sobota, 24 października 2026

John Anderson in memoriam (*)

Ostatnie wydarzenia skupiły myśli na osobie mi bliskiej, ale oczywiście życie toczy się. Czytam o muzyce, nie tracę orientacji, ale dopiero dzisiaj powiadomię o śmierci country'owego Johna Andersona. Johna, przez h, więc proszę nie mylić z ex-anielskim głosem grupy Yes.

Amerykański country'owiec, o pełnej godności: John David Anderson.
Jego ostatni, wydany przed kilkoma laty album - "Years" - podobał mi się baaardzo i często gościł na moim eFeM. A nawet, w przynależnym czasie, poświęciłem mu osobny tekst. Płyta zrealizowana w stosownym miejscu dla takiej muzyki, w Nashville, zaś jednym z dwojga producentów: Dan Auerbach - połowa duetu The Black Keys. Warto dodać, iż płytę wydało Easy Eye Sound, wytwórnia dowodzona właśnie przez Auerbacha.
Cudowne piosenki, z których wyróżnię trzy. Arcypiękną, podniosłą balladę "Years", w której Artysta utkwił upływ czasu, rodzinę plus nutę nadziei, a uczynił to w niespełna trzech minutach: ... lata przemykają i trzeba pozwolić im odejść. To tylko miara czasu, która igra z twoim umysłem. Te lata... rozejrzyj się, nigdzie ich nie widać. Niczym wiatr - jak dawni przyjaciele - pojawiają się i znikają... Ależ to dopasowane do ostatnich wydarzeń. Zaraz po tej piosence, zrodził się duet Andersona z Blake'iem Sheltonem - "Tuesday I'll Be Gone", kapitalna kolejna krócizna, o samotności i gubieniu trosk: ... we wtorek nie będzie mnie już, pojadę aż na sam skraj zachodzącego Słońca ...
No i moje numero due tego dzieła, czym finalizująca całość, kolejna trzyminutówka - "You're Nearly Nothing". Przecudnej krasy numer, który, jak na twardziela, John wyjątkowo wzruszająco zaśpiewał o międzyludzkich relacjach i o tym, by nie dać się samotności. Chodzi o to, by inni jej w nas nie dostrzegli. Wtedy przeżywałem tę piosenkę, jak i zresztą całą płytę, ale i teraz robi ze mną, co chce.
Posłuchajcie, już tylko dzięki tej płycie, pojmiecie o Andersonie wiele więcej, niż wszystkie przeczytane o Nim suche notki, przepisywane zresztą masowo jeden po drugim - jak to w tym miałkim dzisiejszym świecie.

Dzięki John za wszystko, a teraz pędź ku Gwiazdom...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !


krótko i na temat

Różne rodzaje nastrojów spotykają mnie w obliczu przeżywania żałoby po kumplu. Tym samym, pragnę pięknie podziękować za wspaniałe elektroniczne listy, pełne dobrych myśli i empatii. Dobrze się przekonać, kogo się przy sobie ma. Ale nie zawsze tak jest, ponieważ gdzieś obok przypętają się zwykłe mendy, ludzie wścibscy, o niedobrych intencjach, tacy tropiciele, ciekawskie kapuściane łby, inwigilujący krok po kroku - z reguły w pejoratywnym celu. Uwielbiają prześwietlać, w jednej chwili wywęszyć całą moją przeszłość, a ja tego sobie nie życzę, tak więc - usuwam, blokuję, bez względu na koneksje. Mój Kolega nie miał kont w mediach społecznościowych, więc chybione dopasowywanie innych lub botów pod Pawła. Klikanie, czy to może on, albo może tamten, jak tu zgrać nazwisko z ksywą, ilu ma znajomych oraz jakich mają ewentualni ci jego, itd... Wulgarny poziom bruku. Prymitywne, jednymi słowy.

To, co mam do przekazania, piszę na blogu albo wspominam w audycjach, ale to tyle i nic więcej. Do tego miejsca, i ani centymetra dalej. Będę bezwzględny wobec wchodzenia brudnymi buciorami w moje osobiste życie, tym bardziej kąśliwe komentowanie. Proszę zatem mnie nie sprawdzać. Oczekuję jedynie ciepła i miłości, więc każdy rodzaj współczucia, biorę za dobrą monetę.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

piątek, 23 października 2026

autostrada do Piekła

Scena finałowa z wczorajszego pogrzebu... kiedy już katabas skończył swoje, zamknął księgę regułek i wreszcie się oddalił. Wnet z miejsca wiecznego spoczynku odezwali się AC/DC "Highway to Hell". Nie wiedziałem, że taka była ostatnia wola. Cóż za pointa. Na koniec zabrakło jedynie głosu Jana Tadeusza Stanisławskiego: i to by było na tyle.

Wszyscy po Tobie, Paweł, wylaliśmy oceany łez, więc nie myśl sobie, że to koniec. Nie ma tak łatwo. Liczę na choć jedną jeszcze wspólną szklaneczkę i jakąś nasiadówę z Running Wild, Acceptami, Metallicą, Maidenami, Manowar (z obowiązkowym "Defender" - wersją z narracją Orsona Wellesa) i wieloma innymi pieszczącymi nasze uszy hałasami.
Wierzę, że siedzisz teraz na jakimś półksiężycu, niczym Pan Twardowski, ze swą dobrą duszą na ramieniu. Przy czym pamiętaj, ancymonie jeden - nie zaprzedaj jej żadnemu z ludzkich bogów. 


"Highway to Hell"
od minionego czwartku nabrało nowego znaczenia. Ta metal'piosenka stała się Odą do Człowieka mi bliskiego, ze wszech miar dzielnego, pracowitego, empatycznego i o najzdrowszych zmysłach.
Highway to Hell
nie oznacza miłości do Piekła, do chęci spędzenia w nim niematerialnego życia. Tak pomyślą jedynie głupcy, szczególnie ci zapatrzeni w święte obrazki. Ooo tak, oto najwięksi przegrani, choć tkwiący w przekonaniu własnej lepszości. Owa autostrada do piekła, zaśpiewana zawadiackim głosikiem Bona Scotta, to tylko definicja imprezowego stylu życia. Fakt, niebezpiecznego kawałka drogi, dlatego uważajmy!
... ruszam w drogę, czas na imprezę. Moi kumple też się wybierają - o tak! ... I gdzieś dalej: ... Jestem na autostradzie do Piekła - więc żadnych znaków stopu, żadnych ograniczeń, tylko pełna para i niech nikt mnie nie spowalnia ...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


z ciszy pożółkłych fotografii ...

Lubię romantyzować dawne dzieje, tak też karty na stół, i oto z półki na blacie ląduje od Długiego album-prezent, a było ze czterdzieści lat temu - zapewne na andrzejki, bo kiedyś hucznie obchodziło się głównie imieniny, nie urodziny. Zwyczaj już dzisiaj zaniedbany, niepopularny, nienowoczesny, któremu dupę skopały dużo bardziej wyeksponowane urodziny, a potem wszelakie helołiny, walętynki i inne tam...


Trance "Power Infusion"  (czyli: napełniane mocą) - oto jedna z pamiątek po Długim, ale i po przefajnej wówczas imprezie, jakich nie brakowało. Lało się strumieniami, muza nie cichła. Tak tak, tak było. Tym bardziej trzymam w pamięci, bo już se ne vrati.

Wciąż jestem roztrzęsiony i czuję się jak rzęch. Słabo sypiam, nic mi nie smakuje, choć na stypie dużo dobrego na stole. Nie lubię styp, ponieważ z reguły ludzie zapominają, po co się na nich znaleźli. Zazwyczaj robi się gwar i wkraczają demony z dobrym humorem, ale wczoraj na szczęście towarzystwo w odpowiednim, dostosowanym do okoliczności nastroju.
Wracając do Trance... wypada docenić nie tylko gest, ale i Pawła portfel. Wtedy tego typu rzeczy kosztowały kupę szmalu i trzeba było jeszcze umieć w tamtej socjalistycznej biedzie wyszukać - na giełdzie lub w jakimś komisie.
Długi, z krwi i kości metal, tak też i podarunek podług sumienia i od serca, rzecz jasna. Pamiętajmy - solą życia muzyka i miłość, reszta to tylko dodatki. Dla takich ludzi, jak Długi i ja, to jedyna waluta. Jest więc co wspominać, jest o czym gadać. Oto nadany życiu sens. A każde życie ma datę ważności, lecz o niej dowiadują się już tylko najbliżsi. Matka Natura to najokrutniejsza krewna, nigdy nie przytuli, nie schowa za swym parawanem, nie pomoże i nie jest cudotwórczynią.
Ustka '89. Dworzec, stacja końcowa.

Przeglądam zdjęcia. W grę wchodzą stare albumy. Na szczęście kiedyś pstrykało się aparatami analogowymi, po czym stopklatki oddawało do wywołania. I oto są, jak na zawołanie. Po dzisiejszym pokoleniu nie pozostanie nic. Wszystkie chwile zastygłe w czasie przepadną w mnogościach smartfonowych zapisów, które przy jakiejś nieuwadze pójdą w chmury. Trochę jak te nasze dusze.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


czwartek, 22 października 2026

i to by było na tyle

Prochy Długiego spoczęły dziś w grobie. Na wieczną pamięć i niegasnącą miłość. Pomyślcie o Nim raz po raz. Był cudownym Kimś oraz istotną częścią (nie tylko) mego życia.

Uroczystości posłowiem, poszło głosem Bona Scotta "Highway To Hell". Rozległo się wnet, gdy ksiądz skończył swoje, gdy wreszcie sobie poszedł.

Żałuję, że nie było mi dane ujrzeć Długiego w koszulce "Ace Of Spades", jaką otrzymał od swoich Madzi i Szymka z racji niedawnego Dnia Ojca. Ostatnie rock'n'rollowe wdzianko, które od teraz z Pawłem w jego nowym lokum na którejś z Gwiazd. Jestem przekonany, że mu do twarzy.

Deszczowy pogrzeb - zapewne dlatego, iż Długi nie lubił upałów. Jak widać, nawet to sobie załatwił. Zawsze był zaradny.

I jak by to rzekł Jan Tadeusz Stanisławski: "i to by było na tyle".

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

poniedziałek, 19 października 2026

Paweł (Długi) (*)

Ten blog nierzadko bywa przekaźnikiem złych wieści, więc aby tradycji stało się zadość, nie inaczej będzie i tym razem. 

Kumpel mi umarł. Taki z najwyższej półki - dosłownie i w przenośni, albowiem chudy dryblas z niego był. Miał bliskie memu sercu poczucie humoru, a i muzycznie wcale nie byliśmy odlegli, chociaż Długi lubił solidny metal. W jego nutach nie było mięczaków ani amnestii.
Niedawno napisałem, że jestem już na takim etapie, iż większość moich kamratów od muzyki oraz najwspanialszych młodzieńczych czasów, przychodzi mi odwiedzać na cmentarzach. Nie miałem bladego pojęcia, że los właśnie szykował mi kolejną niespodziankę. A jeszcze w miniony wtorek, tuż po osiemnastej, otrzymałem od Długiego życzenia urodzinowe: "Wszystkiego najlepszego dla andy'ego w jego dniu! Aby do stówki, a potem się zobaczy". Krótko i na temat. Odpisałem, że z tą stówką to mocno na wyrost, niemniej dziękuję za hojność.

Pamiętam, jak przed paroma laty Długi zmierzył się ze śmiercią naszego kumpla, Leszka. I ja również do dzisiaj nie spuszczam z Niego oka. Z Pawła, też okiem nie ucieknę. Zbyt wiele obaj dla mnie znaczą. Było nie było, skarby koleżeństwa/przyjaźni trzeba pielęgnować nawet, jeśli od pewnego momentu żyjemy już tylko wspomnieniami młodości.

Zastanawiało mnie, czy kondycja pozwoli Pawłowi wybrać się, dać się namówić na poznański występ U.D.O. Lubił jego mięsiste gardziołko i w dawniejszych latach zarzynaliśmy wspólnie stare płyty Accept. Im bardziej Udo Dirkschneider strzępił głos, tym Długi miał większy uśmiech na mordce. Był metalem z krwi i kości, choć serce, dajcie wiarę - gołębie. Bo my metale tacy właśnie jesteśmy.
Coś czuję, że Długi ostatecznie wykręciłby się z koncertu herr Dirkschneidera. W ostatnich latach nie bardzo lubił oddalać się od chałupy, nawet jeśli w grę wchodziło tylko kilka tramwajowych przystanków. Miał pewną blokadę. Potem wyjaśniło się, że to głębsza sprawa, ale tutaj nie będziemy się tym zajmować.
Skoro mamy Długiego w jego i moich złotych czasach, wyobraźcie sobie nasze wspólne przeżywanie Strażnika Siedmiu Kluczy, cudownego dziełka Helloween, a zadziało się na Długiego Danielu. Moment skonfrontowania mojej polskiej edycji z Długiego niemieckim oryginałem Noise Records - bezcenne. Różnica w jakości obu wydań niemal nie powyrywała futryn. Śmiał mu się ryjek, dumny był, zachwycony, patrzył z boku, jak andy'emu kopara opada.
Lubiłem z Długim nasze nasiadówy, czy to u niego, czy u mnie. Zawsze grała muzyka i nikt jej kurwa nie przyciszał. To były nasze chwile. Nigdy nie plątała się żadna ściszydupa, która musiała zagadać najpiękniejsze w nutach momenty. Och, kochałem tamte realia. Słuchaliśmy, przeżywaliśmy, wymienialiśmy się spostrzeżeniami, a pomiędzy wierszami chrupaliśmy słone paluszki, popijając herbatą, bo wtedy niczego innego w sklepach nie było. Orzeszki? Chipsy? - to nie ta epoka. Lecz, niekiedy widząc, jak kumple rozstać się nie mogli, ich weekendowe spotkania przedłużały się wskazówką zegara wyraźnie przechyloną na po północy, otwierały się drzwi od pokoju i Mama Pawła serwowała talerz z kanapkami plus dwa kubki gorącej herbaty. Żadnych rukoli czy ozdobnych czekoladowych pasemek, które tylko zabierają miejsce i mulą żołądki. To były takie kanapki dla chłopaków, żadne eleganckie ecie pecie - jedne z żółtym serem, po drugiej stronie talerza z kiełbasą, a dla kolorytu ewentualnie gdzieniegdzie plaster pomidora. Wpierdalaliśmy, aż się uszy trzęsły. Pyszne, jak nic. Apetyt, jakbyśmy z frontu właśnie wrócili. Tak było.
Świetne czasy - Długi, Leszek, Waldas i ja. Niekiedy jeszcze dwa Maćki i inni tam. Nie zawracaliśmy sobie głowy babami, choć każdy z nas jakąś miał. Jednak, gdy spotykali się faceci, nikt nie ośmielił się zamieszać płcią przeciwną, bo takie klimaty z reguły źle się kończą. I Wy też o tym pamiętajcie.

Przyszedł Sylwester osiem siedem na osiem osiem. Dużo zmienił. Nie wiedzieliśmy z Długim, że nadeszła nowa era, że właśnie wyławiamy nasze drugie połówki na całą pozostałą resztę życia. Ja się jeszcze ociągałem, nie spieszyło mi się zrywanie z kawalerską wolnością, jednak Długi był gotowy od pierwszego dnia, więc ruszył do boju. Upatrzył sobie niewiastę i każdego dnia zdobywał akr po akrze. W końcu oszaleli na swym punkcie. Na moich oczach rodziło się ich uczucie, a potem wiadomo - ślub, weselisko... Aż nadszedł dzień, kiedy zadzwonił domofon, a tam Długi: czołem Maseł, mogę? Włazisz, jasne! - poszło w odwecie. Długi w oczach szczęśliwy, niezwłocznie zarzucam więc: no i...? Na co Długas: "córa!" Jeszcze nie zdążyłem go przytulić, aż wnet uzupełnił: "i syn!". Gruby kaliber! Ucieszyłem się, jak gdyby to moje były. Cudowne chwile. Tylko nas wzmocniły jeszcze, choć wiadomo, od wtedy było już trochę inaczej. Ale zakładam, że się k*** zawsze mega lubiliśmy!

Paweł i Ewa stanowili świetną parę. Byli w afekcie, kochali się najszczerszą odmianą miłości. Byli ze sobą na Słońce i niepogodę. Zawsze razem, zawsze blisko siebie, książkowo, bez żadnych w myślach łajdactw. Gdyby tak dobierali się ludzie, świat byłby wręcz idylliczny.
Co teraz ta biedna Ewa pocznie? - głośno bierze mnie w zastanowienie. A jeszcze jaki cios dla obu żyjących Pawła Rodziców (jedynak!). Wszystko mega fajni ludzie. Nikt z nich nie zasłużył, niemniej, Drodzy Państwo, przyzwyczajajmy się - życie głównie składa się ze smutków. Co pewien czas te drobne smutki przeradzają się w nieszczęścia.
Nie wiem, co mówią Gwiazdy. Często się w nie wpatruję, ale nie mam bladego pojęcia, która do kogo należy. Ufam, że każdy ma własną i jest mu przytulnie. No bo, jaki byłby tego wszystkiego sens?

P.S. Wraz z odejściem Długiego straciłem bardzo ważnego nie tylko kumpla, ale i Czytelnika. Bo choć Paweł nie słuchał moich audycji wiem, że bloga odwiedzał regularnie. Zapewniał. I był nad wyraz elegancki, nigdy niczego nie prostował, nie polemizował, wyzbywał się jakichkolwiek sugestii. Szanował integralność i sprowadzał się tylko do roli czytelnika. Często pisząc myślałem o Nim, wiele treści kierowałem bezpośrednio do Niego i musiał o tym wiedzieć. Jakże będzie mi teraz brakować tej naszej symbiozy. Nierzadko czytam, ze ktoś raz na ruski rok odwiedza tego bloga, że właśnie znalazł chwilę i co nieco przeczytał, a potem znowu zapomniał. Takie życie, jesteśmy tylko wyrywkiem dla innych, a tu mowa o gościu, z którym relacje były głębsze, nie takie pomiędzy wierszami. Długi zawsze był i zawsze miał dla mnie czas. Bo na tym to polega. Oto definicja koleżeństwa.

P.S. 2. Ustka, Łężeczki...  to wszystko nasze. Nasze momenty, kadry, chwile zwykłe i niezwykłe, z życia teledyski. A jeszcze "kłamczuszki" - pamiętasz?

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

"NAWIEDZONE STUDIO" program z 18 października 2026 / RADIO AFERA na 98,6 FM Poznań



"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 18 października 2026
(z niedzieli na poniedziałek,
od 22.00 do 2.00)
 
98,6 FM Poznań
oraz afera.com.pl

realizacja i prowadzenie: andy

 

(*) pamięci Pawła (Długiego) 


JEAN-LUC PONTY Don't Let The World Pass You By {album "Cosmic Messenger" /1978/}
JEAN-LUC PONTY I Only Feel GGood With You {album "Cosmic Messenger" /1978/}
PAVLOV'S DOG Anyway There's Snow {album "Wonderlust" /2025/} -- David Surkump in memoriam
PAVLOV'S DOG Jet Black Cadillac {album "Wonderlust" /2025/} -- David Surkump in memoriam

GREGG ALLMAN I'll Be Holding On {album OST "Black Rain" /1989/}
WOJCIECH TRZCIŃSKI Krzyk I {album OST "Krzyk" /1982/ po raz pierwszy na płycie 2026} -- premiera!
WOJCIECH TRZCIŃSKI Krzyk II {album OST "Krzyk" /1982/ po raz pierwszy na płycie 2026} -- premiera!
WOJCIECH TRZCIŃSKI Krzyk III {album OST "Krzyk" /1982/ po raz pierwszy na płycie 2026} -- premiera!
ANDRZEJ ZAUCHA Kino Objazdowe VIII / Ballada {album OST "Krzyk" /1982/ po raz pierwszy na płycie 2026 -- z dodatkowej na płycie ścieżki do filmu "Kino Objazdowe" /1986/} -- premiera!
FRANK SINATRA My Way {album "My Way" /1969/ -- zagrane z "Sinatra Reprise - The Very Good Years" /1991/}

DORO I'll Be Holding On {Gregg Allman cover} {album "Doro" /1990/}
DORO Rare Diamond {album "Doro" /1990/}
METALLICA Crash Course In Brain Surgery {Budgie cover} {album "The $ 5.98 E.P. - Garage Days Re-Revisited" /1987/}
METALLICA Last Caress / Green Hell {Misfits cover} {album "The $ 5.98 E.P. - Garage Days Re-Revisited" /1987/}

HANSEN Born With A Hammer {album "Born With A Hammer" /2026/}
MAD MAX Piece Of Candy / 2026 Version {album "Stories Of Destiny" /2026/} -- premiera!
MAD MAX Bullet {album "Stories Of Destiny" /2026/} -- premiera!
PRETTY MAIDS If It Can't Be Love {album "Spooked" /1997/}
PRETTY MAIDS Never Too Late {album "Spooked" /1997/}

MANFRED MANN'S EARTH BAND Singing The Dolphin Through {album "The Roaring Silence" /1976/ reedycja 2026} -- premiera!
MANFRED MANN'S EARTH BAND Starbird {album "The Roaring Silence" /1976/ reedycja 2026} -- premiera!
MANFRED MANN'S EARTH BAND Questions {album "The Roaring Silence" /1976/ reedycja 2026} -- premiera!

FONTAINES D.C. Marianne {album "Dopamine Chamber" /2026/} -- premiera!
FONTAINES D.C. Where Is Gone? {with ROSALIA} {album "Dopamine Chamber" /2026/} -- premiera!
FONTAINES D.C. You Miss Me {album "Dopamine Chamber" /2026/} -- premiera!

THE PINEAPPLE THIEF Through The Noise {album "Far And Wide" /2026/}
THE PINEAPPLE THIEF No Exceptions {album "Far And Wide" /2026/}
CLIFF RICHARD We Don't Talk Anymore {album "Rock 'N' Roll Juvenile" /1979/}

ROY ORBISON Pistolero {album OST "The Fastest Guitar Alive" /1967/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}
ROY ORBISON The Fastest Guitar Alive {album OST "The Fastest Guitar Alive" /1967/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}
ROY ORBISON Blue Angel {album "Lonely And Blue" /1961/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}
ROY ORBISON In Dreams {album "In Dreams" /1963/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}
ROY ORBISON Love Hurts {The Everly Brothers cover} {strona B singla "Running Scared" /1960/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}
ROY ORBISON All I Have To Do Is Dream {The Everly Brothers cover} {album "In Dreams" /1963/} {zagrane z 4 CD-boxu: Roy Orbison "The Soul Of Rock And Roll" /2008/}

PAUL ANKA with JON BON JOVI My Way {Frank Sinatra cover} {album "Classic Songs - My Way" /2007/}
GILBERT O' SULLIVAN Clair {album "Back To Front" /1972/}
BARRY MANILOW Coming Of Age {album "What A Time" /2026/}

URIAH HEEP Age Of Changes {album "Chaos & Colour" /2023/}
YES The Man You Always Wanted Me To Be (alternate version) {album "From A Page" expanded and remastered version /2026/}


UWAGA! -- proszę kliknąć w konkretne zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
(
obecność nieobowiązkowa !)
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze