niedziela, 27 września 2026

płyty w Plazie

Wczoraj i przedwczoraj giełda płyt w Plazie, a takie wydarzenie zawsze dobrze ustawia mnie na cały tydzień. Znowu naznosiłem tego do chałupy... aż czasem bierze mnie w zastanowienie: andy, po co ci to wszystko? A ja nie potrafię inaczej. I chyba nie dam rady zerwać z muzyką, z całą wokół niej otoczką, ze zbieractwem. Nie wyobrażam sobie też tworzyć audycji z plików. Nienamacalność nośników to czyste frajerstwo. Prezenter radiowy musi mieć nie tylko samą muzykę, ale i do tego stosowną literaturę, obrazki, żyłkę, pasję i całe te kolekcjonerskie obramowanie. Dlatego, jak mi jeden z kolegów polecił ostatnio audycję pewnego radiowca, w sumie kolegi po fachu, który, jeśli w ogóle płyty, to tylko te, co mu wytwórnie podeślą, a reszta idzie z kompa, to ja się za takich ludków nie biorę, ponieważ nie znaczą nic. Koniec kropka. Prezenter bez płyt jest jak chirurg bez narzędzi, typowy ruchacz teoretyk.

No więc, zawsze coś wpadnie. Człowiekowi wydaje się, że już nic go nie zaskoczy, a tu, co skrzynia, to kolejny wynalazek albo zaległość. I jeszcze rozmów wokół bez końca. W takich giełdowych okolicznościach, zawsze spotykam znajome twarze, choć ostatnio częściej pamiętają mnie - głównie z dawnego sklepu. Chociażby wczoraj, dwaj dżentelmeni z okolic Kostrzyna (pozdrawiam!).

Wyszedłem z domu na chwilę, mówię do Mundi: gdzieś za circa godzinę spodziewaj się andy'ego i zjemy sobie obiad. Wróciłem po trzech godzinach. Tak to jest, gdy fajnie rozgada się człek z zakręconymi na nuty, podobnież - z właścicielem stoiska od kompaktów, z którym od dawna jesteśmy po imieniu, a pożegnania idą w misie.
My muzyczna brać jesteśmy jedną wielką rodziną. Mamy do siebie telefony, zaufanie, szacunek, a jeszcze trochę, i będziemy razem spędzać święta, a może nawet dawać w szyję na weseliskach.

Spośród zdobyczy, cenię sobie wyłowionych w piątek Berluc. Niby nic, wszak tylko 17-nagraniowa kompilacja eNeRDowskiej i nieco przyblakłej już w sławie formacji, więc, kto by się dzisiaj nimi przejmował. A dla mnie jednak to duże coś. Zawsze chciałem posłuchać ich na duży ekran. W osiemdziesiątym trzecim byłem na ich koncercie, na którym wystąpili też nasi Exodus, i jeszcze - tak dzióbiąc w zamglonej pamięci - bodaj Lombard oraz Lady Pank. Ale nie pamiętam dokładnie, choć na pewno musieli mi się podobać. A jednak w sercu ostali się jedynie Berluc i Exodus. To oni doprowadzili mą skórą do mrowienia.
Za Berluc wywoławczo sto złotych, ale że w sumie kupiłem nieco, po rabacie skończyło się na ośmiu dychach. I słucham teraz tego rock'szwargolenia z wypiekami, jest mi mega przyjemnie, wciąż wszystko działa. To nic, że kompletnie nie jestem w stanie odtworzyć setlisty z jednego z najistotniejszych koncertów w moim życiu. Upłynęły ponad cztery dekady, co chyba trochę usprawiedliwia.
Berluc minionej nocy zagrali dla Słuchaczy Polskiego Radia Poznań. Płynące wyrazy sympatii dopingują, dlatego weekendowy repertuar mych radiowych poczynań/przywilejów, ustalam ostatnio na podstawie wyciągniętych wniosków. 


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w konkretne zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !

ta skrzynia nie powinna nazywać się Rock,
a Dream Theater