wtorek, 10 marca 2026

(*) Tommy DeCarlo in memoriam

Przed wczorajszym wejściem na antenę Polskiego Radia Poznań, na szybko zajrzałem do sieci, no i cios - umarł Tommy DeCarlo. Gdybym przeczytał z pół godziny wcześniej, posłuchalibyśmy. Nie miałem przy sobie z Jego głosem ani jednego kawałka, ale nic nie ucieknie.
Tommy, mój równolatek, o pięknym głosie, idealnym wobec muzyki Boston, w której to grupie przez moment występował. Dosłownie przez moment, tyci tyci, albowiem zaśpiewał w kilku kawałkach schyłkowej ich płyty - "Life, Love & Hope". Taki trochę dziwoląg album, z pozbieranych różnych sesji, także z udziałem nieżyjącego już wtedy od kilku lat Brada Delpa, którego tak swoją drogą DeCarlo zastępstwem został namaszczony.
A więc uporządkujmy, dorobek Tommy'ego nieśmiały, ledwie dostrzegalny, choć był to tak utalentowany chłopak, że należały mu się wielkie sceny i duża dyskografia. Tymczasem jedynie tylko wspomniany epizod u Boston, jeden album ze swoją formacją Decarlo oraz jeden naznaczony na okładce swoją godnością, jako Tommy DeCarlo "Dancing In The Moonlight". Ostatnie jego muzyczne słowo, wydane w dwa tysiące dwudziestym drugim. Nie mam ochoty teraz przetrząsać archiwum, niemniej ufam, że musiałem go Państwu zaprezentować. Do nagrania tej płyty namówił Tommy'ego szef Frontiers, Serafino Perugino, któremu zamarzyło się mieć w swoim katalogu album przypominający zespół od "More Than A Feeling" czy "Amanda". I ta płyta taka jest. Jest piękna. Lżejsza od najstarszych i najbardziej utytułowanych dokonań Boston, przy czym, absolutnie w klimacie. Podobne melodie, frazowanie, operowanie dramaturgią, niemal duch tamtych lat. Wspaniała muzyka i nie do uchwycenia na dzisiejszych FM.

Czuję się okropnie. Nic nie sprzyja. Umierają najlepsi, zastępców nie widzę, nie słyszę. Nikt się nie uśmiecha, nikt miłym słowem nie ujmie, a Światem rządzi idiota. Nie koniec na tym, w Polsce premierem może zostać ten przeklęty profesorek Czarnek - w jednym ciele i duchu homofob, cham, mizogin oraz niszczyciel wszelakich wartości, jakie pomału w ostatnich dwóch latach odzyskujemy, czy już odzyskaliśmy. Naprawdę chcecie takiego premiera? O takiego modlicie się przed ołtarzem oraz pójściem spać? Nie wierzę. K* nie wierzę, że ktoś taki ociera się o czyjąś Polskę marzeń. Jakim cymbałem trzeba być, jaki zryty mieć łeb, by kogoś takiego zaakceptować i desygnować do funkcji rządzenia moim krajem. Powrócą te k***y do władzy, na dodatek z kolejnymi skur*, ludźmi wyzbytymi empatii, a przy tym złodziejami. Kiedy o tym napisać, jeśli nie teraz? Nigdy nie znajdę lepszej okazji. Zaszufladkowano mnie jako pana od muzyki, który ma grać i nie gadać. Najlepiej nieszkodliwe balladki.
Przerażają mnie naloty botów piorących ludziom mózgi. Wszystko i wszystkich da się zmanipulować. Przed nami podłoże pod ostateczną zagładę, jesteśmy u progu ogólnoświatowej wojny. Putin tylko czeka, aż sami się unicestwimy z Unią, a w sukurs dookoła ogrom kurew, takich pod banderą patriotyzmu, kompletnych cymbałów, którzy sami się wepchną w ogień i siłą rozpędu wciągną nas. Połowa mojego narodu to głupcy, głupcy i jeszcze raz idioci. Jedynie tworzona artystyczna sztuka i wszelakie wartości piękna, na mocno naciągniętych szelkach podtrzymują jeszcze ten świat przed i tak nieuchronną apokalipsą.

Zapodałem na głośniki Tommy'ego DeCarlo "Dancing In The Moonlight". Rozjuszyłem się, więc muszę jakąś muzyczną ampułkę. Niech śpiewa Tommy, niech gra muzyka, andy postaraj się choć na chwilę wyciszyć, oddal od siebie złe myśli, wszelakie demony i nie dopuszczaj w swym gronie do głosu kretynów, niech ci podskoczą do pasmanterii, kupią duży zwój gumy do gaci, porządnie go naciągną i strzelą sobie w zryty łeb.

Tommy, przepraszam, że przy tak smutnej okazji, ale nigdy nie znalazłbym stosowniejszej. Na tym blogu głównie bywa o muzyce, lecz i także bywa, iż niekiedy muszę oczyścić pole. Niech się poobrażają. Nie pierwsi, nie ostatni.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 9 marca 2025 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 99
9 marca 2026

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Kuba Woźniak

prowadzenie andy

 

TOTO "Past To Present 1977 - 1990" (1990)
- Out Of Love {na 1990 rok nowa piosenka - śpiew Jean Michel Byron}

BRUCE HORNSBY & THE RANGE "Scenes From The Southside" (1988)
- The Valley Road

TOM KEIFER "The Way Life Goes" (2013)
- Ask Me Yesterday

JOHN WAITE "Figure In A Landscape" (2001)
- NYC Girl

MUMFORD & SONS "Prizefighter" (2026)
- Begin Again

NEIL YOUNG AND THE CHROME HEARTS "Talkin To The Trees" (2025)
- Bottle Of Love

JIMMY MARTIN "Kids Of The Rockin' Nation" (1994)
- No Place For Lonely Tears

DAVE MASON "Very Best Of Dave Mason" (1978)
- World In Changes {z albumu "Alone Together" /1970/}




poniedziałek, 9 marca 2026

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 8 marca 2026 / Radio Afera 98,6 FM Poznań



"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 8 marca 2026
(z niedzieli na poniedziałek,
od 22.00 do 2.00)
 
98,6 FM Poznań
oraz afera.com.pl

realizacja i prowadzenie: andy

 

DANTE FOX "Under The Seven Skies" (2007)
- Under The Seven Skies

NEAL SCHON "Late Nite" (1989)
- The Theme {na perkusji ex-Journey'owy Steve Smith}

STEVE PORCARO "The Very Day" (2026) -- premiera!
- The El
- Listen To My Heart {feat. Gardner Cole}
- Water FromThe Sky {feat. Marc Bonilla}

SCORPIONS "Lonesome Crow" (1972 /reedycja 2026) -- premiera!
- I'm Goin' Mad
- It All Depends
- Inheritance

HONEYMOON SUITE "Racing After Midnight" (1988) -- Billy Steinberg in memoriam
- Cold Look

CHINA SKY "II" (2015)
- One Life
- You're Not Alone

TRANSATLANTIC RADIO "Midnight Transmission" (2026)
- Fever Dream

ROBERTO JACKETTI AND THE SCOOTERS "Oh... Not Again" (1985)
- Tell Me
- So I Say
- Why Don't You Care Anymore
- The Factory

PAT METHENY "Side-Eye III+" (2026) -- premiera!
- Don't Look Down
- Our Old Street

DAN FOGELBERG "Exiles" (1987)
- What You're Doing
- Lonely In Love
- Seeing You Again

CHEAP TRICK "All Washed Up" (2025)
- Love Gone

PAUL McCARTNEY "Man On The Run" OST (2026)
- Live And Let Die {Rockshow}
- Band On The Run

MARIAH CAREY "Emotions" (1991)
- Make It Happen {na perkusji ex Journey'owy Steve Smith}

BARBRA STREISAND "The Secret Of Life: Partners, Volume 2" (2025)
- One Heart, One Voice {with Mariah Carey & Ariana Grande}
- Fragile {Sting cover} {with Sting}

TIM FEEHAN "Tracks I Forgot About" (2003)
- Don't Need An Invitation

JAY MILES "9 Hours" (2005)
- Everlasting Love

RPM "RPM" (1982)
- 2+2
- I Don't Feel The Same
- Firestarter
- I'm A Wreck

SHOOTING STAR "Touch Me Tonight - The Best Of Shooting Star" (1989)
- Bring It In {z albumu "Shooting Star" /1980/}
- Flesh And Blood {z albumu "Hang On For Your Life" /1981/}







"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
(
obecność nieobowiązkowa !)
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze




niedziela, 8 marca 2026

"MUZYCZNY MERKURY" - program z soboty, 7 marca 2026 (zastępstwo w drugiej i trzeciej godzinie) / Radio Poznań 100,9 FM Poznań

"MUZYCZNY MERKURY"
7 marca 2026

(sobota
12.05- 13.00 - zastępstwo za Mariusza Kwaśniewskiego w drugiej i trzeciej godzinie jego audycji. Cały program od dziesiątej do trzynastej)
 
Radio Poznań, 100,9 FM Poznań
realizacja:
Rafał Polacki
prowadzenie pierwszej godziny, gospodarz: Mariusz Kwaśniewski
prowadzenie drugiej i trzeciej godziny:
Andrzej Masłowski

 

----------------------------------------
przebieg drugiej godziny audycji, czas antenowy 11.05 - 12.00

PETER FRAMPTON BAND "All Blues" (2019)
- Same Old Blues {Don Nix cover}

TOTO "Isolation"(1984)
- Holyanna

RINGO STARR "Time Takes Time" (1992)
- After All These Years

MILES KANE "Sunlight In The Shadaws" (2025)
- My Love
- Love Is Cruel

KIELAK / ANDRZEJEWSKI "Historie" (2025)
- Jeszcze Zakwitną Kwiaty
- Za Rękę

THE SWTCH "No Way Out" (2025)
- No Way Out

ORKIESTRA WOJCIECHA TRZCIŃSKIEGO "Muzyka Dla Ciebie" (1977)
- Dziewczyna z Konwaliami {Zbigniew Wodecki cover / kompozycja Wojciech Trzciński}

----------------------------------------
przebieg trzeciej godziny audycji, czas antenowy 12.05 - 13.00

BROTHER FIRETRIBE "Number One EP" (2025)
- Number One

CARPENTERS "Horizon" (1975)
-Solitaire {Neil Sedaka cover}

RICHARD MARX "After Hours" (2026)
- Big Band Boogie

PERRY COMO "Today" (1987)
- The Wind Beneath My Wings

CHEAP TRICK "All Washed Up" (2025)
- The Best Thing

DON FELDER "The Vault - Fifty Years Of Music" (2025)
- Free At Last

SHOOTING STAR "Touch Me Tonight - The Best Of Shooting Star" (1989)
- Heartache {z albumu "III Wishes" /1982/}

PRIDE OF LIONS "Dream Higher" (2023)
- Dream Higher"



piątek, 6 marca 2026

boczne spojrzenie

Czekałem na tę muzykę. Potrzebowałem jej, jak wiosny. Wiosny jeszcze nie ma, a nowa płyta Metheny'ego rozkręciła się na dobre. I nie będę Was, Drodzy Państwo, trzymać w niepewności - jest wspaniała. Właśnie taka miała być. Gdybym zaczerpnął z marzeń, na taką liczyłem.
Nikt tak nie gra, jak Pat. Od razu wiemy, że to on. Może powymieniać współpracowników, a nic nie przyćmi jego osobowości. Jestem przekonany, że gdyby nawet poprzerzucał się na inne muzyczne grunty, poczynił starania kamuflażu, przegrałby każdą zabawę w chowanego. Pat jest jeden, nie ma drugiego, ani choćby ciut podobnego. Dlatego nie szukajcie, nie próbujcie na siłę kogokolwiek doszlusować, od progu walka przegrana. Pat Metheny to jedyne w swoim rodzaju umiejętności, wrażliwość, barwy i trochę surrealizm.

Ciekawe, jak muzyka z "Side-Eye III+" wypadnie na żywo, wszak za kilka miesięcy koncerty. W Polsce, bodaj pięć. Nie wybieram się, byłem przed trzema dekady i było cacy. Obecnie wolę słuchać z płyt, dlatego dużo ich kupuję. Na koncertach ludzie się wiercą, przeszkadzają, zasłaniają, gadają, żłopią ohydne, śmierdzące piwsko, nie ma komfortu ze sztuką obcowania. Można jedynie zaliczyć lubianego artystę i pochwalić fotą w mediach społecznościowych. Dlatego wolę nówki Pata posłuchać w swej muzycznej norze, gdzie nawet insekt nie wlezie. 

"Side-Eye III+" ukazało się dla nowo-powstałej wytwórni Pata Metheny'ego - Uniquity Music. Póki co, ta oto płyta jest pierwszym krokiem nowego katalogu - do wyboru: w kompakcie lub podwójnym winylu. Muzyk wiąże z nowym labelem duże nadzieje. Pragnie dla niego wydawać kolejne płyty, niekiedy wznawiać te, do których pozyska prawa, ale przede wszystkim wytworzyła się w nim wizja służenia młodym muzykom. Chce ich wyszukiwać, wspomagać, unaoczniać.

Niezły jest obecny w obozie Pata pianista/organista Chris Fishman. Podoba mi się, jak brzmi i w czym błądzi, choć wewnątrz odczuwam jednak trochę brak charakterystycznych fraz/akcentów zmarłego przed sześcioma laty Lyle'a Maysa. Był niepodrabialny. W pianinie miał podobny nerw, co Pat w gitarze. Moją ambicją stanęło obkupić się we wszystkie płyty, na których figuruje jego nazwisko. Idzie mi całkiem nieźle.

Nie przegapcie "Side-Eye III+". Pat z rozmachem. Nawet w wolniznach. W tym dziale, szczególnie porywa "Our Old Street". Acz, najlepszym numerem, póki co, jedenastominutowe "Don't Look Down". Co tutaj się dzieje. Nie mówię, że od razu drugie "Are You Going With Me?", ale to bliska skala emocji, elegancji i wyobraźni. Czuć ukłon w kierunku południowoamerykańskim, i nie chodzi o południe Stanów, a o tę uboższą, radośniejszą Amerykę, gdzie muzykę słychać w barach, na ulicach, w rytmach drzew i nieugiętych górskich pasmach. 
"Don't Look Down" oferuje dużo pianina. Sercem kompozycji wręcz zawładnęło. I koniecznie polecam moment, kiedy znienacka pojawia się gitara, zupełnie jak we wspomnianym "Are You Going With Me?". Ostatnie dwie minuty to jak ciąg dalszy najlepszych momentów z "Offramp" lub "Secret Story". Dajcie się porwać. Nikt w nadchodzącej wiośnie Metheny'emu nie fiknie.

Słucham od kilku dni i czuję więź. Wszystkie osiem, zazwyczaj szerokie w ramionach utwory, wspaniałe. Bez szablonów i przewidywalności. Jedność w różnorodności. Z łaciny zwie się to e pluribus unum. Na bazie tego hasła Grand Funk spłodzili niegdyś album "E Pluribus Funk". Ale to inne granie, natomiast Pat tworzy melodie, w których różne instrumenty się ze sobą elegancko przekomarzają i nikt z łokciami nie przepycha. Mamy tego na nieco ponad godzinę. Musi wystarczyć do kolejnego razu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


środa, 4 marca 2026

tylko rap

Niedawno pewien lekko po trzydziestce ktoś, wdał się ze mną o muzyce. Rywal mocny, po szkole muzycznej, z profesji trębacz. Ze mnie jedynie pasjonat, słuchacz domator, w czynnym uprawianiu muzyki absolutny nikt. Dobrze pogadać z głosem młodszego pokolenia, raz dwa idzie pojąć inne na muzykę spojrzenie. Usłyszałem, że tylko rap i nic innego. No, ale przecież uprawiasz trąbkę - podgrzałem rozmówcę. Okazało się, szkoła szkołą, nauka na instrumencie to jedno, a fascynacja drugie. Zapytałem, zagraniczny czy polski rap? Każdy, ale polski przede wszystkim. Kto najlepszy? - O.S.T.R. i Peja.
Dręczyło mnie, więc dopytałem, a czemu nie piosenki, pop, soul, rock... jakiekolwiek...? Bo w rapie najlepiej się wyrażają. Przy okazji wyszło, że młody w stosunku do mnie człowiek nie znosi gitar, szczególnie tych wszystkich solówek. Dorzucę, niedawno syn mojego kolegi, też około trzydziestki, w temacie solówek wyraził się, że tak to ujmę - współrzędnie.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

wtorek, 3 marca 2026

late nite

Neal Schon świeżo po urodzinach. Okazją do świętowania staje "Late Nite". Dawno nie słuchałem. Pomyślałem jednak - znajdź jakiś dobry gitarowy numer dla poniedziałkowego Uspokojenia. Przejrzałem tytuły paru Neala solówek, co i tych z kolegami z Journey, i wyszło, że na taką porę przyjemnie nada się "Softly" (... kiedy słyszę, jak delikatnie wywołujesz me imię). Uniwersalne, bo i namiętna gitara, i nieoczywisty, rzadko w naturze występujący głos jednego z moich gitarowych herosów. Nie wiedzieć tylko, czemu ten przeklęty Rolling Stone nigdy nie ujmuje Schona w setce zestawień najlepszych po strunach ślizgaczy.

"Late Nite" pachnie trawą i liśćmi lat osiemdziesiątych. Ale uwaga, to już schyłek złotej epoki. Słucham, a w oczach stają mi uśmiechnięte buzie dawnych przyjaciół. Gdzie oni teraz są?
Neal solówkuje, akorduje, maluje dźwiękiem, stosuje barwy, które łapią za serce. Cóż za muzyka! - łagodne heavy z domieszką bluesa, aor-melodyka, a przede wszystkim uczucie. Przepych miłości, a słuchacz to czuje.
Płyta w jednej/trzeciej śpiewana, reszta bez słów - samo granie wystarcza. Obok tej gitary, ku pomocy parę dobrych nazwisk - Jonathan Cain, Bob Marlette, Randy Jackson, Deen Castronovo, a nawet w jednym numerze Sheryl Crow. Nie była jeszcze znana, więc i czek zapewne opiewał skromniejszą gażą.

Moje ulubione: słuchane wczoraj "Softly" oraz cztery instrumentale:
- tytułowe "Late Nite", pachnące amerykańskim kinem w rodzaju Miami Vice, ale też scenami z happyendowych finałów. Czasy, kiedy przy takich nutach autentycznie wzruszałem się, a tu jak na złość w sali projekcyjnej dawali światło, by pospieszni nie walnęli o schody.
Melodia, jakiej nie powstydziliby się progrockersi. Szczególnie ci nienatchnieni współcześni, którzy kompletnie mają dwie lewe wobec dramaturgicznych epilogów.

- długas "The Theme". Blisko dziesięć minut. Znowu łagodnie i przestrzennie. I znowu piękna melodia. Wtedy nikt się ich nie wstydził. Nie uchodziły za obciach. Tu jeszcze kawał czasu do rywalizacji, co lepsze: rap czy polska alternatywka? Znam odpowiedź: ja mam kiłę, ty rzeżączkę, więc podajmy sobie rączkę.
Panie Neal, graj Pan, nie żałuj strun. Na bębnach Steve Smith, niegdyś część kolektywu Journey, a potem różnie, i gdzie nie tylko - nawet u Mariah Carey, na płycie "Emotions". Posłuchajcie. Nie tylko tej, macie w chałupie jej płytę "Daydream"? Sprawdźcie świetną interpretację Journey "Open Arms".

- "I'll Be Waiting". Nie do końca instrumental, albowiem są tutaj wokalizy, czasem nawet wywołujące tytuł "I'll Be Waiting". Z gatunku, kiedy namiętność i technika idą pod rękę. Kiedyś na taką muzykę można było wyrwać niezły towar. Byle nie na zawsze. Trzeba było uważać, dotknąłeś dłoni, a często szło przekonaniem, że to już na całe życie.

- no i, ostatnie. Czwarte obiecane. Moje oczko w głowie. A może raczej, bębenek w uchu - "Steps". Zaczyna się jak dawni Camel. Gdzieś z epoki "Rain Dances" czy "Breathless". Ale tak dzieje się tylko przez moment. Ta instrumentalna piosenka nie stroni od potencjału hymnu i można by ją wrzucić pod kadry jakiegoś obrazu w tonie Top Gun. Słucham i przelatują mi twarze, w tonie Dona Johnsona, Toma Cruise'a, Eddiego Murphy'ego, albo cudownego, choć niestety nie na całe życie tandemu Paul Hogan / Linda Kozlowski. Wehikuł czasu podpuszcza me zmęczenie dwudziestym pierwszym wiekiem.
W "Steps" bębny obsługiwał Omar Hakim. Najkrócej ujmując - precyzja i polot. Słyszę całość, jako dramaturgiczny finał wyimaginowanego, niepowstałego, na wielki rozmach koncertu. 


NEAL SCHON "Late Nite"
1989 CBS Records
Manufactured by Columbia Records / CBS Records Inc.
Printed in U.S.A.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm