wtorek, 30 kwietnia 2019

ROBIN TROWER - "Coming Closer To The Day" - (2019) -








ROBIN TROWER
"Coming Closer To The Day"
(PROVOGUE)

***




Były gitarzysta Procol Harum wydał mnóstwo płyt, jednak te z połowy lat 70-tych, jak "Bridge Of Sighs" czy "For Earth Below", w mojej opinii najlepsze. Warto jednak posłuchać wielu późniejszych, w tym również najnowszej. Bo choć na przestrzeni dekad w obozie tego niecodziennego Londyńczyka zmieniali się wokaliści, a i mieszały sekcje rytmiczne, jego biały Hendrix'owski i szlachetny blues pozostał zębem czasu nietknięty.
Tym razem ze wszystkim rozprawił się już sam Trower. To on całość skomponował, po czym przelał na siebie obowiązki wokalisty, basisty i rzecz jasna gitarzysty, a jedynym pomagierem okazał się perkusista Chris Taggart.
W tytułowym, i jakby pięknie snującym się pod klasyczny numer "Bridge Of Sighs" tytułowym utworze "Coming Closer To The Day", Trower wyjawia, iż choć jest już bliżej końca niż początku, wcale go to nie przeraża. Dlatego wierzę w jego ostatnie, a przeczytane w pewnym wywiadzie zapewnienia, iż granie nadal sprawia mu dużą frajdę. Jednak ostrzegam, niewtajemniczeni dotąd w twórczość Trowera, na
podstawie pulsu tego albumu nie opowiedzą się za wychwyceniem tu nadmiernego entuzjazmu. Nie jest to płyta przebojowa, ani też żaden z tego soczysty i witalny blues, gdzie na plan pierwszy zazwyczaj wysuwają się pełne dialogów gitary. Nic z tego. Trower bywa szorstki, surowy, czasem wręcz garażowy, a przy tym esencjonalny. Nie szasta hybrydami, nie sili na dobór jaskrawych barw, a na przekór wszędobylskiej komercji bez pardonu serwuje supremację wyważonego, snującego i niechlujnego bluesa. Sporo w nim brudu, zaduchu i przygaszonych świateł, lecz właśnie dzięki tym czynnikom całość osiada na osobliwej farmie, gdzie swą pasją Trower latami tkał nieschematyczną estetykę.
Jeśli bez psiknięcia wciągniemy tytułowe, acz lakoniczne i jednocześnie ciekawe "Coming Closer To The Day", i nie mniej wyborne, a usadowione na albumowej mecie "Don't Ever Change" oraz legitymizujące się zapętlonym i takim pod Cream gitarowym motywem "Take Me With You" - z którego wynika, że Trower, który dotarł niemal wszędzie, ciągle ma przed sobą wizytę w La Placie czy Cieśninie Beringa - to reszta dzieła stanie przed nami otworem. Przy czym, nie przegapmy niezłych "Ghosts", "Lonesome Road", "Diving Bell" bądź "The Perfect Wrong".
Płyta ze specyficznym tętnem, które należy wyczuć jedynie we własnym zakresie.







Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"
 
  ==================================
 
Grupa na Facebooku:
"Nawiedzone Studio - Słuchacze"





poniedziałek, 29 kwietnia 2019

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 28 kwietnia na 29 kwietnia 2019 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań





"NAWIEDZONE STUDIO"
niedziela 28 kwietnia / 29 kwietnia 2019 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja: Janek Mojżeszewicz
prowadzenie: Andrzej Masłowski







SANTA ANA WINDS - "Santa Ana Winds" - (2016) - kolejna garść piosenek z niesamowitej kolekcji przebojowego, choć zdecydowanie niebestsellerowego AOR-owego albumu.
- In Time - {Lynn Allen cover} - śpiew REBECCA OWEN
- If We Call It Love - {Fake I.D. cover} - śpiew DAVID A SAYLOR

CHRIS NORMAN - "Don't Knock The Rock" - (2017) - tą piosenką rozpoczął się koncert w Katowicach.
- Sweet Virginia

SMOKIE - "Midnight Cafe" - (1976) - z powszechnie uznawanego za najlepszy album Smokie, popłynęły wczoraj aż trzy kawałki. Wszystkich doświadczyliśmy również w Spodku.
- Something's Been Making Me Blue
- Wild Wild Angels
- I'll Meet You At Midnight

SMOKIE - "Greatest Hits" - (1977) - tej piosenki też nie zabrakło w setliście piątkowego koncertu.
- Don't Play Your Rock'n'Roll To Me - {pierwotnie na LP "Changing All The Time", 1975}

SUZI QUATRO - "If You Knew Suzi ..." - (1978) - spółka Chinn/Chapman nie tylko tworzyła dla Smokie, ogarniała też innych wykonawców wytwórni Rak Records, ale przy okazji jeszcze kilku innych labeli. W swoim czasie "If You Can't Give Me Love" biło rekordy powodzenia.
- If You Can't Give Me Love

SUZI QUATRO - "Quatro" - (1974) - płyta nie składa się z samych coverów, choć wczorajszy z niej wyciąg mógł nawet coś takiego zasugerować.
- Keep A-Knockin' - {Little Richard cover}
- Hit The Road Jack - {Percy Mayfield cover / bardziej znane jako Ray Charles cover}
- Trouble - {Elvis Presley cover}

ELVIS PRESLEY - "Elvis r&b" - (2006) - kompilacja. Dzięki Suzi Quatro dotarliśmy nawet do Króla r'n'rolla.
- Trouble - {oryginalnie na LP "King Creole", 1958}

KT TUNSTALL - "Drastic Fantastic" - (2007) - okładka tej płyty to zdecydowany ukłon ku, a jednocześnie hołd dla Suzi Quatro. Sam album niekiedy także, choć piosenka "Funny Man" akurat z nieco innej bajki.
- Funny Man

V/A - "Greatest Movie Hits Of All Time - Vol.1" - (roku wydania nie podano) - stare filmy, stare piosenki - nikt im nie odbierze swoistego uroku. Bo, gdy dawni artyści poszukiwali krain, w których spełnią się nasze marzenia, bywali jakoś szczególniej przekonujący.
JUDY GARLAND - Over The Rainbow - {from "The Wizzard Of Ozz", 1939 - u nas jako "Czarnoksiężnik z Ozz"}

CHRIS NORMAN - "There And Back" - (2013) - śliczna, a o ironio nie bardzo u nas znana piosenka. Fajnie więc, iż Pan Christopher Ward Norman zaśpiewał ją na polskim gruncie. Z powyższego szczególnie ucieszył się niżej podpisany Andrzej Tadeusz Masłowski.
- Gypsy Queen

SIMON & GARFUNKEL - "Old Friends" - (1997) - kompilacja. A i tego w ustach Chrisa Normana także nie zabrakło w Spodku.
- The Boxer - {oryginalnie na LP "Bridge Over Troubled Water", 1970}

FORTUNE - "Fortune II" - (2019) - wspaniale, że się reaktywowali. Niebawem wszystko opiszę.
- Don't Say You Love Me
- Shelter Of The Night
- A Little Drop Of Poison {for Amy W.}

SOPHIE ELLIS BEXTOR - "The Song Diaries" - (2019) - symfonicznie, nastrojowo, niestety jednocześnie nazbyt rzewnie. Taki pakiet wymiętolonych sukienek.
- Murder On The Dancefloor - (orchestral disco version)
- Love Is You - {kompozycja VINCENT MONTANA JR.}

CHRIS NORMAN - "Time Traveller" - (2011) - z albumu stricte coverowego, gdzie obok przeróbek Genesis czy Mike'a Oldfielda nie zabrakło również przeboju mięciutkich punkowców z Green Day.
- Wake Me Up When September Ends - {Green Day cover}

LAST IN LINE - "II" - (2019) - wspaniali muzycy, uznane nazwiska, a tylko jedna interesująca kompozycja - właśnie ta wczorajsza. Cała reszta nawet konkretnie masywna, jednak bez kompozycyjnych wzlotów. Szkoda. Płyta bez historii.
- Black Out The Sun

L.A. GUNS - "The Devil You Know" - (2019) - sześć i pół minuty wzorcowego grania, w tym okazałe gitarowe solo, a cały numer nasiąknięty bluesem. W zasadzie mamy do czynienia z balladą, jednak nie taką konwencjonalną. Jest w niej sfiksowana skrzypiąca podłoga, postrzępione rękawy oraz butelczyna u boku. Taki rock dla łachmytów. Czyli tak, jak lubię.
- Another Season In Hell

ROBIN TROWER - "Coming Closer To The Day" - (2019) - surowy, garażowy, oszczędny blues - w wydaniu byłego gitarzysty Procol Harum. Płyta powolna, niekiedy monotonna, ale niech nikt nie pomyśli, że nie rozwojowa. Lubię tę szorstkość Trowera, który nie ogląda się na panujące mody. Jak dobrze, że są jeszcze tacy ludzi, którzy wypinają się na tych porozsiewanych kreatorów artystycznego nic.
- Coming Closer To The Day
- Don't Ever Change
- Take Me With You

SMOKIE - "The Other Side Of The Road" - (1979) - jak na ten zespół, zaskakujący numer w nastroju psychodeliczno/hipisowsko/bluesującym. Bardzo fajna płyta, taka nieco inna od kilku poprzednich typowo przebojowych. Na moment ekipa Normana zapragnęła wyskoczyć z pędzącego pociągu wielkiej sławy, lecz niestety nigdy później już do niego nie wskoczyła.
- London Is Burning

MARK FREE - "Long Way From Love" - (1993) - wzorcowy melodyczny hard-rockowy album byłego wokalisty King Kobra oraz Signal, a od lat aktywnego muzyka Unruly Child. A raczej muzykantki, bowiem Mark od pewnego czasu nosi imię Marcie. Jest kobietą i do teraz świetnie śpiewa.
- Never Be A Next Time
- Stronger Among Us
- Coming Back For More
- The Last Time

LYNYRD SKYNYRD - "God & Guns" - (2009) - bardzo lubię przedostatniego studyjniaka southern-rockowców z Lynyrds. I choć na podstawie ich światopoglądów na polskim gruncie byliby zapewne typowymi pisiorami, zupełnie ów przypuszczenie nie przeszkadza mi podziwiać ich wielkości. 18 czerwca wystąpią w Berlinie, wraz z supportującymi ich Blackberry Smoke. Ach, coś czuję, że będzie ekstra! Bilety od 54- do 100 €. 
- Comin' Back For More
- Gifted Hands

RICK MEDLOCKE AND BLACKFOOT - "Rick Medlocke And Blackfoot" - (1987) - generalnie Rick Medlocke zanim przyjął barwy Lynyrd Skynyrd, był muzykiem Blackfoot, acz przyszedł taki moment, gdy nagrał album pod własnym nazwiskiem, a nazwę Blackfoot wykorzystał jedynie jako band mu towarzyszący.
- Closest Thing To Heaven
- Silent Type

GRAND FUNK - "All The Girls In The World Beware !!!" - (1974) - kto dotrwał do końca naszego wczorajszego spotkania wie, że do poduchy z głośników popłynęła taka perła, że ach!
- Good & Evil






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"
 
  ==================================
 
Grupa na Facebooku:
"Nawiedzone Studio - Słuchacze"





A w niedzielę o 16-tej Warta zagrała z Odrą Opole, wygrywając 2:1.
Trochę deszczu i nieprzyjemnego powietrza, jednak mecz na plus.

grupa fajnie i kulturalnie dopingujących ultrasów
na trybunach także grupa sportowców z Afryki

niebiorące udziału w audycji klasyczne single Smokie, za okres 1975-78


niedziela, 28 kwietnia 2019

CHRIS NORMAN, Hala Widowiskowo-Sportowa "Spodek", Katowice, piątek 26 IV 2019 r.

Przez ponad czterdzieści lat marzyłem, by dotrzeć na koncert mojej pierwszej muzycznej miłości. Dlaczego wcześniej nie było to możliwe? - nie wiem, po prostu tak los potasował karty. Lecz w miniony piątek nie było już żadnych przeszkód, a swą wdzięczność wyrażam Szanownemu Korfantemu, gdyż to on właśnie wszystko zainicjował, wreszcie dopiął na przysłowiowy ostatni guzik. I choć Korfanty jest facetem skromnym, i nie bardzo przepada za ujawnianiem własnego wizerunku, a już tym bardziej gloryfikowaniem własnej osoby, jakoś nie potrafię jego zasług zamieść pod dywan.
Inna sprawa, niewiele brakowało, a nie dotarlibyśmy na czas. Gdyby tylko los splótł nam podobne okoliczności, jak setkom kierowców wyjeżdżających z Katowic - na odcinku mniej więcej 30/40 km. od naszego celu - bylibyśmy na łopatkach. Proszę wyobrazić sobie trzypasmową autostradę, a na niej helikopter ratownictwa medycznego, wozy policyjne i setki zablokowanych aut na dobrych kilka kilometrów, podczas gdy do koncertu niespełna godzinka. Taki obrazek wyłonił się gdzieś na
wysokości Gliwic. Na nasze szczęście pechobiorcami kordon aut podążających w przeciwnym kierunku. Nigdy bracie nie cyrkuluj podróży na styk. My jednak też swoje przecierpieliśmy. Z Poznania pod Śmigiel, blisko dwie godziny dreptania w miejscu, które może wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej opanowane duszyczki. Ale udało się, na szczęście dotarliśmy do celu jeszcze z blisko półgodzinnym zapasem. Na miejscu jednak kolejna niespodzianka. Przed katowickim Spodkiem też korek - tym razem ludzi. Dla kilku tysięcy sympatyków Chrisa Normana otwarto jedynie dwa wejścia, a macanko-sprawdzanko wcale nie takie hop siup. Niemal punkt dwudziesta znaleźliśmy się w środku tego potężnego obiektu, a jednocześnie żywego rozrywkowego reliktu socjalistycznej przeszłości. I w zasadzie wszystko powinno właśnie się rozpoczynać, jednak dla próbującej wciąż dostać się do środka "garstki" opóźniono zaplanowany na punkt dwudziestą start.
Zniecierpliwienie na widowni dawało o sobie znać dobrych kilka razy. Grom oklasków próbował wywołać Chrisa na scenę, lecz światła nie chciały zamilknąć. Wciąż przybywający spokojnie zajmują miejsca w swych sektorach na trybunach, jak też nieśmiało dobijają do nas, zgromadzonych na płycie obiektu. Spokojnie czekam, tyle lat dawałem radę, więc jeszcze tę chwilkę.... Z Korfantym w międzyczasie pstrykamy pamiątkowe fotki z otaczającej nas rzeczywistości, a nawet jedno selfie, które rzecz jasna trafi do mego domowego archiwum.
Nastaje godzina 20.20, raptem światła gasną, temperatura rośnie, wschodzi ekscytacja, miłe poruszenie, lecz jeszcze nie, jeszcze nie teraz, jeszcze chwilka. Najpierw rzut okiem po rozstawionych po bokach niewielkich telebimach, w których ramy wbity tournee-poster, no i już za moment... Tak, wchodzą na scenę. Chris i jego 5-osobowa ekipa. Zaczynają od razu, bez zbędnych ceregieli - "Sweet Virginia". Od piosenki usadowionej bliżej środkowej części najnowszego albumu "Don't Knock The Rock". Świetnej - co należy podkreślić. Spodziewam się z nowej płyty wysypu wielu innych piosenek, bowiem na początku obowiązującej, a wciąż przecież nowej trasy, przed grubo ponad rokiem Chris prezentował przynajmniej połowę repertuaru. Ale w Katowicach będzie inaczej, o czym wszyscy przekonają się już niebawem. Po "Sweet Virginia" do głosu dochodzą Smokie'owate klasyki: "Lay Back In The Arms Of Someone" oraz "Something's Been Making Me Blue", i już wiadomo, że najnowszego albumu Chris tego wieczoru użyje zaledwie z naparstkiem. W zasadzie sięgnie jeszcze tylko po "Sun Is Rising", i nie pamiętam, czy po coś jeszcze? Nawałnica klasyków z repertuaru ekipy z Bradford całkowicie przyćmi pamięć mniej u nas popularnych piosenek.
Właśnie łzy spływają po policzkach, bo zaczęli "Stumblin' In". Na szczęście jest ciemno, nikt nie widzi. Szał, kilka tysięcy zarumienionych twarzy gdyby mogło, weszłoby na scenę, by Normana schrupać. Nie ma z nim co prawda Suzi Quatro, jak to było przed ponad czterdziestoma laty, ale chyba nikt na to nie liczył, nawet jeśli Suzi wciąż aktywna, a jej ostatnia płyta całkiem całkiem. W "Stumblin' In" wokalnie asystuje Normanowi gitarzystka Michelle Plum. Mają się w tych nutach ku sobie. Wszystko bezbłędnie, entuzjastycznie, czysto, perfekcyjnie. Po tych kilku sentymentalnych akcentach publiczność Krzyśkowi kolejnych dawnych hitów już nie odpuści. Od teraz chyba niewielu zapragnie mniej oczywistego repertuaru. Do boju, lud polski upomina się o killery, nie o smaczki. No i proszę, wedle oczekiwań lawina "palaczowych" hitów: "It's Your Life", "For A Few Dollars More", "If You Think You Know How To Love Me", "Mexican Girl", "Living Next Door To Alice" (ale tu szał !!!), "I'll Meet You At Midnight", "Needles And Pins" oraz "Don't Play Your Rock'n'Roll To Me". Wszystkie te dobrodziejstwa okazjonalnie przeplatane solowymi dokonaniami Normana, jak "Fly Away", "Gypsy Queen", cudownej uduchowionej i nieco folk-bluesowej wersji "Nobody's Fool" czy gorąco przyjętej "Midnight Lady", lecz w pewnej chwili pojawiło się też
fantastycznie scoverowane "The Boxer" - z repertuaru duetu Simon And Garfunkel.
Nie koniec na tym smakołyków z bombonierki "Smokie". Na bis dobiją jeszcze "Wild Wild Angels" oraz "Oh Carol", a cały koncert zakończy dotąd niedoceniona przeze mnie piosenka "Whisky And Water" - z fajnej przecież płyty "There And Back", którą do dzisiaj mam w jakiejś obskurnej promo wersji. I być może tylko ja miałem odczucie, że piosenka zabrzmiała sporo witalniej niż na wspomnianym studyjnym albumie. Drobiazg, zupełnie nieistotny w kontekście tego, co właśnie się wydarzyło. To już naprawdę koniec. Godzina 22.10. Moje spełnianie marzeń potrwało godzinę i pięćdziesiąt minut. Tak, byłem na koncercie mojego ulubionego piosenkarza lat szczenięcych. Niegdyś wpatrywałem się w niego niczym dziewczyna. I wiecie Kochani co, do dzisiaj wielbię tę jego na pół-indiańską urodę i TEN jeden jedyny niepowtarzalny głos, z anatomicznie cudownie zdartą barwą, do której dostroiła się równie bliska memu sercu muzyka.
Pragnąłbym, by natura nigdy nie wymazała z mej pamięci tego wieczoru. Wiele innych wydarzeń i nieprzychylnych ludzi zdecydowanie tak, a nawet jeszcze bardziej, lecz kadrów tego wieczoru niech zaoszczędzi mej pamięci po ostatnie wydawane tchnienia.
Kolejny koncert życia - w letni, choć przecież wiosny dzień.
W ostatnim okresie nieco tych życiówek już było. Robię się niewiarygodny. Nic to, nie dbam o takie detale. Nie moja przecież wina, przepraszać nie zamierzam. O ironio, o ile w mym muzycznym zagajniku tak wiele dobrego, o tyle gdzieś tam pomału inna kurtyna opada.






Andrzej Masłowski
 

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"
 
  ==================================
 
Grupa na Facebooku:
"Nawiedzone Studio - Słuchacze"



do koncertu jeszcze nieco, ludzie się pomału zbierają
nieopodal w Krakowie niebawem zagoszczą Purpurowi
a na polach i łąkach...



poniedziałek, 22 kwietnia 2019

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 21 kwietnia na 22 kwietnia 2019 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań





"NAWIEDZONE STUDIO"
niedziela 21 kwietnia / 22 kwietnia 2019 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja: Szymon Dopierała
prowadzenie: Andrzej Masłowski








SANTA ANA WINDS - "Santa Ana Winds" - (2016) - wczoraj jedno przypomnienie plus jedna premiera. Tej muzyki nie można się nasłuchać.
- Love Is A Mystery - {Bill Quateman cover}
- Clocks - {Sad Cafe cover}

OST - "Top Gun" - (1986) - w najbliższy piątek nastąpi premiera nowej płyty Fortune. Warto więc było przypomnieć głos wokalisty Kalifornijczyków, Larry'ego Greena. A na dokładkę Marietta - w piosence, która mogłaby się nigdy nie kończyć.
LARRY GREENE - Through The Fire
MARIETTA - Destination Unknown

SURVIVOR - "Ultimate Survivor" - (2004) - podczas ostatniego meczu Warty Poznań poszło z głośników, to i u mnie zabraknąć nie mogło.
- Burning Heart - {oryginalnie na OST "Rocky IV", 1985}

ONE MAN'S TRASH feat. JIMI JAMISON & FRED ZAHL - "History" - (2011) - berliński nabytek. Fajna płyta mało znanego niemieckiego gitarzysty z wokalistą Survivor, Jimim Jamisonem. Zahla mogłem przed tygodniem podziwiać stojąc od sceny o dosłownie dwa metry.
- Long Time

TNT - "Encore Live In Milano" - (2019) - świetny koncert z Frontiers Rock Festival, z kwietnia 2017 roku. Płyta godna szerszej prezentacji, jednak wczoraj starczyło czasu na ledwie jeden kawałek.
- Seven Seas

JOHNNY CASH - "The Essential Johnny Cash" - (2002) - kompozycja Krisa Kristoffersona, która w jego wykonaniu bardzo ładna, jednak w objęciach Johnny'ego Casha genialna. Chętnie wybrałbym się na legendarnego Krisa 10 czerwca do Berlina.
- Sunday Morning Coming Down - {10 lipca 1970, z koncertu w Nashville}

JOHNNY CASH - "Out Among The Stars" - (2014) - odkrycie tej piosenki w 2014 roku było nie lada pozytywnym wstrząsem. Niewiarygodne, że taki muzyczny skarb spoczywał w szufladzie zapomnienia przez ponad trzy dekady. Na szczęście pewnego razu wpadł w ręce dobrego archeologa - a konkretnie Syna słynnego Man In Blacka.
- She Used To Love Me A Lot

JOHNNY CASH - "The Essential Johnny Cash" - (2002) - skoro już w Nawiedzonym Jasiu Gotówka, na dokładkę poszły w eter jeszcze dwa powszechnie znane cacuszka.
- I Still Miss Someone - {1958}
- Ring Of Fire - {1963}

THIN LIZZY - "One Night Only" - (2000) - reaktywowani po ośmiu latach od śmierci Phila Lynotta Thin Lizzy kilka lat później wyruszyli w europejskie tournee. W składzie Sykes, Gorham, Mendoza, Aldridge, no i oczywiście Darren Wharton. I właśnie "The Sun Goes Down" przyozdobił introdukcją zapowiedziany przez Johna Sykesa szef grupy Dare.
- The Sun Goes Down
- Are You Ready

BLACK STAR RIDERS - "All Hell Breaks Loose" - (2013) - album planowano podpisać nazwą Thin Lizzy, jednak muzycy zrozumieli swój błąd, z którego w porę się wycofali. Początkowo w dzieło zaangażował się także Darren Wharton, jednak muzyk ostatecznie dał dyla i skoncentrował na własnym Dare. Pozostawił jednak po sobie dwie kompozycje, a poniższa jedną z nich.
- All Hell Breaks Loose

BARCLAY JAMES HARVEST Through The Eyes Of JOHN LEES - "Revival Live 1999" - (2000) - późne wcielenie BJH. Jak pamiętamy, wówczas grupa podzieliła się na dwie frakcje, i obie używały zespołowej nazwy. Jednej przewodniczył John Lees, drugiej Les Holroyd. Wczoraj fragment tej pierwszej, ponieważ na perkusji zasiadał w niej Kevin Whitehead - od lat będący także muzykiem Dare, a którego także miałem okazję podziwiać podczas niedawnego berlińskiego koncertu.
- For No One

DARE - "Arc Of The Dawn" - (2009) - przeróbka Thin Lizzy czarująca, i jakże odmienna od oryginału. Natomiast na gitarze w "Circles" zagrał sam syn lidera, Paris Wharton.
- Emerald - {Thin Lizzy cover}
- Circles

ELOY - "Destination" - (1992) - płonąca Katedra Notre Dame przywołała ducha Joanny D'Arc.
- Jeanne D'Arc

ELOY - "Power And The Passion" - (1975) - wybitne dzieło Franka Bornemanna i jego kolegów. Pięknie opowiedziana historia z wehikułem czasu w tle. Dzwony Notre Dame zabiły wczoraj tylko u mnie, w Paryżu zamilkły już przed tygodniem.
- The Bells Of Notre Dame
- Love Over Six Centuries

KWADRAT - "Polowanie Na Leśniczego" - (2006) - kompilacja nagrań za lata 1979-82. Ta należąca do Muzyki Młodej Generacji formacja, za życia wydała tylko jednego, w dodatku instrumentalnego singla. Na jego drugiej stronie pojawiła się kompozycja, której tytułem postać wymyślona przez Victora Hugo, u nas powszechnie znanego jako Dzwonnik z Notre Dame.
- Quasimodo - {1979}

ORCHESTRAL MANOEUVRES IN THE DARK - "Architecture & Morality" - (1981) - długo nie znalazłbym okazji, by przypomnieć to szczególnie udane dzieło nurtu new romantic. Jednak duch średniowiecznej francuskiej bohaterki Joanny D'Arc ostatnio został poważnie naruszony.
- Joan Of Arc
- Joan Of Arc (Maid Of Orleans)

TALK TALK - "The Colour Of Spring" - (1986) - przez lata muzyka tej płyty odsłaniała wiosenną woń, jednak odejście Marka Hollisa nie pozwala w pełni cieszyć się tegoroczną najpiękniejszą porą roku. Wczoraj poszło w eter ze starego kompaktowego wydania. Ze świątecznego prezentu od Petera, który przywiózł go z Anglii.
- Living In Another World

HUBI MEISEL - "Cut" - (2002) - trochę tandetne te przeróbki klasyków eighties, jednak mam jakiś sentyment do tej przykrótkawej płytki, sporządzonej przez niespecjalnie znanego Niemca, który przez moment pograł nawet w grupie Dreamscape. 
- The Sun Always Shines On TV - {A-ha cover}

BOZ SCAGGS - "Down Two Then Left" - (1977) - ten niezwykle utalentowany i ceniony w muzycznym świecie amerykański muzyk, wydał sporo płyt. U mnie wczoraj nieco nagrań z tych najwyżej klasyfikowanych. Oto przykład wykwintnego pop, z domieszką białego soulu oraz kruszynkami jazzu.
- Still Falling For You - {na basie DAVID HUNGATE z Toto}
- Hard Times - {na gitarze RAY PARKER JR., solo gitarowe BOZ SCAGGS}

BOZ SCAGGS - "Silk Degrees" - (1976) - jak widać (i słychać) muzycy z Toto mocno przysługiwali się Scaggsowi w osiągnięciu perfekcyjnego celu.
- What Can I Say - {na basie DAVID HUNGATE, na perkusji JEFF PORCARO oraz jego ojciec JOE PORCARO}
- We're All Alone - {sekcja Toto, czyli DAVID HUNGATE, JEFF PORCARO oraz DAVID PAICH, a na gitarach FRED TACKETT - muzyk Little Feat, oraz LOUIS SHELTON}

BOZ SCAGGS - "Middle Man" - (1980) - poniższa ballada powinna służyć za ozdobę eterowej przestrzeni. Komu jednak dzisiaj chce się dobierać do playlist taką muzykę.
- You Can Have Me Anytime - {sekcja Toto, plus gitarowe CARLOS SANTANA}

STEVE MILLER BAND - "Greatest Hits" - (1998) - Scaggs współpracował ze Stevem Millerem, stąd przyszło mi do łba, by przypomnieć i tego Artystę. Co prawda, w bardzo komercyjnym repertuarze, lecz "komercja" nie oznacza niczego złego. "Komercja" to sukces, więc nie ma się czego wstydzić.
- Give It Up - {oryginalnie na LP "Abracadabra", 1982}
- Abracadabra - {oryginalnie na LP "Abracadabra", 1982}

BENNY MARDONES - "Benny Mardnones" - (1989) - fantastyczny czwarty album Amerykanina. Faceta legitymizującego się fajnym zdartym głosem, idealnym do śpiewania rockowych heartbreakersów.
- Into The Night
- We've Got To Run

THIN LIZZY - "Jailbreak" - (1976) - nieco wcześniej poszła tego interpretacja Dare, a więc na dobranoc oryginał.
- Emerald






Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań 
 
"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"
 
  ==================================
 
Grupa na Facebooku:
"Nawiedzone Studio - Słuchacze"



the colour of spring:





Nagłówki z minionego poniedziałku, 15 kwietnia 2019 r. :