piątek, 5 czerwca 2026

wspomnienia z pleneru

Dzisiaj pochmurno, deszczowo, otaczają mnie więc wspomnienia z pleneru. Kręci się albumowy debiut Kombi. Czyli etap dziejów, kiedy byli jeszcze przez jedno 'i', w bogatszym składzie oraz muzyką, jakiej nie chcę zapomnieć.
Tuż po wydaniu płyty byłem na ich halowym koncercie, a przywitanie grupy z publicznością nastąpiło konkretnym z ust Sławomira Łosowskiego: cześć!.
Podziwiałem ich niemal spod scenicznej rampy. Szalenie wtedy to granie mi konweniowało. Super brzmieli. Nie wyrośli jeszcze z lat siedemdziesiątych, a z drugiej strony, klawiszowe brzmienie Łosowskiego nadawało dodatniej jakości, z dozą pewności siebie, witając nową dekadę. Mieli w rocka ofercie miejsce dla funk oraz jazzu, a więc blisko im było do ówczesnego Piotra Figla, którego twórczość tamtych lat do dzisiaj budzi mój entuzjazm. Tyle, że Figiel zadawał się z piosenkarzami, typu Sipińska lub Cugowski, a Kombi wstrzelili się w modny nurt Muzyki Młodej Generacji, wraz z ekipami, rodzaju: Mech, Krzak, Exodus, Kwadrat czy Ogród Wyobraźni. A za tą osnową podążał młody słuchacz, którego nie wciągały już gwiazdy minionych sezonów. Kombi oferowali świeżość, czytaj: młodość.
Instrumentalne "Wspomnienia z Pleneru" to prawdziwy majstersztyk. I tacy Exodus tyrali, wręcz zaharowywali się, a podobnego smaczku nie wymyślili, choć wymyślili przecież wiele. "Wspomnienia z Pleneru" to perła polskiego rocka, która nie potrzebowała słów. Numer wciąż działa na wyobraźnię. Podobnie, jak ballada "Przytul Mnie" - z funkowym groove'em gitary, jazzowym basem i ponownie sentymentalnym klawiszem. I jakże czule, wrażliwie śpiewa tu Skawa. Niemal melodeklamuje. Takiego go lubię. Szkoda, że już nie ma i nie będzie.
Lubię też wolniznę "Leniwe Sny", choć akurat w tym przypadku lata naszły śniedzią. 
Płytę przewidziano do handlu jeszcze w 1979 roku, lecz opóźnienia surowcowe oraz koprodukcja (w tamtych latach najczęściej na linii Polska-ZSRR-Czechosłowacja) opóźniły release date o wiele miesięcy, aż nastąpił 1980.
W księgarniach płyta nie do uświadczenia. Wyprzedała się w moment. Nawet nie widziałem jej w oknie sklepowym. Nie pamiętam, za ile, ale ostatecznie kupiłem od jakiegoś spekulanta.
Cena urzędowa 130 złotych, a w czarnym sektorze 400 lub 500.
Pamiętam, jak w drodze na któryś z koncertów Rock Areny, stał koleś z kartonem tych Kombi, trzymał w dłoni około dwudziestu egzemplarzy, czyli circa pojemność kartonu, i życzył sobie po pięć stów za egzemplarz. Co pewien czas ktoś sięgał do kieszeni. Wtedy nie było internetu, więc jeśli coś umknęło, mogło już przepaść za zawsze. Nie było się co za siebie oglądać, trzeba było działać. Masz bracie forsę, nie myśl za długo, kupuj!

P.S. Żałuję, iż tak sprawni instrumentaliści, od lat nie mają na siebie pomysłu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


czwartek, 4 czerwca 2026

niebiańska osiemdziesięciopiątka Charliego

W świetle nadchodzących Stonesów - "Foreign Tongues" - posłuchajmy dla odmiany Charliego Wattsa. Gdyby żył, w miniony wtorek, 2 czerwca, obchodziłby osiemdziesiąte piąte urodziny.
Długi czas wzbraniałem się przed jego dżezowym obliczem, a przecież jako były prowadzący muzyczny sklep, miałem ku temu wiele okazji. I dopiero, kiedy przed dwoma laty kupiłem świeżo co opublikowaną dwupłytową Antologię, na dobre pojąłem Charliego pozarockowe fascynacje.
Bo trzeba wiedzieć, maskotka Stonesów nie tylko bębniła w drużynie Jaggera/Richardsa, ale mistrzunio spełniał się też na niwie muzyki, w której instrumenty wzajemnie się przekomarzają. Na tym nie koniec - również hodował konie, osobiście docierając nawet na aukcje do Janowa Podlaskiego, dopóki rządzące wtedy kmioty, tej stadniny nie spartoliły. Dodatkowym smaczkiem fakt, iż właśnie w tamtym, skandalicznym okresie, w stadninie padły dwie klacze należące do Shirley Watts - wybranki serca naszego bohatera.

Zawsze go lubiłem, i za buźkę, i za trzymanie rytmu, co niemal przeznaczone dla szczoteczek - szuranie pałeczkami po talerzach. Elegancja w najbardziej r'n'rollowym bandzie świata. Niemal rozkosz podziwiania jego talentu poprzez teledyski oraz koncertowe materiały, których nie brakuje.
Na Antologii mamy wiele odmian jazzu, od bigbandowego po awangardę. Idealny podgląd, a jednocześnie, jak dla mnie, ostateczny wybór nagrań dorobku Wattsa spoza Stonesów.
Dużo fortepianu, trąbek, niekiedy też partii śpiewanych, na różne tempa i tonacje, jednymi słowy: różnorodnie i bogato.
A skoro wspomniałem o trąbce, polecam ją w rozleniwionej, instrumentalnej wolniznie "You Go To My Head". Jazzowy, przedwojenny standard, w oryginale wokalny, tu zaś dawne śpiewanie zakrywa wspomniana trąbka, za którą być może Gerard Presencer. Być może, ponieważ w opisie ni słowem nie pofatygowano się. Tak po prawdzie znana rzecz, którą przed Antologią dostąpiłem jednak tylko z wykonań Roda Stewarta i Boba Dylana.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

live and dangerous

Przedwczoraj kalendarium podsunęło "Live And Dangerous" - genialną koncertówkę Thin Lizzy. Proszę sobie wyobrazić, właśnie za nami jej 48-rocznica. Cóż za liczba! Kto by pomyślał, że to już prawie pół wieku. A przecież niektóre fragmenty płyty noszą te półwiecze, wszak materiał okresu 1976/77/78.
Jedna z najchodliwszych i najbardziej upragnionych płyt dawnych Wawrzynkowców. Co ja się namocowałem, by pewnej z giełd wyrwać egzemplarz dla siebie. Nie mam go już od lat, żałuję i zastanawiam się, jak się teraz ma. Sprawę rekompensuje pojedyncze CD, z kompletem materiału, ale też i bez dodatków. I dobrze, i wystarczy. Tych siedemnaście numerów to kwintesencja mistrzostwa Phila Lynotta i jego kompanii. 
"Live And Dangerous" to pierwsze w nośniku live Lizzy i od razu dwupłytowe. Jeden z najlepszych rock'spektakli wszech czasów, wraz z takimi mocarzami, co UFO "Strangers In The Night", Scorpions "Tokyo Tapes", Kiss "Alive", Wishbone Ash "Live Dates" czy weźmy jeszcze Genesis "Seconds Out". Żywce epoki słuchania i podziwiania, kiedy telefony miały tarcze do wybierania numerów i wisiały w przedpokojach.
Fantastyczny repertuar, cudowne melodie opatrzone odpowiednim tempem i zadziorem. W doskonałej formie Phil Lynott, ale i bębniący Brian Downey (sprawdźcie w "Sha La La") i oczywiście płonące, przemienne gitary Scotta Gorhama oraz Briana Robertsona.
Wszyscy w Europie na punkcie tego wydawnictwa oszaleli, włącznie z nami, zamkniętymi na uroki przemysłu muzycznego Polakami. Jak jeden rząd mieliśmy na punkcie tej muzyki bzika, każdy na półce mieć chciał. Z kolei, w Wielkiej Brytanii, tylko ścieżka do "Grease" powstrzymała Thin Lizzy przed dotarciem na szczyt.
Jakiś fragment, z cyklu: mocny punkt? Proszę bardzo, niech będzie dwupak, z ozdobionym nutką jazzu "Dancing With The Moonlight" plus antywojenne "Massacre". Ale i tak wiem, że w skali ogólnej, wszystkich na matę położy, blisko ośmiominutowa ballada, swoiste gradobicie deklaracji miłości - "Still In Love With You". Tak piękne, że potem do solowego repertuaru włączyli Gary Moore i Dare.
Album splendoru Rolls Royce'a, choć sporo od tej luksusowej trychiny głośniejszy.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


środa, 3 czerwca 2026

koszulki

Wleźliśmy z Mundi do C&A. Jedyna sieciówka, gdzie niekiedy udaje mi się kupić coś z półki. Najczęściej spodnie. Chyba ze cztery pary kupiłem w ostatnich dwóch/trzech latach, w tym jedną z wyprzedaży, za... uwaga! - czterdzieści dziewięć dziewięćdziesiąt! Dobrze mieć nietypowy rozmiar, niekiedy los pomaga. I właśnie dopiero co wyrwałem z wieszaka, z działu dla wielkoludów, super katanę, rozmiar 4 XL - za maciupkie sto dwadzieścia dziewięć dziewięćdziesiąt! Kumacie, Drodzy Państwo? - kurtka w cenie t'shirta lub tanich spodni. Jestem zachwycony. No i, tak od słowa do słowa, z ciekawości poprzebierałem jeszcze po wieszakach, aż natknął mnie dział muzycznych koszulek. Być może nie zaraz najpiękniejszych na świecie, ale ogólnie wstydu nie ma. Chyba najefektowniej zaprezentowała się z logo Oasis - siła w prostocie.
Wydaje mi się, że te szmatki chyba są licencjonowane. Świadczą o tym metki, jak i wszywki. Ceny okay, każda poniżej ośmiu dych, czego na koncertach nie uświadczymy. Szkoda jedynie, że rozmiarówka dla pchełek, głównie eSki, eMki, góra XLki. Coś jednego widziałem, jako 2 XL, ale niemal nie dostrzegłem różnicy w konfrontacji z pozostałymi gabarytami.
Podrzucam Państwu nieco fotek. Gdybyście zechcieli się na końcówkę wiosny oraz całe lato wyRockAndRollować, odwiedźcie sieciówkę, a potem zróbcie w tłumie różnicę.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm






kawa po irlandzku

Dzień z reguły zaczynam od kawy - koniecznie z dużą ilością mleka i na słodko. Nie jest to co prawda wzmocniona woltami kawa po irlandzku, niemniej przyda nam się stosowne w jej duchu granie - grupa Irish Coffee. Belgijska ekipa, która z początku nosiła się The Voodoo i zajmowała przerabianiem numerów Led Zeppelin, The Who czy Deep Purple. Z czasem spletli nieco własnego repertuaru, decydując się na koktajl prog/hardrockowy (gitary, Hammondy...), czego owocem album "Irish Coffee", wydany w siedemdziesiątym pierwszym. Mieli z nim nawet niezłe wzięcie, co pozwoliło wspierać występy Yes. Niestety wszystko szybko się posypało i ostatecznie pozostał tylko jeden album, który obecnie w idealnie zachowanym 1st'pressie, oscyluje w granicach 2500-3000 euro. Dla mniej zasobnego portfela pozostają winylowe reedycje, biegające po nie więcej, jak 30-40 euro. Kompakt jeszcze tańszy. I ja właśnie polecam ten lilipuci, srebrzysty nośnik, nie nawet z racji komfortowego słuchania bez zgrzytów i pyknięć, co raczej dodatkowego materiału. Posiadając od około trzydziestu lat CD, nie wyobrażam sobie nie mieć dynamicznego, przebojowego numeru "Masterpiece". Ogólnie tych bonusów mamy siedem!. Inna sprawa, iż podstawowy materiał jest w dużej mierze prog, a co za tym idzie: dzieje się!. Wspaniałe chwile, jak choćby absolutnie nawiedzone "The Beginning Of The End", które koniecznie należy wraz z "When Winter Comes", albo równie piękne "A Day Like Today" - w duchu jak najstarszych Deep Purple, Atomic Rooster, Rare Bird, Uriah Heep, Beggars Opera czy Jane. Wielbiciele archeo-rocka w ekstazie!


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


wtorek, 2 czerwca 2026

w gwiazdach

Fantastyczny czas, Słonko - czyli największa bestia naszej galaktyki - przygrzewa, zieleń podmuchem wiatru tańczy w rytmie walca, w tym wszystkim ukazał się nowy McCartney, a za kilka niewielkich tygodni premierowe albumy Deep Purple oraz The Rolling Stones. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to prawda. Że grają od sześciu dekad i wciąż mają dużo do powiedzenia.
"The Boys Of Dungeon Lane" Paula znakomite - i jednocześnie szeroko omówione na łamach mych audycji. O Purple'ach nie wiem nic, poza jedną/dziesiątą pewnego z nowych kawałków, jakim grupa pochwaliła się z początku, zanim dostarczyła pełen teledysk. Mnie wystarczy ta kruszyna, nic więcej. I tak wiadomo, że kupię. andy'ego nie trzeba namawiać. Nie jestem z tych męczydusz, które muszą przekonywać się, jak stąd po Archangielsk. Jako były prowadzący sklep muzyczny zapewniam, mnóstwo na świecie osobników, którzy z pilotem w ręku będą zamęczać kota przed podjęciem decyzji o zakupie nowej muzyki, jak gdyby od tej decyzji warzyły się losy ich życia. Ja już teraz wiem, że kupię każdą nadchodzącą muzykę, która ledwie muśnie mnie piórkiem swej atencji. Tak trzeba.

Życie to przeznaczenie, to cudowny splot wielu przypadków, dzięki czemu nasz jednorazowy, fascynujący byt. Idąc tokiem myślenia tekściarza, Micka Jaggera, wszystko zapisane w gwiazdach. Ale oczywiście - metaforycznie. Nikt przecież tych gwiazd nie rozmieszczał dla nas, by nam życie ułatwiały lub podpowiadały przyszłość.

Mick Jagger w piosence "In The Stars" wierzy w nieuniknione przeznaczenie, a jednocześnie konkluduje, iż w naszym świecie chaosu przetrwa jedynie miłość. W ogóle - znakomity numer! Prawdziwy rock, z melodią i w słusznym rytmie. Słucha się z otwartą gębą. Panowie po osiemdziesiątce kompletnie nie odstawiają nogi. Podczas, kiedy większość ich rówieśników przerzuca się na balladki albo akustyczne smęty, oni kruszą tynki. I tej konkretnej muzyki trzeba słuchać na dobrym stereo. Zakomunikujcie tym wszystkim sfatygowanym maniakom telefonów, niech kupią sobie dobre wzmacniacze plus głośniki, i niech wreszcie utną łeb Hydrze, w którą wgapiają się i godzinami wsłuchują z pełną ufnością.
Na singlu mamy jeszcze jedno coś, numer "Rough And Twisted". Pierwszy owoc nowego albumu "Foreign Tongues". To swego rodzaju gratyfikacja na otarcie łez dla tych, co nie zmieścili się wśród tysiąca RecordStoreDay'owców na singiel z racji święta niezależnych sklepów, a podpisany enigmatyczną nazwą The Cockroaches. I to także super rzecz. Stonesi bluesrockowi, korzenni, wyprodukowani, lecz paradoksalnie surowi. W tekście piosenki pojawia się nawet tytuł albumu, kiedy to Jagger zapytuje: "dlaczego nie nauczysz mnie tych wszystkich języków obcych?". Oba nowe numery rozochociły mą wyobraźnię i mocno wierzę, że czeka nas cały super album. Musi taki być, bo przecież trudno uwierzyć, że jeszcze jakiś będzie. No chyba, że oni dopiero się rozkręcają.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


poniedziałek, 1 czerwca 2026

JemyJemy

Pomimo, iż ostatnio futbol dynda mi w obu nogawkach, cieszę się z awansu Warty na zaplecze Ekstraklasy. Łyso mi jedynie, że ostatecznie bublowaty ze mnie do boju zagrzewacz, skoro w całym sezonie obejrzałem dwa, może trzy mecze - na dodatek, w telewizji. Ale my Warciarze nie wychylamy się, nie robimy drak, jesteśmy cichutcy, sympatycznie kibicujący. Darcie ryja mieliśmy tydzień wcześniej. Nie do opisania atmosfera przemierzenia dystansu z rozgłośni przy Berwińskiego do przystanku Dworca Zachodniego. Ledwie przeciskałem się pomiędzy rozwrzeszczanymi, często wulgarnymi kibico-kibolami, a na dobitkę nie przyjechał tramwaj. Rozczarowanie po obu stronach przystanków i ostatecznie powrót do domu dryndą. Jakie szczęście, że akurat przydworcowy dworzec zaoferował kilka dogorywających złomów.
W mieście, w którym sprzyja się jedynie Kolejorzowi, nigdy o sukcesie Warty nikt z euforią nie cmoknie. Chociaż... chyba nie jest aż tak źle, skoro do circa półtoratysięcznego Ogródka, zdobyć bilety na domowy mecz, to jak upolować w pierwszym kwadransie wejściówki na Depeche Mode.

Wczorajszy powrót linią dwieście jeden niemal tak miły, jak zbowidowska linia turystyczna. Ze trzy/cztery duszyczki w całym składzie. Co dwie wysiadły, o dwie się za chwilę uzupełniło. Nie ma mowy o nalotach kanarów, dlatego andy, durniu jeden, po co odbijasz? Za to, w sobotę nocny zawalony. Usiąść gdziekolwiek to wyzwanie. No i, pełno przeklinających parek. Wulgarni ci młodzi ludzie. Nie mówię, że jestem ostoją moralności, oazą pięknej polszczyzny i koloratki pod gdyką, ale trudno słucha mi się wielu panienek, które przeklinają niczym wkurwiony robol, który właśnie walnął się młotkiem w paluch. Dziewczyny prostackie, rynsztokowe, tym samym nieatrakcyjne. Pomyśl chłopie, czy chcesz, aby taka kobieta była matką twoich dzieci?
Jakiś czas temu, obok mnie w nocnym, usiadła pewna parka. On cichy, zamyślony, w jakiejś powiewającej bielą koszulce, ona zaś pobudzona, być może na niego, dosłownie w każdym kadrze ozdobiona czernią. Przepraszam za nieelegancki ton, ale pomazana gęba we wszystkie strony przeróżnymi odcieniami smoły, i nic, tylko potok rażących nie tylko me uszy słów. Jak by mi przed oczyma jeden z kadrów serialu o Kiepskich stanął, kiedy Boczek zwraca się do Ferdynanda: panie Ferdku, pan Stasio jest na pana za nieuregulowany zeszyt zły do tego stopnia, że nasłuchałem się samych pod pana adresem wyrazów na pe, na ha, na ka...
No i, ta dziewczyna w bimbie non stop zagaduje zakłopotanego sytuacją młodzieńca, ewidentnie próbując go sobą zainteresować, a ten nie wie, gdzie podziać wzrok. Niecierpliwie wypatruje swego przystanku, błaga los o szybszy przejazd, co tu dużo gadać, po prostu ma ochotę spod kosy prysnąć, a ja mu cały czas kibicuję, myślami podpowiadając: człowieku, spierniczaj co tchu, bo jeszcze cię zaciągnie i sobie życie zmarnujesz. To tylko jeden z przykładów z bogatego notesu mych nocnych wojaży. Mógłbym się doktoryzować w dziedzinie socjologii i psychologii nocnych kursów, a i całej otaczającej nas bylejakości.

Wyskoczmy jednak z tego wulgarnego tramwaju, zwanego niepożądaniem...
Mundi ostatnio rozpieszcza me podniebienie szparagami. Białymi, co podkreślę. Dla mnie dużo atrakcyjniejszymi od zielonych, ale oczywiście, co kto lubi. No więc, Mundi wymiata. Ale Mundi się zna, wie jakie i gdzie kupić, i jak je ukołysać. Sztuką odpowiedni dobór produktów. Trzeba wiedzieć, jakie kolory, gabaryty, itd... Tym samym, dziewczyna zna się na jakości młodych pyr - chodzi o lulki, ponadto ogórków sałaciaków, pomidorów i czego tam jeszcze wiosną potrzebujemy.
Ostatnio nasz Tomek odwiedził jedną z knajpek w celu satysfakcjonującej wyżerki, i co się okazało? - szparagi twarde, gorzkie, niesmaczne. Za to miejscówka z ciekawym wnętrzem, dostosowanym do trendy wymogów, w socialmediach komentarze pełne zachwytów, zaś samo żarcie okazuje się, że takie se. Dlaczego? Bo, jak to dzisiaj wszędzie, także i oni chcą szybko zarobić, odbić się, ustawić wierząc, że niekumate młodziaki wszystko łykną. A tu zonk. Okazuje się, że te młodziaki mają mamy, babcie i pamiętają najwyższych lotów stare przepisy. Nie dadzą się wykołować więcej tym podobnym cwaniaczkom, którzy oferują kuchnię podobnej jakości, co słuchanie muzyki w telefonach. Dlatego modnisie, jak tu stoicie, nie obruszajcie się, a uczcie dobrych przepisów od zgredzików. Trzeba wiedzieć, gdzie baraszkują wysokich lotów smaków receptory.


Dla amatorów kuchni domowej, polecam z paczki chili con carne. Ulubioną potrawę porucznika Columbo, tym razem w polskiej wersji JemyJemy. Wyszło im. Wszystko się zgadza - czerwona fasola, kukurydza, mięso wieprzowo-wołowe - pokrojone w drobinę, oczywiście cebula i co tam jeszcze z chemikaliów potrzeba. Ogólnie pycha! W zasadzie, tylko do podgrzania, choć Mundi jeszcze dodała śmietany i było na szóstkę z plusem. Można również kilka/kilkanaście kropel maggi. Ja na przykład bardzo lubię maggi i dodaję absolutnie do wszystkich zup, nawet do tych, które godzą w nieomylność kucharzy. Szkoda jedynie, że porcja w paczce JemyJemy dość ograniczona. Na mniejszy głód. Osobnicy moich gabarytów niech od razu zaopatrzą się w podwójną porcję. Pojedyncza w cenie dziesięć dziewięćdziesiąt dziewięć, ale można trafić w promocji o złotówkę taniej. 


Mnie ostatnio, bodaj w miniony czwartek, do gustu przypadło ognisko w blaszanym kotle u kolegi na ogródku. W ruch poszło kilka rodzajów stosownych pod grilla kiełbach, do tego musztarda i do wyboru żołądkowa gorzka lub miodowy Tullamore Dew - bo ostatnio uwielbiam wszelakie łagodniejsze w woltach gorzały na słodko. Tym samym, konsekwentnie zastawiam domowy barek różnymi likierami - a to pistacja, a to malina, a to kokos... 

Kończąc kulinarny wątek, podrzucam Szanownym Państwu cytat z odległego epizodu Świata Według Kiepskich, z odcinka, w którym w roli kucharza więziennego, gościnnie wystąpił Maciej Kuroń:
"Ciemną nocą, przy niedzieli, młody grypser w ciasnej celi, w brudnym garze szamę warzy, o dziewczynie swojej marzy".
Życzę Państwu smacznego!


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

a propos maggi, kolega ma o takiej godności kotkę,
nie wiem tylko, czy jej imię należy zapisywać przez 'e' na końcu, czy
wystarczy skrótem, jak słynną przyprawę? Zapytam następnym razem.
Proszę spojrzeć, jak mi kićka zakłaczyła torbę.