wtorek, 18 sierpnia 2026

released

Obecnie Lou Gramm to już trochę schorowany, ciężko poruszający się, aczkolwiek wciąż uśmiechający się dziadziunio. Z tym większą nutką nostalgii słucham jego starych płyt i nieustannie podziwiam od dawna lubianego Artystę, kiedy nie tylko bywał w sprężystej formie - na mniej lub bardziej odległych czasowo filmach/filmikach. Poza tym, nieprzerwanie wielbię jego głos i, co by nie gadać, jestem mu ogromnie wdzięczny za całą masę piosenek, które kolorowały moje życie. Dlatego kupię każdą jego muzykę nawet, jeśli nie będzie to już ekscytująca mnie twórczość.
Widząc jakoś niedawno w socialmediach krótkawy materiał związany z Lou Grammem, z jakiejś konferencji lub licho wie, czego, wzięło mnie w zastanowienie, jak chłopina dał radę stanąć okazjonalnie na scenie podczas kilku amerykańskich niedawnych koncertów Foreigner, o które go poproszono. Ufam, że wyszło dobrze, choć nie dane było mi ujrzeć choćby kadru, a może... do tych występów ostatecznie nie doszło? Bo tak raptem sprawa ucichła. Myślę, że po przekopaniu internetu, znalazłbym odpowiedź, jednak nie czuję potrzeby babrania się w wydarzeniu, z którym najwyraźniej obawiałbym się stanąć twarzą w twarz. Tym samym chyba lepiej, że postawiłem na kupno niedawno opublikowanej płyty, nawet jeśli żadne to nowości, a nieznane dotąd archiwalia. A zatem - lata osiemdziesiąte, epoka kapitalnego głosu, ruchliwej, gibkiej formy oraz bujnej fryzury, utkanej z lokowanych piór. Super sprawa, kocham ten jego dawny image.
Płyta zwie się "Released", co oznacza "opublikowanie", "ukazanie się". Niezły tytuł, nigdy nie straci na aktualności.
Ex-frontman Foreigner powierza dziesięć numerów sporządzonych z odwiecznym kumplem, Bruce'em Turgonem, byłym muzykiem Black Sheep, z którym razem w tamtej formacji występowali, zanim nastali Foreigner. Tu trzeba dodać, iż Turgon należy do absolutnych wielbicieli talentu Gramma, zawsze szukając we własnej twórczości, czy to wokalnej, kompozytorskiej bądź producenckiej, inspiracji oraz odpowiedników z nim związanych.
"Released" stanowi za salon wystawienniczy piosenek popełnionych w latach osiemdziesiątych w oderwaniu od obowiązków Foreigner, co oznacza, że już po uwolnieniu z tamtej gigantycznej i jednocześnie pięknej grupy. Zadziało się, kiedy przyszedł czas na pierwsze dwie solowe płyty, wobec których, dopiero co opublikowany materiał ma stanowić za nostalgię, za powrót do lubianego etapu, choć już po czasach pierwszej i największej chwały. Bo pamiętamy przecież początek lat dziewięćdziesiątych i zupełnie nietrafioną z Lou Grammem reaktywację Foreigner. Na "Mr. Moonlight" trudno było na czymkolwiek zaczepić ucha.
Na "Released" pojawiła się nawet kartka z czasów płyty "Long Hard Look", mianowicie - akustyczna wersja "True Blue Love" - ... dam ci prawdziwą, do bólu szczerą miłość... I choć nie jestem fanem wszelakich anplagdów, podoba mi się to złagodzone ujęcie, tej, było nie było, od początku niehałaśliwej piosenki. Cieszy więc owa niespodzianka, jak i wszystkie dotąd nieobecne w mym życiu Gramma kawałki - że szczególnie postawię na: "Young Love", "Lightning Strikes", "Walk The Walk", o znanym tytule, ale nic więcej "Long Hard Look" oraz "Time Heals The Pain".
Zajrzyjmy jeszcze do książeczki... a tu sporo uznanych nazwisk, wśród których: basista Tony Franklin, saksofonista Scott Gilman, gitarzysta Vivian Campbell czy wspomniany już, w jednej osobie wokalista, gitarzysta, basista i klawiszowiec - Bruce Turgon.
Nie wiem, czy już płyta dotarła do polskiej dystrybucji, nie sprawdzałem, ponieważ mam i nie jestem sprawą zainteresowany, przy czym mój egzemplarz pewien czas temu musiał przemierzyć niczym sójka za morze.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm