W zależności od zasobności portfela, można pofolgować albo przyziemić - tyle tych nowych wydań, czy to w CD, winylu, nawet blu-ray audio. Mnie było stać na edycję 2 CD, co w dobie jesiennego wysypu, i tak cieszy.
Beatlesi najlepszym zespołem są, więc nie wyobrażam sobie odpuścić.
Album oraz dodatkowy dysk z rarytasami, a zatem - ciekawostki, które zadowolą nie tylko najbardziej na Liverpoolskiej Czwórce zakręconych. Dwa poszły wczoraj na mym wieczorowo-nocnym paśmie.
W tym wydawnictwie głównie jednak idzie o nowy stereo miks podstawowego albumu, dokonany na podstawie oryginalnych taśm-matek, zarejestrowanych na czterech ścieżkach.
Poza muzyką, jest też obfita książka - w moim przypadku, w skromniejszej, miękkiej oprawie, za to właściciele boksów dostąpią oprawy twardej, czyli efektowniejszej i o dłuższym żywocie.
Na "Rubber Soul" wiele uwielbianych przeze mnie rzeczy, m.in. "Nowhere Man", "Michelle", "Girl" czy "In My Life", niemniej, takie "Norwegian Wood", "Drive My Car" czy "Think For Yourself", darzę podobną atencją. Cały album na pięć, ponieważ Beatlesi innych nie nagrywali.
Dzielę się z Szanownym Państwem radością ze słuchania i podziwiania najnowszej edycji "Rubber Soul", bo tylko Wy pojmiecie tryskające serce człowieka zakręconego na tej muzyce. Niestety większość moich kolegów lub dobrych znajomych od muzyki już nie żyje, ponieważ tak chciał los, więc oczywiście zawsze mogę odwiedzać cmentarze i rozmawiać z ich spoczywającymi kośćmi sześć stóp pod, ale co jednak żywa dusza, to jeszcze serce i żołądek.
Na koniec obrazek z Polski Ludowej, kiedy jako andrzejek wypatrywałem w kilku, słabo raczej zaopatrzonych sklepach, jakiejś okładki związanej z Beatlesami. Łatwo nie było - na indyjskie "Abbey Road" załapało się głównie dawne kierownictwo ówczesnych księgarń, ewentualnie ich rodziny, podobnie było z dum dum Sierżantem Pieprzem. Mnie przyszło radować się jedynie podwójną tonpressowską EPką, z m.in. numerem "Girl", podebranym właśnie z "Rubber Soul", gdzie na polskim mini albumie ostatecznie tylko i aż siedem kompozycji. W czasach niczego, była to jednak wielka sprawa, choć wkurzaliśmy się wszyscy, że wydawca nie dokupił prawem licencyjnym jeszcze paru piosenek, by wyszedł z tego longplay. Nie wiem, czy młodzież czuje, co próbuję im przekazać? Uwierzcie, w czasach, kiedy jedyną siecią spożywczą, było Społem, w niczym nie było asortymentu, żadnego ze strony klienta wybrzydzania, przesadnych oczekiwań, więc taki podwójny albumik Beatlesów smakował, niczym wakacje w raju. Nie muszę chyba nikomu ilustrować atmosfery pewnego pierwszomajowego kiermaszu, w trakcie którego wystałem w kolejce wifonowskie Wings "Greatest". Tak mi pikawa biła, że zachodziła obawa zejścia jeszcze przed pierwszym postawieniem igły na rozbiegówce. Byłem przeszczęśliwy.
Stop, bo zabrnęliśmy do epoki, kiedy zadając w sklepie pytanie: czy jest może...? , zazwyczaj padała odpowiedź: nie ma. A wtedy pani ekspedientka uruchamiała się dodatkowo, oznajmiając: jest tylko to, co widać.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !














