wtorek, 3 marca 2026

late nite

Neal Schon świeżo po urodzinach. Okazją do świętowania staje "Late Nite". Dawno nie słuchałem. Pomyślałem jednak - znajdź jakiś dobry gitarowy numer dla poniedziałkowego Uspokojenia. Przejrzałem tytuły paru Neala solówek, co i tych z kolegami z Journey, i wyszło, że na taką porę przyjemnie nada się "Softly" (... kiedy słyszę, jak delikatnie wywołujesz me imię). Uniwersalne, bo i namiętna gitara, i nieoczywisty, rzadko w naturze występujący głos jednego z moich gitarowych herosów. Nie wiedzieć tylko, czemu ten przeklęty Rolling Stone nigdy nie ujmuje Schona w setce zestawień najlepszych po strunach ślizgaczy.

"Late Nite" pachnie trawą i liśćmi lat osiemdziesiątych. Ale uwaga, to już schyłek złotej epoki. Słucham, a w oczach stają mi uśmiechnięte buzie dawnych przyjaciół. Gdzie oni teraz są?
Neal solówkuje, akorduje, maluje dźwiękiem, stosuje barwy, które łapią za serce. Cóż za muzyka! - łagodne heavy z domieszką bluesa, aor-melodyka, a przede wszystkim uczucie. Przepych miłości, a słuchacz to czuje.
Płyta w jednej/trzeciej śpiewana, reszta bez słów - samo granie wystarcza. Obok tej gitary, ku pomocy parę dobrych nazwisk - Jonathan Cain, Bob Marlette, Randy Jackson, Deen Castronovo, a nawet w jednym numerze Sheryl Crow. Nie była jeszcze znana, więc i czek zapewne opiewał skromniejszą gażą.

Moje ulubione: słuchane wczoraj "Softly" oraz cztery instrumentale:
- tytułowe "Late Nite", pachnące amerykańskim kinem w rodzaju Miami Vice, ale też scenami z happyendowych finałów. Czasy, kiedy przy takich nutach autentycznie wzruszałem się, a tu jak na złość w sali projekcyjnej dawali światło, by pospieszni nie walnęli o schody.
Melodia, jakiej nie powstydziliby się progrockersi. Szczególnie ci nienatchnieni współcześni, którzy kompletnie mają dwie lewe wobec dramaturgicznych epilogów.

- długas "The Theme". Blisko dziesięć minut. Znowu łagodnie i przestrzennie. I znowu piękna melodia. Wtedy nikt się ich nie wstydził. Nie uchodziły za obciach. Tu jeszcze kawał czasu do rywalizacji, co lepsze: rap czy polska alternatywka? Znam odpowiedź: ja mam kiłę, ty rzeżączkę, więc podajmy sobie rączkę.
Panie Neal, graj Pan, nie żałuj strun. Na bębnach Steve Smith, niegdyś część kolektywu Journey, a potem różnie, i gdzie nie tylko - nawet u Mariah Carey, na płycie "Emotions". Posłuchajcie. Nie tylko tej, macie w chałupie jej płytę "Daydream"? Sprawdźcie świetną interpretację Journey "Open Arms".

- "I'll Be Waiting". Nie do końca instrumental, albowiem są tutaj wokalizy, czasem nawet wywołujące tytuł "I'll Be Waiting". Z gatunku, kiedy namiętność i technika idą pod rękę. Kiedyś na taką muzykę można było wyrwać niezły towar. Byle nie na zawsze. Trzeba było uważać, dotknąłeś dłoni, a często szło przekonaniem, że to już na całe życie.

- no i, ostatnie. Czwarte obiecane. Moje oczko w głowie. A może raczej, bębenek w uchu - "Steps". Zaczyna się jak dawni Camel. Gdzieś z epoki "Rain Dances" czy "Breathless". Ale tak dzieje się tylko przez moment. Ta instrumentalna piosenka nie stroni od potencjału hymnu i można by ją wrzucić pod kadry jakiegoś obrazu w tonie Top Gun. Słucham i przelatują mi twarze, w tonie Dona Johnsona, Toma Cruise'a, Eddiego Murphy'ego, albo cudownego, choć niestety nie na całe życie tandemu Paul Hogan / Linda Kozlowski. Wehikuł czasu podpuszcza me zmęczenie dwudziestym pierwszym wiekiem.
W "Steps" bębny obsługiwał Omar Hakim. Najkrócej ujmując - precyzja i polot. Słyszę całość, jako dramaturgiczny finał wyimaginowanego, niepowstałego, na wielki rozmach koncertu. 


NEAL SCHON "Late Nite"
1989 CBS Records
Manufactured by Columbia Records / CBS Records Inc.
Printed in U.S.A.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 2 marca 2025 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań


"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 98
2 marca 2026

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Jacek Pohl

prowadzenie andy

 

GARY MOORE "Corridors Of Power" (1982) -- uwielbiam. Od tej płyty (jeszcze jako niepełnolatek) poznawałem solowego Gary'ego Moore'a. Dawny winyl kręcił się nieustannie. Szkoda, że od lat nie mam go w mej muzycznej osadzie.
- Falling In Love With You

NEAL SCHON "Late Nite" (1989) -- solowy debiut gitarowego przywódcy Journey. Maestro właśnie tuż po siedemdziesiątych drugich urodzinach.
- Softly

PAUL WELLER "Find El Dorado" (2025) -- album z coverami, takimi nieoczywistymi. Nawet piosenka ze śpiewnika Bee Gees dotyczy ich etapu, kiedy jeszcze nie żabili.
- I Started A Joke {Bee Gees cover}

FREEDOM "Through The Years" (1971) -- jeden z zapomnianych skarbów tej fascynującej grupy, zazwyczaj uprawiającej psychodelicznego heavy rocka, choć wiadomo, wobec Uspokojenia wyciągam delikatniejsze barwy, nawet z rozjuszonych płyt, by w ostateczności mnie w strzępy nie rozerwano. -- Płytę wyprodukował Rodger Bain, facio od starych Black Sabbath, Indian Summer czy Budgie, zaś inżynierii dźwiękowej podjął się Tom Allom - też później produkcyjny ktoś, od choćby Krokus czy Judas Priest.
- Thanks

THRESHOLD "Critical Mass" (2002) -- Threshold tylko z Mac'kiem. Mój ulubiony głos. Ci angielscy prog-metale nie są od balladek, a jednak lubią niekiedy jakąś jedną tu i ówdzie. -- "Avalon" niesie się: "myślałeś, że znalazłeś krainę marzeń, lecz raj nie zawsze jest tym, czym się wydaje".
- Avalon

JAMES CHRISTIAN "Craving" (2018) -- póki co, ostatnie solo głosu House Of Lords. Wolę płyty zespołowe, ponieważ muzycznie bywają precyzyjniejsze, melodyjniejsze, bardziej heavy, czego przyczyną łapią mnie za serducho, no i, nie ma w nich tyle glorii pana. Niemniej rozumiejąc stany uniesień Jamesa (człeka o chrześcijańskim nazwisku, a tak po prawdzie - przydomku), doceniam jego talent nawet, jeśli w moim przekonaniu w większości liryki o bzdurkach.
- If There's A God

RICHIE SAMBORA "Stranger In This Town" (1991) -- pierwsze solo przystojnej gitary Bon Jovi, tutaj w okowach hardrockowego bluesa. Uwielbiam tę pomysłową i dobrze w gościach obsadzoną płytę. W tekstach też niegłupio, gdyby pomyślało się komuś, że facio od metalu z lakierem we włosach, to od razu nic, tylko o łatwych do łóżek zdobyczach.
- Father Time


drzwi się nie zamykają. Biegam od studia do reżyserki, jedną płytę zanoszą, drugą odnoszę. Praca wre. Radio na żywo to nie siedzenie i z kolorowym przez słomkę drinkiem delektowanie się muzyką z girami na blacie stołu. Czasu tyle, że odpisać na jednego czy drugiego smsa to nie lada sztuka.





poniedziałek, 2 marca 2026

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 1 marca 2026 / Radio Afera 98,6 FM Poznań




"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 1 marca 2026
(z niedzieli na poniedziałek,
od 22.00 do 2.00)
 
98,6 FM Poznań
oraz afera.com.pl

realizacja i prowadzenie: andy

 

STATUS QUO "Never Too Late" (1981)
- Never Too Late
- Something 'Bout You Baby I Like {Tom Jones cover}

CHICAGO "Twenty 1" (1991) -- Billy Steinberg in memoriam
- You Come To My Senses

CELINE DION "Falling Into You" (1996) -- Billy Steinberg in memoriam
- Falling Into You

TRANSATLANTIC RADIO "Midnight Transmission" (2026) -- premiera!
- City Of Angels
- All For You
- Against All The Odds

MIDNITE CITY "Bite The Bullet" (2025)
- Hang On Til Tomorrow

CHINA SKY "China Sky" (1988)
- The Glory
- Some Kind Of Miracle
- The Last Romantic Warrior

JOEL HOEKSTRA'S 13 "From The Fade" (2026) -- premiera!
- Lifeline
- All I'd Do

VOYAGER "I Am The Revolution" (2009)
- Without A Sigh
- I Am The Revolution
- Lost

RUSH "Different Stages - Live" (1998)
- Resist
- Leave That Thing Alone
- Force Ten {tylko dla wydania japońskiego}

TOM JONES "The Ultimate Hit Collection 1965-1988" (1994)
- Something 'Bout You Baby I Like {singiel 1974}

FRANCIS ROSSI "The Accidental" (2026)
- Oh So Good

V/A "Can't Get Enough - A Tribute To Bad Company" (2025)
HARDY Ready For Love
JOE ELLIOTT and PHIL COLLEN (feat. PAUL RODGERS & SIMON KIRKE) Seagull

PAUL McCARTNEY "Man On The Run" OST (2026) -- premiera!
- Silly Love Songs (demo)
- Long Haired Lady
- Mull Of Kintyre

OST "I Am Sam" (2001)
EDDIE VEDDER You've Got To Hide Your Love Away {The Beatles cover}
BEN HARPER Strawberry Fields Forever {The Beatles cover}

MONTROSE "Montrose" (1973)
- Space Station #5

MONTROSE "Paper Money" (1974)
- I Got The Fire

RORY GALLAGHER "Blueprint" (1973)
- Daughter Of The Everglades
- Treat Her Right {Roy Head cover} {bonus track}

TONY JOE WHITE "Closer To The Truth" (1991)
- (You're Gonna Look) Good In Blues

EAST OF EDEN "East Of Eden" (1971)
- No Time

MATCHING MOLE "Matching Mole" (1972)
- Part Of The Dance

EGG "The Polite Force" (1971)
- A Visit To Newport Hospital

JON ANDERSON & THE BAND GEEKS "True" (2024)
- Build Me An Ocean


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
(
obecność nieobowiązkowa !)
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze

 

niedziela, 1 marca 2026

na nowo lonesome crow

Nareszcie porządne, gustowne wydanie debiutu Scorpions - "Lonesome Crow". Rzecz z siedemdziesiątego drugiego, a więc dwa lata po Beatlesach. Stara edycja przy najnowszej prezentuje się jak ruski pirat.
Matematyka: 61-rocznica zespołu, 54-rocznica albumu, Klaus Meine liczył wówczas 24 lata, tyle samo Rudolf Schenker, a jego brat Michael, ledwie 17. I to jedyni z jego udziałem Scorpions. Potem Michael Schenker wytransferował się do UFO, by dwa lata później dokonać z ekipą Phila Mogga genialnego "Phenomenon" - album z m.in."Doctor Doctor".
"Lonesome Crow" to kompletnie inni Scorpions. Inni od wszystkiego, co wkrótce oraz dużo później. Nie widzę sensu, jedynie poza samą nazwą, zestawiać tego grania z np. "Blackout", "Lovedrive" czy "Virgin Killer". Skorpiony mroczniejsze, niekiedy nieźle odjechane i ogólnie psychodeliczno-heavy-hardrockowe.
Pierwotnie album wydało Brain, wytwórnia do teraz ciesząca się uznaniem, a wręcz kultem - i to na całym świecie.
Właśnie otrzymujemy nowy miks. Do oryginalnej produkcji Conny'ego Planka (w Niemczech mającego status boga od dźwięku oraz nosa do końcowego szlifu), z nowym brzmieniem wkracza laureat Grammy 2025 Hans-Martin Buff. Płyta brzmi, jak gdyby była z dzisiaj. Niewiarygodnie postępowa technika. I tu przestrzegam - nie wyzbywajcie się starej edycji. Zatrzymajcie, choćby względem porównania. Na rynku jej coraz mniej, za czas jakiś będzie białym krukiem, a kto wie, być może i zieloną wroną.
Kto co lubi, do wyboru płyta kompaktowa albo kolorowy winyl. Oba formaty w rozkładanych okładkach i z bogatą literaturą, w której m.in. pada z ust Klausa Meinego: "Rudolf jest tak samo szalony, jak ja, i podziela te same marzenia, choć nie jest marzycielem". By nie odbierać frajdy, resztę zostawiam Szanownym Państwu, wszak wszyscy kupujemy płyty.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

sobota, 28 lutego 2026

Neil Sedaka suplement

Dorzucę jeszcze takiego mniej oczywistego Neila Sedakę. Też angielski winyl, gdyby co. Ale nie tłocznia Polydor, a niskobudżetowe Camden. Wytwórnia, a raczej wytwóreńka, filia RCA. Uboższy brat. Label utworzony w latach pięćdziesiątych celem teleportacji mniej dochodowych nagrań, często uznanych artystów. Coś w rodzaju wytwórni Pickwick. Zadaniem takich płyt była masowa dystrybucja, a atutem niska cena. A jednak nie wolno było takich wydawnictw przekreślać, ponieważ często dostarczały trudne do uchwycenia gdzie indziej piosenki. Twórczości niszowe, często ze stron B singli, albo niewystrzałowych stron A. Tak więc, z repertuarem, którego wydawcy nie przewidywali na rasowych kompilacjach, z debeściakami. I taki właśnie jest wydany w siedemdziesiątym dziewiątym longplay Neil Sedaka "Sunny". Piosenki etapu 50/60's, i w zasadzie dwa mniejsze, z ery początku Beatlesów przeboje: "Alice In Wonderland" oraz "I Hope He Breaks Your Heart". Do tego jeszcze bardzo fajne "Sunny" oraz cała masa zgrabnych, mniej oczywistych numerów, najczęściej z nietopowych singli. To jest czas rozpoznawalnego, młodzieńczego głosu Sedaki. Nic, tylko rozkosz dla ucha.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


Neil Sedaka in memoriam

Odszedł Neil Sedaka. Słucham więc wydanego w Anglii w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym "Laughter & Tears. The Best Of Neil Sedaka Today.". Nowych wersji piosenek, z których niektóre, kilka/kilkanaście lat wcześniej, okazały się sporymi przebojami. Przede wszystkim - cudne ballady "Solitaire" oraz "Breaking Up Is Hard To Do", do tego "Bad Blood", "Lonely Night (Angel Face)", szczególnie przeze mnie lubiane "Laughter In The Rain", a jeszcze przecież "That's When The Music Takes Me" czy "Love Will Keep Us Together".
Najwyraźniej Sedaka musiał być zmęczony gigantycznie osławionymi "Oh! Carol", "Next Door To An Angel", "Calendar Girl", "The Immigrant" czy "Little Devil", skoro nie podkusiło go dokonać nowych ujęć podczas tej sesji.
Neil Sedaka to piosenkarz z tej samej epoki, co pierwsze triumfy Paula Anki, Cliffa Richarda, Pata Boone'a, Del Shannona czy Connie Francis, która to Connie zaśpiewała zresztą jego "Stupid Cupid". Lecz Sedakę śpiewało wielu, nawet duet Carpenters czy ABBA.
Tak teraz patrzę, że za dwa tygodnie ukończyłby osiemdziesiąt siedem lat. Umarł więc dokładnie w wieku mego Taty, któremu też zabrakło dwóch tygodni do osiemdziesięciu siedmiu. Liczby, liczby... i jak to rzekł kiedyś mój radiowy dobry duszek - Mariuszko, vide Kwas: nie ma przypadków.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

piątek, 27 lutego 2026

z lekkiej teki

Z lekkiej teki rocka. Melodie, melodie... Idzie wiosna. Słońce zapukało, termometr w cieniu wskazuje bijące ku niebu trzynaście. Na półce znalazłem fajnego Luksemburczyka, Jimmy'ego Martina. Niespecjalnie popularnego, ale też i żadnego nołnejma.
Solowo mięciutki w stosunku do tego, co i jak śpiewał we francuskich Fisc. W hard 'n' heavy ekipie, działającej w latach osiemdziesiątych, w której wystąpił na ich ostatnich dwóch albumach (na cztery wydane): "Too Hot For Love" (1987) i "Handle With Care" (1988) - oba niegdyś gościły na moim FM.
W rok po odejściu z Fisc, Martin zrealizował pierwsze w fonografii solo, a potem aż pięć lat posuchy, po czym już od razu na kompakcie drugi longplay - "Kids Of The Rockin Nation" (1994). Nagrany we Francji, zmiksowany w Los Angeles. I tak, jak pachnie miejsce jego obróbki, tak też płyta zabrzmiała. Żadnych parasoli i kurtek, od ręki plus trzydzieści oraz Oceanu Spokojnego lazur.
Sporo dobrych, chwytliwych piosenek, wśród których także covery - "I Want You To Want Me" (grupy Cheap Trick) oraz istny killer "Drivin' Through The Pouring Rain", skomponowany przez Desmonda Childa do słów Robbiego Seidmana. Pod koniec lat osiemdziesiątych piosenkę wykonywał kompletnie zapomniany Szwajcar Steve Thomson, a wtedy nosiła tytuł "Driving In America". W jakimś z kolejnych wpisów ujawnię Thomsona w winylu oraz cd. Nie ma pomyłki, jego nazwisko pisane bez użycia 'p'. Thomson, nie Thompson. Ale miało być o Jimmym Martinie, nie o Steve'ie Thomsonie, więc...
Na takiej cukierkowo-rockowej płycie nie mogło obyć się bez ballad, tak też "When Your Smile", "Blue Eyed Angel" oraz najładniejsza "No Place For Lonely Tears".

Keep on rockin' !!! 
Do następnego...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


czwartek, 26 lutego 2026

znalezisko

O jejuniu, nie wiedziałem, że jeszcze mam. Gdyby ktoś zapytał, bez wahania oznajmiłbym, że od blisko pół wieku na spalenisku. A raczej, zrzuciłbym na Rodziców, że po wyprowadzce ze starego mieszkania związali sznurem i poszło na makulaturę. Ucieszyłem się więc, jak dziecko. Jak dwunasto-/trzynastoletni andrzejek, bo to fanziny z tamtych lat. Serce zabiło, odezwały się najlepsze czasy w dziejach muzyki i obyczajów.
W pisemku poświęconym Smokie, wciąż oryginalny, niemal księgarsko zachowany plakat. Już wtedy wiedziałem, że powieszenie nad łóżkiem zaowocuje jego rychłym końcem. W dwa tysiące dwudziestym szóstym nie mielibyśmy po nim śladu, a tu proszę...
Popatrzcie na gwiazdy tamtych lat, mamy ich na pierwszych stronach - Smokie, Boney M., Bay City Rollers, ABBA czy Rosetta Stone.
Odnalezione przypadkiem gazetki to jak dotarcie do skrzyni skarbów. Jak unaocznienie poszukiwań arki.

Uwielbiałem Chrisa w tej koszuli. Kapitalny fatałach.



Ulubione Chrisa...
auto -
Ferrari
grupa -
The Beatles
wokalistka -
Janis Joplin
muzyk -
Stephen Stills
kompozytor - Paul McCartney
aktor -
Charlie Chaplin
aktorka -
Raquel Welch
drink -
Coca Cola z rumem
sport -
futbol
jedynie hobby jakieś takie... -
rodzina, gotowanie, czytanie



andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

woodcut

Big Big Train tęsknią za latami siedemdziesiątymi. Do epoki postępowej, kiedy jednocześnie świat nigdzie nie pędził. Nasi dzisiejsi prog'bohaterowie narzucili sobie tempo wzmożone, regularnie dostarczając nową muzykę, i tylko upływ lat oznajmi, co z tego wszystkiego zapamiętamy.
Oględziny nowego dzieła wykazują przyjemne obcowanie z muzyką, jaką kiedyś bardziej lubiłem, lecz pomimo mrugnięcia w ich kierunku, nie liczcie przesadnie na tych, co by nie mówić, ambitnych Anglików. Nie uprawiają progrocka wzlotów "Wind And Wuthering", "Thick As A Brick", "Close To The Edge" czy "Tarkus". Z którejkolwiek strony nie przyłożyć ucha.

"Woodcut" jest concept albumem. Nie wiem, czy ich pierwszym, ponieważ nie znam wszystkich. Grupa w dorobku liczy ich z półtora tuzina, więc gdybyście czasem dopiero teraz do nich zajrzeli, będziecie urobieni po pachy.
W tematyce "Woodcut" idzie o artystę - o jego życie i twórczość. Czyli, o sztukę. A konkretnie - drzeworyt, stanowiący za właz do nieznanego świata. I tu wyłania się niepewność, jednocześnie ryzyko. A ryzyko to strach. To niczym flirt z czarnymi dziurami. Różnie może być - przepustka do lepszej krainy albo zagłada. Pole do popisu odegra nasza wyobraźnia. 

Płyty słucha się całkiem całkiem, jednak nie liczcie na ciary.
Najlepsze: "Dead Point" oraz "Light Without Heat".
Brakuje porywającego finału, jak nakazywałaby stara szkoła.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


apartament dla nowożeńców





Polecę Państwu innych Kanadyjczyków - w nawiązaniu do wcześniejszego wpisu, co podkreślam, albowiem nie wszyscy muszą śledzić blog nawiedzonego sumiennie - nie o kalibrze sławy Rush, ale chciałbym, by przez chwilę z nami pomieszkali.
Billy Steinberg in memoriam. To tak a propos ostatniego wydarzenia, bo nie było o nich w mym niedzielnym radiowym wystąpieniu.
Wodospad Niagara jest światową stolicą podróży poślubnych. Nazwa zespołu Honeymoon Suite oznacza apartament dla nowożeńców, a to w ich przypadku całkiem bezpośrednie nawiązanie do osławionej Niagary. Wystarczy skonfrontować z okładką drugiego w dziejach grupy albumu - "The Big Prize" - na którego froncie zdjęcie przypadkowo napotkanych nowożeńców na tle Wodospadu. Super płyta, słuchaliśmy jej. To na niej w jednym kawałku, w roli gościa, dżetrotalowy Ian Anderson.
Ale przed nami właśnie chwilę późniejszy album - "Racing After Midnight" - z osiemdziesiątego ósmego. Lepiej sprzedany i wyżej w zestawieniach zanotowany. Muzycznie równie atrakcyjny.
Billy Steinberg in memoriam dotyczy tutaj tylko jednego nagrania - "Cold Look" - popełnionego spółką Tom Kelly / Billy Steinberg. Chwytliwe nuty, fani AOR/melodicrocka nie powinni nie znać. Jak przyjdzie czas na dźwiganie winyli na Rocha, zapodam w eter. Miejcie uszy na warcie.
"Cold Look" to też cover grupy i-Ten, a więc grupy, której wersję "Alone" zaprezentowali Heart w ostatnim nawiedzonym. Przypomnę, krótkotrwali i-Ten wysmyczyli tylko jeden, za to fajowy album, a na czele formacji właśnie Tom Kelly oraz Billy Steinberg.
Album "Racing After Midnight" ma przynajmniej jeszcze jeden smaczek - numer do Zabójczej Broni, vide "Lethal Weapon". O ile soundtrack otwierał, o tyle ten album domykał. 

P.S. "Racing After Midnight" wyprodukowali Ted Templeman oraz Jeff Hendrickson. Pierwszy z nich zdobył światowe uznanie jako producent płyt Van Halen oraz The Doobie Brothers.

P.S. 2. Grupa nadal istnieje, w minionym roku wydała album "Wake Me Up When The Sun Goes Down". Ale już tylko taki okay, nic więcej.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm