niedziela, 20 września 2026

teatr w fotelu

W radio nie ma czasu na rozwlekłe opowieści, Słuchacz czeka niecierpliwie na muzykę, więc od literackich nadwyżek blog.

Jeff Lynne, wczoraj słuchaliśmy fragmentów jego "Armchair Theatre". Po latach spostrzegłem, jak lubię tę płytę, a jak niewiele znaczyła dla mnie w chwili wydania. To znaczy, cieszyłem się wtedy z jej pojawienia, ale oczekiwania różniły się od podaży. Miałem nadzieję na przypominające twórczość ELO piosenki, a przecież solowe dzieła twórców znanych zespołów są właśnie po to, by było inaczej. Niewłaściwy tor myślenia, po prostu.

Duża to frajda zabierać do radia lubiane płyty. Przywilej, na który tyrałem całe życie. I co ważne, wywalczyłem sobie pozycję autora, nie zaś dostarczyciela piosenek na życzenie. Tak swoją drogą, te dawne telewizyjne koncerty życzeń - on w garniturze, ona równie uroczyście, w jakimś a'la dożynkowym odzieniu, do tego grzeczny, najlepiej rozjaśniony w barwach stolik pomiędzy, plus niemal ślubny w wazonie bukiet kwiatów. A telewidz wyczekuje choć jednej zarąbistej piosenki. Trzeba było przejść przez melodyjki Krystyny Giżowskiej, Edwarda Hulewicza i Jerzego Połomskiego, by gdzieś pomiędzy wierszami wskoczył jakiś rockowy wolnias. Ile cierpliwości trza było w sobie mieć. Miałem, dajcie wiarę. U andy'ego nie ma żadnych całuski i dwie rybie łuski, a jedynie, co najwyżej dwie ballady z najnowszych Shakra. Ze zdecydowanie heavy płyty, która maximum volume kręci się w Nawiedzonym Studio, jednak Słuchacze Polskiego Radia Poznań to też w dużym stopniu rockowa brać, więc dzielę na dwoje.


Wracając do zaprezentowanego  Jeffa Lynne'a. Wspomniałem o okolicznościach pierwszego dotyku "Armchair Theatre", ale też odniosłem się do okładki. A jestem do niej, poprzez dawne okoliczności, przywiązany i co pewien czas lubię się na niej zatrzymać, zupełnie tak, jak stopklatką utrwalone zdjęcie, czyli chwila zastygła w czasie. I kiedy ukazała się reedycja albumu, a było to... już zaglądam na rewers reedycji... w dwa tysiące trzynastym... kupiłem po raz drugi ten sam album, ponieważ były dwie dodatkowe, nieznane mi wcześniej kompozycje. I nie od razu, a po pewnym czasie zorientowałem się, że to jest tylko z pozoru identyczna okładka. Owszem, ta sama sesja, lecz inne ujęcie. Też fajne, więc ostatecznie należy mieć. Oto jeden z powodów dublowania płyt, gdyby ktokolwiek nie potrafił pokapować. I pokazujcie ten tekst wszystkim partnerkom/partnerom, bliskim i najbliższym, którzy nie kumają Waszej pięknej związanej z muzyką pasji. Pozytywnego mój ty jaśnie panie i o pani ma, życiowego pierdalnięcia, a również bodźca na resztę ostałego czasu.

Miejcie się dobrze, Drodzy Państwo. Przy okazji wyrażę pragnienie, liczę dzisiaj na Was przy odbiornikach. Nawiedzone, jak co niedzielę, wystartuje o dwudziestej drugiej.

Do usłyszenia ...


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !


"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego" - sobota, 19 września 2026, POLSKIE RADIO POZNAŃ, 100,9 FM Poznań

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
wydanie nr 26
19 września 2026

(sobota, w godz. 23.00 - 1.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Jarosław Pachczyński

prowadzenie andy

 

FIND ME I See You Everyone {Survivor cover} {album "Nightbound" /2024/}
BRUCE DICKINSON Man Of Sorrows {album "Accident Of Birth" /1997/}
SHAKRA Legends Never Die {album "Just Live Loud!" /2026/} -- nowość!
SHAKRA High Above The Storm {album "Just Live Loud!" /2026/} -- nowość!
THE MICHAEL SCHENKER GROUP Tales Of Mystery {album "The Michael Schenker Group" /1980/}

HARLAN CAGE My Mama Said {album "Double Medication Tuesday" /1998/}
HARLAN CAGE As You Are {album "Double Medication Tuesday" /1998/}

DUNCAN SHEIK Stripped {Depeche Mode cover} {album "Covers 80s" /2011/} -- Duncan Sheik in memoriam
DUNCAN SHEIK Love Vigilantes {New Order cover} {album "Covers 80s" /2011/} -- Duncan Sheik in memoriam
DUNCAN SHEIK Kyoto Song {The Cure cover} {album "Covers 80s" /2011/} -- Duncan Sheik in memoriam

ECHO AND THE BUNNYMEN An Unstoppable Force {album "Apples For Isaac" /2026/} -- premiera!
ECHO AND THE BUNNYMEN The Light That Surrounds You {album "Apples For Isaac" /2026/} -- premiera!

PETER MURPHY Cuts You Up {album "Deep" /1989/}
PETER MURPHY A Strange Kind Of Love {album "Deep" /1989/}
TEXAS Falling {album "Hi" /2021/}
TEXAS Had To Leave {album "Hi" /2021/}

JEFF LYNNE September Song {Walter Huston cover / kompozycja Kurt Weill, tekst Maxwell Anderson} {album "Armchair Theatre" /1990/}
JEFF LYNNE Now You're Gone {album "Armchair Theatre" /1990/}
JEFF LYNNE Don't Say Goodbye {album "Armchair Theatre" /1990/}

HUGO If You're Ever Lonely {album "Hugo" /1997/}
TOAD THE WET SPROCKET Something's Always Wrong {album "Dulcinea" /1994/}




UWAGA! -- proszę kliknąć w konkretne zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !


sobota, 19 września 2026

Duncan Sheik in memoriam

Umarł Duncan Sheik - amerykański wokalista. Choć nie tylko, także gitarzysta, pianista czy kompozytor. W zasługach, nosi też: aktor. Ale, że nie jestem wnikliwym penetratorem dziesiątej muzy, nie znam się na Duncanie od tej strony.
Rocznik 1969, a więc pięćdziesiąt siedem lat. Niecałe, nawet. Smutne bardzo, wszak wciąż niestary człowiek, a przede wszystkim interesujący mnie Artysta. Przeczytałem, że umarł na niewydolność serca. Ktoś inny podał, że narządy wewnętrzne miał w opłakanym stanie. No cóż, być może alkohol, który był niegdyś jego zmorą. Ale to było kiedyś. Tak, z paręnaście lat temu o tym czytałem. Nie wiem, jak się sprawy miały w ostatnim czasie.
Jego największy przebój - "Barely Breathing" - znalazł się na jego debiut albumie, wydanym w dziewięćdziesiątym szóstym. Mam na CD, nawet edycję printed in U.S.A. , jeśli kogoś ów fakt by zechciał zainteresować. Piękny numer, przebój niegdyś. Choć nie taki pod imprezowy parkiet lub szybką jazdę po autostradzie. Skoro mamy ten kompakt w odtwarzaczu, polecam moją ulubioną rzecz - "Serena". Okazale zaaranżowana ballada, co wcale nie było regułą u Artysty preferującego oszczędność w wymiarze instrumentów oraz tła. Jest ładny tekst, który zostawię sobie na ewentualną emisję na radio.
Utalentowany, nieodżałowany, skromny... Nigdy nie bił się o dominację. Zawsze w cieniu robił swoje, choć niekiedy widywano go na listach przebojów. To nic, że raczej w niższych rejonach.
Będzie mi Go brakowało.
Duncan, pędź ku Gwiazdom ...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !

 

jabłka dla Izaaka

Wczoraj dotarło, więc i od wczoraj pełną parą rozchodzą się po chałupie najnowsze piosenki Iana McCullocha i jego Echo And The Bunnymen. Chociaż obecni Echo, to obok Iana, jeszcze tylko poczciwy Will Sergeant, no i - Clem Burke, legendarny bębniarz Blondie, który zagrał wszędzie, oprócz jednej piosenki. Nie ukończył sesji, ponieważ umarł wiosną ub. roku.
Stary, poczciwy rock alternatywny, naznaczony przemijaniem, niekiedy głęboki, ale nie smutny.
Płytę krótko omówię, a przede wszystkim nastawię w radio - dzisiaj. Zapraszam więc do Polskiego Radia Poznań.
Jest jedenaście piosenek, mam kłopot tylko z jedną, reszta super! Ale to wie się po paru posłuchaniach. U mnie kręci się nieustannie, więc nie wiem, który to już raz.
Ian nie zmienił się nic a nic, wciąż jest światem obolały, w wyrażaniu się autentyczny, posępny i z ripostą. Wystarczy w ramach prelekcji posłuchać jego niedawnej wypowiedzi: "Wygląda na to, że zło na naszej Planecie przeważa obecnie nad dobrem. Wszędzie wybuchają wojny, także na ulicach. A skoro na Świecie jest tyle syfu, czy naprawdę potrzebujemy kolejnej płyty Eda Sheerana? Skoro ten gość twierdzi, że śpiewa o miłości, to do cholery, w kim jest zakochany?". McCulloch dowala też mesjaszom od Sztucznej Inteligencji, którym sugeruje, by najpierw nauczyli się rzeźbić w drewnie. Ale zacytujmy Artystę jeszcze z innego miejsca: "Ten cały Musk, najbogatszy człowiek świata, sprawia wrażenie błazna. Najlepszą rzeczą, jaka mogłaby spotkać świat, byłaby przez niego utrata całego majątku. Oczywiście tuż po tym, jak rozdałby go nam wszystkim".
Ludzkość nazbyt długo błądzi w mroku, i choć piosenki z tej płyty tego nie zmienią, zawsze pozostaje przestrzeń do zmiany kursu.
Podoba mi się fraza z numeru "The Light That Surround You" - "... gdy dni przypominają noce, odnajdź w życiowej mgle promienie światła".
Do usłyszenia ...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie z okładką płyty, aby ujrzeć je bez zniekształceń !


czwartek, 17 września 2026

wrześniowo

Nie tak, że nie lubię września. Taki ze Słońcem i powyżej piętnastu - jak dzisiaj - czemu nie. Dopóki liście nie opadną, jesień potrafi być urocza, memu ciału przyjazna.
Szczególnym uczuciem darzę wszystkie wrześnie lat dziewięćdziesiątych, kiedy ciągnąłem fajny muzyczny sklep. Zresztą, wszyscy wówczas takowe mieli. Niezależne, kreatywne. Każda placówka z innej bajki. Było ciekawie, ponieważ jakikolwiek prowadzący, miewał swoje tajemnice, indywidualne źródła dostaw, pieczołowicie lepiony patent na oryginalność. Nie zachwycałem się więc jedynie prowadzonym przez siebie składem, choć ten rzecz jasna był bombowy, ale chętnie również szpiegowałem konkurencję - nierzadko dokupując do kolekcji. Wszystko spieprzyło się w dziewięćdziesiątym ósmym, kiedy weszli na Polskę Media Markt i ci zaczęli kosić małych, niezależnych. W muzyce zaczęło się od hitów, tytułów chodliwych, obliczonych na dużą sprzedaż. Wtedy pompowano obrzydliwe praktyki dumpingu. Klienci nie znali tych metod, więc obrywali nierzadko ciętym słowem drobni sklepikarze, odcięci od braku etyki wszelacy niezależni. Ludzie kochający muzykę i płyty, nie zaś jedynie kolejne zera na kontach bankowych. I wtedy też, jak gdyby jednego dnia, klienci również dali dupy, wnet przerzucili się z niezależności, z indywidualnych gustów, w masowe, w zapotrzebowania jednym głosem. Wszyscy w jednej chwili zaczęli poszukiwać reklamowanej nachalnie w mediach muzyki. Od tamtego momentu upadła integralność. Dlatego piękne lata handlu w moim przypadku obejmują okres 92-98. Bo tylko wtedy padały zapytania, z gatunku: "co pan poleci?". To ode mnie w dużym stopniu zależało, jaka muzyka wyląduje w domu samochodziarza, gospodyni domowej lub emeryta. Zawsze uczciwie i rzetelnie podchodziłem do sprawy, nigdy nie wciskałem niechcącego się sprzedać chłamu. W grę jedynie wchodziły albumy z twórczością, jaką szanowałem, lubiłem, często kochałem lub po prostu uważałem za wartościową. Nie było mowy, by szef/szefowa narzucili obrzydliwe praktyki nowobogackich biznesmenów. Na szczęście szefów miałem okay. Nigdy nie było żadnych nacisków, nawet sugestii. Jeśli towar zalegał, w grę wchodziły przeceny lub wyprzedaż.
No więc, wrzesień/jesień. Gdzie w tym wszystkim ona? Wrzesień to pierwszy powakacyjny miesiąc. Dni coraz krótsze, ale Słońca jeszcze co nieco, natomiast wobec muzyki pokanikułowy rozruch. Pierwsze w katalogach po wielu tygodniach atrakcyjne nowości, a i ludzie, zamiast tracić forsę na plażach, w kurortach, wreszcie mieli na muzykę. Jesień zatrzymywała ich w domach, tym samym wzmagał się apetyt na sztukę. Inna sprawa, że cieszyły małe rzeczy, drobnostki - płyta, książka, dobry obiad, fajny ciuch kupiony na ulicznym stoisku. Teraz radości dostarczają jedynie luksusy - drogie wakacje, nowe auto, dom, działka, złota biżuteria, za tysiąc euro zegarek.
Pierwsze wrześnie w sklepie na Jeżycach wspominam szczególnie, także częste wyprawy do Warszawy - celem hurtownie płytowe, w pojedynkę pociągiem (porannym Lechem), a potem spod Pałacu Kultury, obok Stadionu Polonii, tramwajem kierunek Bródno. Gdy starczyło czasu, włóczenie się po Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu, Starówce, i przeważnie odwiedziny pewnego sklepu przy Freta.
Młody byłem, sił ponad pas, jeździło się, spacerowało... Nie było kiedy obiadu zjeść. Z reguły dwa szybkie hamburgery w pewnej czerwonej budce, nieopodal Kongresowej. Pyszne były. Niby zwyczajne, ale te bułki!, te do nich wkłady! ach! Nigdy potem takich nie doświadczyłem. Wszystkie te dzisiejsze rozreklamowane hamburgerownie niech się schowają, choć na filmach instruktażowych wszystko jawi się ponętnie.
Dacie wiarę, że powrót pociągiem, bite trzy-i-pół godziny, niekiedy z pełnym pęcherzem? Dwie torby pełne płyt i obawa, że jeśli tylko spuszczę je z oka, to nikt mi nie uwierzy, a ja nie zasnąłbym, gdyby tyle dobra zakosił mi jakiś spec od okradania podróżnych. Kiedyś w tym temacie opiszę zdarzenie z Katowic, kiedy jechałem przez Kraków do Zawoi.
Wiele oddałbym za ponowne urealnienie tamtych chwil. Nie marzy mi się powrót do szkół, ponieważ wszystkich ich nie cierpiałem, przy czym powrót do młodzieńczego szaleństwa, o tak! Dawałem czadu. I tu powrót do tamtych chwil, byłby najcudowniejszym prezentem. Do początków sklepu, opatrzonego tabliczką Dąbrowskiego 46, też skórę bym z siebie zdarł. No i, ówczesne me początki z Mundi, w tym nasza zdobycz, Tomuś. Taki wtedy jeszcze rozkoszny był.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


wtorek, 15 września 2026

the knack

Do najbliższego wydania sobotniego andy'ego w Polskim Radio Poznań, pomału szykują się The Knack. Nieistniejąca już kalifornijska ekipa, grająca do dwa tysiące dziesiątego, ponieważ jej kres wyznaczyła przedwczesna śmierć Douga Fiegera - wokalisty i gitarzysty, głównego kompozytora, co i w ogóle kreatora tej nieco nowofalowej, o power popowych melodiach, ekipy. 

The Knack istnieli nieregularnie, często się rozpadając i odradzając, a zawiązali się na rok przed swoim szczytowym w sławie osiągnięciu, hitem "My Sharona" z albumu "Get The Knack" (1979).
Zdobycie u nas w tamtych latach piosenki na płycie, to było coś, jednak czternastoletni andy nie próżnował. Inna sprawa, iż po zrypanym winylu ostało się z łezką w oku wspomnienie, zaś na półce trzyma się dzielnie srebrzysty kompakt, na dodatek z dodatkowym materiałem.
Jednak, kto łaził po Pewexach, niekoniecznie nawet celem kupowania luksusów z bogatego świata - po piętnaście dolców za egzemplarz - a jedynie, by się nagapić, czasem dotknąć, pomacać czy powąchać, pamięta kilka miejscówek z przyzwoitą ofertą. Jedną z nich, nieistniejący od lat skład u rogu Dzierżyńskiego a Kwiatowej, Pewex motoryzacyjny, więc nosił też odpowiedni szyld, bodaj Shell, ale równie dobrze mógł być Michelin, Pirelli lub Esso. Licho wie, nie mam głowy do tych motoryzacyjnych nazw, wszak nigdy nie dane mi było tematu pokochać. Wolę zapamiętywać dobre piosenki, zamiast analizować wykresy silników lub czyścić pierdzidła wydechowe.


W każdym razie, numer "My Sharona", wciąż zajebisty. O tak, dorzucę jeszcze ze trzy wykrzykniki !!!, by mocniej sprawę uwiarygodnić. Wszyscy tę piosenkę wtedy chcieli mieć, a tu jak na złość nasze tonpressy lub inne pronity, nawet nie drgnęły, by choć singla zlicencjonować. W ogóle płyta rozpalała. Pasowała do hucznych prywatek. Takich, jeszcze nie punkowych, ale już dalekich od przylizanych fryzurek.

Prowadząc w latach dziewięćdziesiątych sklep z kompaktami, jako nowość, pewnego letniego wakacyjnego dnia, otrzymałem od Warner Music, dystrybutora na Polskę, album "Zoom" (1998). Pamiętam, był na nim taki numer "Pop Is Dead", ale na szczęście nie sprawdziło się. Co tu dużo gadać, kompakt nie wzbudzał na poznańskim rynku zainteresowania, w dowodzonym przeze mnie salonie mało kogo obchodził, więc ostatecznie nie domawiałem go do regularnej oferty. Mnie również niespecjalnie korciło włączenie tytułu do prywatnej kolekcji, ale kto wie, być może teraz, gdybym raz jeszcze posłuchał...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !


Eddie Money - to już siedem lat

Gdy na jednej z melodicrockowych stron przedwczoraj zapodało, że oto wybił dzwon siedmiu lat od pożegnania Eddiego Moneya, nie dawałem wiary w siłę upływającego czasu. Do pionu wystawia mnie jego powolny, acz cykliczny pęd. Zasmuca jednocześnie przemijalność.
Pamięć, o tym rock'n'rollowo w życiu usposobionym piosenkarzu, nigdy we mnie nie zgaśnie, lecz jestem już na takim etapie, że najlepiej fakty wyznaczają okładki płyt oraz wyryte na ich rewersach daty zdarzeń. Stwierdzone naukowe, im dalej człowiek w las, tym pamięć dawnych wydarzeń ostrzejsza, a współczesność przymglona. 

Eddie Money był właścicielem z lekka zniszczonego, oklejonego żużlem głosu, któremu sprzyjały masowo wypalane papierosy. Swoje przywiązanie do dymka zamanifestował nawet na paru albumowych okładkach, lecz to właśnie te paskudne ćmiki zabiły go raczychem przełyku. Dlatego rzućcie to świństwo, nikt za Was tego nie zrobi. Ja nie kopcę od lipca dwa tysiące dziewiątego i obyło się bez plastrów, gum czy innych tabletek. Po prostu - z dnia na dzień. W jednej chwili zgniotłem paczkę niemal pełnych czerwonych Marlboro i pogrzebałem ją w ulicznym koszu. Tak oto wyzwoliłem się ze szponów nałogu i od tamtej chwili mam więcej na nieśmierdzące przyjemności - czytaj: kompakty. Inna sprawa, iż niewiele frajdy mi już poza muzyką zostało, tym bardziej, że wg lekarzy wszystko tylko na nie. Nie pal, nie pij, tym w portkach tylko siusiaj, a w żywieniowym menu najlepiej samo zielsko i niegazowana nałęczowianka. Podobno wszystkie smakowite dobrodziejstwa tylko mniej lub bardziej szkodzą. Zero hamburgerów, frytek, coli, chipsów, orzeszków czy batoników Kinder Bueno z ładną panią w telewizyjnej reklamie.
Ostatnio lekarka zwyzywała mnie, że jak to możliwe tak się zaniedbać i nie upomnieć o badania laboratoryjne, bo przy moich bólach kręgosłupa ona teraz nie wie, jakie leki przy doskwierającej mi cukrzycy okażą się skuteczne, a których zażywanie tylko stratą czasu. Na szczęście kręgosłup trochę odpuścił, ale nie ma nic za darmo, jedno zrobiło krok wstecz, to teraz od dwóch tygodni, co zjem, to albo wyrzyguję, albo mnie skręca w nadmiarach wytwarzanej nadkwasoty. Mam nadzieję, że na antenie tego nie słychać, bo naprawdę daję z siebie wszystko, a ostatnie audycje, tkwię w przekonaniu - repertuarowo wyszły mi, jak z nut.


No więc, Eddie Money. Wspominam ciepło, często, słucham z pasją i podnietą, i zawsze jest tak, jak gdyby nadal żył. Jego śpiewanie wprowadza mnie w świetny, niekiedy szampański nastrój, bo miał tych kapitalnych piosenek bez liku. Nie wyobrażam sobie słonecznej pobudki, nabrania chęci do posłuchania chrypki Moneya i nie mieć pod ręką, choćby "Shakin' ", "Take Me Home Tonight", "Two Tickets To Paradise" lub opiewającej w starą życiową mądrość wolnizny "Life For The Taking" - "... cóż, to jest życie - moje życie. Życie, które trzeba wykorzystać. Życie na wyciągnięcie ręki ...".

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR andy'ego"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby ujrzeć je bez zniekształceń !