 - 2014" - (2014) -
MIKE + THE MECHANICS - "Singles 1985 - 2014" - (VIRGIN / UNIVERSAL) -
****
W 1996 roku wydano pierwszą kompilację z największymi przebojami Mike'a i jego Mechaników. Był to zbiór zamykający rozdział na czterech pierwszych albumach. Od tamtej pory grupa wydała jeszcze trzy studyjne płyty. Niestety troszkę mniej udane. Czym zatem należało uatrakcyjnić "Singles 1985-2014", by zainteresować posiadaczy wszystkich dotąd wydanych albumów? Bo przecież na pewno nie najnowszą piosenką "When My Feet Don't Touch The Ground". Ta jest na tyle niefortunna, że nawet sami promotorzy upchnęli ją na samym końcu płyty, zamiast z dumą nią rozpocząć całość.
Na pewno kusząca wydaje się sama nowa produkcja. O ile remasteringi nie zawsze dobrze wpływają na atmosferę starszych nagrań, o tyle w tym przypadku wyszło to na in plus. Wiele piosenek otrzymało drugie życie, a raczej drugą młodość. Z nieukrywaną przyjemnością odkrywam większość z nich na nowo. Znalazło się tutaj obowiązkowe "Silent Running (On Dangerous Ground)" - wspaniała piosenka opowiadająca o facecie podróżującym w kosmosie, który dokładnie wie co przydarzy się jego bliskim, przez co może ich ustrzec przed tym co złe. Ponadto "The Living Years", "Taken In" czy "Nobody's Perfect" (o tym, że nikt nie jest doskonały - świat także, a może przede wszystkim?). A przecież to tylko drobna część kompilacyjnej oferty, ponieważ zamieszczono tu aż 17 przebojów, plus jedną wspomnianą już powyżej nowość. Myślę, że naprawdę warto posłuchać tych nowych szlifów i miksów do sprawdzonych melodii Mike'a Rutherforda (i jego wokalistów: Paul Carrack i nieżyjący już Paul Young).
Poza wyróżnionymi piosenkami nie zabrakło także: "All I Need Is A Miracle", "A Beggar On A Beach Of Gold", "Another Cup Of Coffee"czy "Over My Shoulder", i jeszcze wielu innych.
Jeśli zatem komuś wystarczy zbiór samych największych przebojów, to zestaw ten wydaje się wręcz doskonały. Zarówno pod względem samego doboru repertuaru jak i jego technicznej realizacji. W takim wypadku polecam wersję 1-płytową "The Singles 1985 - 2014". Jak sam tytuł zresztą sugeruje, utworzony przez piosenki , które ukazały się wcześniej na singlach, i co warto zaznaczyć - na ich pierwszych stronach.
Zagorzałym fanom talentu Mike'a Rutherforda polecam jednak koniecznie poszukać wersji 2-płytowej. Na dodatkowym dysku odnajdziemy bowiem aż 17 kompozycji na swój sposób unikatowych, czyli takich, które wcześniej ukazały się tylko na singlach , bądź maxi singlach - a konkretnie na ich stronach B. I choć częstokroć takie nagrania uważa się za gorsze (skoro artyści nie znaleźli dla nich miejsca na regularnych albumach), to w przypadku Mechaników można popełnić wielki błąd , gdy je zignorujemy.
Nie chcę nikomu odbierać przyjemności ich odkrywania, dlatego zamiast dogłębnej analizy każdej z osobna, postawię tylko lak na wybranych trzech. Takich szczególnych i wartych grzechu. Jest tutaj między innymi pewna trzy i pół-minutowa ballada "I Think I've Got The Message" - zaśpiewana przez Paula Younga - a podszyta delikatnym pianinem i smyczkami, którą grupa odrzuciła z płyty "Word Of Mouth". Dotąd jej właścicielami byli posiadacze singla "Everybody Gets A Second Chance". Śmiem twierdzić, iż byłaby to najpiękniejsza piosenka tamtego albumu, ale widać nie pasowała wówczas Rutherfordowi do jego koncepcji.
Nieco później natrafimy na kolejną (choć być może już nie aż tak poruszającą) uduchowioną pieśń "You Never Change" - ponownie z prowadzącym pianinem, lecz już przy nieco pełniejszej aranżacji i troszkę mocniejszym (czytaj: rockowym) podkładzie. Tym razem w roli głównego śpiewającego wystąpił Paul Carrack. Soulowo i z tak zwanym wyczuciem. Poezja.
Istną perłą jest natomiast finalizująca całość instrumentalna kompozycja "Too Far Gone" - pierwotnie wydana na drugiej stronie maxi singla "Silent Running" w 1985 roku . Brzmi jak jakiś zagubiony utwór Genesis. Nie mogę pojąć dlaczego coś tak absolutnie pięknego nie znalazło wówczas uznania w oczach Rutherforda. Być może muzykowi nie pasowało to nagranie do pozostałej reszty efektownego debiutu, na którym jednak z założenia miało być typowo radiowo-przebojowo. Muzyk zapewne liczył na to, że ten skarb i tak niegdyś odkryją jego najzagorzalsi fani. I miał rację.
To tylko trzy szczególne atrakcje na dodatkowej płycie - i na pewno warte każdych pieniędzy. Polecam jeszcze zawiesić ucho nad kilkoma innymi nieodkrytymi dotąd na szerszą skalę smaczkami, jak choćby: "Always The Last To Know", "You Don't Know What Love Is", "Help Me" czy Beatlesowskie "Revolution". Aż dziw bierze co ten Rutherford miał w głowie nie dopuszczając ich do podstawowego programu na swoich albumach.
2-płytowa edycja "Singles 1985-2014" wydaje się być bardzo cennym zbiorem dla każdego sympatyka Mike'a i Mechaników, zadowalając zarówno wnikliwego kolekcjonera jak i zaspakajając wzmożony apetyt tylko na same sprawdzone przeboje.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
****
W 1996 roku wydano pierwszą kompilację z największymi przebojami Mike'a i jego Mechaników. Był to zbiór zamykający rozdział na czterech pierwszych albumach. Od tamtej pory grupa wydała jeszcze trzy studyjne płyty. Niestety troszkę mniej udane. Czym zatem należało uatrakcyjnić "Singles 1985-2014", by zainteresować posiadaczy wszystkich dotąd wydanych albumów? Bo przecież na pewno nie najnowszą piosenką "When My Feet Don't Touch The Ground". Ta jest na tyle niefortunna, że nawet sami promotorzy upchnęli ją na samym końcu płyty, zamiast z dumą nią rozpocząć całość.
Na pewno kusząca wydaje się sama nowa produkcja. O ile remasteringi nie zawsze dobrze wpływają na atmosferę starszych nagrań, o tyle w tym przypadku wyszło to na in plus. Wiele piosenek otrzymało drugie życie, a raczej drugą młodość. Z nieukrywaną przyjemnością odkrywam większość z nich na nowo. Znalazło się tutaj obowiązkowe "Silent Running (On Dangerous Ground)" - wspaniała piosenka opowiadająca o facecie podróżującym w kosmosie, który dokładnie wie co przydarzy się jego bliskim, przez co może ich ustrzec przed tym co złe. Ponadto "The Living Years", "Taken In" czy "Nobody's Perfect" (o tym, że nikt nie jest doskonały - świat także, a może przede wszystkim?). A przecież to tylko drobna część kompilacyjnej oferty, ponieważ zamieszczono tu aż 17 przebojów, plus jedną wspomnianą już powyżej nowość. Myślę, że naprawdę warto posłuchać tych nowych szlifów i miksów do sprawdzonych melodii Mike'a Rutherforda (i jego wokalistów: Paul Carrack i nieżyjący już Paul Young).
Poza wyróżnionymi piosenkami nie zabrakło także: "All I Need Is A Miracle", "A Beggar On A Beach Of Gold", "Another Cup Of Coffee"czy "Over My Shoulder", i jeszcze wielu innych.
Jeśli zatem komuś wystarczy zbiór samych największych przebojów, to zestaw ten wydaje się wręcz doskonały. Zarówno pod względem samego doboru repertuaru jak i jego technicznej realizacji. W takim wypadku polecam wersję 1-płytową "The Singles 1985 - 2014". Jak sam tytuł zresztą sugeruje, utworzony przez piosenki , które ukazały się wcześniej na singlach, i co warto zaznaczyć - na ich pierwszych stronach.
Zagorzałym fanom talentu Mike'a Rutherforda polecam jednak koniecznie poszukać wersji 2-płytowej. Na dodatkowym dysku odnajdziemy bowiem aż 17 kompozycji na swój sposób unikatowych, czyli takich, które wcześniej ukazały się tylko na singlach , bądź maxi singlach - a konkretnie na ich stronach B. I choć częstokroć takie nagrania uważa się za gorsze (skoro artyści nie znaleźli dla nich miejsca na regularnych albumach), to w przypadku Mechaników można popełnić wielki błąd , gdy je zignorujemy.
Nie chcę nikomu odbierać przyjemności ich odkrywania, dlatego zamiast dogłębnej analizy każdej z osobna, postawię tylko lak na wybranych trzech. Takich szczególnych i wartych grzechu. Jest tutaj między innymi pewna trzy i pół-minutowa ballada "I Think I've Got The Message" - zaśpiewana przez Paula Younga - a podszyta delikatnym pianinem i smyczkami, którą grupa odrzuciła z płyty "Word Of Mouth". Dotąd jej właścicielami byli posiadacze singla "Everybody Gets A Second Chance". Śmiem twierdzić, iż byłaby to najpiękniejsza piosenka tamtego albumu, ale widać nie pasowała wówczas Rutherfordowi do jego koncepcji.
Nieco później natrafimy na kolejną (choć być może już nie aż tak poruszającą) uduchowioną pieśń "You Never Change" - ponownie z prowadzącym pianinem, lecz już przy nieco pełniejszej aranżacji i troszkę mocniejszym (czytaj: rockowym) podkładzie. Tym razem w roli głównego śpiewającego wystąpił Paul Carrack. Soulowo i z tak zwanym wyczuciem. Poezja.
Istną perłą jest natomiast finalizująca całość instrumentalna kompozycja "Too Far Gone" - pierwotnie wydana na drugiej stronie maxi singla "Silent Running" w 1985 roku . Brzmi jak jakiś zagubiony utwór Genesis. Nie mogę pojąć dlaczego coś tak absolutnie pięknego nie znalazło wówczas uznania w oczach Rutherforda. Być może muzykowi nie pasowało to nagranie do pozostałej reszty efektownego debiutu, na którym jednak z założenia miało być typowo radiowo-przebojowo. Muzyk zapewne liczył na to, że ten skarb i tak niegdyś odkryją jego najzagorzalsi fani. I miał rację.
To tylko trzy szczególne atrakcje na dodatkowej płycie - i na pewno warte każdych pieniędzy. Polecam jeszcze zawiesić ucho nad kilkoma innymi nieodkrytymi dotąd na szerszą skalę smaczkami, jak choćby: "Always The Last To Know", "You Don't Know What Love Is", "Help Me" czy Beatlesowskie "Revolution". Aż dziw bierze co ten Rutherford miał w głowie nie dopuszczając ich do podstawowego programu na swoich albumach.
2-płytowa edycja "Singles 1985-2014" wydaje się być bardzo cennym zbiorem dla każdego sympatyka Mike'a i Mechaników, zadowalając zarówno wnikliwego kolekcjonera jak i zaspakajając wzmożony apetyt tylko na same sprawdzone przeboje.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
wtorek, 1 kwietnia 2014
sprawa się (czyżby?) wyjaśniła
Sprawa Rolling Stonesów szybko się wyjaśniła. Nie przyjadą, bowiem 4 czerwca wystąpią w Tel Avivie. Szkoda jednak, że pod naciskiem organizator nie wykaże charakteru i nie poszuka mimo wszystko jakiejś mocnej i koniecznie zagranicznej gwiazdy. Choćby po to, by utrzeć nosa tym naszym słabeuszom i pokazać im ich miejsce w szeregu. Przecież nikt na siłę nie musi się na tej imprezie znaleźć. Jeśli komuś nie będą odpowiadać najlepsi muzycy tego świata, zawsze mogą poczekać aż na jakimś festynie wystąpi jakże zbuntowany Lombard, miotająca się po peryferiach dzisiejszej rozrywki Wanda Kwietniewska czy Robert Chojnacki - podstarzały gwiazdor, który prawie dwie dekady temu wraz z Piaskiem okupował wszystkie listy przebojów. Zbuntowali się najbardziej ci, których już dzisiaj nikt nie słucha. Najbardziej wzniecili pożar widząc, że forsa wymyka się z rąk. Naiwnie myśląc, że w razie czego godnie zastąpią na scenie Rolling Stonesów. To tak jakby wprowadzić przymus kupowania gruchotów Polonezów w miejsce nówek Mercedesów. Bo Polskie. Mamy wolność przekonań i swobodę przepływu kapitałowego, niech zatem lud zadecyduje kogo ten wolałby ujrzeć na scenie. I nie ma się co obrażać. Nie widzę sensu budowania przymusowego patriotyzmu, skoro polska scena muzyczna od dawien dawna cierpi na wtórność i defektyzm. Wyspiarskiego poziomu rocka nie osiągniemy jeszcze długo długo długo, o ile w ogóle kiedykolwiek. Bo do rocka trzeba mieć nie tylko jaja, ale i nutkę jakiejkolwiek wrażliwości, smykałkę i dar wrodzony, a nie uporczywy szansonizm. Dlatego choćby te nasze alternatywne wymoczki jawią się śmiesznie nawet przy najbardziej komercyjnych kluchach z dobrymi genami Beatlesowskimi. Że choćby się tylko Wielką Czwórką podeprę. Nigdy nie mieliśmy przynajmniej jednej grupy na miarę Rolling Stones, Cream, U2, Led Zeppelin, Deep Purple, Pink Floyd, Thin Lizzy, UFO, Budgie, .... Wymieniać dalej? Nawet jeśli było kilka naprawdę dobrych (Breakout, Budka Suflera, Test i jeszcze góra dziesięć innych).
Na szczęście odnowę naszego kraju nie rozbudowaliśmy o podstawy starych PGR-ów, sypiących się stoczni czy dziesiątek fabryk podtrzymujących usilnie sztucznie wytworzone miejsca pracy, w myśl, aby każdy socjalistyczny robotnik nie poniewierał się pod mostem. Nawet jeśli cena tego bywa dzisiaj często gorzka. Nie mam ochoty dokładać się do protestujących pielęgniarek czy górników, bowiem do mnie nie dokłada się nikt. A każdy tylko spogląda raczej co by tu można Masłowskiemu wydrzeć. Dlatego w nosie mam muzyczny patriotyzm jeśli uszy więdną. Nagrodą za te 25 lat jest wolność przekonań, wolność wyboru i głośne tego manifestowanie. Żywię nadzieję, że włodarze nadchodzącej imprezy mają jaja i sprowadzą kogoś godnego. Koniec końców, wierzę jeszcze w dobry gust rodaków.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
Na szczęście odnowę naszego kraju nie rozbudowaliśmy o podstawy starych PGR-ów, sypiących się stoczni czy dziesiątek fabryk podtrzymujących usilnie sztucznie wytworzone miejsca pracy, w myśl, aby każdy socjalistyczny robotnik nie poniewierał się pod mostem. Nawet jeśli cena tego bywa dzisiaj często gorzka. Nie mam ochoty dokładać się do protestujących pielęgniarek czy górników, bowiem do mnie nie dokłada się nikt. A każdy tylko spogląda raczej co by tu można Masłowskiemu wydrzeć. Dlatego w nosie mam muzyczny patriotyzm jeśli uszy więdną. Nagrodą za te 25 lat jest wolność przekonań, wolność wyboru i głośne tego manifestowanie. Żywię nadzieję, że włodarze nadchodzącej imprezy mają jaja i sprowadzą kogoś godnego. Koniec końców, wierzę jeszcze w dobry gust rodaków.
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)
===============================
"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"
Subskrybuj:
Posty (Atom)













