W radio nie ma czasu na rozwlekłe opowieści, Słuchacz czeka niecierpliwie na muzykę, więc od literackich nadwyżek blog.
Jeff Lynne, wczoraj słuchaliśmy fragmentów jego "Armchair Theatre". Po latach spostrzegłem, jak lubię tę płytę, a jak niewiele znaczyła dla mnie w chwili wydania. To znaczy, cieszyłem się wtedy z jej pojawienia, ale oczekiwania różniły się od podaży. Miałem nadzieję na przypominające twórczość ELO piosenki, a przecież solowe dzieła twórców znanych zespołów są właśnie po to, by było inaczej. Niewłaściwy tor myślenia, po prostu.
Duża to frajda zabierać do radia lubiane płyty. Przywilej, na który tyrałem całe życie. I co ważne, wywalczyłem sobie pozycję autora, nie zaś dostarczyciela piosenek na życzenie. Tak swoją drogą, te dawne telewizyjne koncerty życzeń - on w garniturze, ona równie uroczyście, w jakimś a'la dożynkowym odzieniu, do tego grzeczny, najlepiej rozjaśniony w barwach stolik pomiędzy, plus niemal ślubny w wazonie bukiet kwiatów. A telewidz wyczekuje choć jednej zarąbistej piosenki. Trzeba było przejść przez melodyjki Krystyny Giżowskiej, Edwarda Hulewicza i Jerzego Połomskiego, by gdzieś pomiędzy wierszami wskoczył jakiś rockowy wolnias. Ile cierpliwości trza było w sobie mieć. Miałem, dajcie wiarę. U andy'ego nie ma żadnych całuski i dwie rybie łuski, a jedynie, co najwyżej dwie ballady z najnowszych Shakra. Ze zdecydowanie heavy płyty, która maximum volume kręci się w Nawiedzonym Studio, jednak Słuchacze Polskiego Radia Poznań to też w dużym stopniu rockowa brać, więc dzielę na dwoje.
Wracając do zaprezentowanego Jeffa Lynne'a. Wspomniałem o okolicznościach pierwszego dotyku "Armchair Theatre", ale też odniosłem się do okładki. A jestem do niej, poprzez dawne okoliczności, przywiązany i co pewien czas lubię się na niej zatrzymać, zupełnie tak, jak stopklatką utrwalone zdjęcie, czyli chwila zastygła w czasie. I kiedy ukazała się reedycja albumu, a było to... już zaglądam na rewers reedycji... w dwa tysiące trzynastym... kupiłem po raz drugi ten sam album, ponieważ były dwie dodatkowe, nieznane mi wcześniej kompozycje. I nie od razu, a po pewnym czasie zorientowałem się, że to jest tylko z pozoru identyczna okładka. Owszem, ta sama sesja, lecz inne ujęcie. Też fajne, więc ostatecznie należy mieć. Oto jeden z powodów dublowania płyt, gdyby ktokolwiek nie potrafił pokapować. I pokazujcie ten tekst wszystkim partnerkom/partnerom, bliskim i najbliższym, którzy nie kumają Waszej pięknej związanej z muzyką pasji. Pozytywnego mój ty jaśnie panie i o pani ma, życiowego pierdalnięcia, a również bodźca na resztę ostałego czasu.
Miejcie się dobrze, Drodzy Państwo. Przy okazji wyrażę pragnienie, liczę dzisiaj na Was przy odbiornikach. Nawiedzone, jak co niedzielę, wystartuje o dwudziestej drugiej.
Do usłyszenia ...
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !









