wtorek, 14 stycznia 2025

polskie koncerty 'Pink Floyd History'

Pani Agnieszka z bydgoskiej Art Muzy, poprosiła m.in. mnie o rozpowszechnienie info w temacie nadchodzących polskich koncertów tribute bandu Pink Floyd History.
Poniżej oficjalna zapowiedź ...


Przygotuj się na wciągające spotkanie z ponadczasową muzyką Pink Floyd - jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów w dziejach muzyki. Od ikonicznego "The Dark Side of the Moon", przez monumentalne "The Wall", aż po ich psychodeliczne początki – to widowisko zabierze Cię w niezwykłą podróż pełną dźwięków, spektakularnych wizualizacji i poruszających opowieści. To więcej niż koncert – to szczery hołd dla 50 lat muzycznej historii, który z pewnością na długo zapadnie w pamięć każdego fana.
 
Włoski zespół Pink Floyd History zaprasza na 5 koncertów w Polsce w ramach europejskiej trasy koncertowej celebrującej 60. rocznicę powstania Pink Floyd oraz 50. rocznicę wydania albumu „Wish You Were Here”.

 
PINK FLOYD HISTORY
Welcome To The Machine Tour 2025
 
26.03.2025 Katowice, MCK godz. 20.00
27.03.2025 Gdańsk, Filharmonia Bałtycka godz. 20.00
28.03.2025 Poznań, Sala Ziemi godz. 20.00
29.03.2025 Bydgoszcz, SISU Arena godz. 20.00
30.03.2025 Łódź, Wytwórnia godz. 20.00
 

Bilety:
od 169 zł w przedsprzedaży
eBilet.pl, Eventim.pl, Ticketmaster.pl, Rockserwis.pl. Kupbilecik.pl
 

"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 13 stycznia 2025 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 41
13 stycznia 2025

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Łukasz Kurzawski
prowadzenie andy

 

ANDY SUMMERS "XYZ" (1987)
- The Change

ROD STEWART "Vagabond Heart" (1991) -- z racji niedawnej 80-tki Artysty
- If Only

ROD STEWART "A Night On The Town" (1976) -- z racji niedawnej 80-tki Artysty
- Tonight's The Night (Gonna Be Alright)

ESA HOLOPAINEN "Silver Lake" (2021)
- Alkusointu {melodeklamacja Vesa-Matti Loiri}

LONDON GRAMMAR "Californian Soil" (2021)
- Call Your Friends

BARCLAY JAMES HARVEST "Everyone Is Everybody Else" (1974)
- For No One

JACKSON BROWNE "Downhill From Everywhere" (2021)
- A Human Touch {duet with Leslie Mendelson}
- Love Is Love

JETHRO TULL "The Zealot Gene" (2022)
- Mine Is The Mountain


poniedziałek, 13 stycznia 2025

Patto

Stary rock zdominował styczniowe Nawiedzone Studio, ale nie narzekam. Uwielbiam wracać do muzealnego grania, do rocka pachnącego naftaliną, tym bardziej, iż na tych niemal wszystkich współczesnych gogusiów, po prostu szkoda czasu. Nowej daty młodziaki nie mają w uprawianiu rocka nie wiem, albo ambicji, albo talentu, szczególnie do grania wielowątkowych kompozycji. To sprawia, że wszystko się rozmywa, nie sieje w człowieku burz, nie pobudza zmysłów. Uwierzcie, tak bardzo chciałbym zaświrować na punkcie jakiejś bijącej po obecnych listach sprzedaży kapeli, ale wszystko w drzazgi. I nie dziwmy się, iż podsumowanie za ostatnie ćwierć wieku magazynu Billboard, nie pozostawia złudzeń, co do kondycji aktualnego rocka. Coraz mniej się go słucha, ponieważ jest do kitu. W ogóle, co tu dużo deliberować, prym w muzyce wiedzie totalny syf, wszystkie te Eminemy, PostMalony, Drake'i, a już nad wszystkim panuje totalnie przeciętna Taylor Swift. W owym zestawieniu Billboardu, rock nieśmiało wyłonił się dopiero w trzeciej i czwartej dziesiątce, no bo, nie da się na słowo honoru wcisnąć ludziom miłości do tych wszystkich LinkinParków czy Nickelbacków. Już od samych nazw zęby zgrzytają. Załamałem się, jak na moich oczach moje syncio, Tomek, kupując niedawno w pewnej sieciówce kilka nowości, zgarnął m.in. do koszyka, uwaga! - najnowszą kasetę Linkin Park. I niby nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie cena, uwaga! - 149 zł !!! Słownie: sto czterdzieści dziewięć złotych. Mówię mu: "Synuś, odpuść, spójrz na cenę". Odpowiedź młodzieńca: "no to co". Okay, skoro podoba mu się, jego pieniądze, jego wola. Ale ja za taką forsę wynalazłbym jakiś super zapomniany album. Oj, oberwie mi się za ten wpis, ale to cena wolności słowa.

W związku ze starym rockiem, na dzisiaj Patto. Niesamowita prog/blues, acz najczęściej jazzrockowa formacja z serca Anglii. Liderem wokalista Mike Patto. Młodo zmarły, nie dobił nawet czterdziestki. To jego zespół, jego nazwa. A jednak prawdziwym macho ostry, zadziorny, junacki wręcz gitarzysta Ollie Halsall. Człowiek równie niesamowity w gitarze, co i pianinie oraz autentycznie obłędny w grze na wibrafonie. Trzeba posłuchać, na nic czcze o muzyce gadanie.


Patto wydali 3 albumy, a przed kilkoma laty do dyskografii dobił jeszcze czwarty - z niewydanym wcześniej materiałem z 1973 roku. A zatem, dorobek Patto opiewa w cztery albumy. Od 2021 roku można je wszystkie mieć w jednym boxie wytwórni Cherry Red Records, która dokonała reedycji w kooperacji z Esoteric Recordings - wytwórnią ugruntowaną na starym rocku, podobnie jak kultowi Repertoire. 

Jako szczun posiadałem na winylu debiutanckie "Patto" (1970). To ten album z żółtą okładką. Jak na tamten życia czas, było to dla mnie trudne, nawet trochę za trudne granie, aczkolwiek z drugiej strony fascynujące. Intrygowała ta muzyka, nie pozwalała o sobie zapomnieć. A względem fonografii odpuścić. Tak też, długo nie podejmowałem decyzji o zabraniu albumu jako jednej z wielu płyt na którąś z niedzielnych giełd, w celu zamiany na inną muzykę. Bo w taki sposób budowałem ówczesną fascynacji biblioteczkę. Nie było łatwo za tych Patto zdobyć innej muzyki, uwierzcie. Zespół nieznany, nikt nie chciał. Giełdziarze wypatrywali jedynie pewniaków. Te zawsze były w cenie, poza tym gwarantowały łatwą rotację, a z czasem i zysk. Andy lubił jednak eksperymenty, więc obok Sabbsów, Wishbonów czy Budgie, w mych oczach mile widziane bywały przeróżne wynalazki. Lubiłem stawiać na eksperymenty, nawet jeśli nieraz byłem w plecy. I tylko szkoda, iż nie działało to w dwie strony. Trochę polski beton. Ale zawsze tacy byliśmy. I nie jest to kwestia mojej złej woli i chęci obrażania rodaków, lecz pokutuje taka nędza do teraz. Dlatego Polacy tak kiepsko znają się na muzyce. Jesteśmy niewiele wymagający, tacy niepotrzebowscy. Oczywiście wiadomo, mówiąc "wszyscy", mam na myśli większość, nie wszystkich. Tych kilka procent zakręconych penetratorów znajdzie się w każdej nacji, nawet w tak cienkiej, jak nasza. Choć do cholery, jest nas blisko czterdzieści milionów, a nie potrafimy grać rocka, w nogę jesteśmy paralitykami, nie produkujemy polskich aut, tylko składamy obce. Nawet zwykły serek śmietankowy produkcji niemieckiej jest o wiele pyszniejszy od tych wszystkich naszych łaciatych, czy jakkolwiek uroczo nazwanych. Hasło "dobre, bo polskie", to kpina w zderzeniu z rzeczywistością. Nawet zagraniczne opakowania jogurtów, serków czy wędlin, otwierają się bez użycia siły, niż te nasze siermiężne folie/kartony/kartoniki. Co jest z nami nie tak? Pytanie od lat bez odpowiedzi. Spójrzcie na stickery do wydawnictw takich GAD Records. Fajnej wytwórni, ale pomimo wydawanych kolekcjonerskich płyt, w ostatecznym rozrachunku musi być szczypta polskiej bylejakości. Świat od wieków produkuje łatwo odczepialne i ponownie przylepne naklejki, natomiast GAD mają jakiś fatalny kontrakt z firmą od nieodklejanych papierków. Aby więc nie stracić stickera, trzeba go z folią nożyczkami wyciąć, ponieważ za nic się nie odklei. Znowu lipa.
No więc, tych Patto nie było łatwo zamienić w Wawrzynku na inny tytuł, zewsząd dochodziły mnie przeróżne: "nie znam", "nie chcę", "co ja potem z tym zrobię", i tym podobnie. Szkoda, wszak była to/jest fajna, rozkładana okładka, z ekstra muzyką wydziarganą w winylowych rowkach. No i, jeszcze wytwórnia "zawrót głowy", czyli Vertigo Records. Już tylko ona stawała gwarantem porządnego grania. Włodarze Vertigo nie brudzili sobie rąk nieudacznikami. 

Trzeba podkreślić, iż producentem płyty niejaki Muff Winwood. Znana postać, acz nie w warstwie producenckiej, lecz jako muzyk The Spencer Davis Group. I co też się w karierze przydało, starszy brat Steve'a Winwooda.

Patto grali leniwie, niekiedy ospale, ale to tylko pozory. Z większości jak mucha w smole temp, wyłaniały się rock/jazzowe szaleństwa. Odjazdy, improwizacje, pełna autonomia/oryginalność. Nikt nie grał tak samo, a nawet podobnie. Można podeprzeć ten tekst kilkoma z epoki nazwami, jednak wciąż dalecy będziemy od prawdy. Z cyklu: nie posłuchasz, nie uwidisz. Polecam skosztować, co dostarczają "Red Glow", "The Man", "Money Bag" czy, powiedzmy: proste/melodyjne "Hold Me Back". Pokażcie mi proszę na współczesnym gruncie choć jeden taki, bądź nawet podobny zespół, a odszczekam cały ten wpis.

andy

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 


"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 12 stycznia 2025 / Radio Afera 98,6 FM Poznań



"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 12 stycznia 2025
(z niedzieli na poniedziałek,
od 22.00 do 2.00)
 
98,6 FM Poznań
oraz afera.com.pl

realizacja i prowadzenie: andy


ROD STEWART "Foot Loose & Fancy Free" (1977) -- w miniony piątek, 10 stycznia, Rod Stewart obchodził 80-urodziny
- You Keep Me Hangin' On {The Supremes cover}


BUDGIE "Never Turn Your Back On A Friend" (1973) -- 10 stycznia upłynęły 3 lata, odkąd odszedł Burke Shelley
- Breadfan
- Baby Please Don't Go {Big Joe Williams cover}

JETHRO TULL "RökFlöte" (2023) -- 7 marca ukaże się ich najnowszy album, "Curious Ruminant"
- Wolf Unchained
- Ithavoll {słowo mówione Unnur Birna}

CULPEPER'S ORCHARD "Culpeper's Orchard" (1970)
- Gideon's Trap


RARE BIRD "As Your Mind Flies By" (1970)
- Down On The Floor
- Hammerhead
- I'm Thinking

QUELLA VECCHIA LOCANDA "Quella Vecchia Locanda" (1972)
- Immagini Sfuocate
- Il Cieco


TRUBADURZY "Znowu Razem" (1976)
- Ałma Ata

ROD STEWART "Atlantic Crossing" (1975) -- w miniony piątek, 10 stycznia, Rod Stewart obchodził 80-urodziny
- Three Time Loser
- Sailing

BLONDE ON BLONDE "Contrasts" (1969)
- Ride With Captain Max
- Eleanor Rigby {The Beatles cover}
- Conversationally Making The Grade


BOB DYLAN "Blonde On Blonde" (1966)
- I Want You

SPONTANEOUS COMBUSTION "Spontaneous Combustion" (1972)
- Speed Of Light

SUGARLOAF "Sugarloaf" (1970)
- Green-Eyed Lady
- Things Gonna Change Some

CHASE "Pure Music" (1974)
- Bochawa
- Love Is On The Way

DRUID "Toward The Sun" (1975)
- Voices

AQUILA "Aquila" (1970)
- How Many More Times

COLOSSEUM "The Valentyne Suite" (1969)
- Butty's Blues

COLOSSEUM "The Collectors Colosseum" (1971)
- I Can't Live Without You

JOURNEY "Infinity" (1978)
- Somethin' To Hide
- Winds Of March

ELOY "Hidden Treasures" (2024)
- Follow The Light {oryginalnie na LP "Metromania" /1984/}


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
(obecność nieobowiązkowa !)

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze



sobota, 11 stycznia 2025

jak ze złego snu

Pożary w Los Angeles szokujące. Od kilku dni przemierzam materiały w CNN, TVN, BBC i gdzie nie tylko. Niewiarygodne dramaty, ludzkie tragedie. Jeszcze przed chwilą przepiękne miejsce tego świata, teraz przeistoczone w piekło. Apokaliptyczne kadry. Wszystko daje do myślenia. A ten szalony Elon Musk, na kanwie kar niebios, tylko podsyca nienawiść, i uwierzcie, że i u nas nie brakuje burzliwców, którzy jeszcze przed tygodniem nie znali nazwiska gubernatora Kalifornii (Gavina Newsoma), a dzisiaj zachowują się tak, jak gdyby przyjmowali od niego zaprzysiężenie. Nienawidzą, ponieważ jest demokratą. Tylko i wyłącznie. Niestety, my też mamy w Warszawie pewnego dziennikarza muzycznego, wiwatującego wprost poplecznika Węgier, polityki Trumpa i szaleństw Muska, do tego jeszcze zachwyconego obecnym prezydentem Argentyny. Facetem, który fakt, obciął biurokrację i zmniejszył inflację, ale też pogłębił biedę i bezrobocie. Ów dziennikarz, poprzez muzykę i filmy szczuje na środowiska centro-lewicowe, i co przerażające, czyni to coraz skuteczniej. Ostatnio wszedł w internetową komitywę z jednym z wyrzuconych dziennikarzy poprzedniej władzy pasm informacyjnych, i teraz obaj panowie sieją dezinformacje, przy okazji napuszczając na środowiska LGBT, także sprzyjających im polityków oraz przestrzegają przed światem ateistów i agnostyków. Mało tego, do mediów społecznościowych, ci 'prawi' dżentelmeni, wykupują komplementarne komentarze (też otrzymywałem tego rodzaju oferty, chyba, jak każdy), usuwają z kolei te niewygodne (sprawdziłem!), w ten sposób budując zaufanie i potęgując pozyskiwany, ostro zamulony elektorat. Całość, jak ze złego snu. Przydałby się na to wszystko jakiś James Bond. W Elonie Musku upatruję kolejnego gangstera, wcale mentalnie nieodległego od tych wszystkich, np. sowieckich wariatów, dążących do unicestwienia świata. Niebezpiecznie, gdy majątki jednego człowieka sięgają kilkuset miliardów dolarów, a jeszcze dotyczą kogoś o ambicjach absolutnych/autorytarnych.
Jest tendencja, świat zmierza ku radykalnej prawicy, tym samym przechyla się ku rządom bezwzględnym. Tracimy integralność na własną prośbę. 

andy

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

czwartek, 9 stycznia 2025

9.01.25

Dzisiejsza data 9.01.25, układa się muzycznie wobec płyty grupy Yes.

 

 

 

 

 



andy

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

 

odliczanie do osiemdziesiątki sir Roda

Zanim oznajmią wszelakie onety i interie, nawiedzone studio wie już od co najmniej dwóch tygodni... jutro Rod Stewart świętować będzie 80-urodziny. Nie wiem, czy świętować, czy tylko tę okoliczność odnotuje, wszak nie ma się czym szczycić. Każdy wolałby mieć osiemnaście, góra trzydzieści lat. Niemniej, osiem dych to zacna długość życia, nawet w dobie jego wydłużania.
Wiele dla mnie facio znaczy, i uwierzcie, moje wobec Niego uczucie rozgorzało na długo, zanim został sirem. No dobra, ostatnich wiele płyt znoszę cierpliwie, w zasadzie niemal ich nie słucham, lecz jako wielbiciel kupuję, ponieważ tak trzeba. U sir Roda lubię tylko stare, starsze i najstarsze dokonania, a te wszystkie retro w smokingach i pod muchą, nudzą mnie niemiłosiernie. Podobnie, jak nie mogę przejść przez ostatni swing album z niezwykle przeze mnie cenionym Joolsem Hollandem. Rzecz jasna podziwiam, iż Artyście wciąż się chce, że nagrywa i koncertuje - co zresztą stanie się również w tym roku w Polsce. Nigdy nie miałem okazji posłuchać na żywo i chyba już się nie uda, ale i tak moje marzenie by się nie ziściło, ponieważ najbardziej pragnąłbym wbić na któryś z koncertów drugiej połowy lat siedemdziesiątych, góra do epoki wspaniałej płyty "Vagabond Heart". No właśnie, muszę Państwu wyjawić, iż uwielbiam okres od "Atlantic Crossing" po "Body Wishes" (łykam wszystko, bez popitki), a potem to jak babka wróżyła, z jednym odstępstwem, właśnie wspomnianym "Vagabond Heart". To ta płyta z m.in. "The Motown Song", numerem wyprodukowanym przez zmarłego ostatnio Richarda Perry'ego.
Najlepsza piosenka? - "Sailing". Bez namysłu. Ale to już Państwo słuchający moich audycji wiecie, dlaczego. -- "Sailing" to ballada, ale nie jakaś tam kolejna balladka, tylko arcyważna wolnizna, wobec kariery Roda dla niego samego, co i dla takich, jak ja. Bo, choć numer obcego autorstwa, jednak w taki sposób zinterpretowany, że wręcz w pełni przez tego wspaniałego Szkota usynowiony. I tylko On, i nikt inny!
Dla sir Roda dużo miłości i zdrowia od nawiedzonego studia oraz w rozmiarach czasowych chudzinki uspokojenia wieczornego!

andy

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Radio Poznań) lub radiopoznan.fm

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl