Niekiedy przeglądam stare radiowe zeszyty i dokopuję do kartek/listów, albowiem trzymam je w miejscach przynależnych stosownej epoce. Szkoda, że z biegiem lat zeszyty chudsze, ale cóż... znak czasów. Dzisiaj już też nikt nie zapyta, mailem czy smsem: panie andrzeju, co to za kapitalny kawałek, ten przed chwilą? Skończyło się. Aplikacja Shazam zdradzi każdy sekret, podobnie jak cały internet, który zabierze namiastkę każdej niespodzianki. Tak też, koniec czasów pełnych zaskoczeń, kiedy wchodziłem, dajmy na to, do berlińskiego WOMu, a tamtejszy raj na półkach oznajmiał o tytułach, o których nie miałem bladego pojęcia. Nikt o nich nigdzie, albo prawie nigdzie nie informował, więc człowiek w portfelu gotowy na zakup pięciu/sześciu, a tu wyrasta stos dwudziestu, i teraz trzeba z czegoś zrezygnować. Uwielbiałem te chwile, pełne podniety, bijącego serca oraz naprędce podejmowanych decyzji. Ważyły się przecież losy mojej muzycznej egzystencji.
Nie jestem w stanie młodemu pokoleniu opisać wrażeń towarzyszących w chwilach tak wzburzonych emocji. Człowiek był zaskakiwany życiem, tym samym każdy dzień mógł przynosić miłe niespodzianki, nie tylko wojny, hejty, boty, aplikacje czy inne zdrapki. Dlatego cieszę się, że załapałem się na sporą dawkę życia w takim nastroju. Jednocześnie wyrażając przy tej okazji dużą niechęć do czasów współczesnych, w których rzadko z kim idzie się dogadać - a szczególnie z tymi młodymi pipkami, które ze swymi czworonogami opuszczają gabinety behawiorystów, z minami niczym koń dupa do bata. Weź się człowieku pochyl nad ich psiakiem i spróbuj pogłaskać, to wzrokiem cię jedna z drugą na Sybir poślą. Jak one wychowują te zwierzaki? Tego im nie wolno, tamtego też, z dala od innych psiaków, tym bardziej od ludzkiego okazywania sympatii.
Wróćmy jednak do tematu. andy znowu się rozpisujesz, w dodatku nie na temat. Maturzyści, przy okazji podpowiem Wam, właśnie tak bajerujcie na polaku. Trochę faktów plus sporo własnej inwencji. Kiedyś komisje lubiły takich gagatków, nie wiem, jak teraz.
No więc, piękny list napisał do mnie długoletni Słuchacz, choć wciąż młody wiekiem. Osoba sprzyjająca, kibicująca i nieźle na punkcie muzyki zaświrowana. Gatunek to wymierający, ale wciąż w naszym środowisku jeszcze możliwy.
List poszedł wczoraj u mnie na antenie, a na jego poparcie muzyka z załączonego kompaktu. Słuchacz wiedział, że nie radzę sobie z jego zdobyciem, więc wziął sprawy w swoje ręce. Chłopie, k*** m**, ale mi frajdę zrobiłeś! Przysłowiową koparą zaryłem w gruz i teraz patrzę, jak się pokancerowałem.
Proszę Państwa, najnowszy album 38 Special. Płyta nosi tytuł "Milestone", czyli 'kamień milowy', choć może też oznaczać po prostu 'przełom'. Digipack, nowiuśki, zafoliowany, przyleciał z dalekiego świata. Wszystko wyjaśniło się, gdy tylko na rewersie opakowania dojrzałem: Made in the U.S.A., wytwórnia 38 Special Records. I teraz wiem, dlaczego tak trudno płytę zdobyć. Muzycy wydali własnym sumptem, czyli już tylko z tej racji ograniczona dystrybucja, a tu jeszcze kompakt ze Stanów, co rodzi trudniejszy i droższy transport. O taki produkt trzeba się nieźle wyprężyć, więc tym bardziej wysiłek doceniam, pomijając już sam fakt tak pięknego w mym kierunku ukłonu. Dziękuję !!! Mega się cieszę. Czuję się zaszczycony i to są moje chwile szczęścia.
Nie miałem za dużo czasu na zżycie się z tą muzyką, ale to taki zespół, który nigdy nie zawodzi, więc już na pierwszy rzut mają mnie, choćby takie piosenki, jak: "All I Haven't Said", "The Main Thing", "Long Long Train", "Making Up For For Lost Time" czy "Windows Of Memories". Zresztą, dwóch z tej garści posłuchaliśmy w najświeższym wydaniu Nawiedzonego Studia.
I to by było na tyle, jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm






