piątek, 5 czerwca 2026

wspomnienia z pleneru

Dzisiaj pochmurno, deszczowo, otaczają mnie więc wspomnienia z pleneru. Kręci się albumowy debiut Kombi. Czyli etap dziejów, kiedy byli jeszcze przez jedno 'i', w bogatszym składzie oraz muzyką, jakiej nie chcę zapomnieć.
Tuż po wydaniu płyty byłem na ich halowym koncercie, a przywitanie grupy z publicznością nastąpiło konkretnym z ust Sławomira Łosowskiego: cześć!.
Podziwiałem ich niemal spod scenicznej rampy. Szalenie wtedy to granie mi konweniowało. Super brzmieli. Nie wyrośli jeszcze z lat siedemdziesiątych, a z drugiej strony, klawiszowe brzmienie Łosowskiego nadawało dodatniej jakości, z dozą pewności siebie, witając nową dekadę. Mieli w rocka ofercie miejsce dla funk oraz jazzu, a więc blisko im było do ówczesnego Piotra Figla, którego twórczość tamtych lat do dzisiaj budzi mój entuzjazm. Tyle, że Figiel zadawał się z piosenkarzami, typu Sipińska lub Cugowski, a Kombi wstrzelili się w modny nurt Muzyki Młodej Generacji, wraz z ekipami, rodzaju: Mech, Krzak, Exodus, Kwadrat czy Ogród Wyobraźni. A za tą osnową podążał młody słuchacz, którego nie wciągały już gwiazdy minionych sezonów. Kombi oferowali świeżość, czytaj: młodość.
Instrumentalne "Wspomnienia z Pleneru" to prawdziwy majstersztyk. I tacy Exodus tyrali, wręcz zaharowywali się, a podobnego smaczku nie wymyślili, choć wymyślili przecież wiele. "Wspomnienia z Pleneru" to perła polskiego rocka, która nie potrzebowała słów. Numer wciąż działa na wyobraźnię. Podobnie, jak ballada "Przytul Mnie" - z funkowym groove'em gitary, jazzowym basem i ponownie sentymentalnym klawiszem. I jakże czule, wrażliwie śpiewa tu Skawa. Niemal melodeklamuje. Takiego go lubię. Szkoda, że już nie ma i nie będzie.
Lubię też wolniznę "Leniwe Sny", choć akurat w tym przypadku lata naszły śniedzią. 
Płytę przewidziano do handlu jeszcze w 1979 roku, lecz opóźnienia surowcowe oraz koprodukcja (w tamtych latach najczęściej na linii Polska-ZSRR-Czechosłowacja) opóźniły release date o wiele miesięcy, aż nastąpił 1980.
W księgarniach płyta nie do uświadczenia. Wyprzedała się w moment. Nawet nie widziałem jej w oknie sklepowym. Nie pamiętam, za ile, ale ostatecznie kupiłem od jakiegoś spekulanta.
Cena urzędowa 130 złotych, a w czarnym sektorze 400 lub 500.
Pamiętam, jak w drodze na któryś z koncertów Rock Areny, stał koleś z kartonem tych Kombi, trzymał w dłoni około dwudziestu egzemplarzy, czyli circa pojemność kartonu, i życzył sobie po pięć stów za egzemplarz. Co pewien czas ktoś sięgał do kieszeni. Wtedy nie było internetu, więc jeśli coś umknęło, mogło już przepaść za zawsze. Nie było się co za siebie oglądać, trzeba było działać. Masz bracie forsę, nie myśl za długo, kupuj!

P.S. Żałuję, iż tak sprawni instrumentaliści, od lat nie mają na siebie pomysłu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm