Nie ma już na Mundialu Portugalii, ponieważ wyeliminowała ich lepsza,
choć z reguły nudna Hiszpania - oprócz wczorajszego występu z Francją,
kiedy zagrali genialnie, a który to mecz dał Hiszpanom finał - jednocześnie pogrążył rozochoconą finałem Francję.
Niesamowite ujrzeć nieporadność Francuzów, którzy z każdym innym
przeciwnikiem zagraliby na własnych warunkach. Ale muzyka to nie futbol,
choć jedno i drugie wymaga umiejętności, czyli sztuki nie lada. Dlatego
nie mamy w Polsce gigantów nut, a w nogę gramy jak noga.
W kontekście najlepszych, polecam właśnie portugalskich Moonspell i ich najnowsze
"Far From God". Idealnie mroczne na moje postrzeganie dzisiejszego zatrutego świata, pełnego niechęci, niezrozumienia, nieuśmiechania się.
Czemu
kupiłem Moonspell, których dotąd raczej omijałem? Przecież prowadząc
sklepy z płytami, przeszły przez moje ręce wszystkie, bądź prawie
wszystkie ich albumy. Niekiedy tak właśnie bywa, że oto razu pewnego w dziale nowości zobaczę tytuł
"Far From God", i myślę sobie:
o tak,
podoba mi się. Pragnę więc posłuchać i poczytać. I choć wciąż nie
opanowałem angielskiego, coraz więcej rozumiem i nierzadko potrafię sobie
przetłumaczyć bez pomocy wygenerowanych tłumaczy. Nie zawsze jest mi z
tym do twarzy, co i szczęścia, albowiem najbardziej cenię sobie czasy, kiedy nie
wiedząc, co oznacza
okay, uaktywniałem wyobraźnię, przez co większość piosenek
wydawało mi się o czymś, nie tylko o skomleniu facetów do odrzucających
ich facetek. Ale Moonspell nie trują dupy, są konkretni, rzeczowi,
bardzo gotyccy i diabelsko wkurwieni, a jednocześnie wrażliwi na krzywdy oraz nadchodzącą apokalipsę, co nawet wyłania się z
"The Great Wolf In The Sky":
"... strzeżcie się Księżyca, który pożera Słońce" - gościnnie Hiszpanka Alicia Nurho. O tak, jeszcze trochę ludzkość pokpi sobie, a ze Słońca zostanie
czerwony karzeł i tyle po nas. A może nowa nadzieja wypłynie wg fragmentu
"Our Freedom To Fall":
"... nasza wolność prowadzi do upadku, a potem znów poczujemy, że żyjemy". I jakże bliskie memu sercu przesłanie utkwione w tytułowym
"Far From God", by kochać tych, którzy są, namacalnie, naprawdę, nie zaś wbitych w witraże:
"... daleko od boga, ale blisko ciebie. Żywię się twoją krwią, twoją miłością". W
"Your Promise Of Light" wyrasta słuszne
"... niech naprawi nas wieczność". No i -
"Reconqvista", cóż za niezwykły albumu finał:
"... ziemia wiruje przemocą, jesteśmy właśnie u szczytu", i gdzieś w innym miejscu:
"żadnemu człowiekowi nie można ufać, żadnego boga nie można znaleźć". Tak dobre, że już dzisiaj miałbym zamarzenie z Państwem Szanownym wspólnie posłuchać.
Z przekonaniem dużo lepsze od ostatnich dokonań Amorphis, Anathemy czy Katatonii.
P.S. Jeśli komuś mało, a go stać, może sobie wysupłać dodatkową stówę i nabyć ekskluzywną edycję z demówkami.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm