sobota, 6 czerwca 2026

MUZOKWASY - program z 6 czerwca 2026 (zastępstwo) / Polskie Radio Poznań, 100,9 FM Poznań

MuzoKwasy
sobota, 6 czerwca 2026, w godz. 15.05 - 17.00
zastępstwo za Mariusza Kwaśniewskiego, który zresztą połączył się ze studiem na początku audycji

Radio Poznań, 100,9 FM Poznań
realizacja:
pierwszy kwadrans Rafał Polacki
realizacja: od godz. 15.20 do 17.00 Jarek Pachczyński
prowadzenie:
andy

 

BRUCE SPRINGSTEEN "Lost And Found" (2025)
- Waiting To The End Of The World {"Streets Of Philadelphia" sessions}

TANGERINE DREAM "Optical Race" (1988)
- Sun Gate

TANGERINE DREAM "Rockoon" (1992)
- Rockoon

KOMBI "Kombi" (1979 / 1980)
- Przytul Mnie

ANDERSON PONTY BAND "Better Late Than Never" (2015)
- Time And A Word {Yes cover}

FLEETWOOD MAC "Say You Will" (2003)
- Say You Will
- Peacekeeper

THE ROLLING STONES "In The Stars" (2026) -- singiel
- In The Stars
- Rough And Twisted

IAN HUNTER "Defiance Part 1" (2023) -- dopiero co 87-urodziny byłego szefa Mott The Hoople. Wszystkiego tylko najlepszego, Maestro!
- Bed Of Roses {na perkusji Ringo Starr / na gitarze slide Mike Campbell}

KENNY LOGGINS "High Adventure" (1982)
- Welcome To Heartlight

THIN LIZZY "Live And Dangerous" (1978)
- Dancing In The Moonlight
- Massacre
- Still In Love With You

JOSEPH WILLIAMS "Denizen Tenant" (2021)
- If I Fell {The Beatles cover}
- World Broken

KAYAK "Night Vision" (2001)
- All Over Again

THE NIGHT FLIGHT ORCHESTRA "Give Us The Moon" (2024)
- Paloma




duża dawka radia

Dzisiaj dużo w Radio Poznań.
Od 15-tej do 17-tej przypadło mi zastępstwo w MuzoKwasach - audycji Mariusza Kwaśniewskiego.
A od 23-ciej do 1-szej po północy - Sobotni Wieczór Andy'ego.
Właśnie zapełniam torbę, oby jak najlepszą muzyką.

Do usłyszenia ...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

piątek, 5 czerwca 2026

wspomnienia z pleneru

Dzisiaj pochmurno, deszczowo, otaczają mnie więc wspomnienia z pleneru. Kręci się albumowy debiut Kombi. Czyli etap dziejów, kiedy byli jeszcze przez jedno 'i', w bogatszym składzie oraz muzyką, jakiej nie chcę zapomnieć.
Tuż po wydaniu płyty byłem na ich halowym koncercie, a przywitanie grupy z publicznością nastąpiło konkretnym z ust Sławomira Łosowskiego: cześć!.
Podziwiałem ich niemal spod scenicznej rampy. Szalenie wtedy to granie mi konweniowało. Super brzmieli. Nie wyrośli jeszcze z lat siedemdziesiątych, a z drugiej strony, klawiszowe brzmienie Łosowskiego nadawało dodatniej jakości, z dozą pewności siebie, witając nową dekadę. Mieli w rocka ofercie miejsce dla funk oraz jazzu, a więc blisko im było do ówczesnego Piotra Figla, którego twórczość tamtych lat do dzisiaj budzi mój entuzjazm. Tyle, że Figiel zadawał się z piosenkarzami, typu Sipińska lub Cugowski, a Kombi wstrzelili się w modny nurt Muzyki Młodej Generacji, wraz z ekipami, rodzaju: Mech, Krzak, Exodus, Kwadrat czy Ogród Wyobraźni. A za tą osnową podążał młody słuchacz, którego nie wciągały już gwiazdy minionych sezonów. Kombi oferowali świeżość, czytaj: młodość.
Instrumentalne "Wspomnienia z Pleneru" to prawdziwy majstersztyk. I tacy Exodus tyrali, wręcz zaharowywali się, a podobnego smaczku nie wymyślili, choć wymyślili przecież wiele. "Wspomnienia z Pleneru" to perła polskiego rocka, która nie potrzebowała słów. Numer wciąż działa na wyobraźnię. Podobnie, jak ballada "Przytul Mnie" - z funkowym groove'em gitary, jazzowym basem i ponownie sentymentalnym klawiszem. I jakże czule, wrażliwie śpiewa tu Skawa. Niemal melodeklamuje. Takiego go lubię. Szkoda, że już nie ma i nie będzie.
Lubię też wolniznę "Leniwe Sny", choć akurat w tym przypadku lata naszły śniedzią. 
Płytę przewidziano do handlu jeszcze w 1979 roku, lecz opóźnienia surowcowe oraz koprodukcja (w tamtych latach najczęściej na linii Polska-ZSRR-Czechosłowacja) opóźniły release date o wiele miesięcy, aż nastąpił 1980.
W księgarniach płyta nie do uświadczenia. Wyprzedała się w moment. Nawet nie widziałem jej w oknie sklepowym. Nie pamiętam, za ile, ale ostatecznie kupiłem od jakiegoś spekulanta.
Cena urzędowa 130 złotych, a w czarnym sektorze 400 lub 500.
Pamiętam, jak w drodze na któryś z koncertów Rock Areny, stał koleś z kartonem tych Kombi, trzymał w dłoni około dwudziestu egzemplarzy, czyli circa pojemność kartonu, i życzył sobie po pięć stów za egzemplarz. Co pewien czas ktoś sięgał do kieszeni. Wtedy nie było internetu, więc jeśli coś umknęło, mogło już przepaść za zawsze. Nie było się co za siebie oglądać, trzeba było działać. Masz bracie forsę, nie myśl za długo, kupuj!

P.S. Żałuję, iż tak sprawni instrumentaliści, od lat nie mają na siebie pomysłu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


czwartek, 4 czerwca 2026

niebiańska osiemdziesięciopiątka Charliego

W świetle nadchodzących Stonesów - "Foreign Tongues" - posłuchajmy dla odmiany Charliego Wattsa. Gdyby żył, w miniony wtorek, 2 czerwca, obchodziłby osiemdziesiąte piąte urodziny.
Długi czas wzbraniałem się przed jego dżezowym obliczem, a przecież jako były prowadzący muzyczny sklep, miałem ku temu wiele okazji. I dopiero, kiedy przed dwoma laty kupiłem świeżo co opublikowaną dwupłytową Antologię, na dobre pojąłem Charliego pozarockowe fascynacje.
Bo trzeba wiedzieć, maskotka Stonesów nie tylko bębniła w drużynie Jaggera/Richardsa, ale mistrzunio spełniał się też na niwie muzyki, w której instrumenty wzajemnie się przekomarzają. Na tym nie koniec - również hodował konie, osobiście docierając nawet na aukcje do Janowa Podlaskiego, dopóki rządzące wtedy kmioty, tej stadniny nie spartoliły. Dodatkowym smaczkiem fakt, iż właśnie w tamtym, skandalicznym okresie, w stadninie padły dwie klacze należące do Shirley Watts - wybranki serca naszego bohatera.

Zawsze go lubiłem, i za buźkę, i za trzymanie rytmu, co niemal przeznaczone dla szczoteczek - szuranie pałeczkami po talerzach. Elegancja w najbardziej r'n'rollowym bandzie świata. Niemal rozkosz podziwiania jego talentu poprzez teledyski oraz koncertowe materiały, których nie brakuje.
Na Antologii mamy wiele odmian jazzu, od bigbandowego po awangardę. Idealny podgląd, a jednocześnie, jak dla mnie, ostateczny wybór nagrań dorobku Wattsa spoza Stonesów.
Dużo fortepianu, trąbek, niekiedy też partii śpiewanych, na różne tempa i tonacje, jednymi słowy: różnorodnie i bogato.
A skoro wspomniałem o trąbce, polecam ją w rozleniwionej, instrumentalnej wolniznie "You Go To My Head". Jazzowy, przedwojenny standard, w oryginale wokalny, tu zaś dawne śpiewanie zakrywa wspomniana trąbka, za którą być może Gerard Presencer. Być może, ponieważ w opisie ni słowem nie pofatygowano się. Tak po prawdzie znana rzecz, którą przed Antologią dostąpiłem jednak tylko z wykonań Roda Stewarta i Boba Dylana.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

live and dangerous

Przedwczoraj kalendarium podsunęło "Live And Dangerous" - genialną koncertówkę Thin Lizzy. Proszę sobie wyobrazić, właśnie za nami jej 48-rocznica. Cóż za liczba! Kto by pomyślał, że to już prawie pół wieku. A przecież niektóre fragmenty płyty noszą te półwiecze, wszak materiał okresu 1976/77/78.
Jedna z najchodliwszych i najbardziej upragnionych płyt dawnych Wawrzynkowców. Co ja się namocowałem, by pewnej z giełd wyrwać egzemplarz dla siebie. Nie mam go już od lat, żałuję i zastanawiam się, jak się teraz ma. Sprawę rekompensuje pojedyncze CD, z kompletem materiału, ale też i bez dodatków. I dobrze, i wystarczy. Tych siedemnaście numerów to kwintesencja mistrzostwa Phila Lynotta i jego kompanii. 
"Live And Dangerous" to pierwsze w nośniku live Lizzy i od razu dwupłytowe. Jeden z najlepszych rock'spektakli wszech czasów, wraz z takimi mocarzami, co UFO "Strangers In The Night", Scorpions "Tokyo Tapes", Kiss "Alive", Wishbone Ash "Live Dates" czy weźmy jeszcze Genesis "Seconds Out". Żywce epoki słuchania i podziwiania, kiedy telefony miały tarcze do wybierania numerów i wisiały w przedpokojach.
Fantastyczny repertuar, cudowne melodie opatrzone odpowiednim tempem i zadziorem. W doskonałej formie Phil Lynott, ale i bębniący Brian Downey (sprawdźcie w "Sha La La") i oczywiście płonące, przemienne gitary Scotta Gorhama oraz Briana Robertsona.
Wszyscy w Europie na punkcie tego wydawnictwa oszaleli, włącznie z nami, zamkniętymi na uroki przemysłu muzycznego Polakami. Jak jeden rząd mieliśmy na punkcie tej muzyki bzika, każdy na półce mieć chciał. Z kolei, w Wielkiej Brytanii, tylko ścieżka do "Grease" powstrzymała Thin Lizzy przed dotarciem na szczyt.
Jakiś fragment, z cyklu: mocny punkt? Proszę bardzo, niech będzie dwupak, z ozdobionym nutką jazzu "Dancing With The Moonlight" plus antywojenne "Massacre". Ale i tak wiem, że w skali ogólnej, wszystkich na matę położy, blisko ośmiominutowa ballada, swoiste gradobicie deklaracji miłości - "Still In Love With You". Tak piękne, że potem do solowego repertuaru włączyli Gary Moore i Dare.
Album splendoru Rolls Royce'a, choć sporo od tej luksusowej trychiny głośniejszy.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


środa, 3 czerwca 2026

koszulki

Wleźliśmy z Mundi do C&A. Jedyna sieciówka, gdzie niekiedy udaje mi się kupić coś z półki. Najczęściej spodnie. Chyba ze cztery pary kupiłem w ostatnich dwóch/trzech latach, w tym jedną z wyprzedaży, za... uwaga! - czterdzieści dziewięć dziewięćdziesiąt! Dobrze mieć nietypowy rozmiar, niekiedy los pomaga. I właśnie dopiero co wyrwałem z wieszaka, z działu dla wielkoludów, super katanę, rozmiar 4 XL - za maciupkie sto dwadzieścia dziewięć dziewięćdziesiąt! Kumacie, Drodzy Państwo? - kurtka w cenie t'shirta lub tanich spodni. Jestem zachwycony. No i, tak od słowa do słowa, z ciekawości poprzebierałem jeszcze po wieszakach, aż natknął mnie dział muzycznych koszulek. Być może nie zaraz najpiękniejszych na świecie, ale ogólnie wstydu nie ma. Chyba najefektowniej zaprezentowała się z logo Oasis - siła w prostocie.
Wydaje mi się, że te szmatki chyba są licencjonowane. Świadczą o tym metki, jak i wszywki. Ceny okay, każda poniżej ośmiu dych, czego na koncertach nie uświadczymy. Szkoda jedynie, że rozmiarówka dla pchełek, głównie eSki, eMki, góra XLki. Coś jednego widziałem, jako 2 XL, ale niemal nie dostrzegłem różnicy w konfrontacji z pozostałymi gabarytami.
Podrzucam Państwu nieco fotek. Gdybyście zechcieli się na końcówkę wiosny oraz całe lato wyRockAndRollować, odwiedźcie sieciówkę, a potem zróbcie w tłumie różnicę.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm






kawa po irlandzku

Dzień z reguły zaczynam od kawy - koniecznie z dużą ilością mleka i na słodko. Nie jest to co prawda wzmocniona woltami kawa po irlandzku, niemniej przyda nam się stosowne w jej duchu granie - grupa Irish Coffee. Belgijska ekipa, która z początku nosiła się The Voodoo i zajmowała przerabianiem numerów Led Zeppelin, The Who czy Deep Purple. Z czasem spletli nieco własnego repertuaru, decydując się na koktajl prog/hardrockowy (gitary, Hammondy...), czego owocem album "Irish Coffee", wydany w siedemdziesiątym pierwszym. Mieli z nim nawet niezłe wzięcie, co pozwoliło wspierać występy Yes. Niestety wszystko szybko się posypało i ostatecznie pozostał tylko jeden album, który obecnie w idealnie zachowanym 1st'pressie, oscyluje w granicach 2500-3000 euro. Dla mniej zasobnego portfela pozostają winylowe reedycje, biegające po nie więcej, jak 30-40 euro. Kompakt jeszcze tańszy. I ja właśnie polecam ten lilipuci, srebrzysty nośnik, nie nawet z racji komfortowego słuchania bez zgrzytów i pyknięć, co raczej dodatkowego materiału. Posiadając od około trzydziestu lat CD, nie wyobrażam sobie nie mieć dynamicznego, przebojowego numeru "Masterpiece". Ogólnie tych bonusów mamy siedem!. Inna sprawa, iż podstawowy materiał jest w dużej mierze prog, a co za tym idzie: dzieje się!. Wspaniałe chwile, jak choćby absolutnie nawiedzone "The Beginning Of The End", które koniecznie należy wraz z "When Winter Comes", albo równie piękne "A Day Like Today" - w duchu jak najstarszych Deep Purple, Atomic Rooster, Rare Bird, Uriah Heep, Beggars Opera czy Jane. Wielbiciele archeo-rocka w ekstazie!


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm