Słuchacze Nawiedzonego Studia o tym, o czym właśnie zaczynam pisać, wiedzą od dawna, pomimo iż moje dwa-i-pół roku radiowania w Polskim Radio Poznań, również swoje zrobiły. Mimo to, tamtejszy staż wciąż stawia mnie na początku stawki rozgłośni przy Berwińskiego. Inna sprawa, audycje nadawane właśnie z tamtego miejsca podwyższyły mi poczytność bloga, niekiedy dziennie przekraczając granicę pięciu cyfr. To mobilizuje i dodaje otuchy. Tak też, w dzisiejszym wpisie, dotyczącym piosenki "One New York Morning", zwracam się głównie do sobotnich od andy'ego, niech posłuchają i pokochają.
W najbliższy piątek, 11 września, wybije dzwon 25 lat od ataków terrorystycznych na World Trade Center oraz Pentagon. Terroryści tamtego dnia posłużyli się niewinnymi i niczego z początku nieświadomymi ludźmi do własnych ohydnych działań, a świat zamarł. Słoneczny nowojorski poranek zamienił się w Piekło. Pamiętam wszystko doskonale. W prowadzonym przeze mnie sklepie mieliśmy telewizor, więc w świeżo upieczonym TVN śledziłem gorące relacje i zarazem zachodziłem w zastanowienie: czy to się dzieje naprawdę?
Wobec kanwy tamtych wydarzeń powstało nieco stosownej muzyki, ale odbyły się również koncertowe wydarzenia. Kilka z nich kupiłem na kompaktach. Jak choćby grupę Harlan Cage i ich album "Temple Of Tears", którego i tak kupiłbym, bez względu na jakiekolwiek okoliczności. Najpierw jednak otrzymałem w grubym pudełku promo, załatwione przez nieżyjącego wokalistę wczesnych Turbo, Piotra Krystka. Był On wielbicielem mojego Rock Po Wyrocku, dzięki czemu ruszał Niebo, Ziemię i Internet, celem zaspokojenia mnie muzycznymi newsami, a niekiedy płytowymi promówkami. Album "Temple Of Tears", początkowo w całkowitej tajemnicy, zholował specjalnie dla mojej audycji od włodarzy sztokholmskiej Atenzii, krótko działającej wytwórni (jakieś trzy lata), na której łaski załapała się wielbiona przeze mnie formacja, na której czele, także nieżyjący już wokalista Larry Greene - cudowna postać niespełnionych wielkim sukcesem Fortune, ale też autor i wykonawca paru piosenek z hitowych filmów: "Top Gun" oraz "Over The Top". Zostając jeszcze przez moment przy labelu Atenzia, oni się po paru latach wskrzesili, niestety jednak z jakąś chujową muzą, zmieniając orientację z rocka na szwedzką muzykę taneczną. Oto, co znaczy dla szmalu zakopać ideały. Fuj!
Nastawmy laser na czwartym rowku kompaktu "Temple Of Tears", mamy tam cudowną rock'melodię, wciąż mnie wzruszającą, podobnie jak przed ćwierć wieku. Nigdy nie stała się przebojem, nie grało jej żadne radio, nikogo nie obchodziła. Gdyby zaproszono Larry'ego Greene'a do Madison Square Garden na duże wydarzenie, czym był w październiku 2001 koncert na rzecz poległych, zawstydziłby przynajmniej kilku artystów, których wybrano z uwagi na ich ówczesną popularność. Myślę tu o dziewczynach z Destiny's Child, ładnisiach z Backstreet Boys, że o tym gdekaczu Jay-Z niech moje pióro zamilknie.
"One New York Morning" zaczyna się od: "Między łzami a papierosami w oczach czaiła się czerwień, kiedy pewnego nowojorskiego poranka Świat runął. Niebo pękło, zło przemówiło i nagle zmieniło się wszystko ...".
P.S. Egzemplarz z błędnie wydrukowanym tytułem, to właśnie promo od Szalonego Pana Piotra. Cudownego człowieka - empatycznego, bezinteresownego, i było nie było, przede wszystkim Artysty.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby zobaczyć je bez zniekształceń !



