Nowa Suzi kapitalna! Niech nikt nie szczędzi portfela na nową muzykę
zasłużonej Amerykanki. Z Detroit - co istotne dla sprawy. Dzięki temu
niesamowita końcówka płyty.
Suzi w mig stała się siedemdziesięciosześcioletnią dziewczyną, jednak nadal mogłaby swoją
pozytywną energią obśmiać niejednego małolata. Zresztą, te dzisiejsze
aplikacyjne małolaty...
Nie wiem, jak to możliwe, że wytrzymałem
kilka miesięcy bez tej płyty od jej premiery. Na szczęście podsunął mi
się jakiś czeski sklep i zgodził nadać przesyłkę za pobraniem.
Wysupłałem więc sto siedem złotych za digisleeve
"Freedom". Jak
widać, niemało bejmów. A co istotne, świadomie wydanych w oparciu o
wiedzę, że to i tak nie jest najbardziej luksusowa wersja -
deluxe bogatsze o jeszcze jedną, ostatecznie nieznaną mi kompozycję.
No
więc, nowa Suzi łohoho. Tak dobrej płyty dawno nie miała, a nawet po
czasie z nią spędzonym, myślę głośno... czy aby nie jest to jej
najlepsza rzecz. Pod zastanowienie podsuwa tę myśl
andy, który
nieskromnie zna się na Suzi, posiadając również jej stare płyty, w ogóle
słuchając Artystki od czterech-, blisko pięciu dekad. Myśmy z
Siostrzyczką nie mogli się kiedyś nasłuchać i napodziwiać.
Tak przy
okazji, uważajcie na ten album w wersjach jewel case. Chyba takich
oficjalnie nie wydano, hmmm... a z tych, które namierzyłem... same
piraty. Niestety, obywatele Federacji Rosyjskiej wciąż nie złożyli
broni, a tegoroczny szesnastoprocentowy wzrost sprzedaży kompaktów na
świecie, tylko ich do dalszego działania zmotywuje.
Suzi nową
płytę nagrała dla Chrysalis, absolutnie kultowej wytwórni, na której
licencji za PRLu wydawano u nas single, np. UFO, Blondie, Leo Sayera czy
Ten Years After. Chrysalis jest dla Suzi awansem w stosunku do
niedawnych labeli, też przecież nie od macochy - Steamhammer czy całkiem
prężnego Cherry Red Records. Inna sprawa, iż niedawną płytę
właścicielki
"48 Crash", z gigantami glamu, czyli ludźmi ze Sweet oraz Slade, wydało Sony Music. Także, nie ma żartów.
Przygotujcie
się mili Państwo na czad i dobre melodie. Porywające, niekiedy ze
stadionowymi refrenami, ale i zapamiętywalnymi riffami plus porywającym
solówkowaniem. Wszyscy sprawni, jak z nut. Ale są też warte uwagi
teksty. Zwracam na nie uwagę, albowiem bez nich, w przypadku tej płyty,
sporo byśmy stracili. Nie będę tu jednak ich wywlekać, za dużo czasu,
niemniej tytułowe
"Freedom" istotne, ponieważ sugeruje, byśmy do
siebie powrócili. Do tego, kim jesteśmy. By przetrwać w tym świecie
wszyscy nosimy maski, a chodzi o to, by poczuć komfort własnej skóry.
Nie akceptujmy więc wszystkiego, czego nie czujemy. Odrzucajmy narzucane
bzdury. Wybierzmy wolność - to bardzo ważne słowo!
Nie zgubcie końcowego w zestawie coveru MC5
"Kick Out The Jams" (
z wplecionym skrawkiem "School's Out" - boskie!)
Zaje...piękna wersja, i to z Alice'em Cooperem w gościnie. I podobnie,
jak Suzi, także Detroitczykiem. O jejunciu, jak oni cudownie
zaśpiewali i z jakim rock'n'rollowym entuzjazmem jawi się cała
rock'sekcja. Czyżbyśmy mieli do czynienia z coverem roku? Kto wie...
Według mnie, nie będzie lepszego --
"kick out the jams, motherfucker" - wybucha we wstępie niegrzeczna Suzi. A Pan Alicja, niczym obozowy druh, strofuje wychowawczo:
"Suzi...!". No i, zaczyna się istny kocioł czarownic. Musicie posłuchać. Koniecznie.
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm