piątek, 20 marca 2026

couldn't get it right

Śmierć Mike'a Vernona poskutkowała częstym zaglądaniem do kieliszka jego producenckich poczynań. Nie mam wszystkiego, lecz i tak dałoby się z tego urządzić atrakcyjną zakrapianą wieczoro-noc.
I oto w odtwarzaczu Climax Blues Band, album "Gold Plated" - z siedemdziesiątego szóstego. A zatem zespół, który w swej karierze posługiwał się kilkoma nazwami - Climax Chicago Blues Band, Climax Blues Band czy Climax Chicago. Nie miało to większego przełożenia na uprawiany bluesrockowy styl, niemniej "Gold Plated", było inne. To tutaj grupa dokonała swego największego i w zasadzie jedynego przeboju - "Couldn't Get It Right". A co ciekawe, nie bluesowego, a funk/lekko rockowego. Epoka "Dreadlock Holiday", tak się wtedy grało. Na listach roiło się od tym podobnych smaczków, jakie dostarczali 10CC, Eagles, Fleetwood Mac czy Gerry Rafferty.
Menedżera Climaxów raziło, że wszyscy bywają w bestsellerowych zestawieniach, tylko nie jego podopieczni. Pewnego razu zażądał od grupy, by ta spłodziła jakiś radiowy numer. Sugestią było scoverowanie Elvisa Presleya lub coś pod tego nutę. Muzycy za nic mieli majaczenie gościa, którego cisnęło na sławę, ale... No właśnie; pewnego razu, w ramach relaksu, muzycy zaczęli podczas próby sobie na instrumentach pobrzdąkiwać, i tak od słowa do słowa, od akordu po ciąg dalszy, ułożyła się melodia, którą nieprzerwanie uwielbiam, a wówczas nawet na nią otworzyli się Amerykanie. Gdy menedżer usłyszał stojące propozycją na jego wysnutą 'prośbę' "Couldn't Get It Right", dosłownie się wściekł. Nie wiem, jak, ale ostatecznie dał się jakoś przekonać do tej kompletnie w ramach tej grupy nietypowej melodii, a dzisiaj wiemy, że nie zawsze stojąc na szczycie układanki, kiedy czujemy się nazbyt ważni, musimy się przy swoim upierać.
Osobiście jestem wręcz wielce oddany temu - opowiadającemu o byciu w trasie - kawałkowi. Zawsze mnie porusza, poza tym uważam, iż jest piekielnie radiowy.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


czwartek, 19 marca 2026

"WIELKOPOLSKIE RYTMY" -- program z 19 marca 2026 (zastępstwo) / Radio Poznań 100,9 FM Poznań

"WIELKOPOLSKIE RYTMY"
czwartek, 19 marca 2026

(zastępstwo za Mariusza Kwaśniewskiego
)
 
Polskie Radio Poznań, 100,9 FM Poznań
realizacja:
Łukasz Kurzawski
prowadzenie:
andy


Podług wytycznych (będącego na chorobowym) gospodarza programu, Mariusza, postarałem się, na ile potrafię. Był to swego rodzaju chrzest bojowy, otóż przypadło mi chwilę telefonicznie pogadać z perkusistą Bielizny, Andrzejem Jarmakowiczem, w temacie poznańskiego koncertu, a koncert jutro. Czyli, w przeddzień wiosny. Miejsce - Miasto Bar, ul. Szewska 20, godzina 19.00.
Z bębniarzem Bielizny toczyła się rozmowa z domu szefa grupy - Jarka Janiszewskiego, gdzie właśnie odbywała się próba, i uwaga! - wciąż nie była jeszcze zestawiona jutrzejsza setlista.

z Mariusza teki wyemitowane:
1) ACAPULCO - nie mam tytułu
2) polska formacja IZZY AND THE BLACK TREES - jeśli dobrze zapisałem nazwę
3) BIELIZNA "Stefan"
4) BIELIZNA "Kurt Cobain"

z mojego kartonika:
1) MOTÖRHEAD "Eat The Rich" -- z albumu "Rock 'N' Roll" (1987) -- Phil Campbell in memoriam
2) INDIAN SUMMER "Half Changed Again" -- z albumu "Indian Summer" (1971)
3) JANE "Earth (Angel)" -- z albumu "Fire, Water, Earth & Air" (1976)
4) PAUL CARRACK "The Way I'm Feeling Tonight" -- z albumu "Beautiful World" (1997)




Columbo kontra popkultura

Zajrzyjmy na plan porucznika Columbo (just one more thing...), zaczynając od odcinka "Morderstwo prawie doskonałe". Czarny charakter Kay Freestone (Trish Van Devere). To w tym epizodzie Columbo zwraca uwagę na swego siostrzeńca, który na ścianie trzyma plakat Francisa Forda Coppoli, czego wychowany na starym kinie porucznik kompletnie nie mógł pojąć. Oczywiście to tylko droczenie się z widzem, albowiem poza planem Peter Falk znał się z Coppolą, a nawet aspirował u niego do roli Toma Hagena w Ojcu Chrzestnym. Coppola brał go pod uwagę, lecz ostatecznie nic z tego nie wyszło. Rolę przejął zmarły niedawno Robert Duvall, i to on wczuł się w doradcę Vita Corleone, którego, jak pamiętamy, Vito traktował jak syna, pomimo iż Hagen nawet nie był Włochem.
Konflikt pokoleń, jak widzimy, w najlepsze od zawsze. Każde dwudziestolecie wymienia swych idoli, tak było, jest i będzie. Ale przejdźmy do muzyki. Z różnych epizodów wypływają rozmaite Columbo muzyczne sympatie. Okazuje się, iż porucznik lubi Wesele Figara Mozarta, innymi razy tupie nóżką i zakrzywia wargę podziwu wobec Johnny'ego Casha, który w odcinku "Łabędzi śpiew" wciela się w Toma Browna, ale nadal jest przecież słynnym hello, i'm Johnny Cash. Z kolei, w jeszcze innym odcinku, mający status gwiazdy wydziału porucznik (o czym zapewnił go w swoim czasie przeszkadzający w śledztwie, przerośnięty ambicją, ostatecznie sympatyczny dla widza sierżant Wilson), wyznaje: "Prawdę mówiąc, nie słucham już radia. Nie rozumiem tej dzisiejszej muzyki. Perry Como, Louis Armstrong, to co innego, to rozumiem. Natomiast ci rockmani przyprawiają mnie o ból brzucha.".

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

wtorek, 17 marca 2026

settle for love

Z niezrealizowanych na wczoraj piosenek, ostała się jeszcze rock-ballada Europe "Settle For Love". Meta albumu "Start From The Dark". Płyta od dwóch dekad tylko w drugim obiegu.

"Start From The Dark", ach ten tytuł. Ja go sobie interpretuję, jako wystrzał z ponurzyzny w mrok, bo cała płyta tak właśnie brzmi.
Szóste dzieło właścicieli "The Final Countdown", lecz pierwsze po reaktywacji. Przerwa trwała kilkanaście lat. Grupa wróciła odmieniona - cięższa, mroczniejsza i niestety mniej przebojowa. Nowa karta, pomimo iż grupa ewidentnie tęskniła do dawnych lat, czemu dawała i wciąż daje wyraz na koncertach.
Płyta zaskoczyła dawnych wielbicieli - a już mnie najbardziej - tym samym nie sprzedała się wybitnie, ale co by nie mówić, w skali obiektywnej bez zarzutu. 600-tysięczny nakład, jak na dwa tysiące czwarty rok, czyli początkowy okres spadkowy dla nośników, można awansem wobec obecnego stanu rzeczy uznać za sukces. 

Grupie zamarzyło się dorównać tym wszystkim chropowatym brudasom, w stylu Stone Temple Pilots, Bush czy momentami nawet całkiem fajowym Live. Oczywiście nadal było im bliżej do Deep Purple czy Dokken, lecz na moment dostrzegalnie odskoczyli brzmieniem, co było lekkim szokiem, jak również w swoim czasie "Slang" u Def Leppard lub "Black" Lity Ford. Do dzisiaj pokochać nie umiem - całej tej trójcy.
Ale nie narzekajmy, albowiem na "Start From The Dark" Juropi wysmyczyli jedną autentycznie dobrą balladę - "Settle For Love" - taką nawet przyjazną radio. Szkoda, że decydenci z Sanctuary nie dostrzegli jej potencjału i ostatecznie przepadła. Obecnie jest tylko kąskiem dla słuchających całych płyt. Nie jest to słodycz, typu "Carrie" czy "Open Your Heart", jednak na tego rodzaju śpiewanie nie było już szans nawet w czasach "Prisoners In Paradise".

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


gdy naraz kochasz dwie

Tylko siedem piosenek z sześciu płyt we wczorajszym Uspokojeniu. Tak się złożyło, iż nie wcisnąłem przynajmniej jednej więcej. Zabrakło niewiele. A przecież sprzyjały nawet okoliczności, albowiem serwisy o pełnych godzinach przycięto z pięciu do czterech minut, zaś sport z pogodą to nie więcej niż minuty dwie.
No więc, przepadło Mike Vernom in memoriam, ale że w przyrodzie nic nie ginie...

Pierwszy album Fleetwood Mac "Fleetwood Mac" z sześćdziesiątego ósmego. W zasadzie, z początku był sygnowany, jako "Peter Green's Fleetwood Mac". Słusznie nawet, albowiem od razu wiadomo było, kto przewodził. Wypada jednocześnie dodać, iż wokalnie mamy tu przemiennie Petera Greena oraz Jeremy'ego Spencera.
Wiecie Państwo, że wolę ten zespół, gdy są już z nimi Christine i Stevie, co nie świadczy, że ten najwcześniejszy bluesowy czas jest mi obojętny.
Moim ulubionym z debiutu numerem "I Loved Another Woman", drugim okładka, trzecim - jedenaście pozostałych ścieżek. Ciekawe, co o "I Loved Another Woman" czuli sami muzycy, skoro po odejściu z grupy Petera Greena, w zasadzie ten piękny, natchniony, powolny blues, koncertowo nie istniał. Do tej roli powrócił dopiero gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy do grupy wkroczył Rick Vito i nastał czas przygotowań do "Behind The Mask".
"I Loved Another Woman" kompozycją Petera Greena, przez niego zresztą zaśpiewaną. Ten ledwie trzyminutowy song stanowi za wyrzut sumienia wobec ukochanej, którą nasz bohater źle traktował, a przede wszystkim zdradzał. Teraz prosi o wybaczenie i jej powrót. Ciekawe, że jedynie faceci pisują podobne piosenki. Czyżby tylko w jednym kierunku panowały w tym tonie bałagany uczuć? W każdym razie, świetne coś, które w latach dziewięćdziesiątych na swój grunt przerzucił Gary Moore, i to także było z uczuciem, jak najbardziej w duchu Petera Greena.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 16 marca 2026 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań - wydanie setne

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 100
16 marca 2026

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Rafał Polacki

prowadzenie andy

Wydanie setne, poniedziałkowe ostatnie. Wrzucam do akt historii.
Dopadł mnie przy wrotach radiowych Słuchacz, przy okazji dobry wieloletni znajomy, w zasadzie kompan - Oskar. Wraz ze swoimi chłopakami powinszował audycyjnej setki. W wyrazie sympatii załącznik - butelka coli, czekolada oraz list gratulacyjny. Przyjąłem z największymi honorami. To moja gala i metaforyczny czerwony dywan. Dziękuję! Jednocześnie dziękuję wszystkim Państwu za te sto spotkań. Kolejny ekscytujący, a związany z muzyką etap w moim życiu. Nigdy nie zapomnę.

TYKETTO "Don't Come Easy" (1991)
- Standing Alone

TOMMY DeCARLO "Dancing In The Moonlight" (2022) -- Tommy DeCarlo in memoriam
- Beyond Forever

CHRIS NORMAN "Lifelines" (2026) -- premiera!
- Fix You {Coldplay cover}
- Strawberry Fields Forever {The Beatles cover}

OKTA LOGUE "Diamonds And Despair" (2016)
- Diamonds And Despair

LINDISFARNE "Dance Your Life Away" (1986)
- One Hundred Miles To Liverpool

DEL AMITRI "Waking Hours" (1989)
- Nothing Ever Happens




niedziela, 15 marca 2026

nadchodzi "closer to the sun"

Na najbliższy piątek, 20 marca, wyznaczono termin uwolnienia z magazynów (takiej terminologii premier płytowych używają Amerykanie) nowego albumu Tyketto - "Closer To The Sun". Okładka wręcz heavy, więc, czyżby jakieś zaskoczenia? Chętnie przyjmę album na klatę, o ile uda mi się do niego dotrzeć. Wyda go Silver Lining Music, czyli firma od nowszych albumów Motörhead bądź Saxon. Tamte trafiły do nas, to i może najnowsi Tyketto?

Obecni Tyketto to już całkiem inny team, niż ten z debiutanckiego, najbardziej rozpoznawalnego albumu "Don't Come Easy", ale przecież lider ten sam - Danny Vaughn. Niewiele brakowało, a byłbym na jego występie. Planowano go niegdyś na artystę wspierającego Asię w Berlinie, lecz z nieznanych powodów nie stanął na scenicznych deskach. Podobnie było z The Darkness, którzy wypadli przed Meat Loafem -  ostatecznie jednym z najważniejszych wydarzeń, w których jako widz/podziwiacz uczestniczyłem.

Nowojorscy Tyketto mają markowego lidera - wspomnianego Danny'ego Vaughna - a w nim gnieździ się niezły wokalista, jeszcze lepszy gitarzysta, głównie nieelektryczny, a przy tym okazjonalny harmonijkarz. Bo, choć Danny uprawia melodyjne, naznaczone odpowiednim, nierzadko szorstkim ładunkiem piosenki, to wyrósł na fascynacjach blues/folkrockowych.
Dzisiaj tego rodzaju płyty, w sensie stylistycznym, jak "Don't Come Easy", częściej powstają w Europie, jednak wcześniej duchem i ciałem przynależały do Kalifornii, a jeszcze wcześniej do Stanu Nowy Jork. A więc, Danny Vaughn ma takie granie we krwi.
Należy wiedzieć, iż Tyketto, gwoli skrupulatności, wyłaniali się w New Jersey, a więc w stolicy Bon Jovi, a jednak ostatecznie leksykony uznają grupę za nowojorską.
"Don't Come Easy" to, że tak powiem - kultowy album. Nie lubię słowa kultowy, ale przynajmniej nie wkurza mnie, jak ikoniczny.
W 1991 roku grupa nie była z takim graniem innowacyjna, tym bardziej, iż za chwilę grunge miał wszystkich tym podobnych zmieść na dobre. Ale Tyketto mieli styl, ładunek i potencjał, i nawet mieścili się nieco w nurtach wielbicieli robali i zaśmieconych ulic.

Producentem Richie Zito - facio od m.in. Bad English, Winger, Cheap Trick, Heart, The Cult i wielu innych. Nadał tej muzyce świeże brzmienie, nie gubiąc blues/hardrockowych korzeni. Pomimo, iż ten blues najbardziej wydobywał się z petardowych gitarowych solówek Brooke'a St. Jamesa. Co się z nim stało? Zniknął na dobre. Pewnie teraz skopuje pod groźbą przydomowy ogródek i klepie po dupach wnuki. Nuda, jak w muzeum.
Zawsze miło posłuchać "Forever Young", "Wings" czy "Standing Alone" - nigdy się nie znudzą. Dobre czasy. Trochę odległe, lecz zważywszy na moją metrykę, niemal na wyciągnięcie dłoni.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm